|
Henryk Nowik
W CZYTAJĄC
TESTAMENT JANA PAWŁA II
II
24 II – 1 III
1980
W testamentowym dziedzictwie duchowym Ojciec Święty
napisał:
„…staram się służyć: dla
zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich
narodów i ludów…”.
Postawę testamentowej miłości Boga i bliźniego wyniósł
Karol Wojtyła z domu rodzinnego. Rozwijał ją w kontekście ukochanej
Ojczyzny w latach szkolnych. Pogłębiał zaś w czasach studiów i w
okresie badań naukowych, na drodze spotkań z mistyką św. Jana od Krzyża
i z metafizyką św. Tomasza oraz fenomenologią Maxa Schelera. Badania z
pogranicza metafizyki i fenomenologii doprowadziły do oryginalnej
antropologii adekwatnej w obszarze osoby ludzkiej i czynu. Z chwilą
rozpoczęcia pontyfikatu Jan Paweł II przystąpił do nauczania
apostolskiego na skalę uniwersalną w wymiarze godności osoby ludzkiej
jako podstawy wrodzonych praw człowieka (prawo naturalne) w relacji do
Chrystusa, który jedynie pozwala zrozumieć człowieka i ludzkość.
Nauczanie swe oparł na kanwie profetycznego słowa nadziei: „Nie
lękajcie się - Chrystus żyje !”. Tylko On jest źródłem: prawdy, dobra,
piękna, świętości. Nauczając tak, na oczach świata modlił się,
cierpiał, odnawiał oblicze ziemi pocałunkiem pokoju. Zmieniał bieg
historii, pokonując komunizm marksistowski a następnie liberalizm
oświeceniowy. Czynił to z całym światem, ale przede wszystkim z
Rodakami z „Solidarności” opozycyjnej w latach osiemdziesiątych i z
„Solidarności” dialogicznej z przełomu tysiącleci, w postaci
patriotycznego czynu wyborczego w ostatnich miesiącach.
Apostolską służbę ocalenia i zbawienia rodziny
ludzkiej oparł Jan Paweł II o prorocze słowo objawione z Księgi
Apokalipsy, tej pierwszej teologii dziejów, z lat dziewięćdziesiątych
ery Chrystusowej, tak bardzo podobnych do naszych czasów:
prześladowaniem i męczeństwem Kościoła, budowaniem miasta ludzi bez
Boga, stawianiem człowieka na Bożych ołtarzach. Stąd Ojciec św. na
bazie historiozoficznej ekstrapoluje (rozciąga) Apokalipsę na nasze
czasy w jej dramacie dziejów pierwotnego Kościoła i zarazem w jej
nadziei dla ludów i narodów ze wszystkich kontynentów świata, a
zwłaszcza z rozległej Europy, bo od Atlantyku do Uralu.
„Moim przewodnikiem – pisze Ojciec Święty – w
głoszeniu Europie Ewangelii nadziei będzie Księga Apokalipsy, „prorocze
objawienie”, które ukazuje wspólnocie wierzących ukryty, głęboki sens
wydarzeń” (por. Ap 1,1). Księga ta bowiem zawiera ideę dziejów
wierzących ludów i narodów, aby „[…] umiały interpretować i przeżywać
swój udział w historii…”(Ecclesia in Europa, p.5). W innym
miejscu Papież dodaje: „Nie tylko ludzie piszą historię. Razem z nimi
pisze ją także Bóg” (Pamięć i tożsamość, 2005).
Historiozofia i teologia rozwoju ludzkości to nie
tylko faktografia lub socjologia rozwoju grup społecznych, ale przede
wszystkim jest to dziedzina idei oraz postaw mistycznych, a nawet
sprawstwa biegu wydarzeń wszechświata mocą miłości osoby ludzkiej.
Ojciec św. pisze wprost: …świat stworzony przez Boga z miłości – nosi w
sobie wezwanie do miłości Boga. „Będziesz miłował Pana Boga twego z
całego serca i z całej duszy, i ze wszystkich sił”. To wezwanie – pisze
Jan Paweł II – wpisane jest w samą strukturę stworzonego kosmosu. Ono „
gwiazdy porusza i słońce”, jak czytamy w Boskiej Komedii
Dantego”. (Homilia w czasie mszy św. w Warszawie 14.VI.1987). I dalej
kontynuuje Papież swą myśl: „Historia bowiem pisana jest nie tylko
wydarzeniami które rysują się niejako „od zewnątrz” – jest ona przede
wszystkim pisana „od wewnątrz”: jest historią ludzkich sumień,
moralnych zwycięstw lub klęsk…”(List do młodych,1985). Jan Paweł
II czyta i tworzy historię „od wewnątrz”.
