ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Ks. Arcybiskup Kazimierz Majdański

O.P. "Polska Bogiem Silna"


„Uczynił mi wielkie rzeczy...”
(Łk 1, 49)

Homilia w 60. rocznicę święceń kapłańskich

Wisełka, 29 VII 2005 r.

 

2 Tm 4, 1-5; Łk 1, 39-56

NPW 9-10, 2005


Przyjaciele wszyscy! Od Najdostojniejszych poprzez Braci Kapłanów i Konsekrowanych, poprzez najdroższe Rodziny, poprzez Młodzież i Wasze cudowne Dzieci! Nie zapominamy o Was, Nieobecni. Chcieliście tu dziś być, a przybyć nie mogliście. Jesteście!

 

„Uczynił mi wielkie rzeczy...”  Te słowa Maryjnego dziękczynienia głosiły 60 lat temu obrazki prymicyjne. Z obrazków nie pozostał nawet ślad, dziękczynienie zaś trwa. Pokorne, może nawet jakby melancholijne: że przecież mogło być lepiej. Na pewno tak. Ale Pan Jezus mówił do umiłowanej przez Siebie Współdiecezjanki Jubilata: „Jesteś nędzą samą”. Trzeba o tym pamiętać i błogosławić za wszystko. Ale wolno i należy mówić. „Jezu, ufam Tobie!”.

Po tym wstępie dwie części homilii: część I – o tym, „co uczynił”, i część II o tym, że „Święte jest Imię Jego”.

Miłość jest cierpliwa” (1 Kor 13, 4). Ośmielam się tymi słowami odnieść do całego naszego Zgromadzenia, bo trzeba przecież choćby tylko wspomnieć zmiłowania Boże, objawione w życiu, które liczy sobie obecnie trzy razy po 30 lat.

 

I. Bardzo skromna relacja o tym, „co uczynił”

 

1. Od samego początku było Jego nieskończone miłosierdzie. Dał życie, bo dał Swoją łaskę, już po raz trzynasty, ubogim Rodzicom, Józefowi i Rozalii, w bardzo trudnych warunkach I wojny światowej. A Rodzice przyjęli dar z radością. Narodziny miały miejsce 1 marca 1916 r., a 4 marca – Chrzest święty udzielony został w Liskowie. Lisków z czasem stał się głośny, bo posługiwał tam niezwykły kapłan, ks. Wacław Bliziński.

 

Skoro Chrzest odbywał się 4 marca, to imię chrzcielne było przesądzone. (Nie zostało to zmienione nawet po Soborze... Przeciwnie, św. Kazimierz Królewicz został promowany, a jego dzień jest teraz świętem).

Po niewielu latach zjawiły się pierwsze oznaki powołania kapłańskiego: najmłodszy z rodziny stworzył własną liturgię domową, wspieraną przez jego rodzinne otoczenie.

 

Potem biskup włocławski Władysław Krynicki, uczony i pedagog, w czasie wizyty pasterskiej zainteresował się chłopcem i wskazał drogę, która mogłaby prowadzić do kapłaństwa. Były zewnętrzne przeciwności, ale ostatecznie stał się możliwy pobyt w Niższym Seminarium im. św. Piusa X we Włocławku, a po maturze – we włocławskim Wyższym Seminarium Duchownym.

 

Zaczął się ten drugi seminaryjny etap w roku 1934, a zakończył się właśnie 60 lat temu, 29 lipca 1945 r.

 

2. Trwało to więc lat 11. Zostały te lata wypełnione najpierw pobytem w samym Seminarium, a po wybuchu wojny – pobytem w więzieniu i w miejscu internowania w Lądzie nad Wartą, następnie zaś w dwóch hitlerowskich obozach koncentracyjnych: w Sachsenhausen koło Berlina i w Dachau koło Monachium.

