|
|
ARCHIWUM |
Jadwiga StokarskaRolnictwo
NPW 5-6,
2003
Jak wynika z obecnie przeprowadzanej reformy, Unia Europejska będzie miała własną konstytucję, według której na czele Rady Europy stanie prezydent. Będzie on nadawał strategiczny kierunek rozwoju Unii oraz reprezentował ją na zewnątrz. Małe kraje członkowskie Unii ze względu na dysponowanie małą liczbą głosów nigdy nie będą miały szansy, by prezydentem został ich przedstawiciel.
Przewiduje się też zniesienie systemu rotacyjnego przewodnictwa w Komisji Europejskiej. Na czele Komisji Europejskiej stanie premier. Tym samym przekreśla się dotychczasową tzw. równość wszystkich krajów Unii niezależnie od ich wielkości.
Jeszcze przed poszerzeniem Unii o kraje Europy Środkowowschodniej większość władzy w niej przejmie tzw. dyrektoriat, który będą stanowiły trzy miasta: Paryż, Berlin i Londyn. Nieporozumienie na linii Paryż – Berlin może wstrzymać każdą inicjatywę, porozumienie zaś tych dwóch stolic ma wystarczającą siłę (liczbę głosów), aby każdą decyzję przeforsować. W tej sytuacji pozostałe kraje zostaną pozbawione wpływu na politykę Unii Europejskiej.
Przyjęcie konstytucji Unii Europejskiej planowane jest na grudzień 2003 r. Na kształt tej konstytucji nie mają wpływu kraje kandydujące – w tym Polska.
Obserwując reformę Unii Europejskiej, wyraźnie widać, że przekształca się ona w państwo ponadnarodowe, z jedną stolicą, jednym rządem, jedną walutą i jedną religią, ale zupełnie nam obcą.
Z dokumentów wynika, że od kilkudziesięciu już lat polityka Wspólnoty Europejskiej ukierunkowana jest na tzw. zmianę struktury agrarnej, tzn. na doprowadzenie do likwidacji większości gospodarstw rolnych na rzecz powstania dużych zakładów rolnych – przejmujących ziemię o powierzchni tysięcy hektarów w poszczególnych państwach narodowych, a wypierających dotychczasowych rolników z produkcji rolnej. Przykładem może być sytuacja w Stanach Zjednoczonych czy Anglii. Już obecnie w Unii Europejskiej 50% ziemi uprawianej przez rolników nie jest ich własnością – jest dzierżawiona. We Francji aż 80% ziemi nie jest własnością uprawiających ją rolników.
Polityka tzw. struktury agrarnej jest realizowana przez kolejne rządy w Polsce, poczynając od rządu premiera Rakowskiego. Polityka odebrania własności polskim chłopom na rzecz koncentracji ziemi jest realizowana ustawowo za pomocą tzw. metod dobrowolnych lub za pomocą przymusu ekonomicznego.
Metody dobrowolne wyzbycia się ziemi przez rolników to:
1. Wcześniejsze emerytury i renty strukturalne w zamian za wyzbycie się ziemi i rezygnację z gospodarstwa;
2. Zalesianie gruntów. W najbliższym czasie przewiduje się zalesienie 700 tys. hektarów użytków rolnych. Jak dotychczas, rządzący nie zagwarantowali, że w przyszłości zalesione grunty, na których zalesienie została skierowana pomoc państwa, pozostaną własnością rolników;
3. Tworzenie grup producenckich
jednej branży, które według ustawy mogą działać jako spółki prawa
handlowego, więc będą podatne na bankructwa, podobnie jak
przedsiębiorstwa pozarolnicze. Wszelka pomoc państwa i obcego kapitału
w zakresie finansowania, kredytowania, w zbycie produktu, przyznaniu
limitów produkcyjnych, zakupie ziemi, przewidziana głównie dla grup
producenckich, spowoduje, że grupy te przyczynią się do likwidacji
indywidualnych gospodarstw rolnych, małych i średnich, które mają z
grupami producenckimi konkurować bez pomocy państwa. Rolnicy w grupach
producenckich będą ubezwłasnowolnieni w dziedzinie planowania i
prowadzenia produkcji, będą podporządkowani zarządowi grupy, podobnie
jak w kołchozach. Celem organizowania grup producenckich jest
koncentracja produkcji i koncentracja podaży (tzn. produkcja i sprzedaż
