Tożsamość i styl życia
wypływający z urzędu Piotra (tj. papiestwa)
określa jego wyróżnienie przez Chrystusa w gronie Dwunastu, co nie
oznacza, iż oddzielił go Chrystus od pozostałych apostołów. Ty jesteś
Piotr, czyli skała i na tej skale zbuduję Mój Kościół a bramy piekielne
go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego. Cokolwiek
zwiążesz na ziemi będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi,
będzie rozwiązane i w niebie" (Mt 16, 18-10).
Wyjaśniając tożsamość urzędu Piotra, Ojciec Święty Jan Paweł II pisze:
Nie mamy się lękać prawdy o nas samych. Tę prawdę zobaczył naocznie
Piotr pewnego dnia i powiedział do Jezusa: „Odejdź ode mnie, Panie, bo
jestem człowiek grzeszny” ( Łk 5,8 ).(...) nie sam Piotr tę prawdę
dostrzegł. Dostrzega ją każdy człowiek. Dostrzega ją każdy Następca
Piotra (...) Chrystus odpowiedział mu: „Nie bój się, odtąd ludzi
będziesz łowił” ( Łk 5, 10 ). Nie lękaj się ludzi! Człowiek jest zawsze
laki, jaki jest(...) Nie lękaj się, gdy cię ludzie nazywają
Namiestnikiem Chrystusa, gdy mówią do ciebie: Ojcze święty, albo też
Wasza Świątobliwość, lub używając tym podobnych zwrotów, które zdają
się być nawet przeciwne Ewangelii (...) Jednakże zwroty te wyrosły na
podłożu długiej tradycji. Stały się pewnego rodzaju przyzwyczajeniem
językowym i również tych zwrotów nie trzeba się lękać" Jan Paweł II,
Przekroczyć próg nadziei).
Nawiązując
do słów skarcenia Piotra przez Chrystusa, Jan Paweł II
stwierdza:
Piotr nie lękał się Boga, który stał się człowiekiem. Natomiast lękał
się o Syna Bożego, jako człowieka. Nie mógł bowiem przyjąć, iż będzie
on biczowany i cierniem ukoronowany i w końcu ukrzyżowany. Tego Piotr
nie mógł przyjąć. Tego się lękał. I Chrystus za to Piotra surowo
skarcił. Ale go nie odrzucił. Nie odrzucił tego człowieka, który miał
dobrą wolę i gorące serce.
1. „Wybór " – fundamentem tożsamości posługi Piotra.
Wybranie drogą wyróżnienia staje się fundamentem stylu życia Piotra,
czyli doskonałości drogi: jego posługi i roli wobec Dwunastu oraz w
Kościele: Ja prosiłem za tobą (tj. za Piotrem). Ty nawróciwszy się,
utwierdzaj swoich braci w wierze (Łk 22, 31-32), a także jego rola
wobec Dwunastu i Kościoła: Paś baranki moje! (...) Paś owce moje!" (J
21, 15-16). W mocy Ducha Piotr wyznał wiarę w Jezusa jako Mesjasza
(por. Mt 16,16).. Duch, którym został namaszczony Jezus Chrystus,
dokonał zmiany statusu Piotra w gronie Dwunastu, czyniąc go
„wyróżnionym" ontycznie, a nie moralnie czy honorowo. Piotr bowiem stał
się kimś innym wśród Dwunastu nie dzięki predyspozycjom moralnym?, gdyż
takich nie miał, ale dzięki łasce wybrania przez Ojca: albowiem ciało i
krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie (Mt
16,17).
2. Narastanie samoświadomości tożsamości urzędu Piotra.
W ciągu wieków narastała samoświadomość stylu, roli i posługi urzędu
Piotra w Kościele. W okresie Kościoła apostolskiego zauważa się swoiste
milczenie o powadze, roli i posłudze Piotra. To nie Piotr się ukrywa,
ale Kościół skrywa Piotra Apostoła. Ukrywanie to wiąże się nie z faktem
jakoby osłabiono jego rolę czy posługę w Kościele, ale wyraźna woła
skrycia, by go ocalić (tj. zachować ) dla całego Kościoła przed
ewentualną śmiercią męczeńską - zarówno jego osoby, jak i urzędu.
