ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Teresa Bloch

Gospodarka

Wpływ pieniądza na rozwój gospodarczo-ekonomiczny państw

NPW 11-12, 2003

 

Pieniądz jako środek wymiany znany był ludziom od zamierzchłych czasów. Monety, czyli kawałki metalu o ujednoliconej wadze, opatrzone stemplem gwarantującym zawartość kruszcu, pierwsi wprowadzili ok. 635-610 r. przed Chrystusem królowie Lydii w Azji Mniejszej. Miasta greckie przejęły pieniądz ok. VI w. p.n.e., a pod koniec tego wieku był wybijany w całym świecie greckim. W życiu ekonomicznym zaczął odgrywać przełomową rolę dopiero po ustaleniu przez państwo pewnej ilości metalu jako jednostki wartości.
 
Prawdziwa gospodarka pieniężna zafunkcjonowała  w V w.p.n.e., gdy miasta greckie zaczęły wybijać monety o małym nominale, brązowe lub miedziane. Pierwotną formą instytucji kredytowych w Grecji były świątynie, gromadzące depozyty i udzielające pożyczek. Pieniądz rozprzestrzeniał się powoli. W V w. p.n.e. bili monetę Persowie i miasta fenickie, w IV w p.n.e. w imperium Aleksandra Wielkiego pieniądzem zaczął posługiwać się Bliski Wschód i Egipt. Od czasów Aleksandra Macedońskiego monety ozdabiano wizerunkiem władcy. Platon uważał, że pieniądze są czynnikiem destabilizującym stosunki społeczne. I miał rację, skoro normą społeczną w Grecji stała się niewola za długi i potrzebna była reforma Solona do ich „strząśnięcia”, aby obywatele sprzedani za granicę mogli być wykupieni przez państwo. Reformy Solona stworzyły fundamenty demokracji ateńskiej.
 
Od  ok. 225 r. p.n.e.  Rzymianie stali się najbardziej „zmonetaryzowanym społeczeństwem świata”. Obliczono, że pomiędzy 200 a 157 r. p.n.e. kontrybucje wypłacane Rzymowi przekraczały 150 mln denarów, przywieziono łupy na 100 mln denarów, a podatki płacone przez prowincje przekraczały 130 mln denarów. W Hiszpanii – jak podaje Cicero – 40 tys. ludzi wydobywało kruszec, przynoszący rocznie 9 mln denarów. Prowadzono w pieniądzu wszystkie operacje finansowe: opłacano żołnierzy, rozliczano inwestycje publiczne (budowa i utrzymanie dróg, mostów, świątyń, wodociągów), ściągano podatki z prowincji, posługiwano się nimi w handlu. Imperium rzymskie od I do III w. po raz pierwszy stworzyło rynek o zasięgu globalnym.
 
Przy tak intensywnym rozwoju gospodarczym, gdy pieniądz podlegał szybkiemu obrotowi, pojawiały się jego niedobory, a więc i trudności finansowe. Najprostszym środkiem zaradczym było psucie monety, czyli zmniejszanie w niej zawartości kruszcu. Podczas II wojny punickiej (218-201 r. p.n.e.) w Rzymie dokonano dwukrotnie dewaluacji asa. Wprowadzony w 214 r. przed Chrystusem denar był praktycznie z czystego srebra. Na początku III w. ilość tego kruszcu w denarze zmalała do 50%. Od tego czasu zaczęto psuć monetę w niespotykanym tempie. Wpływ na to miały ogromne wydatki na obronę imperium, przy zmniejszonych dochodach, wywoływanych zarazą i zniszczeniami wojennymi. Emitowanie miedzianej monety, pokrytej cienką warstewką srebra, spowodowało trwający przez 100 lat wzrost cen. Okazją do psucia monet były wojny domowe (49-31 p.n.e.) w przejściowym okresie pomiędzy  republiką a cesarstwem. Reformy monety, najczęściej ją dewaluując, dokonywali niemal wszyscy cesarze rzymscy. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem było odejście od szeroko rozpowszechnionego srebra i oparcie systemu monetarnego na złocie. Złoto zdobył cesarz Konstantyn po likwidacji świątyń pogańskich. System „konstantyński” utrzymał się w Europie do czasów nowożytnych. Praktykę psucia monety stosowali także cesarze bizantyjscy. Po śmierci cesarza następca pokrywał jego długi,  zaciągnięte w bankach na wojsko, najczęściej konfiskując majątki przeciwników politycznych.
 