dużych ilości jednakowych towarów), aby ułatwić handel giełdom, rynkom
hurtowym oraz hiper- i supermarketom. Doprowadzi to do wyeliminowania
drobnego i średniego handlu, do zlikwidowania bezpośredniego zakupu
towaru u producenta przez konsumenta. Znikną targowiska, bazary i
obecne giełdy owocowo-warzywne. Dystrybucję i handel w Polsce przejmą
wielkie koncerny. Metody przymusowe wyzbywania się ziemi przez rolników:
1. Wprowadzenie limitowania produkcji; 2. Niszczenie żywności stanowiącej nadprodukcję; 3. Obniżenie cen skupu interwencyjnego; 4. Liberalizacja handlu, to znaczy otwarcie się na import poprzez likwidację ceł; 5. Handel poprzez pośredników; 6. Obowiązkowe odłogowanie gruntów rolnych; 7. Wywłaszczanie rolników pod hasłami ochrony środowiska, np.: tworzenia rezerwatów, parków narodowych, parków krajobrazowych, jak wynika z raportu Komisji Europejskiej, bez wypłaty rolnikom rekompensat z tytułu utraconych dochodów, poprzez wywłaszczanie rolników gospodarujących w sąsiedztwie zbiorników wodnych oraz urzędowe stawianie wymogów fitosanitarnych gospodarstwom rolnym, niemożliwych do spełnienia (budowa zbiorników na odchody płynne, budowa płyt na obornik itp.); 8. Uciążliwa i kosztowna identyfikacja zwierząt (kolczykowanie); 9. Obowiązek uzyskiwania kosztownych certyfikatów na wszystkie produkty rolne, bez których transport i sprzedaż własnej produkcji będzie niemożliwa; 10. Otwarcie się Polski na sprzedaż ziemi; 11.
Podatek VAT; 12. Planowane podwyższenie stawek ubezpieczenia społecznego rolników KRUS do wysokości stawek ZUS, płaconych przez pracowników zatrudnionych poza rolnictwem. Po wejściu do Unii Europejskiej ubezpieczeniem rolniczym zostaną objęci cudzoziemcy gospodarujący na polskiej ziemi. Odbędzie się to kosztem odebrania części rent rolnikom polskim; 13. Planowany do wprowadzenia podatek dochodowy dla rolników; 14. Planowany podatek katastralny. Podatek ten ma być płacony corocznie od wartości rynkowej budynków mieszkalnych, gospodarczych, działek i gruntów rolnych.
Polska wchodząc do Unii Europejskiej musi podporządkować się polityce rolnej Unii. Musi wyrazić zgodę na ograniczenie własnej produkcji rolnej do wielkości wyznaczonej przez limity, których przekroczenie będzie karalne.
W ustalaniu limitów dla Polski Unia Europejska odniosła się do produkcji rolnej w latach 1995-1999, a nie, jak wcześniej nam obiecano, do produkcji w latach 1985-1989, kiedy nasza produkcja była zdecydowanie większa. Na przykład w r. 1989 było w Polsce 5 mln krów, a w r. 1999 już tylko 3 mln krów, czyli tyle, ile odnotowano bezpośrednio po II wojnie światowej.
Od czasu Okrągłego Stołu rolnictwo polskie mocno podupadło. W niszczeniu naszego rolnictwa wzięła udział sama Unia Europejska, np. import zboża z Unii od r. 1990, wzrastał co roku trzykrotnie w stosunku do roku poprzedniego. W 1998 r. pod pretekstem niewypełnienia wymogów fitosanitarnych przez pewne mleczarnie Unia na rok zablokowała całkowicie nasz eksport mleka i wyrobów mleczarskich do krajów członkowskich Unii. W tym samym czasie, stosując wysokie dotacje eksportowe (często przewyższające wartość sprzedanego towaru), wypchnęła Polskę z rynków wschodnich, szczególnie w asortymencie mięsa wieprzowego, oraz z naszego rynku krajowego, eksportując do nas, między innymi 40 tys. ton jogurtu Jogobella.
Unia Europejska przyznała nam limit na produkcję mleka w wysokości 8 mln 980 tys. ton, czyli o 2,2 mln ton mniej, niż postulował rząd polski. W r. 1989 Polska produkowała 16,4 mln ton mleka. Obecny, przyznany przez Unię limit wynosi 50% tamtej produkcji. Polska na pokrycie potrzeb kraju będzie musiała importować co najmniej 3 mln ton mleka.