 

W czasie tej gehenny wielu zginęło. W Dachau – co drugi duchowny polski. Niektórzy spośród nich są już, jako Męczennicy Boży, na ołtarzach Pańskich. Modlimy się teraz do nich wiernie w duchowym kręgu rodzinnym, który powstał, odwołując się do Świętej Rodziny i służąc rodzinom. Resztę żyjących wtedy więźniów Pan Bóg cudownie ocalił za przyczyną św. Józefa Kaliskiego. Stało się to 29 kwietmia 1945 r. Trzy miesiące później odbyły się święcenia kapłańskie w skromnym kościele polskim w Paryżu, tuż obok wspaniałej świątyni św. Magdaleny i w pobliżu placu Zgody (Madelaine i Concorde), na którym to placu straszna Rewolucja Francuska ustawiła główny szafot straceń.

 

Powitali nas tam, byłych więźniów: przedobry arcybiskup Paryża, kard. Emmanuel Suhard i nuncjusz apostolski abp Angelo Roncalli, późniejszy Papież Jan XXIII, też już na ołtarzach.

 

Działo się to 60 lat temu. Sześćdziesiąt lat temu!... Misericordias Domini in aeternum cantabo. Objawiło się wtedy nieskończone Miłosierdzie Boże i jest każdej godziny życia, i – oby było na wieczność. Orate fratres! Módlcie się o to, Najdrożsi Uczestnicy dzisiejszego świętego Spotkania!

 

Po święceniach kapłańskich wracały powoli siły w sanatorium nad kanałem La Manche. I tak stały się możliwe do zrealizowania, wskazane przez posłuszeństwo, studia we Fryburgu Szwajcarskim.

Skończyło się pierwsze trzydziestolecie życia i stał się wreszcie możliwy powrót do Ojczyzny. Ale przed powrotem odbyły się rekolekcje, które zaprosiły do oddania się w niewolę miłości Matce Najświętszej. Rekolekcje inspirował przyjaciel, kleryk krakowski, dziś kardynał Andrzej Deskur, przeprowadził zaś rekolekcje niezwykły ojciec duchowny naszego konwiktu, ks. Józef Schafer.

 

Oddanie Matce Najświętszej nastąpiło we Włocławku 8 grudnia 1949 r. To już następne trzydziestolecie.

 

3. Była też w tamtym okresie krótka, ale bardzo – z woli Pana Boga – intensywna praca duszpasterska we włocławskiej parafii katedralnej, przy boku sędziwego ks. infułata Józefa Kruszyńskiego, byłego rektora KUL i byłego administratora diecezji lubelskiej. Czekały wtedy cierpliwie przy konfesjonale młodego spowiednika długie szeregi penitentów...

 

Zakończył się jednak ten okres szybko: z nowym rokiem akademickim trzeba było podjąć wykłady z teologii moralnej i z sakramentologii w Seminarium Duchownym. Nadto zaś czekały też różne obowiązki w opustoszałej z kapłanów diecezji, których największa procentowo liczba zginęła w obozach hitlerowskich.

 

Właśnie w obozie pracowałem niegdyś w „Arbeitkommando Plantage” razem z ks. Stefanem Biskupskim. Był on profesorem jednocześnie i w Seminarium Włocławskim, i na Uniwersytecie Warszawskim. Teraz zaś, po doświadczeniach wikariusza parafialnego, wypadło mi z nim współpracować jako z pierwszym po wojnie redaktorem „Ateneum Kapłańskiego”, którego przedwojennym redaktorem był ks. prof. Stefan Wyszyński, inicjatorem zaś, jeszcze w 1909 roku, był ks. Idzi Radziszewski, późniejszy założyciel KUL.

 

Taka sekwencja redaktorów bardzo zobowiązywała, czego byłem świadomy, gdy z kolei i mnie powierzono redakcyjne zadanie. Ks. prof. Jan Adamecki, także były obozowiec, radził, by przejść na monotematyczność poszczególnych zeszytów miesięcznika. Sugestia była o tyle trudna, ile pożyteczna. Znakomity zespół współpracowników krajowych i zagranicznych realizował tematykę dotąd wysoce aktualną. Można to sprawdzić, może nawet z jakimś pożytkiem.

 

Praca redaktora „Ateneum” trwała z górą 18 lat.