Od czasów Karola Wielkiego europejski system monetarny oparty był na srebrze (z funta o wadze ok. 450 g wybijano 240 denarów). Monopol na bicie monety najpierw mieli władcy, później feudałowie i miasta. Psucie monety było  zjawiskiem niemalże codziennym. Przynosiło wiele szkód nawet samemu monarsze, do którego wracały lżejsze denary w formie danin i opłat. W Polsce Bolesław Krzywousty bardzo często przeprowadzał renowację pieniądza. Kronikarz czeski Kosmas stwierdził, że żadna klęska, żadna zaraza ani śmiertelności, ani spustoszenie przez nieprzyjaciół całej ziemi łupiestwem i pożarami więcej by nie zaszkodziły ludowi Bożemu niż częsta zmiana i zdradliwe pogarszanie monety.
 
Przełomem w stosunkach monetarnych w średniowieczu była reforma groszowa, zapoczątkowana w 1172 r. w Genui, a  przeprowadzona kolejno we Florencji i Wenecji. W XIII w. pojawiły się także złote pieniądze, bite na Sycylii  przez Fryderyka II, w Wenecji i Genui oraz pierwsze banki (w 1157 r. w Wenecji).
 
Święty Albert Wielki i scholastycy przejęli za Arystotelesem tezę o bezpłodności pieniądza. Opowiedzieli się za koncepcją nominalistyczną. Albert widział potrzebę istnienia pieniądza jako środka wymiany i  opracował teorię „ceny sprawiedliwej”, której zmiana na wyższą wiązała się z przewiezieniem towaru w inne miejsce, z przechowywaniem go i gwarancją jakości. Definicja ta uwzględniała mechanizm rynkowy i nie była sprzeczna z nauką Kościoła. Jednakże gromadzenie pieniędzy samo w sobie uznano za źródło zła. Potępiano zwłaszcza lichwę, ponieważ lichwiarz uzyskiwał zysk nie ze swej pracy, lecz czerpał go w postaci procentów  z upływu czasu, jaki  otrzymał od Boga.
 
W XIII w. podważono doktrynę ceny sprawiedliwej, argumentując, że zależy ona od naszych potrzeb, a nie od kryteriów moralnych, dlatego też po wiekach zastoju nastąpiła odbudowa kredytu, ponownie zaczęto posługiwać się wekslami, wzrosło znaczenie banków. Początki kredytu były związane przede wszystkimi z Lombardczykami, mieszkańcami Cahors w Langewdocji, a przede wszystkimi z Żydami, których nie dotyczył kościelny zakaz lichwy.
 
Wielu władców europejskich stawało się dłużnikami bankierów. We Francji bankierami byli  templariusze. Za pieniądze uzyskane od nich wykupiono z niewoli Ludwika IX Świętego. Kiedy przejęli oni politykę skarbową nie tylko we Francji, ale i w Anglii, król francuski  Filip IV Piękny, aby pozbyć się wierzycieli,  dokonał w 1312 r. kasaty zakonu i przejął jego majątek. Wierzyciele nie mogli liczyć na wdzięczność monarchów, na co przykładów w historii jest bardzo wiele.
 
Miejscem kontaktu centrów handlowych w Europie były najpierw jarmarki szampańskie, gdzie zaczęto stosować rozliczenia żyrowe. Po ich upadku rolę tę dla północnej Europy odgrywała Hanza. W Europie południowej doniosłe znaczenie miał handel lewantyński. W okresie, kiedy handel ten przynosił największe dochody, doszło do pięciu wojen (1210-1381) pomiędzy głównymi ośrodkami finansowymi w tym regionie: Wenecją i Genuą. Z ich osłabienia skorzystała Florencja. Na czoło wysunęli się Medyceusze jako znani bankierzy w XIV i XV w. Bankowość prywatna, która dotychczas  znajdowała się  w ręku Żydów weneckich, pod koniec  XIV i na początku XV w. przeszła częściowo w ręce chrześcijan. Banki chrześcijańskie łączyły działalność kredytową z handlową, co spowodowało, że w ciągu XIV w. w Wenecji upadło 96 ze 103 istniejących poprzednio banków.
 
