|
|
ARCHIWUM |
Andrzej J. HorodeckiPolityka i Strategia EUROPEJSKA UNIA TERRORYSTYCZNANPW 7-8, 2005
Skutki Wielkiej Propagandy
Cywilizacja łacińska jest szczególnie podatna na każdą propagandę. Zbudowana na Prawie Naturalnym skłania człowieka do zaufania elitom rządzącym na zasadzie nauczania św. Pawła o posłuszeństwie władzy, tyle że w tamtych czasach była to władza rzeczywiście oparta na Prawie Naturalnym – fundamencie prawa rzymskiego.
Szukając dalej przyczyn naiwnego zaufania, jakie narody, a w tym i Polacy, okazują tak zwanej Unii Europejskiej, trzeba na wstępie rozstać się z przekonaniem, jakoby zjawiska społeczno-gopodarcze były rezultatem jakichś obiektywnych procesów, z którymi trzeba się z góry zgodzić i które politycy w dobrej wierze starają się wykorzystać dla dobra ludzkości. Jest to nieprawda, brana za dobrą monetę w wyniku wielopokoleniowej indoktrynacji marksizmu-leninizmu.
Istota Wielkiej Propagandy jest następująca. W łonie starego ustroju dojrzewa nowy, bardziej postępowy, akuszerem zaś postępu i rozwoju jest klasa robotnicza. Tak oto feudalizm zrodził kapitalizm, ten z kolei socjalizm. Potem miał być komunizm – najwyższy etap rozwoju, ale oto w wyniku jakiejś mutacji geopolitycznej w łonie socjalizmu dojrzał socjalliberalizm z jego przodującą w świecie siłą, jaką jest Unia Europejska, która nie ugnie się przed partykularnymi interesami Francji czy Holandii, a tym bardziej przed brytyjskim rabatem.
Pod
koniec XX w. za pomoc przy urodzeniu socjalliberalizmu klasa robotnicza
w Polsce zapłaciła wysoką cenę i została w końcu politycznie
zlikwidowana. To doświadczenie zostało następnie przez Centralne
Siły Polityczne upowszechnione w całym kraju – nie tylko dla
likwidacji gospodarki polskiej, ale także w walce z największą „pozostałością”
po PRL, jaką jest Naród Polski. Chodzi o poniewierkę człowieka, któremu
np. można nie wypłacać pensji całymi miesiącami albo sprzedać
jego miejsce pracy obcemu państwu w ramach „prywatyzacji”.
Ale czy w Konstytucji poniewierka jest zakazana? Człowieka chroni
przede wszystkim Prawo Naturalne, lecz dochodzi ono skutecznie
do głosu tylko w państwie cywilizacji łacińskiej. Komu zależy na Unii Europejskiej?
Kraj, który przewodzi walce o powstanie europejskiego, socjalliberalnego superpaństwa, to Niemcy, które zdają sobie sprawę, że ich specjalność – mocarstwowa ekspansja drogą wojny, jest dziś nierealna. Pozostaje zatem droga pokojowa, to znaczy doprowadzenie do sytuacji, w której kraje europejskie – a przede wszystkim Polska – same, na drodze politycznej, stopniowo zrezygnują z niepodległości, kuszone jakąś nieprzemyślaną do końca wizją sukcesu. Polityka niemiecka jest w Europie jedyną dalekosiężną polityką. Niemcy najmniej mówią, ale za to najbardziej intrygują, zwłaszcza za plecami Polski.
Dziś celem tej intrygi jest doprowadzenie do utrwalenia się w Europie mitu, jakoby Marks był Rosjaninem, Polacy wymordowali Żydów, a Niemców w sposób ludobójczy wypędzili z ich ziemi. Następny krok w tej intrydze to powołanie do życia podmiotu prawa międzynarodowego w postaci superpaństwa, w którego skład wchodziłaby w pierwszym rzędzie Polska, następnie rozsadzenie Rosji od wewnątrz przez kolorową rewolucje, po czym droga do opanowania Eurazji stanie otworem.
