ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Andrzej J. Horodecki

Polityka i Strategia

KLIMAT  POWSZECHNEJ  ŚMIERCI

NPW 3-4, 2005

Wprowadzenie

Jesteśmy świadkami demontażu wszystkiego, co kształtowało wyobraźnię człowieka od tysięcy lat. W miarę jak niszczona jest otaczająca nas przyroda, jesteśmy wyrzucani  z jej - jeszcze zdrowego - królestwa, które otrzymuje nazwę rezerwatu. Wnioskowanie o człowieku na podstawie obserwacji świata stworzonego zanika, w to miejsce pojawia się praktycznie nieograniczona liczba ideologii, a wśród nich i takie, które są absolutnie wolne  od wszelkich uwarunkowań, jak np. względność prawa do życia. Relatywizm polityków stał się regułą, która dopełnia proces niszczenia Prawa Naturalnego w relacjach międzyludzkich, a w szczególności dokonuje erozji wszelkich przejawów religijności,  z chrześcijaństwem na czele.      

Europa osłabiona, z mocno przerzedzonymi szeregami świadomych obrońców cywilizacj, łacińskiej przeżywa być może swoje ostatnie chwile. Na polu walki pozostała praktycznie tylko osamotniona Polska.                      

O Prawie Naturalnym                                       

Dlaczego Ojciec Święty Jan Paweł II jest tak powszechnie kochany - nietrudno zgadnąć. Oto bowiem całe jego nauczanie jest na wskroś mocno oparte na Prawie Naturalnym. Co ono znaczy dla ludzkości  - najlepiej wyjaśnia sam Papież, który -  jeszcze jako nowo konsekrowany biskup krakowski - pisał:

„Prawo natury człowiek poznaje rozumem, jest ono proste, wręcz narzucające się, stanowi zaś podstawę całej moralności. Rozeznaje je każdy normalny człowiek, choćby skądinąd najprymitywniejszy...pozwala ono człowiekowi... choćby nie znającemu ani jednej litery Ewangelii, uczestniczyć w myśli Boga - Stwórcy i Prawodawcy...” (Karol Wojtyła, Elementarz etyczny).

Charyzmat papieski  - osobisty i ten wynikający z asystencji Ducha Świętego - jest jakby superposługą ewangelizacyjną wśród wszystkich ludów i narodów, które zechciały się z Ojcem Świętym spotkać, ożywia umysły i serca, spragnione życia z poszanowaniem Prawa Naturalnego. Dzięki Niemu każdy  z nas ma szansę odczuć, że jest komuś potrzebny i że w drodze przez życie potrzebny jest mu  - w ten czy inny sposób - drugi człowiek.

Najbardziej powszechny przejaw Prawa Naturalnego to życie rodzinne, zbudowane na miłości mężczyzny i kobiety. Religia rzymskokatolicka wyrasta w sposób nadprzyrodzony z rodziny. Pojęcia Ojca i Matki stoją na pierwszym miejscu wśród przykazań, wyrażających tę część Dekalogu, która opisuje Prawo Naturaln. Bez nich pojęcie bliźniego byłoby trudne do zrozumienia i zaakceptowania.

Stworzenie człowieka na obraz i podobieństwo Boże powoduje, że człowiek poszukuje wokół siebie drugiego człowieka z nadzieją, że spotka w nim odblask Boga. Stąd w życiu rodzinnym, we wszystkich relacjach między jego uczestnikami, każdy z nas ma najważniejsze, niezwykłe i niezbywalne zadanie: starać się być dla bliskich mu osób  odblaskiem Boga. Mówi się wówczas, że w takiej rodzinie wszystko jest na swoim miejscu, bo Bóg jest w niej na pierwszym miejscu. Rodzina taka jest wówczas spoiwem, łączem między niebem i ziemią,  jest wzorem, odniesieniem dla wszystkich relacji międzyludzkich, dla spotkań bliźniego z bliźnim w kontekście Prawa Naturalnego.

W pięciokształcie cywilizacyjnym Feliksa Konecznego rodzina w cywilizacji łacińskiej jest ukryta w tajemnicy Piękna, między Niebem  i  Ziemią. Opiera się mocno nogami na Ziemi o zdrowie i dobrobyt, a dłonie wyciąga ku Niebu - ku Dobru Moralnemu i Prawdzie Objawionej.                                  

Wojna  totalna

W kontekście Prawa Objawionego rodzina stała się miejscem spotkania Boga z człowiekiem - objawieniem miłości Boga do człowieka. Nic więc dziwnego, że na przełomie XX i XXI wieku atak na Kościół jest huraganowym atakiem ideologii  na rodzinę:

Promocja wynaturzeń seksualnych w postaci coraz częstszych usiłowań legalizacji tzw. małżeństw homoseksualnych z prawem adopcji dzieci.

Agresja inżynierii genetycznej, w celu odebrania człowiekowi prawa do rodzenia się w wyniku aktu miłości rodzicielskiej mężczyzny i kobiety.

Eksponowanie tzw. samorealizacji kobiety;

Walka feministek o prawo do tzw. aborcji na życzenie (w chwili, gdy piszę te słowa, walka przeciwko projektowi  przywrócenia prawa do zabijania dzieci nienarodzonych na życzenie została wygrana w Sejmie, większością zaledwie 13 głosów);

Promocja antykoncepcji i tzw. wolnej miłości wśród młodzieży;

Polityka socjalna, promująca w warunkach nędzy milionów ludzi tzw. fikcyjne rozwody;

Ekonomia polityczna socjalliberalizmu, zmuszająca do pracy poza Polską, a więc i do rozłąki z rodziną;

Bezrobocie, brak płacy rodzinnej, sztuczne zmuszanie do tzw. równowagi płci w polityce zatrudnienia;

Promocja eutanazji - to tylko rażące przykłady z tzw. órnej półki”.