Pierwsi, jak i kolejni następcy Piotra posiadali świadomość
szczególnego wybrania i płynącej z tego wybrania posługi i stylu życia.
Należnemu miejscu urzędu Piotra w Kościele nie przeszkadzała świadomość
własnej słabości. Tę świadomość kolejni papieże wyrażali jako
świadectwo z jednoczesnym przekonaniem, iż słabość co najwyżej utrudnia
spełnianie posługi Namiestnika Chrystusowego, ale w żadnym wypadku nie
uniemożliwia jej realizacji:
Ukochani! Znam moją słabość i moje braki w spełnianiu obowiązków mego
urzędu. Taka bowiem już jest ludzka natura: ciąży nam ona i wtedy, gdy
pilnie i z gorliwością pragniemy się oddawać naszemu posługiwaniu. Ale
pomimo to należy się nam radować z tego, co Pan postanowił. Bo przecież
On nieustannie nas wspiera (...) On nas wspomaga będąc z nami na
zawsze, i z Jego to woli znajdujemy mocne oparcie na apostolskim
fundamencie, a ono nigdy nie zawiedzie. Na tej opoce wznosi się cała
budowla Kościoła, i nie ma obawy, by mogła się zachwiać, czy ugiąć
(...) Otrzymał on (tj. Piotr) pierwszeństwo przed innymi, został
nazwany Opoką i ustanowiony fundamentem (...) A teraz jeszcze pełniej
odczuwa się te moc działającą poprzez wszystkie zadania i obowiązki
naszego urzędu (...) Cokolwiek więc słusznie postanowimy i wykonamy jak
należy, cokolwiek wybłagamy u miłosiernego Boga w codziennej modlitwie,
jest to czynem i zasługą Piotra, bo jego to władza pozostaje nadal żywa
w tej stolicy biskupiej (tj. w Rzymie); jego to powaga przewyższa inne.
3. Kryzys realizacji posługi Piotra w Kościele.
W okresie wzrostu chrześcijaństwa na płaszczyźnie społeczno-politycznej
urząd Piotra przeżywa kryzys realizacji, a nie tożsamości. Wyrazem
tegoż kryzysu jest problem cezaropapizmu. Znamienną cezaropapistyczną
wypowiedzią są słowa cesarza Konstancjusza: Co ja chcę ma moc prawa
kościelnego. O tym, że papieże mimo kryzysu zachowali świadomość
tożsamości urzędu Piotra, wskazuje nie zawsze praktyka, ale świadomość,
kim jest. W liście Gelazego, który pisze w imieniu i w obronie
tożsamości papieża Feliksa II, czytamy:
[...] nie uwłaczając Cesarzowi: jest on synem, a nie zwierzchnikiem
Kościoła. W sprawach wiary może się tylko uczyć, a nie nauczać. Ma
przywileje w zakresie władzy, otrzymane od Boga dla kierowania sprawami
państwowymi. I aby nie okazać się niewdzięcznym za te dobrodziejstwa,
nie może sobie uzurpować niczego sprzecznego z nakazami porządku
niebiańskiego (...) Niechaj nie przypisuje sobie cudzego prawa i
zdania, które komu innemu zostało powierzone, aby nierozważnie nie
sprzeniewierzyć się Temu, który ustanowił wszelki porządek i nie okazać
się buntownikiem względem dobrodziejstw Tego, od którego otrzymał swoją
władzę.