 

4. Dnia 19 listopada 1962 r. papież Jan XXIII podjął decyzję, mocą której wypadało mi zastąpić zgasłego śp. Biskupa-Obozowca Franciszka Korszyńskiego, który z kolei był następcą Bł. Biskupa Męczennika Michała Kozala. Konsekracja odbyła się 24 marca 1963 r., w tej samej katedrze, w której odbyła się kolejno także konsekracja moich niezwykłych Poprzedników. Tym razem udzielał jej Prymas Tysiąclecia.

 

Ks. Józef Iwanicki, również profesor we Włocławku i na Uniwersytecie Warszawskim, jako rektor Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie zaprosił biskupa-sufragana włocławskiego, swojego dawnego ucznia, do podjęcia zajęć w ATK. Zajęcia obejmowały teologię praktyczną w zakresie problematyki małżeństwa i rodziny. Wtedy właśnie zrodził się zamiar, by powstał samodzielny Wyższy Instytut Nauk o Rodzinie. Inspiracja pochodziła pośrednio ze strony mojego śp. brata Walentego, niezwykłego (i podówczas jakby samotnego) obrońcy życia nienarodzonych i rodziny. Był on zwolennikiem stworzenia w Polsce rzetelnych studiów poświęconych współczesnej problematyce małżeństwa i rodziny.

 

Zaczęły się więc dość szaleńcze starania o utworzenie wyższych studiów nad rodziną w ramach ATK.

Wdał się w te sprawy również teraz, błagany o to, św. Józef Kaliski. Odpowiednie zezwolenie państwowe przyszło do Kalisza, gdy tam trwaliśmy na dziękczynieniu za ocalenie z obozu śmierci, dnia 29 kwietnia 1975 r.

Niewiarygodne! Wkrótce okazało się, że Instytut był inicjatywą pionierską w skali bardzo szerokiej. Obecnie analogiczne Instytuty działają, dzięki postanowieniom Jana Pawła II, w całym Kościele. W Polsce też.

Zaproszony do scharakteryzowania tej przygody z okazji Jubileuszu Roku 2000. Jan Paweł II napisał potem: „Z uwagą słuchałem oświadczenia Księdza Arcybiskupa przekazanego całemu światu na placu św. Piotra w dniu 14 października...” (List z 28 X 2000 r.)

 

5. Wspomniana przygoda rozpoczęła trzecie trzydziestolecie życia i trwa dotąd. Była uczczona 22 i 23 kwietnia br. w Warszawie Łomiankach wspomnieniem wyzwolenia z obozu i międzynarodowym sympozjum naukowym.

Ale przedtem była trzynasta posługa pasterska w diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Obejmował ten okres także podróże na trasie Szczecin – Łomianki – Rzym. Tak życzył sobie Ojciec Święty, który napisał o tym później:

„[W okresie przygotowań do Synodu Rodziny] na moją osobistą prośbę Ksiądz Biskup podjął się okresowego prowadzenia Komitetu do spraw Rodziny, pozostając nadal na stanowisku Ordynariusza Diecezji Szczecińsko-Kamieńskiej. [...] Ksiądz Biskup wziął na siebie dodatkowe zadanie w okresie dla Komitetu do spraw Rodziny wyjątkowo trudnym i odpowiedzialnym, dojeżdżając systematycznie do Rzymu i prowadząc prace, które dla przebiegu Synodu posiadały znaczenie bardzo doniosłe.” Tak napisał Papież 4  listopada 1981 r. Przypomniał Ojciec Święty w tym Liście także o przygotowaniach do powołania Papieskiej Rady do spraw Rodziny: „Po zakończeniu Synodu przyczynił się Ksiądz Biskup przez wysoce kompetentne naświetlenie sprawy do tego, że na miejsce dotychczasowego Komitetu do spraw Rodziny, podporządkowanego Papieskiej Radzie Świeckich, powstała odrębna Rada do spraw Rodziny jako samodzielne dykasterium Kurii Rzymskiej”.

