|
|
ARCHIWUM |
Ryszard KartaczOmówienia-Recenzje-Polemiki ROZGRYZIONA UNIA EUROPEJSKANPW
3-4, 2004
To bardzo inteligentna książka, ale nietypowa i trudna. Jej trzon ma charakter naukowy, ale oprawa... Oprawa jest publicystyczna. Konstrukcję taką można uważać za niedoskonałą, no bo albo-albo. Sprawa nie jest jednak tak prosta, ponieważ świadomość społeczna współczesnych Polaków, do której odwołuje się Wieluński, pozostawia bardzo wiele do życzenia – i to bez względu na wykształcenie i tytuły. Doszło do tego, że język naukowy już nie wystarcza. Dla jaśniejszego zrozumienia istoty problemu warto posłużyć się cytatem z książki Richarda M. Weavera pt. Idee mają konsekwencje (Kraków 1996). Weaver w 1948 r., a więc w trzy lata po zakończeniu II wojny światowej, postawił fundamentalne pytanie: „Czy dzisiejsi ludzie są wystarczająco wyposażeni w racjonalną skalę wartości, by [mogli] powiązać twierdzenia za pomocą rozumu? [...] Stawia się im przed oczy konkretne świadectwa, a oni nadal nie są zdolni do wskazania różnicy [między dobrem a złem] lub wyciągnięcia wniosku”. Weaver pisał wówczas o społeczeństwie amerykańskim. Od tamtego czasu minęło niemal pół wieku. I co? W młodej, 14-letniej Polsce cytat ten powinien zrobić karierę. Niestety, nie zrobi i nie ma na to szans. Dlatego właśnie dr Jerzy Wieluński zdecydował się na taką konstrukcyjną ekwilibrystykę. Po prostu chce dotrzeć do świadomości Polaków. Książce można dorobić wiele „łatek”, ale jednego nie można jej odmówić – wielkiej erudycji i chęci przekazania tych informacji, których darmo nam szukać w wielonakładowych i opiniotwórczych gazetach. Zazwyczaj pojawiają się jako strzępy w większych artykułach lub gdzieś tam na końcu, w pajęczynie mało znaczących wiadomości. Autor prowadzi czytelnika na granicy przeszłości z przyszłością - teraźniejszość tam staje się sama. Książka nie należy do lektur łatwych, choć historia, poprzez ukazanie manipulacji politycznych, ożywa i staje się prawdziwą nauczycielką życia. Wieluński pokazuje, jak w kręgu niemieckiej kultury i gospodarki ginęły małe narody i ich języki. Pokazuje, co może grozić w związku z tym Polakom, choć pozornie należą do narodu średniej wielkości. Groźba nie jest bezzasadna, ponieważ wielu polityków niemieckich i sama konstytucja RFN (par. 116) swój obszar kulturowy zakreśliła według niemieckiej granicy wschodniej z grudnia 1937 r. Jak głęboko wchodzi on w obecne terytorium Polski, chyba nie trzeba nikomu wyjaśniać. Ziemie Zachodnie i Północne według obliczeń niemieckich stanowią 37% naszego obszaru. Prawdziwy stosunek Niemiec do Polski znakomicie widać na przykładzie niemieckiej publicystyki w sprawie Iraku. Obecne wydanie Razem z Niemcami, wraz z pierwszą książką z tej serii (Ludobójcze skutki unii. W królestwach Celtów Walijczycy, Kornijczycy, Iryjczycy, Szkoci i Bretończycy. W kręgu obcej kultury), stanowi znakomity materiał orientacyjny w sprawie naszej przyszłości w Unii Europejskiej. Autor stawia tezę: gdy UE rozpadnie się, to pozostaną „scalone Niemcy Gesamtdeutschland”. Stosunek czytelników do treści zawartej w książce będzie różny. Niezorientowani, lecz myślący kategoriami polskimi, będą ją czytać z wypiekami na twarzy. Autor zawarł w niej bowiem bardzo dużo aktualnego materiału informacyjnego, który statystycznemu czytelnikowi zupełnie umyka z pola widzenia. Ba, nie mieści się w głowie. Zorientowani, docenią odwagę i bystrość Autora, choć