|
|
ARCHIWUM |
|
Teresa Bloch Polityka i Strategia Idea narodu w Konstytucji 3 maja i w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej NPW 1-2, 2005
Nie wszystkie wymienione czynniki narodowotwórcze odgrywały jednakową rolę. Niewątpliwie jednym z najistotniejszych jest język, uważany za nośnik i część kultury narodowej. Bez znajomości języka nie może istnieć czynny związek, pełne zrozumienie i współudział w powstawaniu i trwaniu narodu w kulturze. Od Bogurodzicy przez Psalmy Jana Kochanowskiego i Kazania sejmowe Piotra Skargi aż po twórczość wieszczów narodowych (J. Słowacki, A. Mickiewicz, C. Norwid, Z. Krasiński) w polskiej literaturze występował silny nurt umiłowania wolności i przywiązania do Ojczyzny. Laureat Nagrody Nobla, Henryk Sienkiewicz, umiał z historii wydobyć przesłanki służące ku „pokrzepieniu serc” i – jak napisała Maria Konopnicka – wskrzesił przeszłość, aby nią przyczynić życia. Podtrzymać idę narodu mógł wielki pisarz, rozkochany w polskiej mowie, a takim był Sienkiewicz, który zachwycony darami, jakimi Stwórca obsypał Polaków, stwierdził: Opatrzność[...] dała im obszerne i żyzne ziemie, dała im zarazem lwie i gołębie serca, szlachetne dusze i bystre umysły, zdolne do najgórniejszych lotów.[...] Bóg tworząc Polaków, rzekł im: Oto na domiar wszystkiego, daję wam spiż dźwięczny a niepożytny, taki, z jakim ludy żyjące przed wami stawiały posągi swym bohaterom: daję wam złoto błyszczące i giętkie, a wy z tego tworzywa uczyńcie mowę waszą”. Świadomość narodowa, drugi istotny element narodowotwórczy, zdefiniowana została jako związek krwi, języka i ziemi. Wyraża się ona miłością do kraju ojczystego, do wspólnych dziejów historycznych, zwłaszcza do najważniejszych wydarzeń, takich jak dla Polaków były: chrzest Polski, bitwa pod Grunwaldem, powstania narodowe. Kształtują bohaterowie narodowi, wybitni wodzowie, twórcy i działacze, artyści, pisarze i poeci, święci mężowie i męczennicy. Na przestrzeni dziejów występowała ona w różnym natężeniu, miała różną siłę i wyrazistość u poszczególnych jednostek, warstw i grup społecznych. Nie wiadomo ilu obcokrajowców stopiło się z naszym narodem, a ilu Polaków się wynarodowiło. Nie można także wykluczyć, że powrócą kiedyś do członkostwa naszego narodu. W 1565 r. nuncjusz papieski Fulvio Ruggieri napisał, że Polacy choć lubią naśladować obcych, mimo to wysoko cenią, co tylko jest narodowym, i są po większej części miłośnikami samych siebie. Tak ukształtowana świadomość narodowa, przez niektórych historyków nazywana poczuciem polskości, tworzyła się w wielkim trudzie w okresie średniowiecza. Nie mamy bezpośrednich źródeł pisanych o poczuciu narodowym we wczesnym okresie formowania się państwa i narodu. Gall Anonim zamieścił w swej Kronice dwie charakterystyczne wypowiedzi. W pierwszej zwracał się do swego wojska Bolesław Krzywousty tymi słowami: O nieustraszeni rycerze, utrudzeni wraz ze mną w wielu wojnach, bądźcie i teraz gotowi razem ze mną za wolność Polski umrzeć lub żyć! W drugiej deklarował: Wolę bowiem w tej chwili stracić królestwo Polski, broniąc jego wolności, niż na zawsze spokojnie je zachować w hańbie (poddaństwa)! W okresie rozbicia dzielnicowego, kiedy nie było silnej władzy królewskiej, a nowym zagrożeniem stał się Zakon Krzyżacki i Niemcy-koloniści, poczucie narodowe i świadomość narodowa przejawiały się w tym, że Polacy