ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Andrzej J. Horodecki

Temat Miesiąca

ŚLADAMI  PROFESORA

NPW 3-4, 2005

Wspomnienie o śp.  prof. dra  hab. Czesławie Blochu w 5. rocznicę śmierci 

W życiu duchowym narodu polskiego czasy nowożytne cechuje brak równowagi między osobą a Ojczyzną, tak znamiennej dla cywilizacji łacińskiej. Im mniej było silnych osobowości, tym większy  przyjmowały one na siebie ciężar odpowiedzialności za Polskę i tym mniej były rozumiane przez ogół  społeczeństwa. Prawidłowość ta jest  widoczna jak na dłoni  w latach III Rzeczypospolitej. Dziś, z perspektywy piątej rocznicy śmierci prof. d hab. Czesława Blocha,   Kierownika Katedry Historii Najnowszej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, ta prawidłowość  potwierdza się tym silniej, że profesor należał do grona Polaków, skazanych w pierwszej kolejności na eksterminację.

Non omnis moriar   - nie umarłem całkowicie, mógłby dzisiaj powiedzieć prof. Bloch, który doskonale rozumiał, że  powinniśmy ustawicznie pielęgnować nie tylko prawdę historyczną, ale także budować mosty nad pokoleniami. Pierwsze przęsło takiego mostu czasów nowożytnych wnieśli wspólnie Jan Ludwik Popławski i Roman Dmowski, wydając we Lwowie, a później w Warszawie, Przegląd Wszechpolski  - kuźnię myśli polskiej ponad zaborami.

Sto lat później dzieło budowania mostu nad pokoleniami podjął prof. Czesław Bloch. rozpoczynając wydawanie Nowego Przeglądu Wszechpolskiego - w zamyśle ku odrodzeniu cywilizacji łacińskiej w Polsce i wśród Polonii świata.

Gdy chowano ciało śp. Jana Ludwika Popławskiego, współtwórca  Przeglądu Wszechpolskiego, Roman Dmowski,  powiedział owe znamienne słowa: My wszyscy z niego. Wówczas tamci bohaterowie odbudowywali Dom Polski, sto lat później musimy go budować od podstaw.  Zadania stojące przed Nowym Przeglądem Wszechpolskim są o  tyle trudniejsze, że musimy odtwarzać plany owej budowli, której na imię cywilizacja łacińska. My wszyscy, zespól redakcyjny pod kierunkiem Małżonki, Pani dr Teresy Bloch, korespondenci, czytelnicy i sympatycy - idziemy śladami Profesora.

Co z Jego dorobku naukowego i politycznego jest dziś  szczególnie  aktualne? Odpowiedź jest prosta - wszystko to, co pozwala jak najszybciej uzdrowić zatrutego ducha narodu, po to, aby rozstał się z nieistniejącą prawnie Unią Europejską  i powrócił na własną, trudną, ale piękną drogę przez dzieje, budując od podstaw państwo cywilizacji łacińskiej. We wstępie do książki Powrót Polski na mapę Europy  Profesor napisał:

„Traktat Wersalski jest dla Polski jakby kartą konstytucyjną naszego odrodzenia. Wprowadził on na mapę polityczną Europy niepodległe państwo polskie, określił jego granice od strony Niemiec i Czechosłowacji, stworzył podstawy do obrony i walki o granice na wschodzie, o naszą suwerenność i tożsamość narodową. I choć późniejsze tragiczne wydarzenia okresu II wojny światowej w niejednym zmieniły postanowienia Traktatu Wersalskiego, to jednak jego istotna treść, dotycząca powstania i istnienia niepodległych państw na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej, w zmienionych  nieco granicach i zmniejszonych terytoriach państwowych, wytrzymała najcięższą próbę dziejową”. (podkr. AJH). 

Czy doraźne porozumienie socjaldemokratów europejskich pod równie doraźna nazwą “Unia Europejska” nie zostało powołanie po to, aby doszczętnie przekreślić Traktat Wersalski?

