Teresa Bloch
Historia i Współczesność
I poszli o honor się bić...
W 60. rocznicę bitwy o Monte Cassino
NPW 9-10, 2004
Armia polska podczas II wojny światowej walczyła z przeważającymi siłami
wroga na żyznych równinach Polski w kampanii wrześniowej, wśród fiordów
norweskich (bitwa o Narwik), na polach Flandrii, na zielonych Wyspach
Brytyjskich (w bitwie powietrznej o Anglię) i pustynnych piaskach Libii (Tobruk).
Wszędzie tam, gdziekolwiek bił się żołnierz polski, imponował światu
walecznością i bohaterstwem. Udział Polaków w bitwie o Monte Cassino ma
swój szczególny wymiar ze względu na odniesione zwycięstwo przez
żołnierzy, niedawnych więźniów łagrów sowieckich, deportowanych w latach
1940-41 do Związku Radzieckiego, którzy po podpisaniu w Londynie 30 lipca
1941 r. słynnego układu Sikorski–Majski mogli na podstawie zawartej 14
sierpnia 1941 r. konwencji wojskowej ochotniczo wstępować do Armii
Polskiej, organizowanej w Buzułuku i Tatiszczewie pod dowództwem gen.
Władysława Andersa. Po niedotrzymaniu przez Rosjan warunków układu
(radykalne zmniejszenie racji żywnościowych dla wojska) w marcu i sierpniu
1942 r. nastąpiła ewakuacja Armii Polskiej ze ZSRR do Persji. Po
przeszkoleniu wojska w Iraku, Palestynie i Egipcie utworzono u boku
aliantów 2 Korpus Polski, który wsławił się w walkach na terenie Italii.
Po zakończeniu działań w Afryce
premier Winston Churchill forsował koncepcję uderzenia na Bałkany w tzw.
miękkie podbrzusze Europy. Ale temu projektowi sprzeciwił się Józef
Stalin, widząc w nim zagrożenie dla ustaleń teherańskich. Mając poparcie
prezydenta Franklina Delano Roosevelta, lansował koncepcję uderzenia na
południowe lub zachodnie terytorium Francji. Na konferencji w Casablance w
styczniu 1943 r. zawarto kompromis, który polegał na tym, że operacja „Overlord”
miała być poprzedzona uderzeniem pomocniczym aliantów we Włoszech,
wiążącym jak największą ilość sił niemieckich. Zamierzano w ten sposób
ułatwić realizację operacji inwazyjnej w Normandii, która była
przygotowywana starannie i w wielkiej tajemnicy.
W pierwszych dniach września 1943 r.
alianci wylądowali na Sycylii w następującym składzie: 5 Armia
amerykańska, pod dowództwem gen. Marka Clarka i 8 Armii brytyjska, pod
dowództwem gen. Bernarda L. Montgomery’ego, (później
dowodzona przez gen. Oliviera Leese), łącznie 13 dywizji. Alianci
zaangażowali do działań we Włoszech około 1,5 mln żołnierzy, na czele
których stanął gen. Harold Alexander.
Niemcy dysponowali we Włoszech 16
dywizjami, zorganizowanymi w dwie Grupy Armii: Grupę Armii „B”, dowodzoną
przez Erwina Roomla na północy, oraz Oberbefehshaber „Sud” pod dowództwem
feldmarsz. Alberta Kesselringa.
Po desancie pod Salerno i zajęciu
Neapolu alianci zmierzali w kierunku Rzymu. Musieli zaatakować stolicę
Włoch z kierunku, którego unikano od czasów Hannibala – od południa.
Przeszkodą w osiągnięciu celu był potężny masyw górski, na którym w VI w.
zostało zbudowane opactwo benedyktyńskie, pełniące od
średniowiecza rolę najważniejszego ośrodka nauki i sztuki na Zachodzie.