 

6. Skoro w dniu dzisiejszym, z łaski Boga Najwyższego, dobiega końca trzecie trzydziestolecie, trzeba może z prostotą wyznać, że ostatni spośród 63 Listów papieża Jana Pawła II, przysyłanych do nas, brzmiał tak:

„Dziękuję za list z dobrą wiadomością o powracającym zdrowiu. Ufajmy, że wstawiennictwo Matki Najświętszej pomoże w odzyskaniu sil i zdrowia. Całym sercem tego życzę, gdyż potrzebny jest Ksiądz Arcybiskup do prowadzenia dzieła dwóch Instytutów służących Rodzinie...” (List z 13 I 2005 r.)

 

Mirabilia Dei po latach – z Waszą pomocą, Najdrożsi Przyjaciele, w jakby niekończącym się łańcuchu Waszych modlitw. Pokornie, ale całym sercem dziękuję w Panu także wszystkim Współpracownikom. Ale oto i słowo Prymasa Tysiąclecia:

„...Zdaje się, że i tutaj, w Łomiankach, potrzebna była «pomoc podobna jemu». I znalazł tę pomoc (...). Schemat Boży powtarza się do tej pory, od dawnych momentów do dziś dnia. Widocznie już tak ma być. Zwłaszcza w instytucji, która ma się zająć uprawianiem nauki i wypracowywaniem doświadczeń wychowawczych dla współczesnego życia rodzinnego w Polsce”.

Tak powiedział wielki Prymas w Łomiankach 6 kwietnia 1978 r.

 

Zechciał o tych różnych przygodach opowiedzieć też w Słowie, czytanym w ostatnią niedzielę Pasterz Archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. Braterskie Bóg zapłać! I Bóg zapłać wszystkim Braciom Kapłanom za dziś sprawowaną w Archidiecezji Mszę św. za jubilata.

 

7. Czas już powiedzieć: „Nunc dimittis...” – Przyjmij, Panie, człowieka, którego stworzyłeś, odkupiłeś i obdarzyłeś. Czas też wyznać: „Co masz, czego byś nie otrzymał?” (1 Kor 4, 7). I więcej jeszcze. W Liście sprzed 13 laty – gdy jOjciec Święty Jan Paweł II:

„...chociaż każdy z nas z radością powtarza wedle zaleceń samego Pana i Mistrza: «Słudzy nieużyteczni jesteśmy» (Łk 17, 10), to przecież wolno nam dodać: «cośmy winni byli uczynić, uczyniliśmy». Niech Bóg Sam będzie uwielbiony!” (List z 26 IV 1992 r.).

 

Tak! „Niech Bóg Sam będzie uwielbiony!” – I niech dziękczynienie za dar życia i posługi trwa – teraz i później, Najdrożsi Przyjaciele i Najdrożsi Współpracownicy.

W tym wszystkim zaś niech Bóg Sam będzie uwielbiony! „Bo święte jest imię Jego”.

 

II. „Święte jest imię Jego” (Łk 1, 49)

 

Nasz czas to „nowe i wieczne Przymierze”, jak o tym świadczą Chrystusowe słowa wypowiadane przez kapłana w czasie konsekracji drugiej Postaci. Czy więc może kiedykolwiek skazywać się człowiek na emerytalną izolację od troski: „Przyjdź Królestwo Twoje...” I „Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi” (por. Mt 6, 9. 10).

Jest dziś czas zamętu – wszędzie, w całej Polsce i tutaj też! Niech się, za naszą pokorną posługą, czas zamętu przemienia w czas Prawdy.

 

Jak?

Mówią niekiedy, że zbyt często cytuję słowa papieża Jana Pawła II. Ale On nauczał po to, byśmy nauczali razem z Nim. Nauczał zaś tego, czego nauczał Pan Jezus. Warto więc razem „wypływać na głębię, i nie lękać się, bo jest z nami Chrystus”! – jak On tego uczył (por. Przesłanie do młodzieży, Lednica, 2-3 VI 2001 r.).

