|
Jacek Zimny, Julian Sokołowski, Ryszard
H. Kozłowski
Gospodarka
Ratujmy zasoby wody i gospodarkę wodną
NPW 1-2, 2005
„Panie, bądź pochwalony przez naszą
siostrę wodę,
która jest wielce pożyteczna
i pokorna, i cenna, i czysta...”
(w.
Franciszek z Asyżu (1181-1226)
Jednym z kilku najbardziej newralgicznych
problemów współczesnego świata jest problem wody – wody w ujęciu
kompleksowym, od źródła do oczyszczalni ścieków. Wody jako środka
transportu, jako problemu naukowego i gospodarczego we wszystkich
możliwych zastosowaniach. Wody czystej, pitnej koniecznej do życia –
której jest coraz mniej, a której znaczenie strategiczne wzrasta tym
bardziej, im częściej jej brakuje.
Potencjał wodny Polski
Polska należy do krajów o małych zasobach
wodnych. Średni roczny odpływ wód powierzchniowych (jeziora, rzeki),
łącznie z dopływami z zagranicy, w latach 1951-2000 wyniósł 62,4 km3,
w tym z obszaru Polski 54 km3. W przeliczeniu na 1 mieszkańca
daje to roczny zasób wód ok. 1,6 dam3 (dam3 =
dekametr sześcienny = 10m*10m*10m = 1000m3).
W krajach europejskich przeciętne zasoby wód
powierzchniowych (odpływy) szacowane są na 4,6 dam3/rok na
jednego mieszkańca. Jest to średnio prawie 3 razy więcej wody rocznie na
każdego mieszkańca, niż w Polsce [1, 3, 4].
Zasoby wodne Polski
Zasoby wodne Polski cechuje duża zmienność
sezonowa i nierównomierność rozmieszczenia terytorialnego. Zbiorniki
retencyjne mają znikomą pojemność. Mogą one zatrzymać tylko 6% rocznego
dopływu wód w Polsce, co nie zapewnia koniecznej ochrony wody przed
okresowymi nadmiarami (powodzie), jak też deficytami wody (susze) [1, 3,
4]:
-
Opady roczne w mm na obszarze Polski wahają się w granicach od 630 do
670 mm/rok w latach 1995-2002 oraz 540 mm/rok w 2003 r. Odpowiada to
objętości wody rzędu 200-210 km3/rok w latach 1995-2002 oraz
168 km3 w r. 2003. Wniosek: łączne zasoby wodne są coraz
mniejsze.
-
Odpływy wody w km3 z obszaru Polski wyniosły 60-70 km3/rok
w latach 1995-2002 oraz 50 km3 w roku 2003. Stanowi to w
przeliczeniu na 1 mieszkańca: 1,6-1,9 dam3 w latach
1995-2002, oraz 1,4 dam3 w r. 2003. Wniosek: Jest to tyle
wody odpływającej z Polski, ile przypada rocznie na każdego mieszkańca
kraju.
-
Łączny pobór wody stale maleje. Wyniósł on 12 066 hm3 (hm3
= hektometr sześcienny = 100m*100m*100m = 1 mln m3 wody) w r.
1995 oraz 11 070 hm3 w r. 2003.
-
Z tego ze źródeł powierzchniowych (rzeki, jeziora, zbiorniki wodne) 10
100 hm3 w roku 1995, oraz 9 300 hm3 w r. 2003.
-
Ze źródeł podziemnych (studnie głębinowe) stale pobieramy ok. 1 700 hm3.
Stanowi to ok. 15% rocznego poboru wody w Polsce. To mało, ale są realne
możliwości poprawy tego bilansu wodnego.
-
Na cele spożywcze i pitne zużywa się coraz mniej wody wodociągowej: 2
500 hm3 w r. 1995 oraz 2 200 hm3 w r. 2003.
Wniosek: spadek zużycia pitnej wody wodociągowej jest uzupełniany stałym
wzrostem konsumpcji wody mineralnej i innych napojów.
-
Zasoby eksploatacyjne wód podziemnych (studnie głębinowe) są coraz
większe (nowe poszukiwania) i wzrastają od wartości 15 400 hm3
w r. 1995 do wartości 16 400 hm3 w r. 2003.
-
Główne ich zasoby znajdują się w następujących utworach geologicznych:
czwartorzędowych – ok.
11 000 hm3 tj. 66%,
trzeciorzędowych –
ok. 1 700 hm3 tj. 10%,
kredowych –
ok. 2 200 hm3 tj. 13%,
starszych – ok.
1 700 hm3 tj. j. 10% zasobów.