W średniowieczu powstały banki pobożne, prowadzone przez instytucje kościelne. Dostarczały one biednej ludności nisko oprocentowanego kredytu w wysokości od 4 % do 10%, chroniąc ją od zaciągania długów u lichwiarzy. Zakładali je franciszkanie. Najbardziej znane banki pobożne powstały w  Perugii (1462) i  w  Neapolu (1463).
 
W epoce nowożytnej, zapoczątkowanej wielkimi odkryciami geograficznymi, nastąpił podział wpływów na świecie pomiędzy Hiszpanią i Portugalią. Wymianie handlowej towarzyszył wyraźny wzrost roli pieniądza kruszcowego, bitego ze złota i srebra, zrabowanego u Indian. Dokonano wówczas reformy pieniądza. Wprowadzono talara, różnie nazywanego w poszczególnych krajach. Peso hiszpańskie stało się pieniądzem międzynarodowym. W koloniach angielskich i francuskich zwane było dolarem, w Europie –  colonem, w Lewancie –  piastrem. W Polsce system talarowy został wprowadzony przez Zygmunta Starego i Stefana Batorego.
 
Hiszpania, która była głównym dostawcą kruszcu dla Europy, po raz pierwszy zbankrutowała w 1557 r. i stała się wierzycielem  bankierów Fuggerów, którzy w latach 1511-1560  udzielali pożyczek papieżom i cesarzom pod zastaw wydobywania miedzi, złota i innych kruszców w monarchii habsburskiej. Historycy uważają, że spośród wielu przyczyn bankructwa główną był napływ kruszców, ponieważ doprowadził do „rewolucji cen”. Wzrost cen i łatwość importu załamały gospodarkę hiszpańską. Mocarstwowa polityka Hiszpanii zakończyła się fiaskiem ze względu na  niezwykle kosztowne i  liczne wojny, prowadzone  na kontynencie amerykańskim, i wojny  religijne w Europie (w Niderlandach w 1568 r., we Francji w r. 1596).  Hiszpańskie srebrne flotylle grabili  korsarze angielscy, francuscy i holenderscy. Kolejne bankructwa Hiszpanii (było ich pięć) do pierwszej połowy XVII w. wpływały na rozwój kredytu w Europie.  Do upadku Hiszpanię doprowadził w 1627 r. reformator Gaspar Olivares za czasów panowania  Filipa IV. Bez rezygnacji z kosztownej imperialnej polityki zagranicznej załamała się reforma systemu podatkowego. Ciosem dla gospodarki hiszpańskiej było zdobycie w 1628 r. całej Srebrnej Floty przez holenderskiego admirała Pieta Pieterszoona van Heijna. Po tym fakcie wzmocnienie pieniądza okazało się niemożliwe. W całym kraju zapanował głód, spotęgowany epidemią w Katalonii i wystąpieniem Basków. W latach trzydziestych XVII w. 90% wydatków państwa szło na wojny i obsługę długów. Hiszpania przeżyła jeszcze cztery kolejne  bankructwa w latach 1647-1662 i uzdrowiła swoją gospodarkę dopiero w 1686 r., ale za cenę rezygnacji z pozycji mocarstwowej.
 
Zastąpiły ją kolejno kraje protestanckie: Holandia i Anglia. W dziejach finansów europejskich nastąpiła epoka Amsterdamu, wzrosło znaczenie giełdy, a kredytami zajmowały się prywatne firmy, opanowane przez Żydów sefaryjskich, wypędzonych z Hiszpanii. Spekulacje prywatnych wymieniaczy  na różnicach kursów  prowadziły do bankructwa banków. Epoka Amsterdamu skończyła się w 1672 r. po wojnach z Anglią
 
Systemy pieniężne w epoce nowożytnej opierały się  na dwóch metalach szlachetnych: złocie i srebrze, których relacje określał stały kurs (tzw. bimetalizm). Monetami srebrnymi można było zastępować złote, i na odwrót, według ich nominalnej wartości.  Prowadziło to do wypierania monet z kruszcu o rosnącej wartości przez monety z kruszcu, tracących na wartości. Stąd też w Europie występował niedobór metali szlachetnych, chociaż po wielkich odkryciach sprowadzono złoto i srebro z Nowego Świata i zwiększono wydobycie na starym kontynencie.
 