Polskie propozycje limitów produkcji izolglukozy Unia Europejska spełniła w 44,6%, tytoniu – w 54%, suszu paszowego – w 8,4%, limitu na skrobię ziemniaczaną – w 55,7%. Po wejściu do Unii Europejskiej będziemy importerami ziemniaków skrobiowych lub mączki skrobiowej.
Unia Europejska wyraziła zgodę na objęcie premią bydła wołowego w 42%, krów mamek – w 21%, owiec maciorek – w 56%.
Unia Europejska odmówiła Polsce objęcia skupem interwencyjnym owsa i pszenżyta – objętych skupem interwencyjnym w Unii Europejskiej. Odmówiła także objęcia dopłatami mrożonych truskawek, malin, koncentratu jabłkowego – objętych dopłatami w unii Europejskiej. Unia odmówiła wsparcia finansowego dla zielarzy i zakładów zielarskich w Polsce.
Z „Rzeczpospolitej” z 5 marca 2003 r. dowiadujemy się, że w wyniku rozszerzenia Unii Europejskiej o 10 nowych państw liczba rodzin rolniczych wzrośnie z 7 mln do 15 mln, zaś produkcja rolna w nowo poszerzonej Unii z powodu narzuconych niskich limitów zwiększy się tylko o 1/4.
Należy podkreślić, że na 8 mln gospodarstw na terenie krajów nowoprzyjętych przypadnie 1/4 ogólnej produkcji rolnej Wspólnoty Europejskiej, natomiast 3/4 przypadnie dotychczasowym gospodarstwom Unii, które w sumie liczą 7 mln rodzin rolniczych.
Należy podkreślić, że na jednego mieszkańca w Polsce przypada dwa razy więcej użytków rolnych niż na jednego mieszkańca w Unii Europejskiej. Za przekroczenie limitów ściągane będą wysokie kary. Jak podała „Rzeczpospolita”, na przykład rolnicy włoscy zostali obciążeni przez Brukselę karą w wysokości prawie miliarda euro za przekroczenie limitów w latach 1995-2001. Jest to półtora raza więcej, niż wynosi budżet Polski na rolnictwo. Tak ograniczone limity na produkcję w Polsce, spowodują upadek wielu mleczarni. Jak podaje w „Rzeczpospolitej” Jędrzej Bielecki korespondent z Brukseli, spośród istniejących obecnie około 400 mleczarni jeszcze w 2003 r. upadnie 80. Na dzień dzisiejszy wymogi Unii spełnia zaledwie 38 mleczarni. 178 mleczarni ma spełnić warunki do 1 maja 2004 r., a 113 uzyskało od Unii 2,5-roczny okres przejściowy. To znaczy, że w ciągu 2,5 roku po wejściu do Unii Europejskiej mleczarnie te muszą spełnić wszystkie wymogi. Jeśli jedne i drugie nie spełnią warunków w narzuconym przez Unię czasie, zostaną zamknięte. Jeżeli upadną mleczarnie, upadną w tym regionie także gospodarstwa mleczarskie, a limity na mleko wykupią obcy. Zagrożone upadkiem są mniejsze gospodarstwa rolne, posiadające 2–4 krowy, ponieważ właścicieli tych gospodarstw nie będzie stać na zakup drogich dojarek i lodówek na mleko. Bez nich wypełnienie norm unijnych będzie niemożliwe.
W trudnej sytuacji znajdą się zakłady mięsne. Na 3650 zakładów mięsnych obecnie tylko 90 spełnia wymogi Unii Europejskiej. „Rzeczpospolita” podaje, że do maja 2004 r. (do momentu integracji) upadnie co najmniej 1500 rzeźni, ubojni i masarni. Inne źródła przewidują upadek ponad 2 tys. tego rodzaju zakładów. Upadek zakładów mięsnych pogorszy i tak trudną sytuację hodowców trzody chlewnej. Zaistnieją wówczas idealne warunki do przejęcia hodowli trzody chlewnej w Polsce przez międzynarodowe koncerny.
