Konstruowanie nowego programu
edukacji społeczeństwa można porównać z zatrzymaniem pędzącego po
niewłaściwych torach pociągu, i to przy zielonym świetle, i
skierowanie go na właściwe tory. Taka operacja jest bardzo trudna,
wymaga rozwagi, by wszystkie wagony nie wypadły z szyn. Edukacja
społeczeństwa to proces długofalowy, przebiegający drogą ewolucyjną.
Warunkowana jest czynnikami odgórnie zaplanowanymi bądź formalnie
niezaplanowanymi, jak też bezpośrednio i pośrednio wpływającymi na
rozwój człowieka i społeczeństwa.
Nie wymaga już dzisiaj
szerszego udowadniania fakt, że rozwój kulturowy, społeczny, polityczny,
ekonomiczny i gospodarczy każdego państwa zależy od etyki, świadomości
i przygotowania odpowiedniej liczby wysoko kwalifikowanych kadr do
pracy w gospodarce narodowej. Z kolei to, w jaki sposób przygotowujemy
ludzi do życia w społeczeństwie, zależy w decydującym stopniu od władz
ustawodawczych, a więc od tego, kogo wybieramy do sprawowania rządów.
Stworzenie programu edukacji,
czyli usprawnienie tego, co jest poprzez wprowadzanie nowelizacji
poszczególnych paragrafów Ustawy o systemie oświaty, wymaga
czasu, konsekwencji działania i pełnego, ustawicznego rozeznawania
czynników warunkujących wychowanie.
Nasuwa się tu łacińskie
przysłowie: „ Tempora mutantur et nos mutamur in illis” – czasy się
zmieniają i my się w nich zmieniamy. Dokończenie tej myśli powinno
brzmieć: ale nigdy nie można zapomnieć o tym, że są
wartości trwałe, transcendentne, zawarte w Dekalogu, o których nie można
zapomnieć. Nikt na świecie nie zdołał przez ponad 2004 lata ich
podważyć. Dzisiaj ludzie wierzący, jak też niewierzący, coraz częściej
zauważają, że podstawą zdrowego, dobrze funkcjonującego społeczeństwa
jest zaszczepienie dzieciom, a potem ciągłe ugruntowywanie, właściwych
norm etycznych. Następnie zgodnie z prawdą, w zakresie co najmniej
niezbędnym dla danej grupy wiekowej, zawodowej, a więc w zakresie
dostosowanym do poziomu i kierunku kształcenia, należy przekazywać im
wiedzę o rzeczywistości – rzetelną wiedzę naukową, popularno naukową jak
też umiejętności praktyczne. Wyżej przedstawiony wywód wydaje się
banalnie prosty. Byłby również prosty w realizacji w wypadku, gdyby ci,
którzy są na stanowiskach i decydują o losach narodu – tworzą
ustawodawstwo, mają w rękach media i instytucje wychowawcze
myśleli o rozwoju i godnych warunkach życia swojego narodu na
niepodważalnych zasadach etycznych.
Spuścizna przeszłości – wytyczne Stalina w sferze
wychowania społeczeństwa polskiego
Świadomość naszego narodu, a
zatem postawy ludzi, przekonania, ocena sytuacji, a wreszcie efekty
kolejnych wyborów do władz ustawodawczych i zarządzających wszystkich
szczebli i w konsekwencji sytuacja ekonomiczno-gospodarcza kraju to
wynik wieloletnich praktyk wychowawczych na Narodzie Polskim. By nie być
gołosłowną przytoczę treść kilku punktów z instrukcji Stalina NK/003/47,
wydanej jako ściśle tajnej w Moskwie 2.06.1947 r. K.AA/OC 113,
obejmującej 45 zasad zniewalania narodu. Podam tylko zasady bezpośrednio
i pośrednio wpływające na wychowanie społeczeństwa.