do przybyszów zaczęli się odnosić z rezerwą i niechęcią. Dochodziło do konfliktów natury obyczajowo-religijnej. Jaskrawym przejawem samowoli kolonistów było oderwanie się większości konwentów franciszkańskich na Śląsku od prowincji polskiej i przyłączenie ich do prowincji saskiej. Arcybiskup Jakub Świnka przeciwstawił się używaniu niemczyzny w Kościele. Na synodzie w Łęczycy w 1285 i 1287 r. zabronił duchownym nie znającym języka polskiego nauczania i głoszenia kazań. Poczucie narodowe i pełna świadomość narodowa ukształtowały się za rządów Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego. Po raz pierwszy na pojęcie narodowości powołano się w 1339 r. w warszawskim procesie polsko-krzyżackim. Świadkowie po przedstawieniu zbrodni krzyżackich argumentowali, że na zagarniętych ziemiach żyje ludność mówiąca po polsku, że ziemiami tymi władali książęta, będący z języka, prawa i obyczaju Polakami, podlegającymi Królestwu Polskiemu. W epoce jagiellońskiej idea narodowa opierała się na mocnych podstawach religijnych, a intelektualnymi jej wyrazicielami byli najczęściej duchowni. Przejawiała się w powszechnej świadomości potęgi państwa, zwłaszcza po pokonaniu Krzyżaków pod Grunwaldem w 1410 r. i zażegnaniu niebezpiecznej ekspansji tureckiej (wieczysty pokój podpisany przez Zygmunta Starego w 1533 r.). Największym jednak osiągnięciem tamtej epoki stało się sformułowanie po raz pierwszy pojęcia „narodowość” oraz uznanie narodów do samostanowienia (Paweł Włodkowic na soborze w Konstancji). W 1922 r. Arnold van Gennep francuski uczony etnolog, doradca rządu francuskiego w sprawach narodowościowych wykazał, że idea narodowości i samostanowienia jest pochodzenia polskiego, a nie dopiero okresu napoleońskiego, datował ją mylnie od memoriału historycznego Jakuba z Szadka, Jana Długosza i Jana Dąbrówki, przedstawionego w 1464 na procesie polsko-krzyżackim w Toruniu. Polską ideę narodu w literaturze pielęgnowała szlachta, która w ciągu wieków nadała jej charakter narodowy. Wielu historyków uważa, że ukształtował się on w pełni w XVII w. w ogniu walk i ciężkich zmagań z obcymi najazdami. Pod potężnym oddziałaniem religii wszystkie dotychczasowe zasoby cywilizacyjne zlały się w jedną harmonijną całość narodowego charakteru i obyczaju. Głęboka religijność stanowiła fundament staropolskich cnot. Naród osiągnął wysoki poziom moralny, mimo wadliwej, demoralizującej organizacji politycznej, niesprawiedliwości społecznej i niedołężnej egzekucji prawa. Szlachta wykazała się ogromnym poświęceniem, męstwem i ofiarnością, ale w wysiłkach jednorazowych. W najbardziej tragicznych okolicznościach brakowało jej wytrwałości i karności oraz chęci ponoszenia ciężarów na cele publiczne. Typ Polaka wojownika uformowały liczne wojny. W muzeach znajdują się obrazy gloryfikujące chwałę oręża polskiego, w książkach opisane zostały pola bitew i bohaterskie czyny najpierw rycerzy, a potem żołnierzy, wreszcie utrwaliły się one w porywających melodiach i pieśniach. Są to piękne karty naszej przeszłości, świadczące często nawet o nadmiarze odwagi wojskowej. Gorzej było z odwagą cywilną. Elicie w pewnych okresach historycznych brakowało jasnej myśli politycznej, żeby nie powiedzieć – rozumu politycznego, co zaważyło na naprędce zawieranych traktatach pokojowych, które najczęściej nie odzwierciedlały wielkości zwycięstwa. Jeżeli dodamy