Autor powyższego listu, kiedy sam został papieżem Gełazym I, z pełną
świadomością swojej tożsamości, ale jednocześnie w duchu pokory, pisze
do cesarza Anastazego:
[...] jako Rzymianin z urodzenia, kocham, czczę i podziwiam władcę
rzymskiego, jako chrześcijanin pragnę utrzymać dobre stosunki w duchu
mądrości i prawdy, z tym, który okazuje gorliwość w sprawach Bożych, a
jako niegodny następca na Stolicy Apostolskiej staram się wszędzie,
gdzie dostrzegam, że czegoś brakuje do pełni wiary katolickiej,
uzupełnić to według moich skromnych możliwości odpowiednimi radami.
Nałożono bowiem na mnie obowiązek głoszenia słowa Bożego „Biada mi,
gdybym nie głosił Ewangelii(...) choć godność Twoja oddaje Ci władzę
nad rodzajem ludzkim, to jednak schylasz pokornie czoło przed ludźmi
odpowiedzialnymi za sprawy Boże i od nich oczekujesz środków
zapewniających Ci zbawienie(...) odpowiedzialność spada na
biskupów(...) o ile bardziej w tym względzie powinna panować
jednomyślność, gdy chodzi o zwierzchnika tej stolicy, którego Bóg
najwyższy chciał postawić na czele wszystkich kapłanów i którego odtąd
cały Kościół zawsze nabożną czcią otaczał”.
W okresie kryzysu byli i tacy papieże, którzy wprawdzie zachowali swoją
tożsamość zwierzchnictwa nad Kościołem, jednak ulegali władcom świeckim
w poszczególnych sprawach oraz przy rozwiązywaniu niektórych problemów:
Cesarz Konstancjusz II, od 353 r. jedynowładca rzymskiego państwa
usiłował zaszczepić arianizm także na Zachodzie. Dlatego na dwóch
synodach kazał zatwierdzić potępienie św. Atanazego i żądał zgody na
orzeczenia, które w sposób istotny różniły się od tych, jakie zapadły
na Soborze w Nicei. Obaj papiescy posłowie wprawdzie podpisali owe
synodalne uchwały, ale papież nie uznał tych podpisów. Dlatego został
zesłany przez cesarza do Tracji (...) Na zesłaniu opór Liberiusza
został w końcu złamany; podpisał tam oświadczenie, które było
jednoznacznie skierowane przeciwko Niceanom. Tym okupił u cesarza swój
powrót do Rzymu, ale fakt ten mocno osłabił prestiż rzymskiego Kościoła.
Kryzys urzędu Piotra pogłębiły jeszcze bardziej spory, nie tylko
doktrynalne, które objawiały pozytywną troską o czystość wiary, ale
przede wszystkim spory pozadoktrynałne, które ujawniały przechodzenie
od tendencji papieża-stróża do pozycji papieża-monarchy, choćby w
sprawach słusznych, ale wykraczających poza ramy posługi Piotra w
Kościele. Dało to o sobie znać głównie w Kościele wschodnim nie tylko w
niezadowoleniu, ale wręcz w zgorszeniu rolą, posługą i stylem życia
Biskupa Rzymu:
[...] nie odmawiamy Kościołowi rzymskiemu prymatu wśród siostrzanych
(patriarchatów ) i uznajemy jego prawo do najzaszczytniejszego miejsca
na soborze ekumenicznym. Jednakże odłączył się od nas przez swoja dumę,
kiedy uzurpował sobie władzę monarszą, która nie była przynależna jego
urzędowi... Jak możemy akceptować jego postanowienia, które zostały
wydane bez zasięgnięcia naszej opinii, a nawet bez naszej wiedzy? Jeśli
rzymski arcykapłan z wysokości swego chwalebnego tronu chce rzucać na
nas gromy i... ciskać na nas z wysokości swe rozkazy i jeśli chce
osądzać nas, a nawet rządzić nami i naszymi Kościołami nie w
porozumieniu z nami, ale według swego arbitralnego upodobania - jakiż
to może być rodzaj braterstwa, czy nawet ojcostwa?... Bylibyśmy
niewolnikami, a nie synami takiego Kościoła, a stolica rzymska byłaby
nie zbożną matką swych dzieci, lecz surową i władczą panią swych
niewolników... Proszę o wybaczenie, kiedy tak mówię o Kościele
rzymskim, gdyż żywię do niego wielki szacunek... Ale nie mogę iść za
nim... w każdej okoliczności ani nie sądzę, żeby trzeba było iść za nim
we wszystkim.