pkt 3. Przyspieszyć likwidację krajowców związanych z KPP, PPS,
walterowców, KZMPAK i BCh i innych ugrupowań, które powstały bez naszej
inspiracji. Wykorzystać w tym celu fakt istnienie
zbrojnej opozycji.
pkt 8. Należy zwrócić baczną uwagę na ludzi wyróżniających się zmysłem
organizacyjnym, umiejących sobie jednać popularność. Ludzi takich należy
pozyskać, a w razie odmowy nie dopuszczać do wyższych stanowisk.
pkt 9. Doprowadzić do tego aby pracownicy na stanowiskach państwowych (z
wyjątkiem służb ścigania i pracowników przemysłu wydobywczego)
otrzymywali niskie pobory. Dotyczy to w szczególności służby zdrowia,
wymiaru sprawiedliwości, oświaty i
kierowników różnych szczebli.
pkt 23. Należy zwrócić szczególną uwagę na ruch racjonalizatorski i
wynalazczy. W wypadku głośnych odkryć spowodować ich
sprzedanie za granicę. Nie dopuszczać do
publikacji zawierających wartości i opisy wynalazków.
pkt 34. Szczególnej
obserwacji poddać Kościół i tak ukierunkować działalność
oświatowo-wychowawczą, aby wzbudzić powszechny wstręt do tej instytucji.
Objąć baczną uwagą i kontrolą kościelne drukarnie, archiwa, kazania,
kolędowania, treści nauk religijnych oraz obrzędy pogrzebowe.
pkt 35. W szkolnictwie
podstawowym, zawodowym, a w szczególności w szkołach średnich i wyższych
doprowadzić do usunięcia nauczycieli cieszących się powszechnym
autorytetem i uznaniem. Na ich miejsce wprowadzić ludzi mianowanych.
Doprowadzić do zerwania korelacji między przedmiotami, do ograniczenia
wydawania materiałów źródłowych, do usunięcia ze szkół średnich łaciny,
greki, filozofii ogólnej, logiki i genetyki.
W historii nie można podawać, co który władca chciał zrobić
lub zrobił dla kraju, trzeba natomiast ukazywać tyranię
królów oraz walki uciemiężonego ludu. W szkolnictwie zawodowym
doprowadzić do wąskich specjalizacji.
pkt 36. Inspirować
organizowanie imprez państwowych związanych z walką krajowców z
zaborcami (z wyjątkiem zaboru rosyjskiego), szczególnie z Niemcami i
walki o socjalizm.
pkt 37. W publikacjach
krajowych nie dopuszczać opracowań traktujących o krajowcach
przebywających w naszym państwie do rewolucji i w czasie II Wojny
Światowej.
pkt 40. Pilnować, aby
aresztowano przeciwników politycznych. Rozpracować przeciwników
politycznych z autorytetem wśród krajowców. Likwidować w
drodze tzw. zajść sytuacyjnych
przypadkowych, zanim staną się głośnymi, lub aresztować ich wcześniej za
wykroczenia kryminalne.
pkt 43. Ogłaszać
publicznie procesy ludzi ze stanowisk kierowniczych (wojsko,
ministerstwa, główne zarządy, szkolnictwo), oskarżonych o działalność
przeciwko ludowi, przeciwko socjalizmowi, przeciwko industrializacji.
Będzie to mobilizować czujność mas pracujących.
pkt 44. Dbać o wymianę
ludzi na stanowiskach roboczych przez dopuszczenie do tych funkcji ludzi
z awansów, mających najniższe kwalifikacje.
pkt 45. Powodować napływ
do szkół wyższych ludzi pochodzących z najniższych grup społecznych,
którzy nie wykazują zainteresowań zawodowych, a tylko chęć zdobycia
dyplomu. Powyższe antynarodowe, antyludzkie
dyrektywy Stalina padły na wyjałowiony podatny grunt.
Zaplanowana i z wielką konsekwencją przeprowadzona przez hitlerowców i
bolszewików eksterminacja inteligencji polskiej zostawiła naród bez
przywództwa intelektualnego.