Stan czystości polskich rzek i jezior
kontrolowanych
Ogólnie stan czystości rzek jest bardzo zły.
Wód o klasie czystości I (najwyższej) jest łącznie ok. 7%, klasy II
(średniej) ok. 34% – III (niskiej) jest najwięcej, blisko 40%. Wód
nadmiernie zanieczyszczonych mamy ok. 20% (stale maleje).
Stan wód według kryterium bakteriologicznego
jest przerażający: wody klasy I stanowią 0%, klasy II (średniej) – 6,3%,
wód klasy III (niskiej jakości) jest 53% oraz wód klasy IV (nie nadającej
się do użytkowania) jest 42%.
Odra jest bardziej brudna niż Wisła.
Najczystszą rzeką jest Dunajec. Jedynym większym jeziorem I klasy
czystości wód, na 120 badanych, jest jezioro Izisko (woj.
zachodniopomorskie): 490 km2 powierzchni, 63 hm3
objętości, maksymalna głębokość 42 m. Stanowi to 6% objętości stale
badanych jezior.
Zużycie wody w gospodarstwach domowych
Długość sieci wodociągowej w latach 1990 -2003
zwiększyła się 2,5-krotnie (aktualnie ok. 250 tys. km), ponadto:
-
Długość sieci kanalizacyjnej zwiększyła się
w tym czasie 2,6-krotnie (aktualnie ok. 120 tys. km). Jest to
zaskakująco mało.
-
Zużycie wody z wodociągów istotnie zmalało z
ok. 2 000 hm3 (1990 .r) do 1 200 hm3 (2003 r.).
Zasadniczy powód: coraz droższa woda!
-
Na wsi zużycie wody w tych latach minimalnie
wzrosło i wynosi aktualnie ok. 340 hm3 rocznie (2003 r.).
-
Roczne zużycie wody z wodociągów w
gospodarstwach domowych (w m3 na 1 mieszkańca) wynosi średnio
ok. 40 m3 w miastach i 20 m3 na wsiach.
Sytuacja wodna w Polsce na tle Europy
Zachodniej [1, 2]
Generalna ocena dotycząca ilości i jakości
polskich wód jest niezadowalająca. Wody jest mało, jest bardzo
zanieczyszczona mechanicznie, fizykochemicznie i bakteriologicznie
(bakterie coli). Pobór wody stale maleje (z 14 300hm3 w 1990 do
10 000 hm3 w r. 2003, co stanowi zmniejszenie aż o 30% w ciągu
ostatnich 13 lat). Aktualnie całkowity pobór wody w Polsce jest 3 razy
mniejszy niż we Francji, 4-krotnie mniejszy niż w Hiszpanii i Niemczech
oraz 5-krotnie mniejszy niż we Włoszech.
W Polsce tylko 51% ludności obsługiwana jest
przez komunalne oczyszczalnie ścieków, z czego 4% stanowią oczyszczalnie
mechaniczne, 32% – oczyszczalnie biologiczne i tylko 16% – oczyszczalnie z
podwyższonym usuwaniem biogenów. Jest to jeden z najgorszych rezultatów w
Europie. Za nami są tylko Grecja (10%), Hiszpania (4%) oraz Węgry (3%).
Przoduje w Europie Szwecja (87%), Niemcy (84%), Dania (84%), Finlandia
(80%) i Holandia (79%).
Diagnoza
Ustawa Prawo Wodne przyjęta w 2001 r.
przez Sejm, jest zła, powinna być niezwłocznie zmodyfikowana i
zaostrzająca rygory jakościowe wody oraz zabezpieczająca nasze wodne
interesy narodowe na przyszłość:
-
Zasoby wody pitnej winny być niezbywalną własnością Narodu i nie wolno
ich obecnie ani w przyszłości „prywatyzować” i sprzedawać, jak to już
wielokrotnie czyniono w Polsce z uzdrowiskami, z najcenniejszymi wodami
mineralnymi (Nałęczów). Gminy winny stanowić nadzór właścicielski nad
wszystkimi zasobami przyrodniczymi w imieniu Skarbu Państwa i Narodu;
-
Woda będzie wkrótce cenniejsza od złota. Bez złota można żyć, bez wody
– nie. Jej zasoby są najcenniejsze! Woda już jest w świecie (Turcja,
Izrael, kraje arabskie) i wkrótce będzie w Europie – towarem
strategicznym, jak surowce energetyczne i kruszce.
-
Jakość wody w Polsce się poprawia. Jest to skutkiem własnych krajowych
inwestycji od 1989-1999 r. Corocznie oddawano w tym czasie ok. 200-300
oczyszczalni ścieków.