Niżej mało znane opinii publicznej - bo zręcznie skrywane i stopniowo  wcielane  w życie - inne elementy ataku: (#) Importowana z USA - jeszcze w czasach PRL - polityka bezstresowego wychowania autorstwa Benjamina Spocka, która  zrodziła pokolenie hippisów;

Szkoła, zwalniająca rodziców z poczucia obowiązku wychowania dzieci;

Kontynuacja metody Spocka według Thomasa Gordona, który zaleca rodzicom (wychowawcom) negocjacje z dziećmi, obniżające  dramatycznie poprzeczkę wychowawczą i zrywające przekaz pokoleniowy (Wychowanie bez porażek elit społecznych);

Donoszenie dzieci na rodziców w czasach ZSRR;

Współczesne donoszenie na rodziców, którzy jakoby generalnie maltretują dzieci;

Pytania ankietowe magistranta  do dzieci w województwie pomorskim o to, kogo najbardziej nienawidzą w rodzinie, i dlatego chciałyby go zabić - badania  z inspiracji  MEN-u, podyktowane  jakoby walką z patologią wychowawczą wśród rodziców;

Eksponowanie w mediach  wzorów złego życia rodzinnego, jako zjawiska rzekomo powszechnego; Ustawianie przeciętnej pensji - jeszcze w czasach PRL-u tak, aby wystarczała na pokrycie połowy kosztów utrzymania przeciętnej rodziny;

Blisko 40-letnie działanie ustawy z 1956 r. o dopuszczalności tzw. przerywania ciąży z tzw. przyczyn społecznych;

Importowanie z USA literatury w rodzaju Toksyczni rodzice czy Toksyczne teściowe  itp.,  przeznaczonej do wzbudzania nienawiści  międzypokoleniowej.

Czy to możliw,e aby jeden, choćby najgenialniejszy człowiek  mógł wymyślić całe to wszechstronne inwazyjne zło, a tym bardziej  wcielać je systemowo w życie na przestrzeni kolejnych pokoleń?

W tej sytuacji Jan Paweł II skoncentrował się na obronie prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, na odrzucaniu manipulacji genetycznych oraz  praktyki antykoncepcji, wreszcie na obronie rodziny, opartej na monogamicznym, dozgonnym  związku mężczyzny i kobiety - jako wzajemnie  miłujących się osób - związku  warunkującym   przyszłość ludzkości. Naród polski wymiera, a Polska wyludnia się w wyniku terroru, dawniej polityczno-policyjnego, teraz medialno-ekonomicznego. Nam, katolikom świeckim, trzeba położyć tamę temu atakowi w oparciu o Prawo Naturalne, bo jest to w tej chwili już nie tylko obrona  Kościoła, ale przede wszystkim także  życia człowieka na Ziemi. Wobec eksterminacji tego prawa w duszach ludzkich, dopełnianej  przez mafijne  porozumienie, znane jako tzw. Unia Europejska, możemy liczyć tylko na własne siły i na pomoc Bożą. 

Jak do tego doszło? 

W otoczeniu betonu, atomu, manipulacji genetycznych coraz trudniej jest dostrzegać ptaki i lilie polne, a tym bardziej kształtować pozytywne cechy charakteru. W gęstwinie apriorycznych poglądów, ściągających samochód naszego życia  wciąż na lewo, podpowiadających, że każdy z nas jest centrum odniesienia dla siebie i reszty ludzkości, że kosmos to dopiero jest przyszłość człowieka – bez śladu pokory i realizmu – tracimy z pola widzenia nie tylko pierwsze trzy przykazania Dekalogu,  ale po kolei także wszystkie następne, wyrażające fundament Prawa Naturalnego.

W praktyce państwo cywilizacji łacińskiej poznajemy po tym, że stoi ono na straży dobra moralnego, a w szczególności broni człowieka słabszego – pod jakimkolwiek względem – przed silniejszym. Zaniedbanie tych dwóch spraw otworzyło drogę demagogii lewicowej – czy to w drodze rewolucji, czy też  ewolucji – przez całe pokolenia dążącej do zlikwidowania tego państwa. Państwo takie nie zabiera wolności człowiekowi, bo Bóg chce być dobrowolnie wybierany i kochany. Jednak zły wybór jednego człowieka nie powinien mieć – poprzez manipulowanie państwem – wpływu na wybór drugiego człowieka.

W starożytnym Rzymie istniało różnorakie zło. I tak np. u schyłku Imperium Romanum rozwody bywały na porządku dziennym, ale były one traktowane jako sprawa prywatna obywatela.  W socjalkomunizmie  państwo, rzekomo neutralne wobec wartości, które niesie religia - de facto stanęło na straży zła. Dziś współczesne państwo roztacza parasol konstytucyjny na wszystkimi obywatelami, w sposób naruszający Prawo Naturalne.

Potęga państwa rzymskiego i jego atrakcyjność dla ówczesnych ludów  była wynikiem oparcia jego fundamentów na  Prawie Naturalnym. Jeszcze w 212 r. Aemilius Papinianus, „książę jurystów rzymskich”, oddał życie za wierność temu prawu, gdy odmówił cesarzowi  Karakalli usprawiedliwienia przed Senatem morderstwa Gety, brata cesarskiego.