Osamotniona walka premiera Marka Belki w dniu 17. 06. 2005 r. w Brukseli o kontynuowanie procesu ratyfikacji, jak gdyby nic się nie stało, świadczy o tym, że Polska jest pionkiem w propagandzie CSP, określanym przez UE jako kraj antysemicki. Argumentacja strony polskiej służyła do wytargowania symbolicznej (na szczęście!) sumy na „rozwój” tzw. „ściany wschodniej”, owego – jak wiadomo ––pod każdym względem matecznika polskości. W rzeczywistości gra szła o całość – CSP, chcąc pozyskać wierzące odłamy opinii publicznej na Zachodzie, zdają się mówić: Patrzcie, taka konserwatywna ta katolicka Polska, ale walczy jak lew, aby kontynuować ratyfikację eurokonstytucji.
Podobnie było w 1956 r., kiedy pod terrorem socjalkomunizmu wprowadzono w PRL ustawę dopuszczającą zabijanie dzieci nienarodzonych. Wtedy to CSP miały również argument dla krajów zachodnich: Wprowadźcie i wy podobną ustawę, skoro obowiązuje już ona w takiej katolickiej Polsce.
CSP odgrażają się, ze euroreferenda będą powtarzane, aż osiągnie się aprobatę eurokonstytucji. Tak wygląda droga od eurodemokracji do euroterroryzmu politycznego. Czy mamy czekać biernie, aż któregoś dnia zza niebieskiej flagi UE wyjrzy mundur neoesesmana? Starania o własne europejskie siły zbrojne, wyrażone przez Anglię, Francję, Hiszpanię, Niemcy i Włochy, nagle ucichły. Dochodzą nas głosy zza Odry, że tzw. wypędzenie Niemców z naszych Ziem Północnych i Zachodnich miało ludobójczy charakter, a zarazem, że ludobójstwo w prawie międzynarodowym nie ulega przedawnieniu. To po to jest potrzebne superpaństwo europejskie, aby roszczenia niemieckie umiędzynarodowić, bo nikt wojny nie zaryzykuje. Od chwili zakończenia wojny, tj. od 60 lat, nigdy tzw. wypędzeni nie utracili faktycznego poparcia żadnej partii politycznej Niemiec!
Tak jakby na marginesie trwa walka o budżet – kto wkłada, a kto otrzymuje pieniądze. Państwo biorące, jak np. Polska, będzie prędzej czy później musiało spłacać te sumy wraz odsetkami, będąc – już nie suwerennym podmiotem prawa międzynarodowego, ale grupą germanizowanych landów UE – jako wieczny dłużnik. Co dalej z socjalkomunizmem?
Trudno jednak przekonać szary elektorat, że niebezpieczeństwo ze strony UE ma właśnie taki charakter. Dlatego trzeba wskazać jeszcze na jego drugą, groźniejszą, bo duchową stronę, która grozi utratą wiary, a z nią trzonu siły Narodu Polskiego. Jest to materialistyczna, konsekwentnie ateistyczna wizja społeczeństwa, ta sama, jaką szerzył kiedyś ZSRR, a jaka panuje teraz w Chinach. Kraj ten od dawna wychodzi z izolacji, mimo iż, logicznie rzecz biorąc, jego ustrój komunistyczny powinien „odrzucać” kraje europejskie, zwłaszcza te, które zaznały socjalkomunizmu.
Niestety, działania CSP są tak zręczne, że tylko w Europie postrzegany jest socjalkomunizm, a dzieje najnowsze Polski są okaleczone, a ponadto prymitywnie i tendencyjnie zredagowane, a do tego znaczna część z nich jest zapisana w setkach tysięcy tzw. „teczek”. Wskutek tego pozostajemy obojętni na odradzanie się socjalkomunizmu w postaci UE i na niebezpieczeństwo jego politycznego sojuszu z Chinami.