Mikołaj Kopernik napisał traktat Sposób bicia monety, w którym sformułował prawo, złożone z czterech twierdzeń, nazwane potem prawem Greshama. Po pierwsze stwierdził, że moneta zła wypiera dobrą. Jeżeli jednocześnie obie są w obiegu, po pewnym czasie znika dobra moneta, wykupiona przez spekulantów. Zalecał posługiwanie się w państwie jedną walutą. Po drugie, zauważył, że spodlenie pieniądza prowadzi po jakimś czasie państwo do upadku. Po trzecie, przekonywał, że mennica ze względu na różnice między rzeczywistą wartością monety a jej wartością obiegową nie powinna być uważana za źródło dochodu państwa. Różnica ta powinna być jak najmniejsza, aby spekulantom nie opłacało się przetapiać monet. Po czwarte, Kopernik pouczał, że zła moneta sprowadza drożyznę i szkodzi ubogim. Ponadto prowadzi do upadku handlu, rzemiosła i nauki, a społeczeństwo czyni leniwym. Polacy nie zmarnowali talentu wielkiego astronoma i ekonomisty. Na sejmie w 1528 r. postanowiono, że z grzywny złotej krakowskiej będzie wybijanych 56 dukatów.
 
Wobec zwiększających się obrotów pieniądza ilość złota i srebra była niewystarczająca. Od XVII w. wzrastały transakcje bezgotówkowe, coraz większą rolę odgrywał weksel. Na rozwój gospodarczy państw wpłynęły dwie doktryny ekonomiczne: merkantylizm, widzący źródło bogactwa w dodatnim bilansie handlowym i rozwoju rodzimej produkcji (Francja,) oraz kameralizm, kładący nacisk na potencjał ludnościowy i możliwości fiskalne państwa (Niemcy, Rosja).
 
Od końca XVII w. zaczęły się pojawiać długoterminowe kredyty publiczne i pieniądze papierowe, a wraz z nimi głośne oszustwa i afery, które zostały zahamowane przez wprowadzenie państwowego monopolu w zakresie emisji biletów bankowych. Postanowiono, że tylko jeden bank na terenie kraju ma prawo do emitowania pieniędzy. Jako pierwszy podjął się emisji państwowych biletów bankowych w 1694 r. Bank Anglii, który utrzymywał ich stały kurs, niezależnie od władz państwowych i aż do 1946 r. uchodził za wzór niezależności Wówczas wypuszczono w obieg banknoty bez żadnego pokrycia (prawdopodobnie 1 mln 750 tys. funtów, przy czym jedynie 36 tys., czyli ok. 2%, miało pokrycie w kruszcu). Od tamtej pory rozwój gospodarczy zależał w dużym stopniu od pożyczek bankierów. Później na podobnych zasadach powstawały inne banki, np. niemiecki i federalny w USA. Przyczyniło się to do tworzenia spółek akcyjnych i sprawnego funkcjonowania giełdy. Pierwsze polskie pieniądze papierowe emitowano podczas powstania kościuszkowskiego jako tzw. bilety kasowe. Ponownej emisji dokonano w Księstwie Warszawskim (1810-1813).
 
Bimetalizm był przyczyną wielu zaburzeń płatniczych, dlatego też rząd Wielkiej Brytanii przeszedł na monometalizm – system, w którym tylko jeden kruszec szlachetny był miernikiem wartości (od 1816 r. złoto). System ten cieszył się uznaniem aż do schyłku XIX w. W XVIII w.  przystąpiono do ujednolicenia państwowych systemów monetarnych.
 