Archiwum znajdujące się w tym klasztorze uznawano aż do XX w.
za bezcenny skarb, bowiem zgromadzono w nim dzieła starożytnych
autorów, manuskrypty, kroniki, dokumenty, pochodzące od wielu władców i
państw. W 1866 r. mienie klasztoru zostało upaństwowione, a sam klasztor
stał się „narodowym pomnikiem” Włoch, powierzonym opiece zakonników.
Opactwo przeżyło trzy katastrofy: w latach 577-589 zniszczyli go
Longobardowie, w 883 r.– Saraceni, a w 1349 r. trzęsienie
ziemi. W 1944 r. znalazło się w epicentrum walk i czekała je czwarta
katastrofa. Regulamin dołączony do IV Konwencji haskiej dotyczącej praw i
zwyczajów wojny lądowej wprowadzał wprawdzie zapisy o ochronie
zabytków i dzieł sztuki, ale były one tak niejasne,
a nawet ze sobą sprzeczne, że można było usprawiedliwić zbombardowanie
klasztoru koniecznością wojenną, diametralnie różnie
rozumianą i interpretowaną przez uczestników walki.
Niemcy wybrali najdogodniejszą pozycję
do obrony – Monte Cassino. W tym miejscu Apeniny rozciągają się niemal
przez cały półwysep, pozostawiając nad Morzem Tyrreńskim wąski nizinny
pas, na którym zbudowano jedyną drogę umożliwiającą łączność północy z
południem kraju; jej zamknięcie lub zniszczenie groziło dezorganizacją
transportu. W dolinie rzeki Liri można było wykorzystać sprzęt techniczny,
ale po dojściu do kompleksu Monte Cassino oddziały alianckie wchodziły w
pole rażenia niemieckiej artylerii. Zbudowana i umocniona w tym miejscu
przez Niemców „Linia Gustawa” ciągnęła się od Morza Tyrreńskiego w porcie
Minturno, wzdłuż rzeki Garigliano do doliny Liri, przez dolinę do
miasteczka Cassino wzdłuż 8-kilometrowego masywu Monte Cassino i przez
dzikie góry Abruzzy. Kluczowym punktem tej linii było wzgórze, na którym
stało opactwo. Zbocza dochodzące do grzbietu Monte Cassino są urwiste i
poszarpane, nieliczne drogi (serpentyny) wiły się do góry i miały zakręty
dochodzące do 180 stopni. Na zapleczu miasta Cassino znajdowała się „Linia
Adolfa Hitlera”. Był to zwarty wał obronny, złożony z gęstej sieci
pillboxów, rowów przeciwpancernych i sieci przeszkód kluczowych.
Przedłużeniem tej linii były umocnienia na wzgórzach 553 i 912.
Aby wyzwolić Rzym, nie było innego
wyjścia, jak zdobyć Monte Cassino. Po trzech miesiącach walk sprzymierzeni
zbliżyli się do „Linii Gustawa” i „Linii Hitlera”. Dowódca
stutysięcznej, najbardziej zróżnicowanej pod względem etnicznym 5 Armii,
gen. Clark, stwierdził, że dwóch Niemców z bronią maszynową,
okopanych na jednym ze wzgórz, mogło powstrzymać na długi czas
przeciwników. Hitler na czele kampanii włoskiej postawił marsz. Alberta
Kesselringa, bo ten zdołał go przekonać, że teren górski jest łatwiejszy
do obrony i można łatwiej powstrzymać nieprzyjaciela,
aniżeli walcząc z nim w dolinie Padu.
Batalia o Monte Cassino z
różnym natężeniem toczyła się od 17 stycznia do 18 maja 1944 r. W tym
czasie alianci stoczyli kilka bitew. Pierwsze starcie, pod kryptonimem „Shingle”,
rozpoczęte 17 stycznia przez trzy korpusy: brytyjski,
amerykański i francuski, zakończyło się zdobyciem wzgórz Belvedere i Monte
Abate, miejscowości Cairo i części Cassino wraz z kilkoma wzgórzami.