W proroczym objawieniu „Pan i Bóg, Ten, który jest,
który był i który przychodzi, sam nazywa siebie Alfą i Omegą” (por. Ap
1, 8), w sensie panowania nad początkiem i końcem przestrzeni i czasu.
Jest to przejaw wszechmocy. W owej wszechmocy, która potrafi ustanowić
wszelki początek i koniec, Bóg stworzy „nowe niebo i nową ziemię” (Ap
21, 1). Jesteśmy nosicielami tej realnej rzeczywistości z racji
wiekuistości duszy ludzkiej (początek bez końca), odkupionej przez
Chrystusa w dziejach ludzkiej historii ku wieczności. „Najgłębszy sens
historii – pisze Jan Paweł II – wykracza poza historię i znajduje pełne
wyjaśnienie w Chrystusie, Bogu-Człowieku. Chrześcijańska nadzieja sięga
poza granice czasu. Królestwo Boże zaszczepia się i rozwija w dziejach
ludzkich, ale jego celem – kontynuuje Ojciec Święty – jest życie
przyszłe. Ludzkość jest powołana do wychodzenia poza granice śmierci i
poza granice przemijających wieków, ku ostatecznej przestrzeni w
wieczności…” (Pamięć i tożsamość, 2005). Jest tak dlatego, że
cały wszechświat wyszedł ze stwórczych dłoni Boga, a jego rozwój
zasadniczy rozpoczął się z chwilą pojawienia się świadomości
refleksyjnej. W roku 1929 Karol Darwin – wnuk twórcy teorii ewolucji
biologicznej – wskazał na świadomość człowieka jako czynnik tej
ewolucji „[…] wszechświat przed zaistnieniem człowieka był tylko
(zgodnie z prawami fizyki kwantowej) zbiorem potencjalnych możliwości
do zaistnienia. Dopiero – stwierdza Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz – jak
zaistniał pierwszy człowiek (…), to wtedy nastąpiło skokowe wytworzenie
wszechświata i całej jego przeszłej ewolucji (…). Proces kwantowej
kreacji musiał być jednak natychmiastowy (…). Zgodnie z tą koncepcją,
przejście od stanu potencjalnego istnienia do rzeczywistego zaistnienia
Adama było natychmiastowe, bez etapów pośrednich”. (Nauka a
wiara, [w]: Studia nad rodziną, UKSW, 2003,
2/13/, s. 177). Zatem w ewolucji kosmosu Bóg posłużył się
świadomością „Człowieka Mądrego”. Był on
twórczym impulsem w procesie ewolucji realnego świata. Twórcą tego
impulsu było „Słowo” Boga. A wtórnie, mocą Stworzyciela, również słowo
„Człowieka Mądrego” ze stanu pierwotnej niewinności. Z tą myślą dobrze
koresponduje zdanie ewangeliczne: wiara – nawet o wielkości ziarna
gorczycy – góry przenosi. W tym stwierdzeniu widać wpływ ducha na
materię (badania japońskie donoszą, że zamarzająca woda do pięciu
stopni przy wypowiedziach, natomiast w przypadku mowy awanturniczej i
wulgarnej woda tworzy nieregularne kształty w procesie zamarzania).
Jest tu mowa o wpływie myśli stanu moralności na przebieg realnych
zjawisk w otaczającym świecie. Tę ideę znajdujemy już w Księdze Rodzaju
w opisie pojawienia się jałowości ziemi, będącej skutkiem moralnego
upadku społeczności ludzkiej (stąd potop w czasach Noego, by zmyć
znamię grzechu).
A zatem: moralny stan duchowości ludzkiej generuje
zmiany formy materii. Analogicznie jest w obszarze ludzkości: stan
sumienia, pozytywne nastawienia do drugiego człowieka, ofiarna miłość
wzajemna, wypełnianie prawa naturalnego, wyartykułowanego w Dekalogu,
ochrona praw człowieka, życie etyczne przed życiem
ekonomiczno-politycznym, wzrost postaw moralnych na kanwie prawdy,
dobra, piękna i świętości poprawia organizację wspólnoty rodziny
ludzkiej oraz stan życzliwości kosmosu wobec człowieka. O to wszystko
zabiegał Jan Paweł II w imię harmonii między duchem a materią, zmieniając tym samym bieg historii rodziny
ludzkiej z przyjaznym wszechświatem. Zmieniał zatem człowieka z jego
mikrokosmosem dobrotliwym pocałunkiem ziemi ludów i narodów. „Historia
ludzkości – głosił Jan Paweł II – musi stać się braterską wędrówką, w
której towarzyszymy sobie nawzajem, podążając do transcendentnego celu,
który On dla nas ustanowił” (1989). Jest to historia święta,
wewnętrzna, religijna, duchowa, o prawidłowościach mistycznych,
odczytywanych w kontemplacji (ad intra). Spleciona jest ona z
historią zjawiskową, zewnętrzną, wpisaną w czasoprzestrzeń w sposób
idiograficzny (ad extra). Dziejowe te nurty prowadzą ze sobą
dialog o różnym natężeniu. Widzimy to u autora Apokalipsy, jak również
u św. Justyna, Euzebiusza z Cezarei, św. Augustyna, św. Leona Wielkiego
i innych.
