ŻYCIE RELIGIJNE

Nowy Przegląd Wszechpolski, Numer 11-12, 2005.

Henryk Nowik

 

W CZYTAJĄC TESTAMENT JANA PAWŁA II
II
24 II – 1 III 1980

W testamentowym dziedzictwie duchowym Ojciec Święty napisał:
 „…staram się służyć: dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów…”.

Postawę testamentowej miłości Boga i bliźniego wyniósł Karol Wojtyła z domu rodzinnego. Rozwijał ją w kontekście ukochanej Ojczyzny w latach szkolnych. Pogłębiał zaś w czasach studiów i w okresie badań naukowych, na drodze spotkań z mistyką św. Jana od Krzyża i z metafizyką św. Tomasza oraz fenomenologią Maxa Schelera. Badania z pogranicza metafizyki i fenomenologii doprowadziły do oryginalnej antropologii adekwatnej w obszarze osoby ludzkiej i czynu. Z chwilą rozpoczęcia pontyfikatu Jan Paweł II przystąpił do nauczania apostolskiego na skalę uniwersalną w wymiarze godności osoby ludzkiej jako podstawy wrodzonych praw człowieka (prawo naturalne) w relacji do Chrystusa, który jedynie pozwala zrozumieć człowieka i ludzkość. Nauczanie swe oparł na kanwie profetycznego słowa nadziei: „Nie lękajcie się - Chrystus żyje !”. Tylko On jest źródłem: prawdy, dobra, piękna, świętości. Nauczając tak, na oczach świata modlił się, cierpiał, odnawiał oblicze ziemi pocałunkiem pokoju. Zmieniał bieg historii, pokonując komunizm marksistowski a następnie liberalizm oświeceniowy. Czynił to z całym światem, ale przede wszystkim z Rodakami z „Solidarności” opozycyjnej w latach osiemdziesiątych i z „Solidarności” dialogicznej z przełomu tysiącleci, w postaci patriotycznego czynu wyborczego w ostatnich miesiącach.

 

Apostolską służbę ocalenia i zbawienia rodziny ludzkiej oparł Jan Paweł II o prorocze słowo objawione z Księgi Apokalipsy, tej pierwszej teologii dziejów, z lat dziewięćdziesiątych ery Chrystusowej, tak bardzo podobnych do naszych czasów: prześladowaniem i męczeństwem Kościoła, budowaniem miasta ludzi bez Boga, stawianiem człowieka na Bożych ołtarzach. Stąd Ojciec św. na bazie historiozoficznej ekstrapoluje (rozciąga) Apokalipsę na nasze czasy w jej dramacie dziejów pierwotnego Kościoła i zarazem w jej nadziei dla ludów i narodów ze wszystkich kontynentów świata, a zwłaszcza z rozległej Europy, bo od Atlantyku do Uralu.

„Moim przewodnikiem – pisze Ojciec Święty – w głoszeniu Europie Ewangelii nadziei będzie Księga Apokalipsy, „prorocze objawienie”, które ukazuje wspólnocie wierzących ukryty, głęboki sens wydarzeń” (por. Ap 1,1). Księga ta bowiem zawiera ideę dziejów wierzących ludów i narodów, aby „[…] umiały interpretować i przeżywać swój udział w historii…”(Ecclesia in Europa, p.5). W innym miejscu Papież dodaje: „Nie tylko ludzie piszą historię. Razem z nimi pisze ją także Bóg” (Pamięć i tożsamość, 2005).

Historiozofia i teologia rozwoju ludzkości to nie tylko faktografia lub socjologia rozwoju grup społecznych, ale przede wszystkim jest to dziedzina idei oraz postaw mistycznych, a nawet sprawstwa biegu wydarzeń wszechświata mocą miłości osoby ludzkiej. Ojciec św. pisze wprost: …świat stworzony przez Boga z miłości – nosi w sobie wezwanie do miłości Boga. „Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca i z całej duszy, i ze wszystkich sił”. To wezwanie – pisze Jan Paweł II – wpisane jest w samą strukturę stworzonego kosmosu. Ono „ gwiazdy porusza i słońce”, jak czytamy w Boskiej Komedii Dantego”. (Homilia w czasie mszy św. w Warszawie 14.VI.1987). I dalej kontynuuje Papież swą myśl: „Historia bowiem pisana jest nie tylko wydarzeniami które rysują się niejako „od zewnątrz” – jest ona przede wszystkim pisana „od wewnątrz”: jest historią ludzkich sumień, moralnych zwycięstw lub klęsk…”(List do młodych,1985). Jan Paweł II czyta i tworzy historię „od wewnątrz”.