Serce propagandy socjalkomunizmu tworzyła tzw. walka o pokój, natomiast sama UE miała być zabezpieczeniem przed ewentualną agresją ZSRR przeciwko Zachodowi. Teraz okazuje się, że nie chodziło o ZSRR, bo sama Rosja jest zagrożeniem dla świata, zwłaszcza wtedy, kiedy bierze w cugle obcych doradców i broni się przed osaczeniem przez różne kolorowe rewolucje.
Nie pozwólmy pogrześć wiary
Szatan swoją inteligencją przewyższa zawsze człowieka, ale się z tym ukrywa i na różne sposoby wzywa go na planszę do potyczek, które człowiek po kolei przegrywa. Do tych przegranych trzeba także zaliczyć naiwną interpretację historii, wszczepioną milionom ludzi, zwłaszcza inteligencji, na wykładach z marksizmu-leninizmu. Wpajano tam przekonanie o nieuchronności walki klasowej, a więc de facto nienawiści, o obaleniu ziemiaństwa, o potrzebie likwidacji gospodarstw tzw. kułaków, o potrzebie walki proletariatu z rządami państw, stojących na straży interesów kapitalistów, a w końcu o nieuchronności rewolucji, mordującej najszlachetniejsze elity, z duchowieństwem na czele.
Unia Europejska jest budowana od samych podstaw na marksistowskim korzeniu materializmu (milionowe partie komunistyczne Francji i Włoch nie wyparowały w kosmos!) i opiera się na typowym dla kapitalizmu kulcie pieniądza. Jej strona pseudoduchowa, to materializm dialektyczny. Zamiast więc w obronie duszy narodu wdawać się w niebezpieczną polemikę ze zwolennikami UE, wystarczy wskazać, że tam, gdzie rządzi pieniądz, tam nie ma miejsca na miłość jako fundament ładu i pokoju społecznego.
Tylko uczciwa praca w pocie czoła na własnym, uczciwie posiadanym warsztacie pracy może stanowić fundament pod wymogi Prawa Naturalnego na skalę społeczną. Wymogi te trzeba zatem zastosować do budowy fundamentów pod państwo cywilizacji łacińskiej. Na tych fundamentach opiera się rodzinny sposób życia człowieka, a więc powstaje naturalna gleba, co więcej symbioza z Prawem Objawionym - religia rzymskokatolicka jest w istocie swojej Objawieniem się Boga poprzez rodzinę ludzką.
Niszczenie tych fundamentów stanowi istotę walki na skalę masową, prowadzonej z Kościołem Rzymskokatolickim o dusze milionów ludzi. Oczywiście walka ta zawsze zaczyna się i kończy w duszy pojedynczego człowieka, ale jej przebieg niemal w całości toczy się na torach życia wspólnotowego, państwowego. Do takiego charakteru walki nie jesteśmy przygotowani.
Nadzieja w państwie cywilizacji łacińskiej
Jest to zadanie- apostolstwo, przecieranie drogi na oczach całego, zagubionego świata, pod ostrzałem wroga na wszelkie możliwe sposoby, ale ta walka jest piękna, bo ona angażuje całego człowieka, pozwala mu odkryć, że ma on duszę nieśmiertelną, że jest powołany przez Boga do życia wiecznego.
Dlatego walka przeciw eurokonstytucji to początek, a nie koniec naszych zmagań. Naród Polski musi zrozumieć, że jeśli chce pozostać sobą, musi oderwać się nie tylko od eurokonstytucji, ale także od Unii Europejskiej jako takiej. Musi wypowiedzieć Układ o Stowarzyszeniu ze Wspólnotami Europejskimi i ich Państwami Członkowskimi z 16.12.1991. Hart ducha milionów Polaków musi się przełożyć na suwerenność Polski, której jedynym Suwerenem jest Chrystus Król, a Królową – Najświętsza Maryja Panna. Koniec z materializmem jako sposobem na życie, koniec z monizmem materialistycznym.