Ostatecznie zostało przegrane, a straty sprzymierzonych sięgały 80% stanów
poszczególnych batalionów. Do podobnego poziomu dochodziły straty
niemieckie. Po dziesięciu tygodniach ciężkich walk dowództwo zostało
przekazano gen. Bernardowi Freybergowi, któremu podlegał 2. Korpus
nowozelandzki w składzie 2 Dywizji nowozelandzkiej i 4 Dywizji hinduskiej.
Druga bitwa (operacja „Avenger”,
trwająca od 15 do 18 lutego) nie przyniosła sukcesu Gurkhom z 4 Dywizji
hinduskiej, którzy opanowali przejściowo część wzgórza 593 i d’Onofrio.
Dla ułatwienia walk 15 lutego lotnictwo alianckie zbombardowało klasztor,
zamieniając jego ruiny w doskonały punkt oporu dla niemieckich
spadochroniarzy z elitarnej 1. dywizji „zielonych diabłów”. W ciągu
czterech godzin, podczas ośmiu ataków 239 ciężkich i średnich bombowców,
lotnictwo alianckie zrzuciło na opactwo 453,5 ton bomb (z tego 66,5 ton
bomb zapalających). Zbombardowania klasztoru domagała się wrogo nastawiona
prasa w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii („New
York Times”, „Times”, „The New Yorker”, „London Daily Herald”, „Des Moines
Register”), ponieważ zdaniem dziennikarzy blokował on sojuszniczą ofensywę
we Włoszech. Przeznaczano też do zbombardowania Castel Gandolfo i trzy
mosty na Tybrze niedaleko Watykanu. Freyberg zmusił Amerykanów do
zbombardowania klasztoru, zakładając, że dywizja hinduska zajmie ruiny tuż
po nalocie. Dywizja podjęła dwie nieudane próby zdobycia wzgórza 593.
Elitarne oddziały Nowozelandczyków poniosły klęskę, co oznaczało, że
zbombardowanie klasztoru, które uznano za konieczność wojenną ze względu
na obecność w nim Niemców, nie tylko nie przyniosło żadnych
militarnych korzyści, ale – jak wykazało śledztwo mjra F. Jonesa w 1949
r. - alianci nie posiadali żadnych rozstrzygających dowodów
na to, że Niemcy złamali zobowiązanie, iż uszanują 300-metrową strefę
neutralną wokół klasztoru. Raport ten ujawniono dopiero po 30 latach.
Po tym nieudanym ataku i
brzemiennej w skutki politycznej decyzji unicestwienia liczącego ponad
sześć wieków (od czasów trzęsienia ziemi) opactwa benedyktyńskiego, 15
marca rozpoczęła się trzecia bitwa o Monte Cassino (operacja „Dickens”). W
trzech kolejnych natarciach alianci stracili 52 130 żołnierzy, w tym 8340
poległych. Churchill krytykując Alexandra za sposób prowadzenia walk,
stwierdził, że około pięciu czy sześciu dywizji zostało w tych walkach
zmarnowanych.
2 Korpus Polski, utworzony
pod koniec 1943 r. w Palestynie, po wylądowaniu we Włoszech został
podporządkowany dowódcy 8 Armii brytyjskiej z zadaniem obrony odcinka nad
rzeką Sangro. 23 marca gen. Leese poinformował gen. Andersa
o ataku sprzymierzonych na Monte Cassino. Plan przewidywał, że doliną
rzeki Liri, wzdłuż 6 km odcinka via Casilina, w pasie o szerokości 10 km
będzie nacierał 13 Korpus brytyjski, na wzgórza Aurunci miał uderzyć
czterodywizyjny Korpus francuski, na prawo od 13 Korpusu - 2 Korpus
Polski, z zadaniem zdobycia wzgórza Monte Cassino. Działania Francuzów i
Polaków miały umożliwić Brytyjczykom przełamanie obrony niemieckiej na
najbardziej dogodnym do natarcia odcinku doliny rzeki Liri.
Do wykonania natarcia gen.