W proroczym objawieniu „Pan i Bóg, Ten, który jest, który był i który przychodzi, sam nazywa siebie Alfą i Omegą” (por. Ap 1, 8), w sensie panowania nad początkiem i końcem przestrzeni i czasu. Jest to przejaw wszechmocy. W owej wszechmocy, która potrafi ustanowić wszelki początek i koniec, Bóg stworzy „nowe niebo i nową ziemię” (Ap 21, 1). Jesteśmy nosicielami tej realnej rzeczywistości z racji wiekuistości duszy ludzkiej (początek bez końca), odkupionej przez Chrystusa w dziejach ludzkiej historii ku wieczności. „Najgłębszy sens historii – pisze Jan Paweł II – wykracza poza historię i znajduje pełne wyjaśnienie w Chrystusie, Bogu-Człowieku. Chrześcijańska nadzieja sięga poza granice czasu. Królestwo Boże zaszczepia się i rozwija w dziejach ludzkich, ale jego celem – kontynuuje Ojciec Święty – jest życie przyszłe. Ludzkość jest powołana do wychodzenia poza granice śmierci i poza granice przemijających wieków, ku ostatecznej przestrzeni w wieczności…” (Pamięć i tożsamość, 2005). Jest tak dlatego, że cały wszechświat wyszedł ze stwórczych dłoni Boga, a jego rozwój zasadniczy rozpoczął się z chwilą pojawienia się świadomości refleksyjnej. W roku 1929 Karol Darwin – wnuk twórcy teorii ewolucji biologicznej – wskazał na świadomość człowieka jako czynnik tej ewolucji „[…] wszechświat przed zaistnieniem człowieka był tylko (zgodnie z prawami fizyki kwantowej) zbiorem potencjalnych możliwości do zaistnienia. Dopiero – stwierdza Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz – jak zaistniał pierwszy człowiek (…), to wtedy nastąpiło skokowe wytworzenie wszechświata i całej jego przeszłej ewolucji (…). Proces kwantowej kreacji musiał być jednak natychmiastowy (…). Zgodnie z tą koncepcją, przejście od stanu potencjalnego istnienia do rzeczywistego zaistnienia Adama było natychmiastowe, bez etapów pośrednich”. (Nauka a wiara, [w]: Studia nad rodziną, UKSW, 2003,  2/13/, s. 177). Zatem w ewolucji kosmosu Bóg posłużył się świadomością „Człowieka Mądrego”.  Był on twórczym impulsem w procesie ewolucji realnego świata. Twórcą tego impulsu było „Słowo” Boga. A wtórnie, mocą Stworzyciela, również słowo „Człowieka Mądrego” ze stanu pierwotnej niewinności. Z tą myślą dobrze koresponduje zdanie ewangeliczne: wiara – nawet o wielkości ziarna gorczycy – góry przenosi. W tym stwierdzeniu widać wpływ ducha na materię (badania japońskie donoszą, że zamarzająca woda do pięciu stopni przy wypowiedziach, natomiast w przypadku mowy awanturniczej i wulgarnej woda tworzy nieregularne kształty w procesie zamarzania). Jest tu mowa o wpływie myśli stanu moralności na przebieg realnych zjawisk w otaczającym świecie. Tę ideę znajdujemy już w Księdze Rodzaju w opisie pojawienia się jałowości ziemi, będącej skutkiem moralnego upadku społeczności ludzkiej (stąd potop w czasach Noego, by zmyć znamię grzechu).

A zatem: moralny stan duchowości ludzkiej generuje zmiany formy materii. Analogicznie jest w obszarze ludzkości: stan sumienia, pozytywne nastawienia do drugiego człowieka, ofiarna miłość wzajemna, wypełnianie prawa naturalnego, wyartykułowanego w Dekalogu, ochrona praw człowieka, życie etyczne przed życiem ekonomiczno-politycznym, wzrost postaw moralnych na kanwie prawdy, dobra, piękna i świętości poprawia organizację wspólnoty rodziny ludzkiej oraz stan życzliwości kosmosu wobec człowieka. O to wszystko zabiegał Jan Paweł II w imię harmonii między duchem a materią,  zmieniając tym samym bieg historii rodziny ludzkiej z przyjaznym wszechświatem. Zmieniał zatem człowieka z jego mikrokosmosem dobrotliwym pocałunkiem ziemi ludów i narodów. „Historia ludzkości – głosił Jan Paweł II – musi stać się braterską wędrówką, w której towarzyszymy sobie nawzajem, podążając do transcendentnego celu, który On dla nas ustanowił” (1989). Jest to historia święta, wewnętrzna, religijna, duchowa, o prawidłowościach mistycznych, odczytywanych w kontemplacji (ad intra). Spleciona jest ona z historią zjawiskową, zewnętrzną, wpisaną w czasoprzestrzeń w sposób idiograficzny (ad extra). Dziejowe te nurty prowadzą ze sobą dialog o różnym natężeniu. Widzimy to u autora Apokalipsy, jak również u św. Justyna, Euzebiusza z Cezarei, św. Augustyna, św. Leona Wielkiego i innych.