Bardzo często osobiste cechy osobowościowe niektórych papieży
predestynowały ich bardziej do bycia monarchami aniżeli stróżami.
Przykładem może służyć papież Innocenty III, najwybitniejszy z
Następców św. Piotra w dobie średniowiecza:
37-letni, budzący podziw ówczesnego świata (stupor mundi, lux mundi,
jak go nazywano), posiadał głębokie wykształcenie teologiczne i
prawnicze (...) oceniany jako władca z urodzenia, o bogatych
uzdolnieniach intelektualnych, umiejętności postępowania z ludźmi,
harmonijnym łączeniu silnej woli z łagodnością w przeprowadzaniu
zamierzeń, umiejętności chłodnego wytyczania kierunków i obliczania
środków do wykonania, talencie obejmowania całości i niezmordowanej
cierpliwości w szczegółach, był nadto ascetą i posiadał głęboką wiarę,
w świetle której uznawał swoją godność papieską za specjalne powołanie
Boże (...) Do swojej działalności umiał dobierać odpowiednich
współpracowników i wykorzystać kryzysowe sytuacje monarchów, a
zwłaszcza korzystną sytuację Państwa Kościelnego i papiestwa, jaką
ukształtował Celestyn II (jego poprzednik).
4. „Nieomylność" istotnym przymiotem posługi Piotra.
Przełomowym wydarzeniem w pojmowaniu tożsamości urzędu Piotra, a co za
tym poszło i nowy styl oraz rola w Kościele zostały zaakcentowane w
dogmatycznym nauczaniu o nieomylności papieża. Ważkość tego nowego
wymiaru urzędu Piotra obrazuje świadectwo jednego z Ojców Soborowych
acbpa Giulio Arrigoni:
Po zatwierdzeniu papieskim Biskupi klaskali, a za ich przykładem poszli
wszyscy wierni zgromadzeni w bazylice św. Piotra i zaczęli wołać: <
Niech żyje nieomylny Papież!> Tymczasem szalała okropna burza:
błyskawice, grzmoty, woda, pioruny zdawały się zwiastować koniec
świata... Ogłoszono wojnę między Francją a Prusami. Kto wie, czy
zdołamy się zebrać ponownie?
Dogmat o nieomylności papieża kończył zasadniczo wszelkie spory na
temat tożsamości urzędu Piotra, toczone na przestrzeni dziejów,
natomiast otworzył niekończącą się dyskusję na temat realizacji tegoż
charyzmatu oraz jego roli w posłudze Biskupa Rzymu. Na bazie
dogmatycznego orzeczenia nieomylności papieża pojawia się pytanie: Co
nieomylność papieża daje całemu Kościołowi? Odpowiedź wydaje się
zarazem prosta i trudna. Prosta dlatego, iż nieomylność związana jest z
pierwszorzędnym celem Kościoła, jakim jest „zbawienie dusz". O wiele
trudniejsza sprawa jest, jeżeli chodzi o rozumienie nieomylności na
płaszczyźnie jej zasięgu, a wiec wiary i moralności. Trudność wydaje
się większa z tą ostatnią, aniżeli z samą wiarą. Papież jako Następca
Piotra pełni posługę „stróża wiary i moralności" w całym Kościele
(bardziej nad całym Kościołem), dlatego charyzmat nieomylności wydaje
się tym bardziej uzasadniony, gdy chodzi o odpowiedzialność złożoną w
ręce i serce słabego człowieka. Kościół ze swej natury jest nieomylny,
gdyż Kościołem kieruje Duch Święty jako jego „dusza". On bowiem
prowadzi Kościół do całej prawdy, On wszystkiego stopniowo Kościół uczy
na przestrzeni dziejów, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią Jezusa
Chrystusa (por. J 16,13). Duch Święty udziela charyzmatu nieomylności,
by strzec w Kościele tego, co związane z wiarą i moralnością, a więc z
realizacją podstawowego celu posłannictwa Kościoła, tj. zbawienia dusz.