 

1. Sługo Boży, Janie Pawle II! Musiałeś odejść po to, by zostać i by nadal głosić Prawdę w świecie i w Polsce.

Bo jest teraz taki czas, o którym mówił Apostoł dwa tysiące lat temu: „Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom” (2 Tm 4, 3-4).

Mówią: „A może wreszcie Kościół otwarty”? – Otwarty na wszystko, także na herezje! Mówią też: „A może wreszcie prawdziwy postęp i New Age?”

 

Ale Ty, Ojcze Święty, kierujesz do nas wszystkich i do każdego z nas z osobna: do jubilata i jego Braci, do Rodzin i do młodych (wszak wszyscy jesteśmy Kościołem Bożym) – słowo Apostoła: „Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz” (2 Tm 4, 1-2).

Jesteś – każdy z nas, nie ma od tego żadnej izolacji, także emerytalnej – sługą Prawdy. „Nie lękaj się! Jest z Tobą Chrystus!”

 

2. „Wielkie rzeczy uczynił” i wciąż czyni.

Obecny rok jest – z woli Jana Pawła II – Rokiem Eucharystii, a więc i kapłaństwa.

Ustanowił Papież ten Rok i odszedł. Odszedł zaś wśród wzruszenia, jakiego świat dotąd nie oglądał. I wśród wołania, jakiego świat dotąd nie słyszał: „Santo subito!”

 

W takim roku przypada ten kapłański jubileusz. Papież zaś uczy:

„Wy, kapłani, którzy każdego dnia powtarzacie słowa konsekracji, jako świadkowie i głosiciele tego wielkiego cudu miłości, dokonującego się w Waszych rękach, otwórzcie się na łaskę tego specjalnego Roku, sprawując codziennie Mszę św. z radością i zapałem, takimi jak za pierwszym razem, i chętnie trwając na modlitwie przed tabernakulum” (Mane nobiscum Domine, n. 30).

 

I jeszcze:

„Kapłaństwo jest do samych korzeni kapłaństwem Chrystusa. (...) Kapłan codziennie sprawując Eucharystię, zstępuje do głębi tego misterium. Dlatego sprawowanie Eucharystii powinno być dla niego najważniejszym i świętym wydarzeniem dnia i centrum całego życia” (Dar i tajemnica, Kraków 1996, s. 73).

To o kapłaństwie. A teraz:

 

3. Kościół z rodziną

W ostatnim Liście Jana Pawła II skierowanym do nas odzywają się echem inne słowa wielkiego Papieża: „Rodzina jest pierwszą i z wielu względów najważniejszą drogą Kościoła” (List do Rodzin, n. 2). To dla człowieka przeżywającego Jubileusz program – do końca jego dni! Ale także program dla jego Przyjaciół, Współpracowników, członków Wspólnoty Świętej Rodziny, która dźwiga Instytut naukowy i Ośrodek Rodzin w Wisełce, i Ogniska Świętej Rodziny, rozsiane po całej Polsce i poza jej granicami.

 

A może myśmy w naszych obu Instytutach wybrali się z motyką na słońce? Nie! Pisałeś przecież do nas, Papieżu wielki i święty, że to jest „dzieło”: „Dzieło stojące na straży życia i rodziny, tak bardzo zagrożonych w dzisiejszym świecie” (List z 25 II 2002 r.).

 

I po to jest także dzisiejsza profesja: wieczysta Anny Juźwin i Agnieszki Dowejko, i profesja czasowa Doroty Karoliny Piechota, i pierwsza profesja Katarzyny Majskow.

Nie lękajcie się! Dziewczęta wszystkie, do których Pan woła! I Chłopcy! Za mało was! Za mało kapłanów wśród nas! Nie lękajcie się!

 

Po to też nasze wspólnotowe usiłowanie, by naśladować Świętą Rodzinę. Po to z dnia na dzień wzrastanie w wierności Boskiemu Oblubieńcowi: czystemu, ubogiemu i posłusznemu. To wszystko po to, by – jak pisał do nas Papież – „stać na straży życia i rodziny, tak bardzo zagrożonych” (j.w.).