U progu czasów nowożytnych  Kościół rzymskokatolicki  zaczął tracić prymat duchowy w Europie. W ciągu minionych 500 lat krwawe wojny i rewolucje złamały trzon cywilizacji łacińskiej, duchowieństwo i ziemiaństwo stało się celem wszechstronnych ataków, łącznie z eksterminacją fizyczną. Kwestia społeczna straciła swoich naturalnych przewodników,  których powołaniem było pilotowanie naturalnego rozwoju narodów Europy i wsparcie misji ewangelizacyjnych personalistycznym przesłaniem cywilizacyjnym.      

W XIX w. inicjatywę przejęły Centralne Siły Polityczne - wywodzące się z różnych źródeł -  z  kontestatorów Kościoła rzymskokatolickiego, z masonerii czy zwłaszcza   z diaspory żydowskiej, która wywalczyła sobie prawo obywatelstwa politycznego. Środowiska te - określające się jako prospołeczne - zamieszczają w swoich nazwach trzon znany jako „socjal”. Ich tło społeczne wyznacza antropocentryzm oraz racjonalizm, ich generalne nazwy to w  kolejności: socjalkomunizm, socjaldemokracja, a obecnie socjalliberalizm.

Celem nadrzędnym socjalpolityki jest ostateczne rozwiązanie kwestii państwa cywilizacji łacińskiej, czyli zniszczenie wymiaru społecznego Kościoła rzymskokatolickiego i na tej drodze CSP postanowiły - z chwilą wyboru Jana Pawła II - posuwać się milowymi krokami. Właściwie tylko chyba nadprzyrodzona interwencja szatańska powoduje, że Polacy wciąż jeszcze ufają  jakiejś mitycznej restrukturyzacji i wolnemu rynkowi, że nie podejmują żadnej refleksji nad sposobem życia suwerennej Polski w zgodzie z prawem naturalnym i religią rzymskokatolick..

Po ludzku rzec biorąc, CSP działają tak, jakby wszystkiemu winni byli źli, skorumpowani  ludzie, a nie ideologia, na której fundamencie zostały zbudowane  totalitarne systemy ZSRR i III Rzeszy. Robi się wszystko, aby chronić ideologię socjalkomunizmu za pomocą grubej kreski. Na Zachodzie ideologię tę pilotowali i chronili socjaldemokraci metodą tzw.  państwa opiekuńczego. Po tzw. pierestrojce   odpowiednikiem grubej kreski w Polsce stało się w Europie Zachodniej odchodzenie od państwa opiekuńczego. Obecnie trwa sprowadzanie do wspólnego socjalmianownika wszystkich krajów należących do UE; socjalliberalizm oznacza tu  odejście od  chrześcijaństwa oraz od  Prawa  Naturalnego. 

Nie można oddzielić personalizmu od chrześcijaństwa

Bunt  czy współpraca? Jest to elementarne pytanie w dziedzinie teologii stworzenia człowieka. Bóg zapragnął stworzyć istotę wolną, podobna Sobie, która by Go dobrowolnie uwielbiała. Jest zamysł – w przestrzeni ludzkiej wyobraźni  –nie mający sobie równych, ale zawiera w sobie ryzyko buntu. Zbuntowany anioł, który określa się jako Lucyfer, czyli niosący światło, zapragnął  uwielbienia dla siebie ze strony zbuntowanych – podobnie jak i on – ludzi. Zaufanie do Stwórcy może ochronić nas przed buntem i pozwala zrozumieć, że uwielbienie Boga – jako naszego Ojca – oznacza niewyobrażalną współpracę – zarówno  pojedynczej osoby, sam na sam z Bogiem, jak i całej wspólnoty, organizującej się tak, aby każda osoba pozostawała osobą. W Kościele taką wspólnotą bywa  zgromadzenie zakonne, w życiu świeckim - państwo cywilizacji łacińskiej.

Sytuacja w wyniku  grzechu pierworodnego  nie zmieniła  się o tyle, że nadal jesteśmy w zasięgu pokusy grzechu, nazywanej teraz podstępnie rozwojem i postępem. Bóg nie zamyka nam oczywiście drogi do postępu i rozwoju, bo nadal pozostawia człowiekowi wolność.  Im bardziej jest człowiek wzbogacony wiedzą o dziele stworzenia jego i całego poddanego mu świata, tym większy hołd i uwielbienie  może złożyć Bogu; można to zatem nazwać doskonałą współpracą.  Jednak  sięganie bez ograniczeń po wiedzę niesie ryzyko załamania duchowego, bo skończony człowiek nie jest w stanie udźwignąć nieskończoności. Im bardziej pokocha Boga w sposób bezwzględnie bezinteresowny, bez pośrednictwa dzieła stworzenia,   tym znajduje się bliżej swego Stwórcy.

Wraz z tzw.  rozwojem i postępem, droga się rozwidla. Na prawo – prowadzi do uwielbienia Boga, a także - w drugiej kolejności – do sprawiedliwego, roztropnego, mężnego  i umiarkowanego   korzystania ze zdobyczy wiedzy przez wszystkich ludzi. Na lewo – prowadzi wprost do pychy i wykorzystania wiedzy do odrzucania Boga,  do panowania nad drugim człowiekiem,  a w końcu do jego krzywdy i śmierci.