-
Od kilku lat, kiedy w nurt finansowania włączyły się tzw. środki unijne
(fundusz ISPA), sytuacja radykalnie się pogorszyła. Od 1999 r. do dziś
oddano tylko jedną dużą oczyszczalnię ścieków w Olsztynie. Jest to
pierwsze i jedyne zakończone zadanie, współfinansowane z
przereklamowanych środków unijnych [1]. W rzeczywistości projekt pt.
Modernizacja miejskiej oczyszczalni ścieków w Olsztynie o wartości
blisko 13 mln zł, został w 97% sfinansowany ze środków polskich i tylko
3% kosztów sfinansowała UE w ramach programu ISPA. Łącznie wyniosło to
tylko 377 000 232 zł! Przy takiej „pomocy” UE zamiast oczekiwanego
szybkiego postępu w gospodarce wodnej cofamy się już od kilku lat [4,
5].
-
W wyniku tego nie będzie żadnej poprawy jakości wód powierzchniowych,
pogorszy się także jakość wód podziemnych.
-
Koniecznością jest zwiększenie zagospodarowania objętości wody –
średniego rocznego odpływu z terytorium Polski. Koniecznie wodę musimy
zatrzymać w zbiornikach powierzchniowych i zagospodarować ją
przynajmniej w 15%, jak średnio czynią to w Europie Zachodniej. Są kraje
UE, które magazynują w zbiornikach retencyjnych 25-30% rocznego odpływu.
-
Dlatego też winien zostać pilnie opracowany, sfinansowany z budżetu
państwa (a nie ze środków samorządowych — bo nie jest to program
lokalny, lecz narodowy) i uruchomiony jak najszybciej „Program małej
retencji i wielofunkcyjnych dużych zbiorników wodnych w Polsce” (m.in.
nieskończone skandaliczne inwestycje w Świnnej Porębie na rzece Skawie),
„Program Wisła”, „Program Odra” (Racibórz, Wrocław, Krempna Myscowa,
Wielowieś Klasztorna i wiele innych) [1].
-
Należy koniecznie przywrócić żeglowność szlakom śródlądowym jako
alternatywny, tani środek transportu śródlądowego na kierunku zachód –
wschód (Niemcy –Białoruś) oraz północ – południe (Kanał Augustowski,
Kanał Mazurski, Szlak Wielkich Jezior do wyjścia na Zatokę Gdańską prze
rzekę Łynę i Pregołę) [1].
-
Stan kontrolowanych przez państwo prawie 3 tys. różnych urządzeń i
budowli wodnych jest bardzo zły, prawie 100 z nich zagraża katastrofą
budowlaną (zapory wodne, obwałowania, zbiorniki wodne). Wymaga to dużych
nakładów ze strony budżetu państwa, a nie gmin, bo nie są to sprawy
lokalne. Aż 30% łącznej długości obwałowań należy pilnie zmodernizować.
-
Bezpieczeństwo przeciwpowodziowe kraju nie może być dłużej traktowane
jak przypadek losowy. Deficyt wody pitnej jest faktem od lat, odczuwanym
coraz bardziej na wsiach.
-
Najmniejsze zasoby wody występują w rejonach: warszawskim, łódzkim,
krakowskim, śląskim, wrocławskim i w Wielkopolsce.
-
Koniecznie większe znaczenie winno mieć inwestowanie w oczyszczalnie
ścieków, niż w wodociągi, które są bardzo dochodowe i praktycznie
sprzedane. Zysk z wody idzie do prywatnych właścicieli, którzy nie mają
obowiązku inwestowania w oczyszczalnie ścieków. To skutki katastrofalnej
polityki wszystkich rządów III RP, by infrastrukturę gminną prywatyzować
i sprzedawać.
-
Zagraniczne państwowe i prywatne firmy wykupiły co lepsze, dochodowe
zakłady komunalne, by zostawić na barkach państwa najtrudniejsze
problemy do załatwienia.
-
Mamy najgorszy w Europie wskaźnik ludności korzystającej z komunalnych
oczyszczalni ścieków: tylko ok. 50%, podczas gdy w rozwiniętych krajach
Europy jest on bliski 100%.
-
Straty z powodu cyklicznych, corocznych powodzi szacowane są na 1-2% PKB.
Jest to ogromna kwota, odpowiadająca 5-letnim nakładom na naukę czy
rocznym nakładom na rolnictwo.
-
Zupełnie zaniechano prac melioracyjnych w Polsce.
-
Problematykę rozwoju energetyki wodnej przedstawiono w artykule pt.
Małe energetyka wodna w „Naszym Dzienniku” z 18.11.2002 r.