W naszych czasach dialog ten podjął Jan Paweł II na skalę tysiąclecia. A oparł to gigantyczne dzieło dialogu na Księdze Apokalipsy, przy swoich przemyśleniach kontemplacyjnych. Za tym proroczym objawieniem ukazał światu Chrystusa jako najwyższą wartość ofiarowaną człowiekowi przez Stworzyciela. Za autorem Apokalipsy nauczał: „On jest żyjący: był umarły, ale teraz żyje na zawsze. On jest Barankiem, który stoi pośrodku tronu Boga” (por. Ap 5, 6); jest zabity na ofiarę, bo wylał swą krew za nas na drzewie krzyża; stoi, gdyż wrócił do życia na zawsze i ukazał nam nieśmiertelną wszechmoc i miłość Ojca. Trzyma mocno w rękach siedem gwiazd (por. Ap 1,16), czyli prześladowany Kościół Boży, który zmaga się ze złem i grzechem, ale równocześnie ma prawo cieszyć się zwycięstwem, bo jest w rękach Tego, który już zwyciężył zło. Przechadza się On wśród siedmiu złotych świeczników (por. Ap 2, 1); jest obecny i działa w swoim Kościele, który się modli. Jest On również „Tym, który przychodzi” (por. Ap 1, 4) poprzez  posłannictwo i działanie Kościoła w ciągu ludzkiej historii; przybywa jako eschatologiczny żniwiarz na końcu czasów, aby wszystkiego dokonać (Ap 14, 15-16; 22, 20), (p. 6). Przewodnia idea Apokalipsy wydaje się  reakcją nie tyle na prześladowania chrześcijan (aczkolwiek ten motyw jest zasadny), ile raczej na fakt, że cesarz Domicjan zaostrzył formy kultu cesarzy, żądając nowych wyrazów boskości i czci okazywanej jego osobie. Umacniał w ten sposób pogaństwo, bo miejsce Boga prześladowanych chrześcijan ma bezwzględnie zajmować człowiek władzy. Idea ta przetrwała aż do naszych czasów jako ciągle powracająca pokusa budowania miasta ludzi bez Boga, a nawet przeciw Niemu. Pod tym względem jest wielka analogia między czasami powstawania Apokalipsy  a naszą epoką (i nie tylko).

Prześladowania Kościoła dziś nie ustępują bowiem miejsca tym z czasów autora Apokalipsy. Ponadto, jak wówczas, przyjmuje się obecnie władzę człowieka nad światem. Pomimo to św. Jan głosił prymat Chrystusa jako nadzieję ludzkości. Analogicznie w naszych czasach Jan Paweł II wzywał rodzinę ludzką do przekroczenia progu nadziei, idąc za głosem obietnicy z Apokalipsy.