Kościół przez charyzmat nieomylności Biskupa Rzymu nie myli się co do
treści prawd wiary, ponieważ niczego z prawd objawionych w ciągu wieków
przez Boga nie odwołał ani żadnej z prawd wiary swoim autorytetem nie
zaprzeczył, o czym świadczy nieustanna samoświadomość Kościoła misji
nauczania, przepowiadania, przekazywania, a nie poprawiania
czegokolwiek z treści objawionych przez Boga. Kościół w charyzmacie
nieomylności papieża nie myli się również co do rozumienia prawd wiary,
czyli rozumie je coraz bardziej i coraz głębiej, nigdy natomiast
inaczej. Dzieje się to przy asystencji Ducha Świętego. Dogmaty wiary
sobie nawzajem nie przeczą.
Kościół dzięki asystencji Ducha Świętego nie myli się co do moralności,
ponieważ przyjmuje Dekalog w całości, rozumiejąc go jako nakaz i zakaz
jednocześnie. Nasłuchując natchnień Ducha, Kościół coraz bardziej
poszerza zakres rozumienia poszczególnych przykazań w duchu
największego i pierwszego ze wszystkich, a mianowicie przykazania
miłości Boga i bliźniego. Miłość bowiem nieprzerwanie jest w Kościele
ideałem życia chrześcijańskiego, czyli sposobem realizacji powołania do
świętości. Realizm moralnej kondycji w Kościele przejawia się w stałej
świadomości obecności w jego wspólnocie zarówno świętych, jak i
grzeszników.
5. „Otwarcie" posługi Piotra na Kościół i świat
Sobór Watykański II wraz ze swoim duszpasterskim, a nie doktrynalnym
nastawieniem nakreślił styl życia i posługi urzędu Piotra w całym
Kościele. Wszystko – zdaniem Ojców Soboru – miało zmierzać do otwarcia
się Kościoła (por. agiomamento) w dialogu zewnętrznym por. „otwarcie na
świat") oraz w dialogu wewnątrzkościelnym. Tego otwarcia Kościoła na
świat oraz na siebie dokona Duch Święty swoją mocą nazwany, zresztą
przez Ojców Soborowych nazwany duszą Kościoła: Duch mieszka w Kościele,
a także w sercach wiernych, jak w świątyni; w nich przemawia i daje
świadectwo przybrania za synów (KK, 4).
Agiomamento Kościoła znalazło swój wyraz przede wszystkim w nowym
sposobie sprawowania władzy, która stała się bardziej służbą i
kierowaniem aniżeli panowaniem na sposób feudalny. Szczególnie widoczne
się to stało w nowym sposobie sprawowania władzy papieskiej. Gestem
symbolicznym nowego stylu służby stało się położenie przez Pawła VI
tiary papieskiej na ołtarzu w darze na rzecz ubogich i potrzebujących
pomocy. Papież dokonał tego aktu po wysłuchaniu relacji w czasie Soboru
na temat nędzy i głodu panujących na obszarach ziemi. Gest ten odebrano
jako jeszcze jedno potwierdzenie wyzbywania się przez Kościół w naszych
czasach wszelkich odziedziczonych z przeszłości akcesoriów władzy i
bogactwa, i przywracania temu Kościołowi autentyzmu Kościoła ubogich.