„Nie lękajcie się!” Przychodźcie. Raz jeszcze: Przychodźcie, Dziewczęta i Chłopcy! Wypływajmy wspólnie na głębię, a z nami wypłynie Chrystus – Oblubieniec.

 

4. Niewiele słychać o agonii Polski. Nam milczeć nie wolno!

Nie wolno też nam milczeć o agonii polskich rodzin.

Mówiłeś, Ojcze Święty, o rodzinie, że to dar Boga niezwykły. Ale rodzina jest niszczona. To przeciw Bogu. Tak mówiłeś do nas w Szczecinie:

„Chrystus – «Znak, któremu się sprzeciwiają» (por. Łk 2, 34).

Drodzy bracia i siostry, czy ten «sprzeciw» nie idzie również, a może nawet przede wszystkim, poprzez tę wielką i podstawową zarazem dziedzinę życia ludzkiego, życia społecznego, życia narodowego, jaką jest właśnie małżeństwo i rodzina?”

 

To było niedaleko stąd, na Jasnych Błoniach w Szczecinie, 11 czerwca 1987 r..

A potem mówiłeś, Ojcze Święty, w drogim nam Kaliszu o bitwie o życie i o doznanych klęskach:

„«Naród, który zabija własne dzieci, staje się narodem bez przyszłości». Wierzcie mi, że nie było mi łatwo to powiedzieć z myślą o moim narodzie. Bo ja pragnę dla niego przyszłości, wspaniałej przyszłości.[...] Trwa walka między cywilizacją życia a cywilizacją śmierci” (4 VI 1997 r.).

 

W Polsce też? – Też! W tej diecezji też? – Też! Wszędzie, Najdrożsi, grasuje zakłamany głosiciel cywilizacji śmierci.

 

4. Kościół z Młodymi

 

Mówiłeś, Ojcze Święty, do Młodych, by trwali, choć wieje silny wiatr słabości i namiętności. Kościół jest młody – powtarza to już także papież Benedykt XVI. – Kościół jest młody i idzie z Młodymi, i zwraca się do Młodych. Jest z nimi i pragnie ich ocalić, gdy są popychani do narkomanii, alkoholizmu i rozwiązłości, a także do lekceważenia wszelkiego autorytetu.

 

W przeddzień zgonu szeptałeś, Papieżu – Sługo Boży, wiedząc że są Młodzi na placu św. Piotra: „Szukałem was, teraz wy przyszliście do mnie, i za to wam dziękuję.”

Niezwykły Przyjacielu ludzi młodych! Nie widzieliśmy takiego zjawiska jak Twoja przyjaźń z młodymi. Niech więc to Twoje porozumienie z nimi trwa – w całym Kościele i w całej Polsce!

 

5. Kościół. Kościół był zawsze z Narodem. – Niech tak będzie!

 

Słychać o tym, że rządzą nami bezbożnicy, a może szabrownicy. Ale to przecież wynik naszego głosowania, a może i bezradnego wzruszania ramionami na wybory, które były i znowuż będą.

A może też wynik chętnego (i chyba właśnie w naszym stylu) zmieniania opcji politycznych – czy po to, by budować, czy po to, by niszczyć to, czegośmy się dotąd dorobili?

I czy wiecie, politycy bez przerwy odmieniający słowo „demokracja”, że demokracja bywa bliska totalitaryzmowi?

 

Polsko, „Stary Dębie” ks. Piotra Skargi. Nigdy się nie chwiałaś. A teraz? Przypomnij: Bogurodzico – Dziewico..., Boże, coś Polskę..., Nie rzucim ziemi! i tyle wspaniałych naszych pieśni narodowych, wraz z naszym za czasów młodzieńczych: „...o rycerzach spod kresowych stanic, o obrońcach naszych polskich granic...” Czy to wszystko zblakło, zbolszewizowało się i zhitleryzowało, a potem zlaicyzowało się aż do wysłuchiwania bezczelnych pretensji na temat odszkodowań, jakie podobno jesteśmy winni za krzywdy, które nam wyrządzono?