Anders wyznaczył dwie dywizje piechoty, jedną brygadę pancerną i oddziały
korpuśne, w sumie 46 tys. ludzi. 2 Korpus był jednostką nowoczesną,
zmotoryzowaną, zdolną do prowadzenia działań manewrowych, ale
niedostosowaną do ich realizacji w terenie górskim. Nie miał
żadnego doświadczenia bojowego. Tak więc bitwa pod Monte Cassino była
chrztem bojowym, była pierwszą walką, jaką mieli stoczyć w ekstremalnych
warunkach polscy żołnierze. Korpusowi przydzielono zadanie
frontalnego uderzenia na mocno ufortyfikowane pozycje nieprzyjaciela, na
wąskim odcinku operacyjnym i w trudnym terenie. Sprzeciwiał się tej
propozycji naczelny wódz, gen. Kazimierz Sosnkowski, twierdząc, że wroga
należało obejść, a nie atakować od czoła, ale gen. Anders po 10 minutach
namysłu przyjął zadanie. Przeważyły względy polityczne. Monte Cassino
było sławne na cały świat jako niezdobyta twierdza niemiecka. Jej zdobycie
przez Polaków oznaczało wzmocnienie autorytetu Rządu Polskiego na
Emigracji, którego premier, Stanisław Mikołajczyk, prowadził rozmowy ze
Stalinem i komunistami ze Związku Patriotów Polskich o utworzenie
koalicyjnego rządu, reprezentującego wszystkich Polaków. Gen. Anders
spodziewał się, że zwycięstwo uchroni Polaków przed propagandą
stalinowską, zarzucającą im uchylanie się od walki z Niemcami, i wyzwoli
wśród Wielkiej Trójki większą przychylność dla kwestii polskiej, a
społeczeństwu pod okupacją doda odwagi do stawienia czoła nowej okupacji,
radzieckiej.
Na tym odcinku stacjonowała
niemiecka 1 Dywizja Spadochronowa, ogółem około 56 tys. ludzi. Ciężar
walk spoczywał na polskiej piechocie, na 12 batalionach, czyli na 48
kompaniach strzeleckich. Walki piechoty miało wspierać 360 dział. Było to
o wiele za mało, aniżeli przewidywały normy wojskowe.
Dodajmy, że w trzecim, nieudanym natarciu aliantów (operacja „Dickens”) na
Monte Cassino użyto do ostrzału 600 dział i dokonano licznych bombardowań
lotniczych. A zatem Polacy mieli zdobyć fortyfikacje, których nie zajęli
sprzymierzeni większymi siłami, wsparci dwukrotnie większą ilością środków
ogniowych. Umocnienia niemieckie były ulokowane w kutych skałach, składały
się z betonowych bunkrów, zasieków drutu kolczastego i rozległych pól
minowych. Dostępu broniła ciężka artyleria oraz szczelny
system wykorzystania broni maszynowej, powiązany z ogniem moździerzy.
11 maja 1944 r. o godz. 23
rozpoczęło się natarcie aliantów na pozycje niemieckie na Monte Cassino. W
2 Korpusie Polskim na prawym skrzydle nacierała 5 Kresowa Dywizja
Piechoty, na lewym – 3 Dywizja Strzelców Karpackich. Zacięte walki, bez
wsparcia broni ciężkiej, toczyły się o wzgórze 593, które przechodziło z
rąk do rąk. Zawiodła łączność telefoniczna, ponieważ ogień niemiecki
zniszczył sieć kablową oraz system dowodzenia. Dowódcy znajdowali się w
zbyt dużej odległości od swoich pierwszorzutowych oddziałów, a po rozbiciu
radiostacji batalionowych utracili możność oddziaływania na przebieg
walki. 2 Korpus poniósł dotkliwe straty: ponad 1 tys.
żołnierzy zabitych, rannych i zaginionych. Chociaż natarcie się załamało,
gen. Leese stwierdził, że 2 Korpus wykonał swoje zadania, ponieważ związał
siły przeciwnika na tyle, że 13 Korpus brytyjski mógł uchwycić i utrzymać
przyczółki na rzece Rapido. Po czterech dniach walk, 15 maja, na swoim
odcinku 8 Armia przełamała „Linię Gustawa”, oddziały 5 Armii amerykańskiej
także wykonały zadanie na swoim odcinku.