do tego takie wady, jak lekkomyślność w gospodarowaniu, próżność, skłonność do przepychu i rozrzutności, wybujały indywidualizm, lenistwo umysłowe przy wielkich zdolnościach, łatwowierność i ślepe naśladownictwo cudzych wzorów, łatwiej zrozumiemy pasmo klęsk, które ostatecznie doprowadziły do unicestwienia Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Zanim nastąpiły kolejno trzy rozbiory, naród zdołał zmobilizować swoje siły i podjął dzieło wszechstronnego odrodzenia. Między innymi Komisja Edukacji Narodowej – pierwsze ministerstwo szkolnictwa w Europie – przeprowadziła gruntowną reformę szkolnictwa. Zwieńczeniem działań obozu reform była Konstytucja, uchwalona przez Sejm Wielki 3 maja 1791 r. Ta druga w świecie – po amerykańskiej – nowoczesna ustawa zasadnicza wskutek przemocy zbrojnej trzech potężnych sąsiadów obowiązywała zaledwie 14 miesięcy. Pozostanie jednak na zawsze chlubą naszej historii. Konstytucja 3 maja, będąca szczytowym dziełem Sejmu Czteroletniego, drogocennym ziarnem rzuconym na polską glebę przez Konarskich, Kołłątajów, Stasziców, Zamoyskich, Pułaskich, Czartoryskich i wielu innych patriotów, jest największą spuścizną ideowo-polityczną po I Rzeczypospolitej, ponieważ przejęła jej dziedzictwo historyczne i kulturowe, a przeobrażenia wewnętrzne i ustrojowe uzależniła od woli większości narodu. Oparła się na mądrym kompromisie między rzecznikami przebudowy państwa w duchu oświeceniowym a zwolennikami starego porządku. Idee zawarte w Konstytucji majowej wyznaczały podstawowe rozwiązania prawne i polityczne, z czasem nabierały charakteru ponadczasowego, stawały się symbolem niepodległego i sprawiedliwego państwa. Dzięki nim otwarto drogę do niezbędnej demokratyzacji życia publicznego i państwowego (art. V: Wszelka władza społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu). Nowoczesne państwo miało wyrastać z najlepszych tradycji historycznych, zbudowanych wielkością myśli i czynu naszych przodków (art., II rozpoczyna się słowami: Szanując pamięć przodków naszych jako fundatorów rządu wolnego...), wspartych dorobkiem ideowym oświecenia. Rozum, wiedza i praca stanowiły o jego sile. Gwarantując obywatelom równość wobec prawa w państwie wielonarodowym, Konstytucja żądała w zamian wierności i lojalności. Przez eksponowanie religii rzymskokatolickiej, utrzymywała związek z cywilizacją łacińską (w art. I stanowiła, że religią panującą w Polsce jest wiara święta rzymska katolicka). Zapewniała tolerancję religijną innym wyznaniom, ale domagała się od nich poszanowania prawa, obowiązującego na terenie kraju. Nie przez rewolucję, lecz przez mądre prawo zamierzano osiągnąć jedność narodową. W Ustawie o miastach (art. III Konstytucji), przyznano mieszczanom reprezentację w sejmie w liczbie od 20 do 24 „plenipotentów”, z głosem doradczym w sprawach miejskich, otwierając im jednocześnie drogę do nabywania ziemi i nobilitacji, co w przyszłości oznaczało złamanie monopolu szlachty w zarządzaniu państwem. Konstytucja (art. IV) przyjęła chłopów pod opiekę prawa i rządu krajowego, zapewniając gwarancję państwową dla umów zawieranych między właścicielami dóbr a ich chłopskimi dzierżawcami. Zapis o nadaniu pełnej wolności włościaninowi przybywającemu lub powracającemu na ziemie polskie wywołał ostry sprzeciw Katarzyny II, która obawiała się ucieczki chłopów z jej państwa. W sposób