Innym przejawem nowego, bardziej ewangelicznego pojmowania posługi
Biskupa Rzymu w Kościele i wobec Kościoła była decyzja o
pielgrzymowaniu po całym Kościele:
Kościół jest wcielony w czas. Jest on duchowy i doczesny. Nie może on
być bez oblicza - a jest to oblicze czasu i narodu. Wiem o tym, że
wyrzuca mu się to, że jest włoski, jak niegdyś wyrzucano mu, że jest
francuski. W każdym razie trzeba by jednak, żeby Papież przestał być
człowiekiem, który musi myśleć i działać sukcesywnie! Wystarczy jednak,
aby papież wybierając jakieś miasto, jakieś miejsce, lud, naród, punkt
w przestrzeni wzniósł się ponad ten punkt i odwiedził go tak, jak by to
zrobił Chrystus. Słowa papieża różnią się od słów głowy państwa.
Cokolwiek robi i gdziekolwiek jest, przemawia jak ojciec powszechny. I
to właśnie odczuwa lud, który go przyjmuje, i dlatego właśnie go
przyjmuje.
Pontyfikat Jan Pawła II jako kontynuacja urzędu i posługi Piotra,
realizowanego w posoborowym stylu Jana XXIII oraz Pawła VI, to przede
wszystkim strzeżenie Kościoła i jego jedności w ducha autentycznej
komunii: Następca św. Piotra ma przypominać o nakazach wynikających ze
wspólnego dobra Kościoła, gdyby ktoś doznawał pokusy, by o nich
zapomnieć w imię własnych interesów. To on ma obowiązek przestrzegać i
budzić czujność, a czasem orzekać, że ta czy inna szerząca się opinia
jest nie do pogodzenia z jednością wiary. Gdy wymagają tego
okoliczności, przemawia w imienia wszystkich Pasterzy będących w
komunii z nim. Może też - pod ściśle określonymi warunkami,
sformułowanymi przez Sobór Watykański I - orzec ex cathedra, że dana
doktryna należy do depozytu wiary. Dając w ten sposób świadectwo
prawdzie, służy jedności.
W nowym etapie dialogu ekumenicznego realizacja urzędu Piotra domaga
się nowego stylu sprawowania misji w całym chrześcijaństwie, całym
Kościele, do którego odkrywania zachęca zarówno pasterzy, jak i
teologów: Jednak [...] pragnienie bezwzględnego posłuszeństwa woli
Chrystusa każe mi, jako Biskupowi Rzymu, sprawować ten urząd (...)
Modlę się gorąco do Ducha Świętego, by obdarzył nas swoim światłem i
oświecił wszystkich pasterzy i teologów naszych Kościołów, abyśmy
wspólnie poszukiwali takich form sprawowania owego urzędu, w których
możliwe będzie realizowanie uznawanej przez jednych i drugich posługi
miłości. Jest to ogromne zadanie, od którego nie możemy się uchylić i
którego nie mogę wykonać samodzielnie.
Duch Święty dynamizuje styl, rolę i posługę każdorazowego papieża, o
ile ma on aktualną świadomość swojej tożsamości z samym Piotrem:
Jako spadkobierca misji Piotra w Kościele użyźnionym krwią pierwszych
Apostołów, Biskup Rzymu pełni posługę zakorzenioną w wielokształtnym
miłosierdziu Boga, które przemienia serca i rozlewa moc łaski tam,
gdzie chrześcijanin poznaje gorzki smak własnej nędzy. Autorytet
związany z tą posługą jest całkowicie oddany na służbę zamysłowi Bożego
miłosierdzia i w tej perspektywie należy zawsze na niego patrzeć. W
niej też zrozumiała staje się władza dla tej posług.
Dynamizm posługi papieża zależy również od tego, na ile wyraża on wolę
życia zgodnego nie tylko z powierzoną misją, ale z własną tożsamością
Namiestnika Chrystusowego na ziemi:
Dzięki władzy i autorytetowi, bez których funkcja ta byłaby tylko
pozorem, Biskup Rzymu ma zabezpieczyć komunię wszystkich Kościołów. Z
tego tytułu jest pierwszym pośród sług jedności [...] czuwając nad
głoszeniem słowa, nad sprawowaniem sakramentów i liturgii, nad misją,
nad dyscypliną i życiem chrześcijańskim.
Powrót
do strony
głównej
Archiwum