Dosłownie w chwili, gdy piszę te słowa, kanclerz Niemiec - które mimo upływu 60 lat  nie zdobyły się  na użycie słowa „ludobójstwo” na określenie swoich zbrodni z premedytacją na Narodzie Polskim - ogłasza publicznie,  jakoby w porozumieniu z Polską(!), dezaktualizację NATO i potrzebę zaopiekowania się Europą w porozumieniu z Rosją. Jakże prorocze jest  na tym tle wystąpienie Profesora podczas Sesji Naukowej w maju 1989 r. na KUL-u, poświęconej 70. rocznicy popisania Traktatu Wersalskiego, przypominające  wystąpienie Romana Dmowskiego na Sejmie Wychodźstwa w 1918 r. w Detroit:

„W dalszym ciągu swego wystąpienia omówił szeroko rolę Polski, jaką winna ona odegrać, będąc największym,  narodem w Europie Środkowo-Wschodniej. Jej misję upatrywał w zjednoczeniu  wokół siebie narodów mniejszych, takich jak Czesi i Rumuni, by w przyszłości nie dopuścić do dominacji niemieckiej na kontynencie europejskim... jednocześnie sprzeciwił się, aby Polacy wzięli udział w Demokratycznej Unii   Środkowo-Europejskiej, którą montowali Czesi, Litwini i Ukraińcy” (podkr. moje A.J.H.).

Gdy 7 października 1989 r.  w kościele p.w. Matki Bożej Królowej Polski w Lublinie została odsłonięta i poświecona tablica pamiątkowa, upamiętniająca 70. rocznicę Traktatu Wersalskiego i 50 rocznicę śmierci Romana Dmowskiego, głos Profesora dalej ostrzegał:

Pomni nieśmiertelnej zasady życia narodów, że niepodległość buduje się od wewnątrz, a ochrania od zewnątrz, musimy zawsze liczyć na własne siły. W dzisiejszej sytuacji politycznej w świecie, gdy mamy już na zachodniej granicy potężne zjednoczone Niemcy, a na wschodniej uwikłany w sprzecznościach i wielorakich trudnościach tak zwany przebudowany Związek Radziecki oraz powrót do tradycyjnej przyjaźni i współdziałania obu naszych sąsiadów, widoczne staje się coraz bardziej polityczne osamotnienie Polski. W sytuacji wewnętrznej kraju, pozostającym już od dwóch pokoleń pod rządami lewicy, który od zakończenia II wojny światowej nie miał jeszcze wolnych wyborów, powiększa się ilość różnorakich zagrożeń” (podkr. moje A.J.H).

Kluczowe zagadnienie cywilizacji łacińskiej to troska o tożsamość narodową. Czasy nowożytne ostrzegały, a wiek XX w straszliwy sposób  potwierdził, że wojny eksterminacyjne i rewolucje, inspirowane przez ideologie o podłożu socjalistycznym, zaczynają swoje zbrodnie od elit narodowych. Profesor Bloch doskonale wiedział, że należy z marszu przystąpić do budowy organizacji politycznej  na styku myśli narodowej i ludowej, kontynuować to, czego nie zdołali dokonać Roman Dmowski i Wincenty Witos. Podczas wspomnianej wyżej uroczystości  powiedział:

„Jakież więc nauki i wnioski wypływają dla nas z przypominania międzynarodowego triumfu Polski w Wersalu? Polsce potrzebne jest dzisiaj silne stronnictwo ludowo-narodowe, jednoczące w sobie trzy najważniejsze nurty polskiego życia narodowego: nurt ludowy, narodowy i katolicki, sięgające do głębin naszej tysiącletniej historii i całej kultury, przyjmujące za fundament swego programu, sprawdzone przez życie i historię trwałe osiągnięcia trzech wielkich mężów stanu: Romana Dmowskiego, Wincentego Witosa i Kardynała Stefana Wyszyńskiego”.

Już w marcu 1997 r. Profesor osiągnął  sukces — zaistniało jako samodzielny podmiot polityczny Przymierze Ludowo-Narodowe. W jego programie czytamy m.in.:

„Przymierze Ludowo-Narodowe jest organizacją świadomych sił Narodu, mającą za zadanie uczynić go zdolnym do wzięcia w swe ręce swoich spraw, tak aby stal się on w pełnym tego słowa znaczeniu panem swoich losów...

Bardzo znamienny jest rozdział zatytułowany “Porządek konstytucyjny”. Profesor  widział potrzebę akcentowania tych praw, które dziś uległy erozji moralnej na skutek wielorakiej przemocy, sięgającej korzeniami czasów socjalkomunistycznych.  W ślad za ostrzeżeniem Jan Pawła II „Naród, który zabija własne dzieci jest narodem bez przyszłości” (Kalisz 04.06.1997), Przymierze Ludowo-Narodowe postanowiło:

Konstytucja musi zagwarantować każdemu obywatelowi polskiemu prawo do życia od momentu poczęcia aż do naturalnej  śmierci. Bez prawa do życia nie ma innych praw”, a w podsumowaniu: „Podstawę ładu prawnego i organizacyjnego życia naszego narodu stanowi cywilizacja łacińska”.