Kesselring liczył się z
klęską i zaplanował odwrót na „Linię Hitlera”, ale
dowódca Dywizji Spadochronowej, gen. Richard Heidrich, wbrew jego woli,
zamierzał do końca bronić umocnień na Monte Cassino. Po ustaniu walk
Niemcy wystrzelili ulotki w języku polskim, które informowały żołnierzy o
zdradzie Zachodu i zachowaniu wojsk radzieckich na wyzwolonym terytorium
Polski. Chcieli zmiękczyć i osłabić ducha polskiego, ale wojna
psychologiczna nie dała żadnego rezultatu.
Płk Rudnicki, dowódca 5
Kresowej Dywizji Piechoty, przyspieszył o kilka godzin uderzenie
planowane na następny dzień. W nocy Widmo (wzgórze 593)
zostało opanowane. 17 maja 3 Dywizja Strzelców Karpackich po
ciężkich walkach dotarła pod wierzchołek wzgórza 593 i zaatakowała
niemieckie bunkry, ale do godzin wieczornych nie przełamała obrony
niemieckiej. Dopiero 18 maja opanowała Massa Albaneta i S. Angelo, a
następnie wzgórze 569. Rano 18 maja Polacy zajęli ruiny
opuszczonego klasztoru. Clark stwierdził: Korpus Polski, wspaniała
formacja bojowa, sprawił to, czego nie potrafiliśmy wszyscy – zdobył Monte
Cassino, a gen. Alexander powiedział: Jeśli dano by mi do wyboru
pomiędzy jakimikolwiek żołnierzami, których chciałbym mieć pod swoim
dowództwem, wybrałbym was, Polaków.
Po tym zwycięstwie 2 Korpus otrzymał
zadanie przełamania „Linii Hitlera”. Aby tego dokonać, musiał zdobyć
twierdzę górską Piedimonte San Germano. W tym celu 19 maja utworzono
zgrupowanie „Bob” (płk Władysław Bobiński). Walki o twierdzę trwały do 25
maja i zakończyły się wycofaniem Niemców oraz zajęciem Monte Cairo przez
15 Pułk Ułanów Poznańskich. Poeta Remigiusz Swaryczewski napisał piękny
wiersz o tej bitwie. W czwartej jego zwrotce wyraził tęsknotę zwycięzców
spod Piedimonte za Ojczyzną: Polsko! Polsko! Gdy spojrzysz przez
chmury, / Gdzie chorały dźwięczą w mowie obcej ;/ Pod nowymi Piedimonte
mury / Wciąż czekają na Cię Twoi chłopcy. Wielu żołnierzy po wojnie
powróciło do kraju. Kresowiacy zostali bezwzględnie potraktowani przez
Stalina i jego oprawców: 888 z Białorusi, 40 z Litwy i 19 z
Ukrainy wraz z rodzinami zostało zesłanych na bezkresne obszary Syberii.
Nieliczni po 1957 r. powrócili do Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Zatrudniono ich przeważnie w pegeerach, zamiast przydzielić im własne
gospodarstwa.
Niemcy swoje straty w
okresie od 11 do 15 maja 1944 r. oceniali na 11 tys. zabitych, rannych i
zaginionych.
Bitwa o Monte Cassino była
jedną z najcięższych, najbardziej krwawych bitew stoczonych na froncie
zachodnim. Zwycięstwo zostało okupione ofiarami 120 tys. żołnierzy
poległych, rannych i zaginionych. Straty 2 Korpusu w tej bitwie wyniosły
924 zabitych, 2931 rannych i 345 zaginionych. Dnia 18 maja 1945 r. na
cmentarzu polskim pod Monte Cassino poświęcono pomnik, na
którym widnieją słowa Bolesława Kobczyńskiego: Za wolność waszą i
naszą, my, żołnierze polscy, oddaliśmy Bogu ducha, ziemi włoskiej ciało, a
serca Polsce.