będą zapewne gwałtownie z nim dyskutować, bo odnajdą tam kilka kwestii przeinterpretowanych, a nawet nie do przyjęcia, jak choćby dalekie porównanie Wałęsy z Hitlerem na tle ich stosunku do Boga. Pozostali będą zachowywać się bardzo różnie. Ludzie uczciwi, ale małego ducha, mogą się nawet rumienić, a wazeliniarze czepiać szczegółów, przynajmniej z dwóch powodów: by zakrakać swoje wazeliniarstwo, i by przesłanie książki zadyskutować na śmierć, choćby we własnym gronie. Każdy jednak dostanie swoją porcję mocnych wrażeń. Szok nie polega na jakimś szczególnym widzeniu świata, lecz na uświadomieniu sobie, do jakiego stopnia jesteśmy manipulowani, niedoinformowani, okłamywani i – powiedzmy wprost – z tego powodu głupi. Zanim weźmiemy się za lekturę książki Razem z Niemcami (tytuł jest oczywiście prowokacyjny), warto znać odpowiedź na następujące pytanie: na ile sam Autor i jego opracowanie są wiarygodne? To, że Jerzy Wieluński ukończył Wydział Mat.-Fiz.-Chem. na UMCS-ie, a potem doktoryzował się z politologii, jeszcze o niczym nie świadczy. Gdy natomiast poznamy temat jego pracy doktorskiej (Uwarunkowania separatyzmu narodów europejskich pod obcą władzą) i dowiemy się, że Autor swobodnie włada 15 (słownie: piętnastoma) językami, a tłumaczył z ponad stu, to cała sprawa nabiera zupełnie innego wymiaru. Wiele potknięć wypada wybaczyć, bo świat oglądany przez Wieluńskiego jest o wiele bogatszy niż świat bardzo wielu z nas. Nie sposób bowiem zaciemnić lub obalić wynikłych podczas czytania wniosków: 1. Środki masowego przekazu nie rejestrują polskiej rzeczywistości, a więc nie reprezentują polskiego interesu; 2. W Polsce realizowany jest jakiś plan, który nie jest zgodny ani z oczekiwaniami Polaków, ani z interesem państwowym czy narodowym; 3. Obecnie realizowana polityka ulepsza tylko stare narzędzia; 4. Każde zdarzenie lub fakt historyczny oraz jego polityczne uwarunkowania zostały już w sposób naukowy opracowane w jej wcześniejszej fazie; zaskoczyć może tylko nieuctwo lub głupota; 5. Każdy problem musi być rozpatrywany przynajmniej w kontekście i perspektywie społeczno-polityczno-historycznej; 6. Podstawą zdrowia psychicznego w każdej większej zbiorowości jest poczucie własnej kulturowej tożsamości i historyczno-politycznej świadomości; 7. Kto przesypia swój czas lub pozwala się ogłupić, ten usypia lub głupieje na wieki; 8. Kto od historii i polityki ucieka, dostanie nią w głowę itd. Powyższe wnioski, pomimo swej oczywistości, nie są wcale tak oczywiste. Taką mamy świadomość polityczną i historyczną. Wieluński nie zdobędzie żadnych nagród prestiżowych. Dlaczego więc swą wiedzę sprzedaje w sposób tak tani i niemarketingowy? Otóż to! Tu się proszę Państwa nie zarabia! Dlaczego więc pisze? Szaleniec, masochista czy dziwak? Odpowiedź daje polska kultura... No, właśnie, tysiącletnia, polska kultura! Tu „zysk za wszelką cenę” ma wymiar nie ekonomiczny, lichwiarski czy gangsterski, lecz ludzki – humanistyczny. Do powstań szła młodzież nie po to, ażeby dziewczynom się podobać, lecz dlatego, że tak trzeba było! (słowa Konrada). Właśnie, tak trzeba było. Za cenę krwi ratowano ostatki godności, nadziei i marzeń. Tu środkiem płatniczym nie był dolar, marka, frank, funt, lecz zdrowa, ludzka reakcja na zło - człowieczeństwo. Cham nie jest w stanie tego pojąć, ba, zrobi wszystko, aby takich, jak Wieluński zniszczyć. Jakże tragiczna dla Polaków jest synteza ostatnich 