Detonatorem wielu kryzysów finansowych były wydarzenia polityczne związane z wojnami, na które zaciągano długi, i w zależności od ich wyników jedna ze stron, mocno zrujnowana, musiała dodatkowo spłacać kredyty. Takie kryzysy miały miejsce w okresie rewolucji burżuazyjnej w Anglii i we Francji, po zakończeniu wojny siedmioletniej (1756-63), podczas której Prusy w mennicy na Śląsku psuły swoją i polską walutę, po wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych i  po I rozbiorze Polski. We Francji po znacjonalizowaniu dóbr kościelnych w czasie rewolucji 1789 r. dobra narodowe zaczęto traktować jako pokrycie emisji pieniądza papierowego (asygnaty). Z kronik dowiadujemy się, że w 17 drukarniach na terenie Anglii czterystu robotników psuło monetę francuską, którą przerzucano do Francji i opłacano nią zwolenników rewolucji. Podobne zjawisko miało miejsce w Rosji w 1917 r. Architekci rewolucji bolszewickiej statkami dostarczyli do Petersburga drukarnie, drukujące fałszywe pieniądze, które po puszczeniu w obieg doprowadziły do ruiny system finansowy Rosji carskiej. Kryzysom tym towarzyszyła gorączka spekulacji akcjami towarzystw, upadłość banków oraz inflacja, która podkopywała podstawy ekonomiczne dawnych elit. Stabilizacja walutowa następowała dopiero wówczas, kiedy nowe elity się wzbogaciły, przejęły władzę i chciały dostatnio i bezpiecznie żyć.
 
W drugiej połowie XIX w., kiedy podział kolonialny świata zbliżał się do końca, rozwinęła się bankowość ponadnarodowa i eksport kapitału. Metropolie początkowo traktowały kraje kolonialne jako rynki zbytu  dla swoich towarów. Później, kiedy siła robocza w  krajach biedniejszych była tańsza, nastąpiło odwrotne zjawisko: eksportowano tam kapitał, przywożąc gotowe towary. Problemem były relacje handlowe pomiędzy Wschodem a Europą. Na Wschodzie (Chiny, Japonia) w obiegu było srebro, w Europie od zwołania  w 1867 r. z inicjatywy francuskiej konferencji w celu unifikacji światowego systemu pieniężnego przyjęto system Gold Standard. Zdecydowano się na przyjęcie parytetu złota, wobec czego drastycznie ograniczono emisję srebrnych monet.
 
W XIX w. pojawiały się regularne cykle koniunktury. Mniej więcej co 8-10 lat towarzyszyła im nadprodukcja, poprzedzona zazwyczaj spekulacją. Spekulacje związane były też  z nadziejami na otwarcie nowych rynków (w Ameryce Południowej  w 1825 r., w Chinach na początku lat czterdziestych, w Japonii po 1854 r.) i, jak zwykle, następowały po licznych wojnach (prusko-austriacka, francusko-pruska, rosyjsko-japońska). Podczas takich kryzysów bankrutowało wiele banków. Zwycięsko najczęściej wychodzili monopoliści, a zwłaszcza Rothschildowie. Pierwszy monopolistyczny kryzys wybuchł w 1907 r. po wojnie rosyjsko-japońskiej, trzęsieniu ziemi w San Francisco i ostrej  walce Rockefellera z United Copper. Ogarnął nawet kraje kolonialne. Amerykański kryzys finansowy uratował Bank Anglii. Po jego zakończeniu Amerykanie utworzyli System Rezerwy Federalnej. W innych państwach europejskich zaowocował on reorganizacją banków emisyjnych i utworzeniem banku centralnego.
 
Eksport kapitału już na przełomie XIX i XX w. prowadził do globalizmu gospodarczego. Na przeszkodzie stanęły konflikty światowe (I i II wojna światowa), które opóźniły ten proces o kilka dziesięcioleci. Państwa uczestniczące w I wojnie światowej zapożyczały się zagranicą  (ententa u Stanów Zjednoczonych) a Niemcy  u własnych obywateli. Zadłużenie ententy miały uregulować Niemcy w ramach reparacji obliczonych na 31,5 mld dolarów. Tylko Finlandia rozliczyła się z długów zaciągniętych w Stanach Zjednoczonych, Niemcom w ramach planów Dawesa, Younga i Hoovera umorzono długi. Państwa europejskie po I wojnie światowej przeżyły okres hiperinflacji, którą zażegnano dzięki zagranicznym pożyczkom. W Polsce reformę monetarną przeprowadził Władysław Grabski w oparciu o własne siły.
 
Polityka izolacjonizmu konsekwentnie realizowana przez Stany Zjednoczone od 1922 r.,  doprowadziła do nadprodukcji, a w rezultacie do wywołania wielkiego kryzysu gospodarczego w latach trzydziestych na kontynencie północnoamerykańskim i w Europie, który spowodował 40-procentowy spadek produkcji, wielkie bezrobocie i bankructwo wielu firm. Mechanizm wolnorynkowy okazał się bezsilny i wobec tego w krajach dotkniętych kryzysem zaczęto stosować politykę interwencjonizmu państwowego, popierano autarkię i etatyzm.
 