Sentire cum persona - odczuwać z osobą - tak można by określić istotę przesłania społecznego Kościoła rzymskokatolickiego  w czasoprzestrzeni  i w kontekście całego Prawa Objawionego. Klucz do zrozumienia człowieka jest  poszukiwany od niepamiętnych czasów.  Wyraził to genialnie Jan Paweł II, mówiąc: człowiek nie jest w stanie zrozumieć siebie bez Chrystusa. Na samym początku Objawienia słyszymy dwie znamienne informacje: (i) człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże oraz (ii) nie jest dobrze człowiekowi być samemu.  Człowiek - w liczbie pojedynczej - a nie ludzie.

Tak, jak już wspomniałem wcześniej (NPW 11-12.2004), Bóg ujawnia tu o Sobie, że jest Osobą, osamotnioną w Swojej wszechpotędze i w Swoim nieskończonym Majestacie, i że pragnie mieć przy sobie kogoś możliwie Mu najbliższego,  bezgranicznie i bezinteresownie  Go kochającego. Mówiąc językiem człowieka – Bóg stwarzając go dla Siebie, wie, czym jest samotność osoby, i dlatego nie chce   go skazywać na samotność, bo już go kocha – stwarza go więc jako mężczyznę i kobietę, a w konsekwencji jako rodzinę.

Personalizm stanowi myśl przewodnią Pisma Świętego Starego Testamentu, do chwili powołania Abrahama, którego potomstwo ma być liczne jak piasek na pustyni. Od tego momentu Bóg niejako „odsuwa” od siebie człowieka jako osobę i zaczyna wychowywać go w gromadzie. Rzeczywiście, rozmowa Boga z Adamem i Ewą, dialog z Kainem, współpraca z Noem i inne sytuacje wskazują, że Bóg mimo grzechu pierworodnego, popełnionego przez osoby, nadal żąda od człowieka - stworzonego jako osoba -  odpowiedzialności za popełnione czyny ( por. Rdz. 4. 9 - Czyż jestem stróżem brata mego?). Brak osobistego otwarcia się na swego Stwórcę potomków Adama i Ewy i wyrażenia przez nich skruchy spowodował, że Bóg zmienił podejście do człowieka.  Wybiera lud i wychowuje go do personalizmu od podstaw. Początek jest nieoczekiwany - Bóg jakby  ogranicza Prawo Naturalne do wnętrza wybranego ludu i z grubsza „ociosuje” dusze Izraelitów, którzy w kontekście  Księgi Rodzaju dokonują zbrodni na Amalekitach, ale są do tego upoważnieni jako lud wybrany.

Wychowanie do personalizmu trafia więc najpierw  do samego wnętrza ludu wybranego. Mojżesz otrzymał Dekalog, którego nakazy i zakazy jednoznacznie artykułują Prawo Naturalne i są adresowane  do osoby, a nie do gromady - zgodnie z samą istotą tego prawa.  Prorocy, upominający lud wybrany, działają w oparciu o Prawo Naturalne, również jako osoby, zwracające się do osób oraz do ludu, ale jako wspólnoty osób. Szczytem wychowania do personalizmu jest posłanie do ludu wybranego Chrystusa Pana jako Osoby - od Boga, określającego się jako Osoba - “Jam jest który jest”. Lud wybrany nie jest jednak  w stanie przyjąć Ewangelii, bo wymaga ona wierności  Prawu Naturalnemu (ani jedna jota nie będzie zmieniona), a w konsekwencji - do osobistej odpowiedzialności przed Bogiem. Dodatkowo Żydzi nie chcą przyjąć do wiadomości, że Bóg przez Chrystusa i Ducha Świętego odkrywa  się jako Bóg  Jeden, ale w Trzech Osobach Boskich.

W całym Objawieniu Bożym etap gromadnościowości został definitywnie zamknięty wraz ze Zmartwychwstaniem Chrystusa  Pana. W Kościele, powołanym przez Chrystusa. Etap ten zakończył św. Paweł, obywatel rzymski, który przeprowadził młody Kościół do Rzymu, ukształtowanego przez jedyną wówczas personalistyczną cywilizację rzymską, opartą  wprost na Prawie Naturalnym.

Ktokolwiek zatem usiłuje dziś modernizować Kościół przez powrót do sytuacji pierwszych chrześcijan w Jerozolimie, ten nie rozumie, że podważa misję Chrystusa Pana, odbudowującego w człowieku osobowe, a więc odpowiedzialne życie, a w konsekwencji podważa cały logiczny sens przykazania  miłości Boga i bliźniego. W tym bowiem przykazaniu spotykają się Prawo Objawione  z Prawem Naturalnym, obydwa pochodzące od Boga.                                                          

Echo  tysiącleci                    

Lud żydowski  zyskał już w starożytności niezwykłą przewagę intelektualną nad innymi cywilizacjami basenu Morza Śródziemnego, dzięki prawu Mojżeszowemu, opartemu na pojęciu Boga w przestrzeni abstrakcji.  Sakralny charakter cywilizacji żydowskiej spowodował, że życie codzienne było jednoznacznie uregulowane i nie podlegało zmianom. Z tego względu Żydzi umieścili całą swoją aktywność intelektualną  w podprzestrzeni aprioryzmu, stąd ich dorobek intelektualny na przestrzeni minionych 2000 lat jest niemal całkowicie spekulatywny, z wyjątkiem prostego zresztą odkrycia, że fizyczny pieniądz jest  potrzebny tylko w bardzo krótkim czasie transakcji. Poza tym czasem jest dla właściciela bezużyteczny, a zatem można wynegocjować jego użyczenie dla dowolnych transakcji, w dowolnym miejscu i czasie.