To ostatnie wezwanie oznacza, że musimy zbojkotować referendum eurokonstytucyjne -  jego sukces byłby bowiem dla  Polski  wyrokiem śmierci.

W polityce zagranicznej cechowała Profesora niezwykła ostrość widzenia.  Jego wspaniała prelekcja w Radio Maryja, nosząca tytuł „Współdziałanie niemiecko - rosyjskie (sowieckie) i jego następstwa dla Polski”, stanowi jeden z wielu przykładów  połączenia  wiedzy historycznej z talentem politycznym, ścisłości naukowej z talentem popularyzatorskim. Niestety, dziś  nie jesteśmy jeszcze w stanie w pełni wykorzystać  dorobku Profesora.

W  rozmowach  z  Profesorem powracał często temat, na ile praca na odcinku ludowo-narodowym jest skuteczna. Rzeczywiście, jak echo powraca  pytanie: „Jeśli nie z Unią Europejską,  to z kim? Czy mamy wracać do komunizmu?” I znów trzeba wskazać na Jego dalekowzroczną i systematyczną pracę polityczną, kiedy równolegle z powołaniem do życia Przymierza Ludowo-Narodowego, publikuje „Zagadnienie Federacji Europy Środkowo-Wschodniej”, wychodząc z założenia, że odpowiedzią na niemiecką ofensywę Unii Europejskiej  powinna być  polska inicjatywa trwałego zbliżenia między państwami   tego obszaru, w trójkącie ABC (Adriatyk – Bałtyk - Morze Czarne). Inicjatywa ta  znalazła swoje miejsce w cytowanym wyżej programie PLN.

W rozmowach prywatnych  w środowiskach narodowców na temat pracy politycznej Profesora przewijały się zawsze dwie myśli: podziw dla Jego charyzmatu i osiągnięć oraz obawa przed „ludowością” jako elementem klasowości, a więc lewicowości (!). Ale  gdy przychodziło do konkretów, nikt nie potrafił tej obawy uzasadnić,

A prawda jest taka. Według oceny  OECD 80% Polaków mieszka w warunkach wiejskich lub zbliżonych do wiejskich. Aby do świadomości takiego społeczeństwa dotarła wiedza o planach likwidacji wsi jako głównego  elementu życia wspólnotowego Polaków i związanego z tym pozbawienia ziemi i dachu nad głową milionów osób, potrzebne jest budzące zaufanie środowisko polityczne, odwołujące się do tradycji nie tylko narodowych, ale  także ludowych.

W tej sytuacji myśl narodowa, pozostawiająca, z całym szacunkiem, jakby na uboczu wieś polską, jest skazana na beznadziejną walkę w miastach o utrzymanie się zaledwie na powierzchni życia politycznego. Kto tego nie rozumie, temu należy przypomnieć, może nadużywane, ale tutaj  całkowicie na miejscu, znane ostrzeżenie Romana Dmowskiego przed talmudyzmem w  ruchu narodowym.

Wielkość człowieka oceniają potomni z perspektywy czasu - jeśli są po temu warunki, jeśli  duch narodu nie jest zatruty. Jeśli chcemy odbudować i doprowadzić do pełni sił organizm cywilizacji łacińskiej, nie możemy tego uczynić z pominięciem wsi polskiej i tego jej upokorzenia, kiedy to u progu czasów nowożytnych została ona odsunięta z głównego traktu  formowania się świadomości  narodowej i sprowadzona  na boczny tor życia polskiego. W swojej prelekcji  w Radiu Maryja 26. lipca 1998 r. Profesor powiedział:

Przywileje, jakie uzyskała szlachta  w okresie panowania Jagiellonów, doprowadziły do trojakiego poddaństwa chłopów: osobistego, gruntowego i sądowego... Za naród uważano jedynie szlachtę wszelkiego pochodzenia etnicznego. Pojęcie świadomości narodowej ustąpiło pojęciu świadomości państwowej”.

Może właśnie i tę  gorzką prawdę trzeba wziąć pod uwagę, kiedy widzimy tak powszechny brak zrozumienia dla autentycznej myśli narodowej?

Czasem  wydaje się, że zostałeś z nami Panie Profesorze  i swoim jak zwykle spokojnym, wyrównanym głosem będziesz dalej dzielił się z nami myślą niezawodną  jak miecz Chrobrego i wiarą w przywrócenie Polsce Jego oryginalnej korony, tej samej, która, wywieziona z Polski, służyła ongiś do koronacji cesarzy niemieckich, a w końcu znalazła się w cesarskim skarbcu w Wiedniu.

Powrót do strony głównej Archiwum

Powrót do strony głównej NPW