Obie wojny światowe charakteryzowały niezwykle wysokie koszty. Stany Zjednoczone wyciągnęły wnioski z izolacjonizmu i po II wojnie światowej w ramach planu Marshalla udzieliły 17 mld  bezzwrotnej pożyczki państwom Europy Zachodniej, ratując w ten sposób zdrowe podstawy handlu międzynarodowego (doktryna Keynesa). Rynek walutowy po wojnie regulował system  z Bretton Woods (w lipcu  1944 r. odbyła się tu konferencja), oparty na powołaniu ponadnarodowej władzy finansowej. Przewidywał on utworzenie Funduszu Stabilizacyjnego Narodów Zjednoczonych z kapitałem 2-5 mld dolarów. Istotą systemu miała być wzajemna wymienialność walut po sztywnych kursach. Utworzono dwie instytucje: Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Międzynarodowy Bank Odbudowy i Rozwoju, zwany Bankiem Światowym, które miały czuwać nad realizacją postanowień z Bretton Woods. Obie instytucje były agendami ONZ. Liczba głosów poszczególnych krajów zależała od wysokości wkładu, jakie wniosły do Funduszu Walutowego i Banku Światowego.  Warto dodać, że dotychczas w prawie międzynarodowym obowiązywała zasada równości państw. A zatem globalne decyzje finansowe będą już zależeć od zamożności członków. Pieniądz wybił się ponad prawo.
 
W 1958 r. przywrócono wymienialność walut, co zapoczątkowało proces odbudowy bankowości międzynarodowej. W 1966 r. powstał rynek eurodolarowy. Banki amerykańskie zaczęły tworzyć swoje oddziały za granicą, skutecznie konkurując z bankami krajowymi, co w pierwszej kolejności wymusiło na rządach poszczególnych państw reformę banków narodowych, a następnie odejście od tradycyjnych nazw i modelu funkcjonowania. Potem nastąpił proces uniezależniania się banku centralnego od rządu. Nastąpił rozwój kart płatniczych w różnych systemach (VISA, Mastercard, Cirrus, Euronet), które zastąpiły pieniądz gotówkowy. Popyt na pieniądz gotówkowy jest wskaźnikiem rozrastania się szarej strefy.
 
Po wojnie powstała sieć banków międzynarodowych. Nie doszło do trwałej destabilizacji stosunków monetarnych, wstrząsanych raz po raz kryzysami energetycznymi, chociażby w latach siedemdziesiątych XX w., ponieważ podjęli ze sobą współpracę przywódcy najbogatszych państw świata. Z inicjatywy Valery’ego Giscarda d’Estaing w 1975 r. w Rambouillet powstała Grupa Siedmiu (USA, Francja, Wielka Brytania, RFN, Japonia, Kanada, Włochy), która na corocznych spotkaniach kształtuje do dnia dzisiejszego stosunki gospodarcze w świecie.
 
Kiedy kolejne kryzysy finansowe okazały się niezwykle trudne do przezwyciężenia tradycyjnymi metodami, nastąpił zwrot monetarystyczny w polityce gospodarczej. Problemem lat osiemdziesiątych XX w. był kryzys zadłużeniowy. „Stracona dekada” – jak nazywano ten okres – była pokłosiem kredytów, jakich w latach siedemdziesiątych udzielały banki komercyjne państwom Ameryki Południowej, Afryki i Europy Wschodniej, w tym Polsce w epoce Edwarda Gierka. Państwa zadłużone znalazły się w pułapce związanej z obsługą długów.  Meksyk jako pierwszy oświadczył, że nie jest w stanie spłacać długów Stanom Zjednoczonym (wystąpienie ministra finansów Jesusa Silvy Herzoga 12 sierpnia 1982 r.) i otrzymał pomoc od Stanów i Funduszu Walutowego. Hojność Ameryki i Funduszu nie obejmowała innych krajów Ameryki Łacińskiej, którym zalecono realizację programów stabilizacyjnych, ograniczanie inflacji przez liberalizację gospodarki i redukcję wydatków publicznych. Realizacji planów stabilizacyjnych towarzyszyły krwawe zamieszki w Wenezueli i Argentynie. Jedynie Brazylii w 1983 r. udało się zawrzeć porozumienie w sprawie restrukturyzacji długów. Kryzys zadłużeniowy spowodował, że kraje biedne eksportowały kapitał do krajów bogatych. W obawie przed destabilizacją światowego systemu kredytowego, jaki mogłoby spowodować ogłoszenie niewypłacalności długów przez wiele państw, najpierw zaproponowano w ramach planu Jamesa Bakera i Nicolasa Brady’ego nowe pożyczki. Kiedy jednak i tych nie udało się zrealizować z pomocą banków prywatnych, obawiających się ryzyka, problem zadłużenia znikł z pierwszych stron gazet, a kraje zadłużone pozostawiono swojemu losowi.
 