Żydzi zauważyli, że  pożyczanie samego fizycznego pieniądza w celu transakcji jest kłopotliwe i ryzykowne. Zamiast tego wystarczy przekazywać informacje o jego posiadaniu. Banki gromadzą więc pieniądz fizyczny,  na podstawie którego dysponują pieniądzem wirtualnym wynikającym, z pomnożenia ilości posiadanych pieniędzy fizycznych przez czynnik rzędu 10. Stąd prowadzona jest polityka zachęcająca lub zmuszająca ludność do korzystania z banku, np. do wypłat pensji. Jeżeli jednak taka delikatna równowaga jest zachwiana,  ludność nagle i gremialnie udaje się do banku po swoje pieniądze fizyczne i  bank może okazać się niewypłacalny.

Cywilizacja żydowska - w dążeniu do globalnej władzy nad światem - kreuje pogląd, że o człowieczeństwie decyduje gospodarka, a więc materializm, i  że nie ma zmiłuj się - każdy podmiot prawa musi być rozliczany jako przynoszący dochody albo straty, łącznie ze szpitalem i pogotowiem tatrzańskim. Jest to absolutnie antyludzki pogląd, potomstwo materializmu dialektycznego Hegla, odbierające człowiekowi  prawo do życia duchowego, do bycia osobą, posiadającą niezbywalną godność.

Władza nad pieniądzem jest straszną władzą -  mówi o tym encyklika Piusa XI Quadragesimo Anno z 1931r. Wspólnota żydowska kontroluje bowiem swoiste nożyce finansowe : wysokość oprocentowania pożyczki przez dany bank  oraz  poziom emisji fizycznego pieniądza przez bank emisyjny. Jeżeli ilość fizycznego pieniądza w obiegu jest niedostateczna,  to suma należności z tytułu oprocentowania we wszystkich bankach - spłacana zawsze jako pieniądz fizyczny - może okazać się fizycznie niemożliwa do spłacenia i ktoś słabszy okazuje się bankrutem.

W tym systemie każdy podmiot gospodarczy – osoba fizyczna czy prawna – może bez względu na swoje uczciwe wysiłki, uzdolnienia i włożony wkład pracy - okazać się niewypłacalna. Wspólnota, której gospodarka jest kredytowana w takim systemie, jest ekwiwalentna wspólnocie poszczególnych podmiotów gospodarczych, jako graczy w ruletkę. Beneficjentami tej gry są akcjonariusze banków, niejawnie powiązani między sobą ponad rządami państw. Wszelkie próby wyjaśnienia  tych powiązań, są paraliżowane przez tzw. tajemnicę handlową i  jej pochodne, nic zatem dziwnego, że pojawiło się w jakimś momencie dziejów - złośliwie wykpiwane - pojęcie spiskowej teorii historii.

Obroną przed żydowską władzą nad pieniądzem jest Bank Narodowy, kontrolowany przez  rząd danego państwa i jego  parlament, m.in. dlatego Żydzi od dawna podjęli stosowne przeciwdziałania. Socjalkomuniści powtarzali za Fryderykiem Engelsem - państwo jest aparatem ucisku, przewidujemy obumarcie państwa. Socjaldemokraci wzięli głęboki oddech za czasów ZSRR, zrobili w stylu Lenina - krok do tyłu i powiedzieli, że robotnikowi należy się opieka socjalna. Socjalliberałowie zrobili - też w stylu Lenina  - dwa kroki do przodu,  powtarzając, że  wszystko, co państwo robi, to robi gorzej niż prywatny właściciel, i postawili bezczelny wniosek:  trzeba jak najszybciej doprowadzić do likwidacji państwa, bo jego utrzymanie kosztuje!   

Niedobre perspektywy                                                                     

Dziś w najważniejszych państwach świata bank centralny  jest (i) państwowy, ale konstytucyjnie zależy nie od rządu ( jak w Polsce od 1997 r.), ale od globalnych struktur bankowych świata, albo (ii) jest w rękach prywatnych akcjonariuszy. Bank USA jest – wbrew Konstytucji USA – od 1912 r. w rękach akcjonariuszy prywatnej spółki i pośrednio kontroluje olbrzymią większość walut państwowych.

Obecny system   wydaje się jeszcze – w ocenie CSP – niezadowalający i trwają prace nad wprowadzeniem pieniądza elektronicznego i oznakowania ludzi tak, aby nikt nie mógł nic kupić, ani sprzedać bez wiedzy banku, włączając w to żywność.  Dlatego mafia UE główny wysiłek kieruje na dobrowolnoprzymusową likwidację ludności wiejskiej, która zachowała się - w liczącej się skali -  tylko jeszcze w Polsce. Tylko bowiem małe, własne  samowystarczalne gospodarstwa  mogą uniemożliwić całkowite uzależnienie wyżywienia ludności od decyzji politycznych ponadpaństwowych banków. CSP mają w tym względzie doświadczenie z głodem na Ukrainie za czasów ZSRR, gdy władza radziecka łamała opór bogatych chłopów ukraińskich.                                                 

Sprawa superlichwy na skalę światową, to tylko jeden czynnik, dla którego Żydzi nie tolerują Kościoła. Druga sprawa to niższa cywilizacja gromadnościowa Żydów, która zwalcza zgodnie z prawami dziejowymi Feliksa Konecznego wyższą personalistyczną cywilizację łacińską. Jemioła wyciąga soki z drzewa, doprowadzając je w końcu do zagłady – cywilizacja żydowska ( do spółki z bizantyńską w kulturze niemieckiej) pasożytuje na cywilizacji łacińskiej.  Wprowadzenie Polski podstępem do  nieistniejącej prawnie UE, w której jedynym rozstrzygającym kryterium istnienia i funkcjonowania jest pieniądz i zysk - oznacza faktycznie  zdradę  Ewangelii i Ojczyzny.