Po wojnie wychowano zastępy nowej inteligencji, częściowo nieświadomej,
a częściowo świadomie wprowadzającej idee międzynarodowego
kosmopolityzmu. Nowa inteligencja niewspółmiernie do posiadanej wiedzy
charakteryzowała się pewnością siebie, małą elastycznością intelektualną
i siłą przebicia, służącą do zajmowania
coraz wyższych stanowisk.
Mimo zmian ustrojowych
wyraźnie widać, że cały czas rządzą grupy interesu. Te grupy tylko się
zmieniają. Niewygodnych, zakłócających bieg sterowanych odgórnie
wydarzeń, eliminuje się z działalności na rzecz dobra wspólnego. Często
odnosi się wrażenie, że dalej obowiązują zasady zniewolenia
narodu polskiego, choć realizowane są w inny
sposób i pod innym sztandarem. Naród został odpowiednio
wychowany, poddany praniu mózgu. Dzisiaj często, nawet nie ze złej woli,
tylko w wyniku oddziaływania socjotechniki medialnej, treści
humanistycznych przekazywanych w instytucjach oświatowych czy też
stosowanych metod wychowawczych, sam działa, i to zgodnie z prawem na
swoją zgubę. Jakże trafne są słowa założyciela Stanów Zjednoczonych AP
J. Adamsa: „Twierdzenie, że lud jest najlepszym strażnikiem swych praw,
to bzdura niczym nie usprawiedliwiona. Jest on najgorszym, wręcz żadnym
ich strażnikiem”.
Obecny stan polskiej
gospodarki w prostej linii jest wynikiem stosowanych przez lata metod
wychowania społeczeństwa. Ogólna ocena reformy systemu oświaty
Reforma systemu oświaty miała trzy zasadnicze cele:
– podniesienie poziomu edukacji społeczeństwa przez upowszechnienie
wykształcenia średniego i wyższego, – wyrównanie szans
edukacyjnych młodzieży, – sprzyjanie poprawie jakości
edukacji, rozumianej jako integralny proces wychowania i kształcenia”
(MEN, Reforma systemu edukacji, projekt – materiały do dyskusji,
Warszawa, kwiecień 2000).
Realizacja tych celów ma doprowadzić do tego, by co najmniej 80%
młodzieży polskiej miało wykształcenie na poziomie średnim maturalnym.
Obecnie zaledwie 28%
społeczeństwa polskiego posiada wykształcenie średnie, podczas gdy
średnio w krajach poprzedniego układu Unii Europejskiej
wskaźnik ten wynosi 40%. Wykształceniem wyższym legitymuje się 10%
Polaków, czyli dwukrotnie mniej niż w byłym układzie Unii.
Ministerstwo Edukacji
uruchomiło specjalne wydawnictwo, tzw. Biblioteczkę Reformy, w ramach
której ukazało się ponad 40 opracowań merytorycznych wraz z odpowiednimi
ustawami i zarządzeniami wykonawczymi. Jest to cenna pomoc dla
nauczycieli, dyrektorów placówek oświatowych, samorządów i wszystkich
innych osób zainteresowanych reformą systemu edukacji.
Reforma edukacji daje
możliwość wpływu na kształcenie dzieci i młodzieży samorządom i samym
rodzicom.
Szkolnictwo podstawowe
podlega bowiem samorządom pierwszego stopnia (gminom), a szkolnictwo
ogólnokształcące i zawodowe i większość szkół specjalnych (powiatom),
chociaż gminy też mogą prowadzić licea ogólnokształcące. Bezpośredni
wpływ rodziców, niemal na wszystkie sprawy dotyczące przebiegu edukacji
w zakresie opiniotwórczym zagwarantowany jest przez udział w pracach
najważniejszego organu szkoły – rady szkoły.