W proroczym tym objawieniu rozbrzmiewa słowo nadziei: „Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni, i Żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani” (Ap 1, 17-18). W kontekście tej prawdy objawionej Ojciec Święty rozwija swą myśl: „Stoimy zatem w obliczu Ewangelii, którą jest sam Jezus Chrystus. On jest Najwyższym Dobrem. Albowiem w Nim cała historia znajduje swój początek, sens, kierunek, wypełnienie (p.6). Chrystus jest zatem Najwyższym Dobrem dla wszystkich ludów i narodów. Stąd człowiek jest drugą wartością agatologiczną po Chrystusie, a cały wszechświat po człowieku. W myśl nauczania Jana Pawła II człowiek nie może siebie zrozumieć bez Chrystusa, a wszechświata nie można pojąć bez człowieka (zasada antropiczna). Hierarchia tych dóbr jest fundamentalna. Rządzi się ona zasadą „dobro dla”. Chrystus według Księgi Apokalipsy jest dobrem dla człowieka i jego dziejów. Natomiast człowiek, w myśl historiozofii zinterpretowanej kosmologicznie, jest dobrem dla wszechświata i jego rozwoju. Dzięki myśli dialogicznej coraz głębiej wchodzimy w zrozumienie zasady „dobro dla”. W tym ujęciu dialog ze światem jest ułatwiony. Każdy bowiem pragnie dobra, zabiega o nie i je przeżywa. Stąd Jan Paweł II oparł swą działalność apostolską na kategorii dobra, i to w konwencji apokaliptycznej teologii dziejów, jak również na kanwie historiozoficznej. W pierwszym przypadku był autentycznym następcą Chrystusa, w drugim zaś – mistycznym myślicielem. I jako taki prowadził dialog ze światem. Czynił to za przykładem św. Jana - proroka czasów tuż pochrystusowych. Zmierzył się on bowiem z całą potęgą Imperium Rzymskiego, nadając profetyczny wymiar męczeństwu Kościoła nie tylko pierwotnego. Jan Paweł II właśnie w tej duchowości (profetycznej) przemierzył naszą ziemię w jej kontynentach, przekraczając granice uprzedzeń religijnych i wrogości cywilizacyjnych a ponadto bariery wielkich imperiów naszego globu. Umocnił w ten sposób uniwersalizm Kościoła i jedność rodziny ludzkiej. A czynił to w obszarze antropologicznym w wymiarze chrystocentrycznym. W czasie inauguracji pontyfikatu, 22 października 1978 r. powiedział: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, kierunków cywilizacyjnych. Nie lękajcie się! Chrystus wie, co kryje się we wnętrzu człowieka. Jedynie On to wie”. Przez cały pontyfikat poszukiwał tych drzwi u różnych potęg świata, z różnych kultur, cywilizacji i systemów ustrojowych. Nieomal wszędzie  Mu je otwierano. Świadczą o tym zagraniczne podróże apostolskie w liczbie 104. Wiązał z nimi wiele beatyfikacji i kanonizacji. Mówił do świata nie tylko w homiliach pielgrzymkowych i w wystąpieniach okolicznościowych, ale w encyklikach (14), adhortacjach (15), konstytucjach apostolskich (13), listach (66) oraz w orędziach (27). Przemawiał  różnymi językami świata. Prowadził ten duchowy dialog również komunikacją niewerbalną: w postaci przyjaznych gestów, uduchowionej mimiki twarzy i serdecznego spojrzenia, ogarniającego wszystkich oraz zachowania sytuacyjnego jako daru bliskości. Mówił sercem do serc, uczył myślą, wychowywał czynem, prowadził ideą nieustannie postępując za Chrystusem ukrzyżowanym. Na oczach całego świata modlił się i cierpiał. Mówił o dobru dla człowieka, ale jako wysłannik Chrystusa. Tym samym przybliżył Go ludom i narodom. Mistyczną postawą i modlitwą kontemplacyjną stanął do walki ze złem. Pokonał komunizm i liberalizm ideologiczny, wykazując antropologiczny błąd tych potęg światowych. Przypominał im naukę wieków cywilizacji łacińskiej o godności osoby ludzkiej jako podstawy praw człowieka. Idea tej nauki zburzyła komunizm, bo  mylił się marksizm, że człowiek jest tylko elementem kolektywu. Podważył fundamenty liberalizmu ideologiczno-politycznego (globalizm monistyczny – jedność bez różnorodności), bo zbłądziło Oświecenie, przyjmując za Kartezjuszem filozofię podmiotu w myśleniu i postępowaniu („Myślę, więc jestem”).

Idea twórczej pracy apostolskiej Jana Pawła II okazała się potęgą tym bardziej, że przy Nim stanęli Rodacy w wielkim ruchu „Solidarność”, którzy wyszli z naw kościelnych i stworzyli bastion oporu we własnych zakładach pracy. Owa „Solidarność” stała się ruchem społecznym. Dziś ta sama „Solidarność” przybiera inną formę walki o godność osoby ludzkiej przeciw liberalizmowi, mianowicie  Solidarność dialogu, idąc tym samym za Janem Pawłem II. Tytułem przykładu można wskazać na obecnie powstający rząd K. Marcinkiewicza, który wydaje się potwierdzać tę myśl. Do tej Solidarności przygotowało nasz Naród dialogiczne Radio Maryja, stojące wiernie przy naszym Papieżu. Bez Papieża z proroctwa Juliusza Słowackiego nie byłoby fenomenu światowego o kształcie „Solidarności” z lat osiemdziesiątych w ruchu narodowym ze wszystkich warstw społecznych, w zwycięstwie nad komunizmem, oraz nie byłoby Solidarności przełomu tysiącleci z postawy dialogicznej Narodu w zwycięstwie nad liberalizmem ideologiczno-politycznym.

Jan Paweł II zostawił testamentowe dzieło duchowe ku zbawieniu i ocaleniu rodziny ludzkiej, a w niej Polski, wszystkich narodów i ludów.