Niech nas Bóg uchroni od zatwierdzenia w referendum tzw. Traktatu ustanawiającego konstytucję  dla Europy. Jedyną szansę daje tu zbojkotowanie referendum, ponieważ ze złem nie można paktować. Rząd, sprawujący z ramienia Brukseli władzę  w Polsce, zamierza  zaraz po referendum zlikwidować złotówkę i wprowadzić euro. Skończą się wówczas możliwości strajków, ponieważ zaczną działać brygady antykryzysowe. Obawy te  nie są bezpodstawne także z innego powodu -–istnieje wizja księdza  katolickiego R. Bensona z 1907 roku, zawarta w jego książce Pan świata, którą wydawca, p. M. Dybowski, opatrzył nadtytułem Antychryst. Jest to wizja niedalekiej przeszłości  i niedalekiej  przyszłości  Kościoła, państwa  i rzesz katolików w superpaństwie europejskim, oficjalnie dążącym za wszelką cenę do postępu, rozwoju i pokoju. Jest to wizja powszechnej, wszechstronnej śmierci. 

Podchody           

Trzeci czynnik ma charakter religijny. Jest to relacja między ludem ongiś wybranym a Bogiem, będąca  tajemnicą. Niestety, wiele wskazuje, że wyraża się ona niejawnie w postaci nienawiści do Krzyża, do Chrystusa Pana i jego Najświętszej Matki. Centralne Siły Polityczne zagospodarowują te wszystkie czynniki i atakują Kościół bez  pardonu – wprost lub pod pozorem dobra, przebiegle lub nawet pozornie przyjacielsko  - praktycznie we wszystkich dziedzinach życia, szczególnie  zaś na polu wiary, moralności i sprawiedliwości społecznej. Ci, którzy próbują zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo, są określani jako antysemici, ksenofobowie, zwolennicy spiskowej teorii dziejów.

Na przełomie tysiącleci ludzie cywilizacji żydowskiej próbują sięgnąć po władzę nad światem, poczynając od Europy, wykorzenionej z dziedzictwa personalistycznej cywilizacji łacińskiej, a w konsekwencji ze społecznego wymiaru chrześcijaństwa, to znaczy  z Prawa Naturalnego i z patriotyzmu. Docelowo ma dojść do wykorzenienia z Dekalogu i przykazania  miłości Boga i bliźniego w diasporze.

Trzeba zapobiec katastrofie, którą będzie powołanie totalitarnego superpaństwa  europejskiego, przećwiczonego na  przykładzie ZSRR. Głównym celem tego superpaństwa będzie tzw. ostateczne rozwiązanie kwestii Kościoła, czyli eksterminacja duchowieństwa i wiernych świeckich, którzy nie pójdą na współpracę, tak jak to opisuje w swojej wizji przytoczony wyżej Benson.           

O powrót do przemyśleń

Jedyny sposób, który daje szansę z Bożą pomocą zapobieżenia tej katastrofie, to  mozolna, spokojna, kompetentna praca nad odbudowaniem państwa cywilizacji łacińskiej. Z wielu względów szansa na ten sukces jest w Polsce wielokrotnie większa niż gdziekolwiek indziej, bo Polska jest Bogiem silna. Wszystko to, co powiedziane wyżej jest potrzebne, ponieważ na razie Polacy bronią  się chaotycznie, głównie w oparciu o Prawo Naturalne. Jednakże pełni kompleksów, nie znający od dwóch  już pokoleń historii  Kościoła, której nieznajomość jest nieznajomością historii powszechnej, są narażeni na powtórkę dramatu Zawiszy Czarnego,  uderzającego z przerażeniem i rozpaczą w tarcze, opatrzone znakiem Krzyża – na dramat zrozumienia, że należy bezwarunkowo odrzucić  Projekt Traktatu  ustanawiającego Konstytucję dla Europ”. Klucze do odbudowy państwa cywilizacji łacińskiej leżą w Kościele.

Cywilizacja żydowska funkcjonuje na różnych polach ideologii - jak socjalkomunizm, socjaldemokracja a dziś socjalliberalizm. Zatruwa ludzkość, proponując podstępnie utopię - życie tak, jakby Boga nie było,  a człowiek nie musiał pracować. To oznacza  w najbliższej perspektywie katastrofę moralną i egzystencjalną.

Jedność wokół czego albo kogo? 

Ekumenizm jest  pojęciem operatorowym, wspólnota wszystkich religii dla samej wspólnoty stanowi iluzję, którą demaskuje nieuchronna mieszanka cywilizacyjna, naruszająca sam rdzeń  osoby - jej jednoznaczność, tożsamość  i  powtarzalność - bez względu na okoliczności.

Ekumenizm ma sens tylko jako spotkanie ludzi na gruncie Prawa Naturalnego, takich którzy skłaniają się ku byciu  osobami. Z  chwilą, kiedy w zgromadzeniu przedstawicieli różnych cywilizacji każdy zechce narzucić wszystkim pozostałym  choćby maleńki ułamek swojej własnej cywilizacji, powstaje zamęt, a w ślad za nim rozpad całej wspólnoty, będącej destrukcyjną  mieszanką cywilizacyjną.