Ministerstwo opracowało
wzorcowe całościowe programy nauczania (oprócz programów dla niektórych
kierunków szkół artystycznych), ale w ustawie uwzględniono tylko ramy
programowe. Każdy dyrektor szkoły ma prawo zaakceptować autorskie
programy „swoich” nauczycieli.
Gdyby nauczyciele byli ludźmi
z otwartymi głowami, mogliby zrobić dużo dobrego w sferze wychowania
społeczeństwa.
Podkreślenia wymaga fakt, że
przekazanie szkolnictwa samorządom związane jest ze stopniowo coraz
większym obciążaniem ich, a więc całego społeczeństwa,
finansowaniem oświaty. Ustawowe możliwości powoływania
szkół prywatnych różnych szczebli też są
zabiegiem mającym odciążyć budżet państwa i na własne życzenie obywateli
nagiąć zapis w konstytucji traktujący o bezpłatnym kształceniu. Dodam,
że prywatyzacja gospodarki zamiast powiększać
budżet, z roku na rok powoduje jego uszczuplenie. Zapełniają się
kieszenie elit polskich i obcych, a obciążenia finansowe tych działów
gospodarki, które bezpośrednio służą człowiekowi i decydują o jego
rozwoju – oświaty, służby zdrowia, kultury, opieki społecznej – przenosi
się na obywateli, i to w imię demokracji.
Niepokój mogą wzbudzać
działania towarzyszące reformie w zakresie metodologii kształcenia.
Bardzo klarowny schemat celów kształcenia, traktujący równorzędnie cel
poznawczy, kształcący i wychowawczy, został zupełnie zaburzony.
Dzisiaj rozbudowano i rozczłonkowano cel poznawczy, a
wyeliminowano cel wychowawczy.
Nauczyciele głowią się, jak
rozpisać konspekt lekcji i rozdzielić treści kształcenia na te, które
uczeń powinien znać, umieć, rozumieć, a pomysłodawcy wiedzą, że maksyma
„róbta co chceta” i tak nie da żadnych efektów.
Zarówno w Polsce, jak i na
świecie eksponuje się bardziej system oświaty, system
kształcenia niż treści kształcenia. Nieraz odnosi się wrażenie, że
trzeba wymyślić i zmienić system, by wtłoczyć do głów jakieś zaplanowane
treści. W Stanach kształcenie utożsamiano nawet z technologią, tak jakby
chodziło o „produkcję określonych umysłów”. Reforma
oświaty jest konsekwencją zaplanowanej i konsekwentnie
przeprowadzanej restrukturyzacji, demontażu polskiej gospodarki.
Dzisiaj wyraźnie widać sprzężenia zarówno w sferze merytorycznej jak i
czasowej. W ślad za prywatyzacją – wyprzedażą majątku narodowego,
załamaniem się rynku pracy i brakiem
możliwości przewidzenia ilu i z jakimi kwalifikacjami pracowników
może wchłonąć rynek pracy, następowało zastępowanie przygotowania
technicznego przygotowaniem ogólnokształcącym (przed 1990 r. 80%
młodzieży kończyło średnie zawodowe szkoły techniczne, a 20%
licea) . Aby zmiany nie były tak jaskrawo widoczne wprowadzono licea
tzw. profilowane. Liceum, jakie by było, w Polsce ma status szkoły
ogólnokształcącej, a jego uzawodowienie daje możliwość uzyskania
absolwentowi tytułu robotnika z maturą. Dziwne, że podczas
reformowania szkolnictwa polscy decydenci wzorowali się na
reformie Stanów Zjednoczonych AP, a nie na reformach
krajów europejskich. Na przykład w Niemczech 82% młodzieży szkół
średnich uzyskuje przygotowanie techniczne zawodowe, a nie robotnicze.
Podobnie jest we Francji. Dodam, że reforma, na której wzorowali się
polscy decydenci, wpłynęła (np. w Kalifornii) na tragiczną sytuację –
badania wykazały, że są 4 mln analfabetów. Bardzo drogo kosztowało Stany
odwracanie tej sytuacji.
