ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Redakcja

Wstęp

LUDZIE  CZY  IDEOLOGIA?

NPW 3-4, 2005

Problem stanął na samym początku, czyli w sierpniu 1980 r. - z kim mamy walczyć:  z ludźmi czy ideologią? Spróbujmy wykonać skok myślowy i wyobrazić sobie  - jaka byłaby reakcja robotników,  gdyby tuż przed podpisaniem tzw. „porozumień gdańskich” został wyświetlony krótki film pt. O co walczymy,  ukazujący współczesną Polskę A.D. 2005? 

Docelowo w sierpniu 1980 r.  Centralnym Siłom Politycznym chodziło o to, aby zachować wszystkie zdobycze socjalkomuinizmu na Polakach, przygotować się do zadanej  przez marksizm-leninizm likwidacji państwa jako “aparatu ucisku”, a następnie zaatakować bezbronny naród w jego moralnych i egzystencjalnych podstawach. Resztę mieliby dokonać sami Polacy między sobą w  ramach porachunków – kto mniej, a kto bardziej był odpowiedzialny za zbrodniczy ustrój socjalkomunistyczny.

Nikt nie wątpi – przynajmniej publicznie – że obalanie znienawidzonego ustroju miało polegać  na wyrwaniu władzy jego aktualnym przywódcom i dogadaniu się z nimi przy “okrągłym stole”,  aby wynegocjować cokolwiek - byle nie socjalkomunizm. Nieoświeconych sekretarzy z awansu  zastąpili oświeceni na Zachodzie specjaliści od zarządzania nieoświeconym społeczeństwem. Sprawa była pilna. Chodziło o to, aby  Polacy nie zorientowali się, że w wyniku eksterminacji elit oraz wymiany pokoleniowej są pozbawieni pełnej wiedzy o okresie PRL  oraz  o sytuacji w krajach  „za żelazną kurtyną”.

Jak na razie, antypolska gra toczy się zgodnie z planem. Wykorzystywana jest okoliczność, że przeciętny  Polak ma  kompleks, który dawał się nam we znaki już za życia Adama Mickiewicza – „bo co Francuz wymyśli, to Polak polubi”. Francuz był dla poety symbolem. Dziś  możemy powiedzieć: polubi to, co wymyśli ktokolwiek, byle na zachód od Odry.

Zwracamy tu uwagę na okoliczność, która może pomóc w zrozumieniu narodowego dramatu. Oto ktoś pierwszy, nie ważne już, kto – powiedział: „restrukturyzacja to jest to! reforma - to jest to!, prywatyzacja to jest to!” – i wciągnął miliony Polaków  do dzieła zbiorowej samozagłady. Myśl strajkującego robotnika, rozpaczliwie głodującej pielęgniarki, kolejarza, nauczyciela, rolnika, górnika - obraca się wokół jednej i tej samej osi:  wszystko byłoby w porządku, gdyby nas nie okradali.

Kiedy eks-minister skarbu p. Chronowski ujawnił publicznie, że akcje PZU były kupowane przez byle jaką spółkę z Europy Zachodniej za pieniądze PZU, to w zalewie złodziejstw i afer, często wchodzących już w okres przedawnienia, nie zrobiło to na nikim większego wrażenia. Cała Polska jest wykupywana za pieniądze wykradzione Polsce - jest to miara klęski nieznanej w naszych dziejach.

Jak mogło dojść do takiego uśpienia umysłowego narodu? Odpowiedź jest prosta, choć wymaga paru zdań. Od trzystu lat nie mamy stabilnej, odradzającej się przez pokolenia  warstwy, odpowiedzialnej za państwo polskie - z małą przerwą na lata dwudzieste XX wieku, kiedy to troskę o naród wykrzesał Roman Dmowski  i  pociągnął za sobą setki tysięcy Polaków ze wszystkich warstw społecznych, z duchowieństwem na czele. Ekipa narodowa Romana Dmowskiego została namierzona przez połączone siły stronnictw pruskiego i żydowskiego, które nie uznały Traktatu Wersalskiego i postanowiły zniszczyć Polskę na sposób ludobójczy w ramach paktu Ribbentrop-Mołotow.

Kontynuacja realizacji tego paktu została wpleciona w dzieje PRL. Spadkobiercy tych stronnictw łatwo wyprowadzili w pole socjalkomunistów polskich, zmuszając ich do konkretnych działań, przewidzianych przez ideologię marksizmu-leninizmu, po czym przy pomocy drużyny „grubej kreski”  odesłali ich na ławkę głównych oskarżonych. Teraz czerpią pełnymi garściami profity polityczne, puszczając w obieg listy prawdziwych i nieprawdziwych agentów. Starają się za wszelką cenę, aby niecały rok przed podstępnym referendum eurokonstytucyjnym i rozstrzygającymi wyborami naród nie zdołał  uświadomić sobie, że jest omotany przez ideologię walczącą  - jak za PRL - z Bogiem i człowiekiem, bo dostał nowy temat zastępczy.

Walka o wymianę elit niszczących Polskę na elity jej broniące jest konieczna, ale niewystarczająca. Nowa, wymarzona ekipa rządząca spali się z marszu, jeżeli nie potrafi zaszczepić w duszy narodu patriotyzmu, który wyprze z niej  toksyny światopoglądu materialistyczneg, i jeżeli nie  podejmie się służby Narodowi w oparciu o Prawo Naturalne, odrzucając bezbożny Traktat Konstytucyjny dla Europy.

Powrót do strony głównej Archiwum

Powrót do strony głównej NPW