W naszych czasach dialog ten podjął Jan Paweł II na
skalę tysiąclecia. A oparł to gigantyczne dzieło dialogu na Księdze
Apokalipsy, przy swoich przemyśleniach kontemplacyjnych. Za tym
proroczym objawieniem ukazał światu Chrystusa jako najwyższą wartość
ofiarowaną człowiekowi przez Stworzyciela. Za autorem Apokalipsy
nauczał: „On jest żyjący: był umarły, ale teraz żyje na zawsze. On jest
Barankiem, który stoi pośrodku tronu Boga” (por. Ap 5, 6); jest zabity
na ofiarę, bo wylał swą krew za nas na drzewie krzyża; stoi, gdyż
wrócił do życia na zawsze i ukazał nam nieśmiertelną wszechmoc i miłość
Ojca. Trzyma mocno w rękach siedem gwiazd (por. Ap 1,16), czyli
prześladowany Kościół Boży, który zmaga się ze złem i grzechem, ale
równocześnie ma prawo cieszyć się zwycięstwem, bo jest w rękach Tego,
który już zwyciężył zło. Przechadza się On wśród siedmiu złotych
świeczników (por. Ap 2, 1); jest obecny i działa w swoim Kościele,
który się modli. Jest On również „Tym, który przychodzi” (por. Ap 1, 4)
poprzez posłannictwo i działanie Kościoła
w ciągu ludzkiej historii; przybywa jako eschatologiczny żniwiarz na
końcu czasów, aby wszystkiego dokonać (Ap 14, 15-16; 22, 20), (p. 6).
Przewodnia idea Apokalipsy wydaje się reakcją
nie tyle na prześladowania chrześcijan (aczkolwiek ten motyw jest
zasadny), ile raczej na fakt, że cesarz Domicjan zaostrzył formy kultu
cesarzy, żądając nowych wyrazów boskości i czci okazywanej jego osobie.
Umacniał w ten sposób pogaństwo, bo miejsce Boga prześladowanych
chrześcijan ma bezwzględnie zajmować człowiek władzy. Idea ta
przetrwała aż do naszych czasów jako ciągle powracająca pokusa
budowania miasta ludzi bez Boga, a nawet przeciw Niemu. Pod tym
względem jest wielka analogia między czasami powstawania Apokalipsy a naszą epoką (i nie tylko).
Prześladowania Kościoła dziś nie ustępują bowiem
miejsca tym z czasów autora Apokalipsy. Ponadto, jak wówczas, przyjmuje
się obecnie władzę człowieka nad światem. Pomimo to św. Jan głosił
prymat Chrystusa jako nadzieję ludzkości. Analogicznie w naszych
czasach Jan Paweł II wzywał rodzinę ludzką do przekroczenia progu
nadziei, idąc za głosem obietnicy z Apokalipsy.
W proroczym tym objawieniu rozbrzmiewa słowo nadziei:
„Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni, i Żyjący. Byłem
umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i
Otchłani” (Ap 1, 17-18). W kontekście tej prawdy objawionej Ojciec
Święty rozwija swą myśl: „Stoimy zatem w obliczu Ewangelii, którą jest
sam Jezus Chrystus. On jest Najwyższym Dobrem. Albowiem w Nim cała
historia znajduje swój początek, sens, kierunek, wypełnienie (p.6).
Chrystus jest zatem Najwyższym Dobrem dla wszystkich ludów i narodów.
Stąd człowiek jest drugą wartością agatologiczną po Chrystusie, a cały
wszechświat po człowieku. W myśl nauczania Jana Pawła II człowiek nie
może siebie zrozumieć bez Chrystusa, a wszechświata nie można pojąć bez
człowieka (zasada antropiczna). Hierarchia tych dóbr jest
fundamentalna. Rządzi się ona zasadą „dobro dla”. Chrystus według
Księgi Apokalipsy jest dobrem dla człowieka i jego dziejów. Natomiast
człowiek, w myśl historiozofii zinterpretowanej kosmologicznie, jest
dobrem dla wszechświata i jego rozwoju. Dzięki myśli dialogicznej coraz
głębiej wchodzimy w zrozumienie zasady „dobro dla”. W tym ujęciu dialog
ze światem jest ułatwiony. Każdy bowiem pragnie dobra, zabiega o nie i
je przeżywa. Stąd Jan Paweł II oparł swą działalność apostolską na
kategorii dobra, i to w konwencji apokaliptycznej teologii dziejów, jak
również na kanwie historiozoficznej. W pierwszym przypadku był
autentycznym następcą Chrystusa, w drugim zaś – mistycznym myślicielem.