Analizując wprowadzenie
liceów w miejsce techników zawodowych w aspekcie sytuacji gospodarczej
naszego kraju, można obiektywnie stwierdzić, że nie było innego
wyjścia. Rozregulowanie gospodarki spowodowało, że nikt nie był w
stanie określić, ilu jakich fachowców należy kształcić. Dodam, że
kształcenie techniczne jest znacznie droższe niż ogólnokształcące.
Założono, że młody człowiek z wysokim wykształceniem ogólnokształcącym
szybko w ramach kursów będzie przygotowywany do tego zawodu, na jaki
jest w danej chwili zapotrzebowanie. Jest też jeszcze jeden aspekt
świadczący o zasadności przyjętego rozwiązania. Milowymi krokami
postępująca komputeryzacja i robotyzacja we wszystkich dziedzinach
technicznych wpływa na eliminację tradycyjnych zadań
technicznych.
Niewybaczalnym błędem
reformy, a może jeszcze gorzej – celowym działaniem przeciwko całemu
narodowi, jest potraktowanie szkół średnich
rolniczych tak jak innych szkół technicznych.
Specyficzne cechy produkcji rolniczej – roczny cykl produkcyjny,
wielorakie zadania właściciela gospodarstwa, począwszy od zarządzania
warsztatem produkcyjnym, a skończywszy na elastycznej wiedzy
teoretycznej i umiejętnościach praktycznych z zakresu wielu gałęzi
produkcji rolniczej – wymagają innego traktowania.
Nie ma możliwości
odpowiedniego przygotowania rolnika, właściciela
gospodarstwa w trybie różnych kursów. Chyba że chodzi o przygotowanie
rolników niedouczonych, którzy będą zdani na łaskę
doradców, i to możliwe, że takich, którzy kosztem polskiego rolnictwa
będą chcieli załatwić swoje interesy. Reforma systemu oświaty w
odniesieniu do techników rolniczych (zespołów szkól
rolniczych) w prostej linii prowadzi do niszczenia gospodarstw
rodzinnych. Zgodnie z najnowszymi badaniami kanadyjskimi
przyszłością w gospodarce rolnej są małe gospodarstwa, do minimum
ograniczające „stosowanie chemii”. Błędem jest też wyprowadzenie szkół
rolniczych z resortu rolnictwa do resortu oświaty.
Już pod koniec lat
siedemdziesiątych sprawdzono, że taki manewr prowadzi do zapaści
szkolnictwa rolniczego. Podobnie jak realizacja celu wychowawczego, tak
bardzo istotnym elementem towarzyszącym wprowadzaniu reformy jest fakt
przekazania Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych w prywatne ręce –
Spółce Agora. Jaskrawo już dzisiaj rażą niektóre treści zawarte w
podręcznikach, szczególnie z historii i literatury.
Wyeliminowanie z kolei zajęć muzycznych, śpiewu ze szkół podstawowych
bezpośrednio wpłynie na przekaz kulturowy, chociażby pieśni
patriotycznych. Analiza wzorcowych planów i programów nauczania
przygotowanych przez MEN wskazuje, że w wielu przypadkach
bagatelizuje się treści związane ściśle ze spuścizną kulturową
naszego narodu. Eliminuje się z przedmiotu „język polski” lektury
zawierające głębokie treści patriotyczne, wprowadzając w to miejsce
utwory różnych pisarzy współczesnych. Podkreślam, że świadomy
nauczyciel może zrobić bardzo dużo na rzecz młodzieży i narodu przy
zachowaniu wielostronności treści kształcenia.
Podsumowując tę bardzo ogólną analizę reformy systemu oświaty uważam, że
mimo wielu merytorycznych zmian pozytywnych są błędy i niedociągnięcia,
wymagające natychmiastowych zmian. Pozytywne zmiany nie będą dawały
rezultatów, gdy nie są umocowane w klarownych, niepodważalnych ryzach
etycznych.