Jest sprawą poza dyskusją, że wiemy o Bogu tylko tyle, ile nam zechciał o Sobie powiedzieć, czyli tylko tyle, ile jesteśmy w stanie udźwignąć. Ale to co powiedział, musimy rzetelnie przekazywać jako depozyt wiary. Możliwa jest tylko jedna jedność - wokół  Ewangelii,   Prawa  Naturalnego, Tradycji,  a w szczególności całego społecznego doświadczenia Kościoła - budującego i broniącego personalistyczną cywilizację łacińską na fundamencie starożytnej, personalistycznej cywilizacji rzymskiej.           

Język i logika wiary           

Język polski wyróżnia wśród innych języków nowożytnych fakt, że podmiot jest umieszczany w zdaniu na pierwszym miejscu, a przymiotniki go określające w drugiej kolejności. Jest to typowo personalistyczna cecha języka, wywodząca się od osoby, która po rycersku staje zawsze z podniesioną przyłbicą do dialogu, a w razie potrzeby do walki w obronie słabszych lub samej siebie. Taka składnia rozciąga się konsekwentnie na wszystkie pozostałe podmioty i przedmioty. Inaczej mówiąc, podmiot ani się nie ukrywa za jego określeniami, ani ich  nie używa do podstępnego wprowadzania siebie na pierwszy plan, ani też nie reklamuje się jako towar. Takie jest bezpośrednie dziedzictwo języka łacińskiego. Jeszcze inaczej mówiąc –  podmiot rządzi składnią, a więc i myślą ludzką i jej wymianą z innymi osobami.

Swoisty ekumenizm języków zamącił przekaz Prawa Naturalnego między ludami i narodami, uprzywilejował aprioryzm w kreowaniu myśli ludzkiej, i co bardzo ważne - utrudnił odczytywanie przekazu dziedzictwa cywilizacji łacińskiej w Europie. Takie  skutki  spowodowało otwarcie się tego dziedzictwa na świat, zamiast wyjścia naprzeciw światu. Troska o własną tożsamość, czyli o postawę personalistyczną czyni wiarygodnymi pojęcia miłości Boga i bliźniego. Z przykrością trzeba stwierdzić np. wprowadzanie  na siłę pojęcia tolerancji do szkół podstawowych, jako obiegowego  hasła operatorowego, pod które każda władza może podłożyć w przyszłości dorosłemu już człowiekowi to, co zechce.

Zdumiewający jest fakt spontanicznego szerzenia się określenia dobry Bóg. Zgodnie z tradycją języka podmiotu, jakim jest język cywilizacji personalistycznej, określenie dobry oznacza, że należy ono do ciągu par określeń, przeciwstawnych ze względu na cechy. Cecha alternatywą jest tu zły, czyli w domyśle – promocja poglądów Persów o współistnieniu dwóch bogów -–światła i ciemności.    

Kościół naucza, że Bóg posiada przymioty, które poznajemy, wymieniamy i przywołujemy po przyjęciu aktu wiary, że Bóg jest Jeden w Trzech Osobach Boskich. Logika składni personalistycznej jest żelazna – gdy badamy prawdziwość zdania, zaczynamy najpierw od badania naszej wiedzy o istnieniu podmiotu, a dopiero następnie badamy  prawdziwość poszczególnych  określeń podmiotu, związków między nimi. Taka logika personalistycznej składni języka spowodowała, że silniki tej cywilizacji oparte na abstrakcji (umartwieniu ducha) i ascezie (umartwieniu ciała) otworzyły przed człowiekiem drogę do poznawania niezbywalnej prawdy o Bogu jako przyczynie i celu każdego z nas.           

Dlaczego takie rozważania?           

Potrzeba takich rozważań, które są tylko przypomnieniem spraw w zasadzie znanych, jest oczywista. Niepokój, który ogrania naród, jest coraz silniejszy - wiadomo, że gdzieś dzwonią, ale nie wiadomo gdzie. To dzwonienie to głos Prawa Naturalnego słabo uświadomiony, bo zagłuszany przez media, lęk przed utratą egzystencji, przed niepewnością jutra, a w końcu nowe, masowe zjawisko – poczucie bycia człowiekiem zbędnym, niepotrzebnym Polsce i Polakom. Boimy się powrotu socjlakomunizmu, ale nie rozumiemy, że on właśnie trwa i rozwija się  jako socjalliberalizm i realizuje zapowiadane przez ideologów marksizmu- leninizmu obumieranie państwa jako aparatu ucisku Obumieranie wiąże się z pojęciem bakterii i ich toksyn. Bakterie ideologii komunistycznej mają się znakomicie za parawanem grubej kreski, a ich toksyny po dzień dzisiejszy zatruwają polskie umysły i  dusze.

Powtarzam pytanie: Czy można zrozumieć historię powszechną oraz historię Polski bez znajomości historii Kościoła? Czy można skutecznie  walczyć o prawo do życia dzieci nienarodzonych, osób starszych i ciężko chorych,  o prawo do pracy i dachu nad głową - bez nauki podstaw etyki katolickiej? Czy dziwi nas, że w tej sytuacji  katolicka nauka społeczna  nie interesuje młodzieży,  że jest nieznana ogółowi narodu,  ale za to jest  wykorzystywana manipulacyjne przez CSP?