Wnioski końcowe
Ograniczona z konieczności analiza i ocena
stanu gospodarki wodnej w Polsce wskazuje na zatrważający jej stan. Wody
pitnej brakuje, jest coraz gorsza; państwowe wodociągi sprzedano;
kanalizacja jest w skandalicznym stanie. Powodzie powtarzają się niemal
corocznie. Straty są gigantyczne. Nikt za nic nie odpowiada. Wszystko
tłumaczy się brakiem pieniędzy.
Pieniądze są, ale część ich jest
marnotrawiona. Podpisaliśmy różne zobowiązania międzynarodowe i unijne,
które nie są wykonywane i nie dadzą się zrealizować w przyjętych
terminach, m.in. „Ramowa dyrektywa ściekowa” i „Ramowa dyrektywa wodna”
Unii Europejskiej [2]. Szacowane koszty na ich realizację to prawie 100
mld zł. do r. 2015. Do dziś UE przeznaczyła na ten cel niecałe 8 mld zł.
To kropla w morzu potrzeb.
Pogarsza się w związku z tym bezpieczeństwo
żywnościowe i zdrowotne Polski i Polaków.
Co robić?
Przed wszystkim uświadomić sobie skalę i rangę
problemu. Bezpieczeństwo wodne Polski związane z bezpieczeństwem
żywnościowym, zdrowotnym, mieszkaniowym, energetycznym i zatrudnieniowym
stanowią jeden z najważniejszych, niezbywalnych obowiązków rządzących
wobec Narodu. Aktualnie staje się to problemem nr 1 w świecie!
Ale kolejne ekipy rządowe tymi sprawami nie
chcą się zajmować. Ma to załatwić niewidzialna ręka rynku. A tak się nie
stanie.
Dlatego konieczne jest:
-
Dokonanie oceny zasobów wodnych i przeglądu
stanu gospodarki wodnej w każdej gminie, powiecie i województwie – aby
dokonać ich łącznej analizy i syntezy na szczeblu krajowym. Może tego
dokonać tylko kompleksowa ocena samorządowa „oddolna”, a nie – jak
dotychczas – odwrotnie [6].
-
Zlikwidować niepotrzebne ministerstwa,
urzędy centralne i modne fundacje państwowe – powodujące wzajemny
paraliż decyzyjny i marnotrawiące ogromne środki publiczne w tym
obszarze.
-
Wszystkie te sprawy należy oddać do
dyspozycji jednego Urzędu Gospodarki Wodnej oraz władz samorządowych,
gwarantując na ten cel środki z budżetu (a nie środki Narodowego
Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który nie jest w stanie
sfinansować tej rangi zadań strategicznych dla bytu państwa i Narodu).
-
Po zinwentaryzowaniu stanu istniejącego i
potrzeb trzeba ustalić ich hierarchię, zakres prac, koszty i terminarz,
aby na tej podstawie powstał Narodowy Plan Rozwoju Gospodarki Wodnej,
który musi zaistnieć bo inaczej tego problemu się nie rozwiąże.
-
Tak przygotowany program działań winien
stanowić jedno z zadań drugiego już Narodowego Planu Rozwoju Polski na
lata 2007 – 2013 [7, 8]. Na ten cel winny się znaleźć środki unijne, w
wysokości minimum 75% wartości inwestycji, bo to gwarantowali nam
„negocjatorzy” oraz UE, zachęcając nas obiecankami do wstąpienia do
Wspólnoty.
-
Unia Europejska i jej gremia decyzyjne muszą
sobie uświadomić fakt, że Polska jako zaniedbany kraj o gigantycznych
możliwościach oczekuje takiego właśnie wsparcia decyzyjnego i
finansowego, jakie Unia otrzymała od USA w ramach Planu Marshalla. To
nie może być jałmużna z własnej składki do UE.
-
Tylko nowy Plan Rozwoju
Społeczno-Gospodarczego dla nowo przyjętych państw
”dziesiątki” jest w stanie szybko i skutecznie rozwiązać nasze
problemy.
-
Nie rozwiąże tych problemów przyjęty
wstępnie przez obecny rząd, nieznany społeczeństwu, narzucony przez UE
tzw. II Narodowy Plan Rozwoju Polski na lata 2007 – 2013, który jest
tylko namiastką naszych potrzeb; zaprzeczeniem naszych nieograniczonych
możliwości rozwoju. To nie jest Narodowy Plan Rozwoju Polski, w tym
rozwoju m.in. gospodarki wodnej. To jest plan UE, który powinien zostać
w całości odrzucony jako niezgodny z naszym interesem narodowym [8].
Powrót do strony
głównej
Archiwum
Powrót
do strony głównej NPW
|