jednoznaczny w artykule XI pt. Siła zbrojna narodowa twórcy Konstytucji odnieśli się do obronności państwa: Naród winien jest sobie samemu obronę od napaści i dla przestrzegania całości swojej. Wszyscy przeto obywatele są obrońcami całości i swobód narodowych. Po raz pierwszy pojęciem „naród” objęto wszystkich mieszkańców kraju. Rozpoczął się proces unarodowienia, który zakończył się dopiero po kilkudziesięciu latach dzięki gigantycznej pracy członków nowoczesnych ruchów politycznych: narodowego i ludowego. Idea narodu przez dwa wieki kształtowała oblicze polityczne Polaków, hartowała świadomość i tożsamość narodową wtedy, gdy zaborcy zniszczyli niepodległość i suwerenność państwową. Konstytucja zabezpieczyła idę narodu na czas trwającej 123 lata niewoli. Chcąc utrwalić jej znaczenie przez okres zaborów, Polacy w kraju i poza jego granicami uroczyście obchodzili kolejne rocznice uchwalenia Ustawy zasadniczej. W nurt obchodów rocznicowych włączali się znakomici poeci i pisarze, tacy jak Kornel Ujejski, Adam Asnyk i Jan Kasprowicz. Z okazji obchodów stuletniej rocznicy uchwalenia Konstytucji w wygłoszonym przemówieniu powiedział: Naród, jeżeli ma istnieć i rozwijać się, oprócz chleba potrzebuje jeszcze ideału. Nie można pozbawiać go wiedzy o jasnych kartach przeszłości. Kasprowicz pisał, że Polska w wiecznym nie utonie grobie dzięki takim osiągnięciom jak Konstytucja 3 maja. Swoją opinie o Konstytucji 3 maja wyrazili wybitni historycy: Oswald Balzer, Stanisław Smolka i Ludwik Finkel, Balzer uważał, że gdybyśmy upadli w czasach saskich bylibyśmy tylko ciałem martwym, Smolka twierdził, że konstytucja wskazała środki do ratowania narodowego bytu, natomiast Finkel, że sto lat przetrwaliśmy tym duchem silni. Stanisław Szczepanowski wskazał przyczynę upadku państwa: Polska nie upadła z braku patriotyzmu czy ofiarności, ale z braku umiejętności i to trzeba uzupełnić pracą. W polskiej myśli społecznej idea narodu pogłębiła się w okresie powstania listopadowego. Polacy uświadomili sobie wówczas, że naród najpełniej rozwija się we własnym państwie. Powinien walczyć o swój byt i istnienie, niezależnie od zmieniających się rządów. Ducha narodu w okresie zaborów urabiały i pielęgnowały dwie sprzymierzone ze sobą siły: literatura i historia. Wspólne dzieje, nazywane są niekiedy „duszą narodu”. Mówiąc o zwycięstwach i klęskach, osiągnięciach kulturalnych i gospodarczych, używamy najczęściej liczby mnogiej: my pokonaliśmy Krzyżaków i bolszewików, my mieliśmy kilka wspaniałych uniwersytetów, my wydaliśmy noblistów itd. Druga połowa XIX i pierwsza XX w. zaowocowały powszechnym rozwojem świadomości narodowej. (Za największe osiągnięcie dziejów porozbiorowych należy uznać odrodzenie świadomości narodowej na Śląsku). Legła ona u podstaw powstania nowych narodów i nowych państw, które dotychczas były podporządkowane władzy jednego z wielkich mocarstw europejskich. W literaturze przedmiotu przyjmuje się, że rewolucja francuska uzmysłowiła Europejczykom, że dzieje ludzkości są dziejami poszczególnych narodów. Wiosna Ludów natomiast ugruntowała przekonanie, że każdy naród europejski chce mieć własne państwo oraz równe i suwerenne prawa. Pojęcie idei narodowej rozpatrywano na równi z ideą wolności, godności i sprawiedliwości. Stała się ona wszechobecną kategorią w myśli politycznej, państwowej, prawnej i socjologicznej oraz