Przełożeni
gen. Andersa (gen. Alexander i gen. Clark) po bitwie o Monte
Cassino wydali niezwykle pozytywną opinię o 2 Korpusie. Gen Aleksander
stwierdził: [...] gen. Anders miał pod swoimi rozkazami wielki, bitny
korpus walecznych żołnierzy polskich, których osiągnięć nie przewyższył
żadnej inny z dowodzonych przeze mnie korpusów. Dowodził w sposób
wyróżniający się. Dowódca 5. Armii Amerykańskiej oświadczył, że Korpus
Polski walczył ze skrajną brawurą bez względu na straty.
Najsumienniej, obok wielu uczestników i historyków polskich i
zagranicznych, wkład Polaków w zdobycie Monte Cassino ocenił uczestnik
zmagań, marszałek Alphone Juin, który podkreślił, że Korpus Polski
złamał obronę Cassino.
Polscy turyści od Andersa
– jak określała ich propaganda niemiecka – złamali elitarną jednostkę
niemiecką, chociaż ponieśli ciężkie straty. Austriak feldfebel Manfred
Franz Hoflehner w III programie telewizji zachodnioniemieckiej w audycji
pt. Zbrodnie wojenne na podstawie akt Komisji Wehrmachtu do badań
zbrodni wojennych – front zachodni 1939-1945, nadanej 18 maja 1983 r.,
oskarżył żołnierzy polskich, że 18 maja 1944 r. wymordowali rannych
spadochroniarzy niemieckich, podcinając im gardła. Oszczerstwo to zostało
odwołane dopiero 2 listopada 1986 r. dzięki Aleksandrowi Tipltowi.
Chlubną rolę w bitwie o
Monte Cassino odegrało blisko 40 księży kapelanów, którzy ratowali
rannych i udzielali ludziom umierającym absolucji. Prawie połowa
z nich otrzymała wysokie odznaczenia wojskowe: biskup polowy Józef
Gawlina – order Virtuti Militari III klasy i Krzyż Walecznych, pięciu
kapłanów Vuirtuti Militari V klasy i 12 – Krzyż Walecznych.
Na drugi dzień po bitwie
Feliks Konarski napisał wiersz pt. Czerwone maki, a
Alfred Schultz skomponował do niego muzykę, aby utrwalić w
świadomości Polaków odwagę, męstwo i poświęcenie żołnierzy 2 Korpusu
Polskiego w „bitwie siedmiu narodów”, jak określano bitwę o Monte Cassino.
Ta popularna pieśń, tak jak niegdyś Mazurek Dąbrowskiego, powstała
we Włoszech i obok piosenki Harrisa O mojej Warszawie była
najczęściej śpiewana przez Polaków. Tak już jest, że historię wojny wykuwa
orężny czyn, a upamiętnia go i czarem legendy owiewa poezja.
Dziennikarz szwedzki Kurt Anderson w korespondencji z Polski
napisał, że marsz Monte Cassino stał się w Polsce drugim hymnem
narodowym, i dodał: Patriotyzm jest mocniejszy nad wszelkie
polityczne zapatrywania, a ci, co to uczucie w społeczeństwie zechcą
zwalczać, wcześniej czy później będą musieli się usunąć.
Usunęli się, i to nie całkiem, dopiero w 1989 r.
Zmagania we Włoszech
zapewniły powodzenie operacji „Overlord” w Normandii.
Nadzieją dla Polaków niech
będą słowa Jana Bielatowicza: [...] z krwią jest tak jak z ziarnem.
Gdy pada w ziemię, zapowiada przyszły plon i zwycięstwo życia. Krew
żołnierza nie idzie na marne, jeśli za nią stoi wola narodu...
A zatem jeżeli jako naród
chcemy być wolni, to krew przelana pod Monte Cassino zapowiada nadejście
jutrzenki wolności.
Powrót do strony
głównej
Archiwum
Powrót
do strony głównej NPW
|