|
|
ARCHIWUM |
RedakcjaWstęp O WYJŚCIE Z NIEWOLI ZAMĘTUNPW 1-2, 2005Tożsamość chrześcijańska to jasna, klarowna opcja w kwestii całokształtu życia człowieka, który został powołany do istnienia przez Boga i odczytywanie środka ciężkości tego życia w przyszłym, niematerialnym świecie. Mówi o tym misja Chrystusa Pana, powierzona założonemu przez Niego Kościołowi. Nasila się huraganowy atak na Kościół i na wierną mu Polskę. Jedni mówią: Chrystus - tak, Kościół - nie. Drudzy pokazują słabości, a nawet intrygi wewnątrz Kościoła i pytają się prowokacyjnie: Czy wobec tego należy mu się jeszcze wierność? Jeszcze inni wskazują, że Kościół jest w tej lub tamtej wspólnocie. Za drzwiami czyha obojętność wobec perspektywy prawnego umocowania krzywdy człowieka, skazanego wprost na śmierć – jak nienarodzone dzieci czy nieuleczalnie chorzy i osoby w podeszłym wieku. Wielu z nas nic nie mówi, tylko oswaja się z faktem, że muszą być miliony bezrobotnych, bo – w domyśle – inaczej „wrócimy do socjalkomunizmu”. Aby zaś „na pewno nie wrócić do socjalkomunizmu”, muszą być i tacy, co najpierw ukradli pierwszy milion, a potem go pomnożyli w bankach lub na giełdzie. Im więcej jest rodzin rozbitych albo takich, gdzie dzieci wychowują wszyscy, tylko nie rodzice, tym rzadziej jest rozumiane słowo patriotyzm. Ustawiczne nawracanie do cywilizacji łacińskiej to jedyna szansa na wyjście z niewoli zamętu współczesnego świata. Antykościół to nie jest zwykła suma błędów tej czy innej partii, tego czy innego ruchu, czy koncepcji społeczno-politycznej. To realnie zorganizowana odwieczna struktura, której zgłębianie niesie ze sobą ryzyko utraty wiary, a nawet swojej duszy. Trzeba jednak wiedzieć, że ona istnieje, i jej nie lekceważyć! Ludzie działający świadomie w imieniu Antykościoła doskonale wiedzą, że siła katolickiego narodu to wierność prawu naturalnemu, stanowiącemu fundament państwa cywilizacji łacińskiej. Wiedzą też, że trwanie w tej wierności na dłuższą metę jest niemożliwe bez wierności nauczaniu Kościoła rzymskokatolickiego. Podstawy wiedzy o cywilizacji łacińskiej można łatwo rozpoznać po kierunkach ataku na jej fundament, który tworzą cztery filary: (i) monogamiczne, sakramentalnie uświęcone małżeństwo. (ii) prawo i obowiązek Kościoła do oceny władzy z pozycji wierności prawu naturalnemu, (iii) niezawisłe sądownictwo oraz (iv) wolność osobista oparta na majątku nieruchomym. Prawo naturalne jest wpisane w duszę każdego człowieka, jako przykazania IV-X Dekalogu oraz jako tęsknota za Bogiem, którą odzwierciedlają przykazania I-III. Refleksję nad prawem naturalnym nazywamy sumieniem. Zwornikiem prawa naturalnego jest prymat gromady przed jednostką, który odbija w duszy ludzkiej, często nieuświadomioną do końca tęsknotę za Bogiem, bo każdy jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Ustroje totalitarne wykorzystują prymat gromady do stanowienia praw sprzecznych z głosem sumienia. W starożytnej Grecji był on nazywany „demokracją”. Dziś pod tą samą nazwą potrafi ludziom wmówić, że najważniejsza jest kartka wyborcza, dzięki której - bez realnej wiedzy o polityce - realnie „uczestniczą” we władzy. Politycy „trzymający władzę” chcą nas przekonać, że pozbawienie Polski suwerenności oraz wyprzedaż majątku narodowego byłyby do zaaprobowania, gdyby nie afery im towarzyszące. Milczą, gdy pytamy się, skąd się biorą ataki wymierzone w pasterzy Kościoła czy próby legislacji amoralnych form życia społecznego, albo – na fali sondażowej promocji – proponują podstępną reformę Konstytucji. „Wejście” Polski do nieistniejącej prawnie Unii Europejskiej odebrało prawu publicznemu i prywatnemu w Polsce odniesienie do prawa naturalnego, ponieważ ich interpretacja zależy od precedensowego „prawa” UE. Bożek demokracji został panem sytuacji i pracuje teraz nad depersonalizacją Polaków, tak aby zagłuszać coraz silniej głos sumienia. Komu zależy na odbieraniu nadziei na normalne, skromne życie, a więc na nędzy, głodzie i bezdomności milionów „zbędnych” Polaków? Komu zależy na niszczeniu państwa, ośmieszaniu i przenoszeniu do skansenu zasad wiary? Czy próby eliminacji Rosji oraz wciąganie Turcji do UE nie są elementami rozprawienia się ze wschodnim i zachodnim chrześcijaństwem w Europie?
|
|