Naszym doczesnym drogowskazem musi być miłość osobista wobec własnej rodziny i własnego narodu oraz życzliwość w granicach Prawa Naturalnego dla wszystkich ludzi na świecie. Naszą najskuteczniejszą pomocą dla krajów Trzeciego Świata będzie pokazanie, jak sami sobie urządzimy Polskę, bez głodnych i bezdomnych. Możemy wówczas zapraszać stypendystów z tamtych krajów – niech się u nas nauczą i wracają do siebie, aby tam pokazać miłość czynną do swoich narodów.
Musimy zacząć myśleć i mówić w języku miłości czynnej, a więc modlitwy i pracy, a nie sposobu na życie za darmo kosztem bliźniego albo życie z kredytów. Musimy zerwać z fałszywymi autorytetami i podstępnymi poglądami na życie społeczne, bo pochodzą z „mądrzejszego” Zachodu.
Między Miłością Chrystusową a materializmem nie ma i nie może być kompromisu, ani moralnego - ani logicznego. Dlatego wielką nadzieję pokładamy jak zawsze, w Kościele, który jest w stanie poprowadzić nas do odbudowy państwa cywilizacji łacińskiej. Do tego potrzeba prawdy o cywilizacji rzymskiej. Panuje dziś moda na szukanie korzeni współczesnej demoralizacji – na wzór Fryderyka Engelsa - w starożytnym Rzymie jako jej praźródle. Demoralizacja przyszła do Rzymu z Grecji, z Bliskiego Wschodu, z wielu innych stron, ale do końca swoich dni Rzym jako państwo stał w swoich zasadach, na straży dobra, podczas gdy dziś usiłuje się budować państwo, wyrastające z cywilizacji śmierci, promujące tę cywilizację. Można się o tym przekonać poprzez dogłębne studiowanie oryginalnych dzieł Feliksa Konecznego, a zwłaszcza Jego Cywilizacji bizantyńskiej.
Tylko Kościół może obudzić tę nadzieję
Personalizm cywilizacji łacińskiej Kościoła jest zakorzeniony w starożytnej – chociaż pogańskiej, ale personalistycznej - cywilizacji rzymskiej. Pośrednio nawiązał do tego Benedykt XVI podczas ingresu do Katedry Biskupa Rzymu: „<Miłość jest wypełnieniem Prawa>, pisał św. Paweł do Rzymian. Drodzy Rzymianie, teraz jestem Waszym biskupem. Dziękuję za Waszą wspaniałomyślność, dziękuję za Waszą sympatię, dziękują za Waszą cierpliwość dla mnie. Na ile jesteśmy katolikami, to w pewien sposób, na tyle jesteśmy także Rzymianami. Używając tutaj słów Ps 87, w Hymnie chwały o Syjonie, ...o Syjonie powiedzą <każdy człowiek narodził się na nim>. Tak samo i my możemy powiedzieć, że na ile jesteśmy katolikami - w pewien sposób wszyscy urodziliśmy się w Rzymie. I w ten sposób pragnę i ja także starać się z całego serca być Waszym biskupem. Biskupem Rzymu” (wg transmisji na żywo telewizji „Trwam”).
Wypowiedź powyższa, w połączeniu z bardzo wyraźną wolą kontynuowania posługi Jana Pawła II, świadczy, że Jego Następca będzie się starał „zagospodarowywać” przestrzeń Prawa Naturalnego, obudzoną przez swojego Wielkiego Poprzednika w duszach ludzkich na całym świecie, dla odbudowy i szerzenia cywilizacji łacińskiej. Można więc mieć nadzieję, że świat zrozumie personalizm rzymski jako korzeń cywilizacji łacińskiej, a Kościół odzyska swoją autentyczną naukę społeczną – czyli cywilizację personalistyczną. Pokoju między narodami, a także pokoju społecznego, nie osiągnie się przez globalizację bankowo-handlową, ani za pomocą szpiegowskiego satelity, ale przez mozolną, uczciwą pracę każdego narodu nad realiami życia społecznego, w ramach własnego państwa i w oparciu o doświadczenie historii.
|
|