I jako taki prowadził dialog ze światem. Czynił to za przykładem św.
Jana - proroka czasów tuż pochrystusowych. Zmierzył się on bowiem z
całą potęgą Imperium Rzymskiego, nadając profetyczny wymiar męczeństwu
Kościoła nie tylko pierwotnego. Jan Paweł II właśnie w tej duchowości
(profetycznej) przemierzył naszą ziemię w jej kontynentach,
przekraczając granice uprzedzeń religijnych i wrogości cywilizacyjnych
a ponadto bariery wielkich imperiów naszego globu. Umocnił w ten sposób
uniwersalizm Kościoła i jedność rodziny ludzkiej. A czynił to w
obszarze antropologicznym w wymiarze chrystocentrycznym. W czasie
inauguracji pontyfikatu, 22 października 1978 r. powiedział: „Nie
lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego
zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i
politycznych, kierunków cywilizacyjnych. Nie lękajcie się! Chrystus
wie, co kryje się we wnętrzu człowieka. Jedynie On to wie”. Przez cały
pontyfikat poszukiwał tych drzwi u różnych potęg świata, z różnych
kultur, cywilizacji i systemów ustrojowych. Nieomal wszędzie Mu je otwierano. Świadczą o tym zagraniczne
podróże apostolskie w liczbie 104. Wiązał z nimi wiele beatyfikacji i
kanonizacji. Mówił do świata nie tylko w homiliach pielgrzymkowych i w
wystąpieniach okolicznościowych, ale w encyklikach (14), adhortacjach
(15), konstytucjach apostolskich (13), listach (66) oraz w orędziach
(27). Przemawiał różnymi językami świata.
Prowadził ten duchowy dialog również komunikacją niewerbalną: w postaci
przyjaznych gestów, uduchowionej mimiki twarzy i serdecznego
spojrzenia, ogarniającego wszystkich oraz zachowania sytuacyjnego jako
daru bliskości. Mówił sercem do serc, uczył myślą, wychowywał czynem,
prowadził ideą nieustannie postępując za Chrystusem ukrzyżowanym. Na
oczach całego świata modlił się i cierpiał. Mówił o dobru dla
człowieka, ale jako wysłannik Chrystusa. Tym samym przybliżył Go ludom
i narodom. Mistyczną postawą i modlitwą kontemplacyjną stanął do walki
ze złem. Pokonał komunizm i liberalizm ideologiczny, wykazując
antropologiczny błąd tych potęg światowych. Przypominał im naukę wieków
cywilizacji łacińskiej o godności osoby ludzkiej jako podstawy praw
człowieka. Idea tej nauki zburzyła komunizm, bo mylił
się marksizm, że człowiek jest tylko elementem kolektywu. Podważył
fundamenty liberalizmu ideologiczno-politycznego (globalizm monistyczny
– jedność bez różnorodności), bo zbłądziło Oświecenie, przyjmując za
Kartezjuszem filozofię podmiotu w myśleniu i postępowaniu („Myślę, więc
jestem”).
Idea twórczej pracy apostolskiej Jana Pawła II okazała
się potęgą tym bardziej, że przy Nim stanęli Rodacy w wielkim ruchu
„Solidarność”, którzy wyszli z naw kościelnych i stworzyli bastion
oporu we własnych zakładach pracy. Owa „Solidarność” stała się ruchem
społecznym. Dziś ta sama „Solidarność” przybiera inną formę walki o
godność osoby ludzkiej przeciw liberalizmowi, mianowicie
Solidarność dialogu, idąc tym samym za Janem Pawłem II.
Tytułem przykładu można wskazać na obecnie powstający rząd K.
Marcinkiewicza, który wydaje się potwierdzać tę myśl. Do tej
Solidarności przygotowało nasz Naród dialogiczne Radio Maryja, stojące
wiernie przy naszym Papieżu. Bez Papieża z proroctwa Juliusza
Słowackiego nie byłoby fenomenu światowego o kształcie „Solidarności” z
lat osiemdziesiątych w ruchu narodowym ze wszystkich warstw
społecznych, w zwycięstwie nad komunizmem, oraz nie byłoby Solidarności
przełomu tysiącleci z postawy dialogicznej Narodu w zwycięstwie nad
liberalizmem ideologiczno-politycznym.
Jan Paweł II zostawił testamentowe dzieło duchowe ku
zbawieniu i ocaleniu rodziny ludzkiej, a w niej Polski, wszystkich
narodów i ludów.
|