|
|
|
|
Z różnych kręgów patriotycznych słychać w Polsce nawoływanie do
jedności narodu polskiego. Wokół
czego mają się jednoczyć Polacy? Wokół “ Solidarności” - na
pewno nie. Miliony ludzi, a także naród jako całość i nasze państwo -
Rzeczpospolita Polska są doprowadzane w
wyniku przewrotu solidarnościowego, do krawędzi przepaści. Chwaląc “Solidarność”
w Gdańsku podczas obchodów 25-lecia, p. Zbigniew Brzeziński - osoba
prywatna, obywatel USA - gorąco wychwalał
solidarność, jako drogę przejścia w skali
świata do tzw. “społeczeństwa obywatelskiego”, najpełniejszego
jakoby wcielenia demokracji.
Swoje przemówienie zakończył uśmiechem zwycięzcy z dwoma
palcami w kształcie litery V, wysoko uniesionymi przed kamerami. Sens
jego wystąpienia polegał na przesunięciu akcentu promocji z Unii
Europejskiej na globalne społeczeństwo obywatelskie,
którego charakterystyka pokrywa się z
opisem tzw. “społeczeństwa otwartego” George
Sorosa. Według tej koncepcji, każdy dominujący pogląd
społeczny rodzi jakoby totalitaryzm, a zatem jest to wyrok na
powszechne społeczeństwo chrześcijańskie. Zapleczem dla
p. Brzezińskiego jest w Polsce germanofilska Platforma Obywatelska.
Ze względów taktycznych ofensywy masońskie były i są inicjowane z
reguły w naszej Ojczyźnie. Mówi się wtedy
przewrotnie narodom europejskim - widzicie, ta katolicka Polska
pierwsza wprowadziła bezkarność aborcji, pierwsza otworzyła drzwi
liberalizmowi po zdemontowaniu socjalkomunizmu. Teraz pierwsza powinna zbudować zdemoralizowane niby-państwo, pod
hasłem “liberałowie wszystkich krajów łączcie się!”. Na szczęście,
nie sprawdzają się oderwane od rzeczywistości hasła demokracji, obywatelskości, czy
sprawiedliwości, ale też coraz trudniej
gromadzą się Polacy wokół haseł wyznaniowych czy
narodowych, a nawet katolicko-narodowych. Nie wystarczy zawołać “ludowość”,
aby zjednoczyć wieś. Coraz trudniej jest oczekiwać zrozumienia dla
patriotyzmu. Hasła takie skupiają w owczym pędzie
tylko tych, którzy oczekują cudownej recepty na ratunek
Polski i jej wiary. Mimo to, dzięki
gigantycznej pracy Jana Pawła II, powraca - nie dające niczym się
zastąpić - zrozumienie dla związku katolicyzmu z polskością w przekroju
całej naszej historii. Odbudowuje się pokolenie, które przestaje oddzielać
sentire cum Ecclesia od sentire
cum Patria, przed czym ostrzegał już Roman
Dmowski, w swojej fundamentalnej rozprawie “Kościół, naród i
państwo”. Jednoczenie
Polaków wokół ich związku katolicyzmu z polskością,
wokół zdrowych zrębów ich historii, wreszcie wokół ich
związku z Kościołem Rzymsko-Katolickim, może się zweryfikować tylko w
oparciu o prawo Pawła Włodkowica, wynikające wprost z Prawa
Naturalnego, a przyjęte na Soborze w Konstancji przed 600 laty Wyraża się ono w przyjęciu przez poszczególne
narody dwóch zasad: (i) ziemia pogan jest ich własnością
oraz (ii) wiara z przymusu nie obowiązuje. Dziś, dla nas,
doświadczonych i pogłębionych przez
totalitaryzmy XX wieku, sytuacja się
odwróciła - to my, “europoganie”
powiedzmy sobie jasno i stanowczo: (i) ziemia polska jest
własnością Polaków oraz (ii) wiara z
przymusu w rzekomą konieczność podporządkowania się Polski wymogom
mafijnej Unii Europejskiej - nie obowiązuje. Jednoczenie
wokół Prawa Naturalnego, czyli jednoczenie
wokół IV-X przykazania Dekalogu z całym poszanowaniem osobistej tęsknoty za
Bogiem, którą my, katolicy rzymscy wyrażamy w przykazaniach I-III, stanowi niezastąpione zabezpieczenie przed
sytuacją, w której formalnie zjednoczony i wolny naród
wystawia carte blanche dla sił, które chcą go opanować i unicestwić
jako ważną przeszkodę na drodze do
likwidacji chrześcijaństwa. Od Redakcji |