Skąd czerpać - po ludzku rzecz biorąc - nadzieję, że Polacy się zjednoczą, skoro nie wiedzą wokół czego mają się  jednoczyć? Nie ma nawet dialogu wokół obowiązującej postaci Godła Rzeczpospolitej,                                                                             bo pogodziliśmy się z kradzieżą krzyża z korony Orła  w dniu 13 grudnia 1927 r., z rozerwaniem jego korony i unieruchomieniem jego skrzydeł przez pięcioramienne gwiazdki. 

Którędy do wnętrza Kościoła?  

Intelektualizm Żydów wzdragał się przed przyjęciem ascezy jako praktyki ewangelicznej, za tym poszło zlekceważenie także Prawa Naturalnego. Pozostało tylko przekonanie o swoim bezwarunkowym wybraństwie, odseparowanie się od narodów i nienawiść do Chrystusa Pana, skrzętnie ukrywana przed światem po dzień dzisiejszy.

Nie wiadomo dokładnie, dlaczego właśnie akurat w czasach nowożytnych część Żydów  oderwała się od mozaizmu w kierunku ateizmu, tworząc teoretycznie i praktycznie  tzw. żydokomunę - fundament pod ustrój ZSRR. Wybraństwo odtworzyło się w ideologiach ateistycznych - socjalkomunizmu, socjaldemokracji i socjalliberalizmu. Na ich pobrzeżach pojawiły się liczne prądy intelektualne o charakterze apriorycznym, przenikające do wnętrza Kościoła, jak np. tzw. chrześcijańska demokracja. Trudno nie zauważyć, że narodziła się ideologia opanowania Kościoła od wewnątrz metodą wypierania personalizmu przez gromadnościowość a zatem odpowiedzialności osobistej przez powszechną anonimowość. Na terenie świeckim oznacza to walkę z cywilizacją  łacińską,  a więc likwidację społecznego wymiaru Kościoła, zadanego przez Prawo Naturalne, i zredukowania  go do diaspory, a w konsekwencji do roli głosu w dyskusji.

Walka w obronie Kościoła jest dziś  walką o odbudowę  personalizmu w całym przekroju społecznym, we wszystkich dziedzinach życia. Będzie ona skuteczna tylko wtedy, gdy będzie równocześnie walką o odbudowę państwa cywilizacji łacińskiej.            

Ludzie czy ideologia 

Uganianie się za teczkami to paradoksalnie – najmocniejszy, jak dotąd, zryw w kierunku odbudowy personalizmu. Jednak do tej odbudowy nigdy  nie dojdzie, jeżeli nie pozbędziemy się toksyn ideologii gromadnościowej, wyhodowanej na skrzyżowaniu cywilizacji żydowskiej i bizantyńskiej (o kulturze niemieckiej). Ocena setek tysięcy ludzi musi brać pod uwagę, że wszystko to było ideowo i politycznie dziełem wąskiej grupy polityków - obywateli polskich, z reguły o zmienionych nazwiskach i uproszczonych życiorysach. Politycy ci przyjechali z taborami Armii Czerwonej. Do nich dołączyli  ideologowie, ci, których uratowali - często za cenę życia - Polacy. Między nimi przewijali się obywatele polscy opcji niemieckiej, którzy szybko przechodzili od orientacji na III Rzeszę,  do orientacji  na członkostwo w PZPR. W ten sposób Pakt Ribbentrop - Mołotow miał szansę dalszej realizacji.

Nowo sformowana ekipa antypolska bez wysiłku orzekała i wykonywała wyroki śmierci na patriotach polskich, pod zarzutem rzekomej kolaboracji z okupantem niemieckim.  Po zerwaniu koalicji antyniemieckiej  fałszywe oskarżenia o kolaborację zostały rozszerzone na państwa zza żelaznej kurtyny. Rozstrzygając ludzie czy ideologia, przypomnijmy modlitwę  Kornela Ujejskiego, który pod wrażeniem rzezi galicyjskiej, sprowokowanej  przez Austriaków, prosił :  rękę karz, nie ślepy miecz!.

Uwaga na „ postęp i rozwój”!  

To, co sprzyjało funkcjonowaniu sumienia i Prawa Naturalnego – zaczyna znikać dla współczesnego człowieka, dlatego przypomnijmy co należy. Poczucie sprawiedliwości jest nam potrzebne, aby odczuwać niepokój przy pełnym stole, gdy inni głodują. Potrzeba umiarkowania powinna  obronić nasze gospodarstwa wiejskie przed mirażem złotodajnych ferm i realnym bankructwem. Dar roztropności powinien nas ostrzec przed watahami zagranicznych  oszustów i lichwiarzy. Cnota męstwa przyda nam się bardzo, gdy nie znający granic wiatr przywieje nam z zagranicy pyłki genetycznie zmodyfikowanych roślin, a właściciele pól eksperymentalnych będą nas ciągać po sądach za rzekomą kradzież.

Ale Polska, dzięki swojej rzekomej zaściankowości, dzięki swojemu bogactwu wiary i zdrowej ziemi ojczystej - nie musi bać się  grozy powszechnej śmierci ciała i duszy, jeżeli tylko oddali  hypnotyzerów spod znaku  ideologii, zwalczającej Boga w umyśle i sercu człowieka. Bodźcem do tej walki niech będzie dla nas dobro innych narodów, znajdujących się w znacznie gorszej sytuacji. Bądźmy dla nich – jako naród i jako państwo – wzorem cywilizacji łacińskiej, znanej z harmonii ufnej modlitwy i rzetelnej pracy – chociażby w pocie czoła!

Powrót do strony głównej Archiwum

Powrót do strony głównej NPW