elementem doktryn i ideologii. Idea narodowa i zainspirowane przez nią ruchy narodowe znalazły szerokie poparcie społeczne, kiedy zaczęły powstawać ustroje demokratyczne, w których obywatele stali się wyborcami i uczestnikami życia, społecznego, politycznego , gospodarczego i kulturalnego. W nurt tej dyskusji włączyli się Jan Ludwik Popławski i Roman Dmowski. Dla Popławskiego Konstytucja 3 maja, ta najszczytniejsza karta naszych dziejów, była symbolem pozytywnych i twórczych dążeń narodu. Nawoływał więc do czynnego patriotyzmu, kreującego obywatelską godność Polaków. Miał on przejawiać się w szerzeniu oświaty wśród ludu. Trzeba przyznać, że osiągnięcia Związku Młodzieży Polskiej „Zet” na tym polu były imponujące. Według Dmowskiego dawniej patriotyzm oznaczał przywiązanie do ziemi i państwa oraz wierność władcy. W Polsce z biegiem lat zwyrodniał, ustępując miejsca nieograniczonemu korzystaniu ze swobód i przywilejów. Nowoczesna idea narodu jest rozumiana jako poczucie silnej więzi ze społeczeństwem, jego kulturą, duchem, tradycją, jako zespolenie z interesem narodu, nawet jeżeli jest on podzielony politycznie i terytorialnie. Ideolog obozu narodowego nazywał Konstytucję majową dziejową jutrzenką, która wyzwoliła w narodzie nowe siły do walki z zacofaniem, nawiązując do szczytnej idei z czasów jagiellońskich równi z równymi, wolni z wolnymi, stanowiącej istotę solidaryzmu społecznego, potrzebnego wielonarodowej Rzeczypospolitej, a zwłaszcza chłopom, którym zapewniała prawa obywatelskie, pozostawiając potomnym ich uwłaszczenie. Nawoływał więc w „Polaku” i „Przeglądzie Wszechpolskim” do eliminowania partykularnych interesów na rzecz solidaryzmu narodowego. Obóz narodowy odczytał przesłanie ideowe Konstytucji 3 maja jako dążenie do niepodległości, solidaryzmu społecznego i narodowej jedności. Uświadamiał Polakom, że zwycięstwa wymagają wspólnych działań, a poniesione klęski powodują cierpienia, które należy przezwyciężać przez solidarność i gotowość do poświęceń. Na przestrzeni dziejów wielką rolę w pielęgnowaniu idei narodowej odegrał Kościół katolicki i kultura narodowa. Były to dwie potężne siły, które urabiały duszę narodu. Wiara była podstawowym czynnikiem integrującym naród i chroniącym ideę narodową przed wypaczeniami. Kościół katolicki utrzymał narodową jedność w czasie rozbicia dzielnicowego, w trudnym wieku XVII i w okresie zaborów Księża poza pracą duszpasterską angażowali się w działalność społeczną, uświadamiającą, gospodarczą. Wielu z nich udało się do Ameryki i Europy, aby wśród emigrantów umacniać wiarę i polskość. Dzięki ich oddziaływaniu Wychodźstwo Polskie w Ameryce ofiarą życia i mienia zapisało się trwale na kartach naszych narodowych dziejów zdobywając się na imponujący wysiłek finansowy w okresie I wojny światowej. Polakom w kraju ofiarowano pomoc na sumę wielu milionów dolarów. Prezydent Woodrow Wilson dziękował rodakom za Oceanem za wykupienie Liberty Loan Bonds na sumę blisko 100 mln dolarów i za służbę w amerykańskich siłach zbrojnych w liczbie 300 tys. żołnierzy polonijnych. Trzynasty punkt jego orędzia stwierdzający, że powinno powstać niepodległe państwo polskie z wolnym dostępem do morza, był zadośćuczynieniem za zbrodnię rozbiorów i wkład Polonii w wysiłek wojenny ententy. Dla Polaków, pozbawionych niepodległości w okresie zaborów, pierwsza wojna światowa otworzyła