Gdzie jest Ślimak z Placówki Prusa? Gdzie jest Boryna z Chłopów Reymonta; gdy odchodził, wołały kłosy zboża i wołała ziemia: „Gospodarzu! Gospodarzu! [...] Ostańcie! Ostańcie z nami!”? I gdzie jest wóz Drzymały?

 

Papieżu Janie Pawle II, kazałeś łączyć miłość Boga z miłością Ojczyzny. Jak my ją miłujemy, skoro odsunęliśmy Pana Boga od mądrego zarządzania i gospodarowania Polską, bo nam wytłumaczono, że ani Pan Bóg, ani Kościół nie mają prawa do polityki? Więc kto ma to prawo? – Pewnie ci, którzy głosują nie na Polskę, ale na siebie. A ci, którzy by głosowali za Polską, często nawet nie wiedzą o tym, że mają święty obowiązek brać udział w wyborach. Mówmy im o tym!

Kościół z Narodem.

„Proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię «Polska», raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym” (Jan Paweł II, 9 VI 1979 r.).

 

6. Czy warto długo żyć? – Z Bożej łaski – warto. Tak mówię, gdy jest z nami Dostojny Gość, Ks. Biskup Senior koszaliński, starszy ode mnie, ale sprawny, także były obozowiec i pojutrzejszy solenizant: Ignis ardens – Ogień płonący – Ignacy.

 

Ale przecież żyjemy obaj nie po to, byśmy jako dawni nędzarze z lagrów i łagrów dowiedzieli się o tym teraz, że to myśmy rozpoczęli wojnę i zagrabili cudze ziemie, i zorganizowali obozy.

Czego jeszcze nie wymyślicie, twórcy Unii Kłamstwa?!

Niewielu jest już takich, którzy spędzili całą II wojnę światową w więzieniach i obozach. Mówię więc, o ile mi wolno, jakby w imieniu ich właśnie wszystkich:

Trzeba gorąco się modlić i wołać:

Wymieramy, więc od cywilizacji śmierci – zachowaj nas, Panie!

Oblega nas kłamstwo, więc od utraty Prawdy, zachowaj nas, Panie!

Od ciągłych zmian orientacji politycznej, które mogą zniszczyć osiągnięte dobro, zachowaj nas, Panie!

I od marnego głosowania – nie za Polską, ale na samych siebie, zachowaj nas, Panie!

I od zdrady tej ziemi, którą brali w duchową opiekę święci: Wojciech, Brunon i Otton – cudzoziemcy, i tylu innych naszych świętych, aż do Męczenników i świętych II wojny światowej. I którą władali: Mieszko I i Bolesław Chrobry, i Bolesław Krzywousty, i św. Jadwiga, i Batory, i Sobieski. – Od zdrady tej ziemi, zachowaj nas, Panie!

Polskę wielkich wodzów i hetmanów, Polskę Trylogii Henryka Sienkiewicza i obrazów Jana Matejki; Polskę bronioną przez o. Augustyna Kordeckiego – zachowaj nam, Panie!

 

Janie Pawle II! – Ty teraz już wszystko wiesz. Działaj i ocal Naród, bo teraz jesteś bardzo blisko Królowej Twego Serca i Królowej Narodu.

 

Udzielałeś nam rad. Nie przestawaj tego czynić nadal!

Miłowałeś nas. Ale to się przecież teraz bardziej jeszcze wzmogło.

Odszedłeś, ale przecież teraz sam widzisz, jak bardzo jesteś potrzebny...

 

„Nie lękajcie się. Jam zwyciężył świat” (por. J 16, 33). – Tak Pan Jezus.

„Nie bój się! Wypłyń na głębię! – jest przy tobie Chrystus.” – Tak Ty, Papieżu z Polski, Chrystusowy Wikariuszu.

„Jest z nami Chrystus”. – A gdzie Chrystus – tam Matka i tam Jej Oblubieniec, święty Strażnik Obojga. I nasz.

„Wielkie rzeczy” – wczoraj, dziś i jutro! – Amen.


Powrót do strony głównej Archiwum

Powrót do strony głównej NPW