Po upadku komunizmu w latach dziewięćdziesiątych XX w., po okresie wielkich inflacji, które miały swoje źródło w niezwykłej wprost liberalizacji stosunków finansowych w skali światowej, w wielu państwach bloku wschodniego nastąpiła hiperinflacja, zostały przeprowadzone reformy stabilizacyjne (w Polsce reforma Balcerowicza). Cena, jaką zapłaciła Polska, znana jest obywatelom: wyprzedaż majątku narodowego i 18-procentowe bezrobocie, powszechna bieda, destabilizacja wielu sektorów gospodarki narodowej, nierozliczone afery i bezkarni aferzyści. Ta reforma służyła interesom osobistym byłego i nowego establishmentu politycznego, pomijała interesy powszechne i narodowe, wręcz zezwalała na trwonienie majątku narodowego, nagromadzonego przez poprzednie pokolenia. Przeprowadzał ją monetarysta, obywatel świata.
 
Procesom budowania europejskiej unii walutowej towarzyszyła seria kryzysów finansowych w krajach peryferyjnych, m.in. w Japonii, Indonezji, Malezji i Korei Południowej Hongkongu. Ze wszystkimi wymienionymi kryzysami łączyły się przesilenia polityczne. Odkryto, że „cud gospodarczy” „azjatyckich tygrysów” był wynikiem powiązań polityków ze światem gospodarczym, których widocznym skutkiem była  skala ogromnych korupcji. 
 
Problemem XXI w. jest bezpośredni przepływ kapitałów bez pośrednictwa rządów, banków centralnych i międzynarodowych. Dysponenci kapitału nie ponoszą przed nikim odpowiedzialności, a nawet więcej, karzą dotkliwie przez wycofywanie kapitałów polityków i rządy za małą uległość, wywołując poważne kryzysy finansowe. Mechanizm kryzysu jest wszędzie taki sam: najpierw następuje aprecjacja waluty, prowadząca do ujemnego bilansu handlowego. Korzysta z tego kapitał spekulacyjny, pozwalając na krótką metę zwiększyć płynność krajowego aparatu kredytowego. Kiedy władze państwowe robią wszystko, aby nie doprowadzić do inflacji, kapitał krótkoterminowy zaczyna uciekać z kraju. Dochodzi do kryzysu finansowego. Są to symptomy przyszłego zniewolenia. Bezimienny kapitał może doprowadzić do upadku rządy demokratyczne w każdym państwie, lekceważąc legalną władzę, a nawet będzie dyktował prawa globalnemu społeczeństwu. Koresponduje z tym stwierdzeniem wypowiedź arcybiskupa Delhi Vincenta Michaela Concessao na zgromadzeniu Synodu Biskupów w Watykanie po ataku na Centrum Handlu Światowego: Jest to inny rodzaj subtelnego, ukrytego terroryzmu [...] Mam tu na myśli terroryzm niesprawiedliwego systemu ekonomicznego, który doprowadza do śmierci tysiące ludzi każdego dnia. [...] Według badań na temat długu międzynarodowego jedenaście milionów dzieci poniżej piątego roku życia umiera każdego roku na świecie [...] jeden miliard ludzi na świecie stanowią analfabeci [...] prawie 1,3 mlda ludzi nie ma dostępu do wody pitnej. Te problemy nie interesują światowej  plutokracji, lecz wyłącznie  zyski


Powrót do strony głównej Archiwum

Powrót do strony głównej NPW