drogę do pełnej suwerenności. Po jej zakończeniu do stołu zwycięzców w Wersalu zasiadło dwóch wybitnych patriotów: Roman Dmowski, syn brukarza oraz wybitny pianista, Ignacy Jan Paderewski, którzy podpisali traktat przywracający Polskę na mapę polityczną Europy. W okresie śmiertelnego zagrożenia, w sierpniu 1920 r., na czele Rządu Obrony Narodowej stanął uświadomiony narodowo chłop – Wincenty Witos. W bitwie warszawskiej dokonał się prawdziwy cud jedności i poświęcenia, który jest miarą ucieleśnienia idei narodowej. Papież Pius XI, przychylając się do prośby Episkopatu Polski, ustanowił dzień 3 maja świętem Królowej Korony Polskiej. Narody nie są wieczne, podlegają wszystkim prawom stworzenia i zbawienia, są bytami niedokończonymi (Cz. Bartnik, Chrześcijańska nauka o narodzie według Stefana Wyszyńskiego), Lublin 1982), ale ich egzystencja jest potrzebna do zachowania wolności człowieka, na którą czyhają globaliści pragnąc podporządkować świat jednemu prawu stanowionemu i jednemu właścicielowi. Historia nie nauczyła ich niczego, bo gdyby było inaczej, to wiedzieliby, że próby przerzucania pomostów między narodami w postaci ruchów panmiędzynarodowych, takich jak pangermanizm, panslawizm i panazjatyzm, zakończyły się niepowodzeniem. Ponadto każdy naród wzbogaca ludzkość najpiękniejszymi osiągnięciami na wielu płaszczyznach. Człowiek w łączności z minionymi pokoleniami przekracza przestrzeń i czas, a przez poznawanie świata, miłość do bliźniego i ojczyzny dąży do najwyższych ideałów, nierzadko nawet za cenę własnego życia. Wielki jest ten naród, którego pokolenia wydają takie osobowości. One, jaśniejąc blaskiem prawdy, porywają innych do szlachetnych czynów. Dzięki nim zostaliśmy wyposażeni w nieśmiertelną moc, abyśmy pozostali narodem wolnym. One wytyczają szlaki historii, a my wypełniamy je treścią swego życia i pracy. Musimy pamiętać, że geniusz człowieka przez tysiąclecia rozwijał cywilizacje, narody zaś tworzyły kulturę narodową, a dzięki swej różnorodności – kulturę ogólnoludzką. W Karcie Podstawowych Praw Unii Europejskiej fundamentem, na którym została zbudowana wspólnota, jest wola narodów Europy do dzielenia ze sobą pokojowej przyszłości, opartej na wspólnych wartościach, takich jak godność, wolność, równość i solidarność, demokracja i rządy prawa przy poszanowaniu różnic kulturowych i tradycji oraz tożsamości narodowej. Obywatelstwo Unii przez zapewnienie człowiekowi przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości chce uczynić zeń centrum swych działań. Podstawą praw zawartych w Karcie są Traktaty Wspólnoty lub Traktat o Unii Europejskiej. Karta składa się z siedmiu rozdziałów, zawierających 54 artykuły. Artykuły gwarantują jednostce pełnię praw. U podstaw powstania Karty legły założenia ideologiczne liberalizmu: nieograniczona wolność jednostki, pluralizm, tolerancja, wolny rynek i konkurencja. Rolę państwa zredukowano do minimum. Jest ono na usługach silnych, zdecydowanych, aktywnych jednostek. Zwolniono państwo z obowiązku pomagania słabym, którzy hamują postęp ludzkości. Idea bezwzględnej konkurencji wyparła ideę braterstwa i solidarności. Życie społeczne zostało sprowadzone do umowy społecznej, której twórcą był J. J. Rousseau. A więc idea narodu, o której się w ogóle nie wspomina, została zastąpiona ideą jednostki. Rodzinę, małżeństwo i naród traktuje się jako zamach na