200 lat. Co więcej, w tej syntezie nie szukamy aspektów pozytywnych, lecz bezkrytycznie przyjmujemy narzucane nam wizje i oceny negatywne, często skrajnie negatywne. Dr Jerzy Wieluński próbuje z nimi walczyć, ale, trzeba przyznać, z bardzo mizernym skutkiem. Książka nie jest wolna od błędów redaktorskich i korektorskich – jest tzw. książką szybką. Są w niej też takie momenty, że ma się ochotę strzelić nią w kąt, ale to wszystko nic wobec materiału, jaki otrzymujemy. Można powiedzieć, że szokuje, ale w jakże pozytywnym tego słowa znaczeniu! Obie wydane przez Wieluńskiego pozycje, pokazujące krąg celtycki i germański, stanowią pewną całość. Kolejne jej przesłanie brzmi: Polacy, znaleźliśmy się w śmiertelnym zagrożeniu. Zobaczcie, co się stało z małymi narodami. Los Połabian, Prusów, Retoromanów, Serbołużyczan i innych dokonał się. Serbołużyczanie dogorywają... Czy ta przestroga jest przesadna? Co stało się z Akademią Krakowską po trzecim rozbiorze, a to był zabór austrijacki – została zgermanizowana. Po co? Począwszy od Fryderyka Wielkiego Polaków niemczono w taki sposób, że aż protestowała cała Europa. Po co? Jakąż świadomość mają ci, którzy śmieją się z protestu dzieci wrzesińskich? Skąd wziął się cały ruch organicznikowski? Poznaniacy sądzą, że został wygrany. Nie wiedzą, że tylko chwilowo, bo po nim szło już nieludzkie prawo, które nie pozwalało ludziom zbudować nawet domów. Stąd powszechnie znany „śmieszny” Drzymała i mniej znany śląski Chrószcz, kombatant z wojny prusko-niemieckiej. Mieszkał w ziemiance. Gdy przyszła zima i musiał postawić komin, znalazł się w konflikcie z prawem. W obronie własnego „domu” zastrzelił żandarma, potem siebie. Wańkowicz w Na tropach smętka opisuje spotkanie z Mazurami przed II wojną światową. Nie mogli się nadziwić, że oni, obywatele Prus, bardzo dobrze rozumieją Polaków. Po II wojnie światowej na Śląsku było tak samo. Warto przeczytać, co pisze Józef Kisielewski w swojej książce reportażowej pt. Ziemia gromadzi prochy, za której posiadanie w czasie okupacji groziła kara śmierci. Dziś mało kto chce zauważyć, że wraz z przeniesieniem stolicy Niemiec do Berlina reaktywowane są Prusy. Przykłady można mnożyć, ale cóż, kiedy świadectwa stawiane przed oczy nic nie mówią. Po podziale Jugosławii, Czechosłowacji przychodzi kolej na Polskę. Sami już się dzielimy. Gdyby nie nagłe, wręcz cudowne, medialne przebudzenie w sprawie centrum wypędzonych, wielu (może bardzo wielu) nie widziałoby w nim nic zdrożnego. Zupełnie nie zdawalibyśmy sobie sprawy, że jesteśmy winni wypędzeniu Niemców z Ziem Odzyskanych, że jesteśmy współwinni za holocaust i że w ogóle mamy niższą kulturę i musimy wykorzystać okazję, by móc siedzieć cicho – tak widzą nas Niemcy, i nie tylko Niemcy. Wieluński ostrzega, że po wejściu do UE podzielą nas według swojego kryterium i swojego interesu. Językiem urzędowym w Polsce ma szansę zostać angielski lub w niektórych częściach Polski - niemiecki. Ani dyrektywy, ani prawo unijne prawdopodobnie nie będą tłumaczone na język polski. Woła: Polacy, pójdziecie tam, gdzie wasza kultura i język – w kąt. Obudźcie się!... No, cóż, ale dopiero za kilka lat książki dra Jerzego Wieluńskiego będą czytane. Jerzy Wieluński, Razem z Niemcami Narody w kręgu niemieckiej kultury i gospodarki, Lublin 2003. Przedsiębiorstwo Poligraficzne, 20-043 Lublin, ul. Spadochroniarzy 5a, tel/fax 0-81,533-37-41, e-mail: ppspzoo@interia.pl
|
|