wolność jednostki, bowiem podmioty te domagają się stałych relacji między osobami. Międzyosobowe więzi oznaczają poświęcenie dla drugiego człowieka, które wynika z jego powołania i powinności wobec Boga. Z jednej strony zapewnia się jednostce niczym nieograniczoną wolność, ale z drugiej ogranicza ją przez stosowanie polityki nakazowo-rozdzielczej. Aktywnym jednostkom drogę do dalszego rozwoju zamyka bezrobocie. Łudzi się człowieka perspektywą dobrobytu w innym państwie unijnym, aby w pogoni za bogactwem zerwał więzy łączące go z rodziną i narodem, został wywłaszczony z ojcowizny, a z czasem stał się wędrującym beduinem, bo kosmopolityczne elity chcą swobodnie panować nad światem i jego zasobami. W tym celu opanowały media, które tanią rozrywką ogłupiają masy i zachęcają do migracji. W przeciwieństwie do Konstytucji 3 maja w Karcie nie ma odniesienia do Boga, bo Europa – jak powiedział w Gnieźnie 12 marca 2000 r. niemiecki prezydent J. Von Rau – nie potrzebuje nadbudowy kościelnej. Nasuwają się pytania: kto będzie gwarantem sprawiedliwego respektowania zapisów prawa? Jaki jest punkt odniesienia dla norm prawa stanowionego, które odcina się od prawa naturalnego? Starożytni mieli wielu bogów, ale ustanawiane przez nich prawa, np. w polis greckiej, były zgodne z wolą bogów. Przez dwa tysiące lat punktem odniesienia dla tworzonego prawa było prawo Boże. Arystoteles i św. Tomasz z Akwinu twierdzili, że człowiek w swoich działaniach powinien kierować się sprawiedliwością, męstwem, roztropnością i umiarkowaniem. Są to atrybuty prawego charakteru. W naszym demokratycznym społeczeństwie najbardziej ceni się perfekcjonizm, rozumiany jako gotowość do podejmowania działań, uznanych przez jednostkę za godne człowieka, bez względu na to, czy przyniosą one jakieś korzyści innym ludziom. Dzisiaj normy prawne są tworzone demokratycznie, czyli kolegialnie. Widoczna degeneracja ustroju demokratycznego, przejawiająca się w kłamstwie i korupcji, jest odzwierciedleniem głębokiej demoralizacji jednostki. Nie ma więc pewności, że zdemoralizowane jednostki ustanowią sprawiedliwe prawo. Postanowienia Karty są kontynuacją idei rewolucji francuskiej, bolszewickiej, hiszpańskiej i wielu innych. W Karcie nie występuje słowo „naród”. Jest mowa o społeczeństwie obywatelskim (rozdział V), które nie wiedząc o tym, będzie podlegać doskonałej dyktaturze. Podobnie jak w minionych systemach totalitarnych po raz kolejny człowiek zostanie zniewolony na rzecz superpaństwa. Ten cel zostanie osiągnięty inną drogą: przez tzw. prawa człowieka. W imię wyzwolenia jednostki niszczy się dziedzictwo chrześcijańskiej Europy. Architekci Unii wiedzieli doskonale, że jednostki uwolnione z więzów cywilizacji łacińskiej, której jednym z najważniejszych filarów była wiara, stają się tłumem, a więc idealnym tworzywem do zorganizowania państwa globalistycznego. Konstytucja 3 maja i Karta to dwie zasadnicze ustawy, które znajdują się na przeciwnych biegunach. Pierwsza starała się uwiecznić w swych zapisach ducha narodu przez podkreślenie jego wielkości na przestrzeni dziejów. Przejęła tylko te idee oświeceniowe (monteskiuszowski trójpodział władzy), które miały służyć zbudowaniu nowoczesnego państwa. Karta odcięła się od chrześcijańskiego dziedzictwa naszego kontynentu, co oznacza także niszczenie ducha reformy narodowej wielkiej Konstytucji 3 maja.
|
|