W trudnej sytuacji znajdą się również zakłady zbożowo-młynarskie. Jak podaje Mieczysław Jackiewicz z Krajowej Rady Przetwórstwa Zbożowego, po wejściu do Unii Europejskiej 82% podmiotów z branży zbożowo-młynarskiej i piekarskiej będzie miało trudności z utrzymaniem się na rynku.
Wymogiem Unii Europejskiej jest prowadzenie przez rolników skrupulatnej, uciążliwej i kosztownej identyfikacji zwierząt gospodarskich. Za brak kolczyków w uchu zwierzęcia rolnik zapłaci karę, a jeżeli w ciągu 2 dni nie przedstawi dokumentów potwierdzających pochodzenie zwierzęcia, powiatowy lekarz weterynarii nakaże jego zabicie i zniszczenie zwłok pod nadzorem – na koszt rolnika.
Akcesja Polski do Unii Europejskiej zagrozi także polskiej flocie rybackiej i zakładom przetwórstwa rybnego. W czasach przed Okrągłym Stołem trzy duże jednostki państwowe łowiły rocznie 800 tys. ton ryb. Obecnie połowy wynoszą kilkanaście tysięcy ton. Corocznie importujemy około 250 tys. ton ryb. Unia Europejska zobowiązała Polskę do dalszej redukcji floty rybackiej i ograniczenia połowów. Tylko firmy zarejestrowane i spełniające wymogi Unii będą mogły funkcjonować na rynku ryb. Droga, jaką musi pokonać ryba od połowu do konsumenta, będzie ściśle rejestrowana. Niedopuszczalny będzie handel indywidualny rybami tzw. niewymiarowymi. Za taki handel karę zapłaci sprzedający i ten, kto je złowił. Komisja Europejska niepokoi się, że Polska opóźnia się z budową systemu rejestracji kutrów rybackich oraz instalacji na pokładach odbiornika satelitarnego, kontrolującego, czy nie są przekraczane limity połowowe.
W negocjacjach z Unią Europejską rząd polski wyraził zgodę na nieograniczoną sprzedaż cudzoziemcom polskiej ziemi, w tym rolnej i leśnej, już po 12 latach od momentu wejścia Polski do Unii, po 7 latach dzierżawy w części północnej i zachodniej Polski i po 3 latach dzierżawy na pozostałych terenach Polski.
Bruksela postanowiła, a Polska wyraziła zgodę, że termin dzierżawy uprawniającej do zakupu ziemi będzie liczony od dnia zawarcia umowy, a nie od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Unia narzuciła także rządowi polskiemu honorowanie umów ustnych dzierżawy. Po wejściu Polski do Unii przejęciem przez Niemców będą szczególnie zagrożone, ziemie odzyskane stanowiące 1/3 terytorium Polski. Rolnicy tam gospodarujący nie posiadają aktów własności. Są wieczystymi dzierżawcami albo posiadają akt nadania.
Po wejściu do Unii Europejskiej wzrosną stawki podatku VAT w rolnictwie i wyniosą 7% na produkty rolne i 22% na środki do produkcji i usługi. Przyczyni się to do wzrostu cen żywności w Polsce. Podrożeje także sprzęt rolniczy, usługi w rolnictwie i wszystkie środki do produkcji rolnej. Rolnicy będą zobowiązani do przejścia na rozliczenia ogólne podatku VAT. Zmuszeni będą do prowadzenia pełnej i żmudnej rachunkowości. Za popełnione błędy w wypełnianiu formularzy narażeni będą na wysokie kary lub będą musieli opłacać księgowych. Kary za popełnione pomyłki lub opóźnienia w ewidencjonowaniu faktur mogą wynosić od 223 zł do 6000 tys. zł. Kary za inne ważniejsze przewinienia mogą sięgać od kilkunastu tysięcy do kilku milionów złotych – takie informacje podali przedstawiciele Ministerstwa Finansów na posiedzeniu Senackiej Komisji Rolnictwa tuż przed uchwaleniem ustawy o podatku VAT w rolnictwie.
Taki system rozliczeń umożliwi Brukseli szczegółową kontrolę produkcji żywności i jej obrotu w Polsce. Będzie to rodzaj wywiadu gospodarczego. Skończy się wolność polskiego rolnika, a tym samym podmiotowość i wolność Polski. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej niemożliwa będzie sprzedaż żywności bezpośrednio od rolnika do konsumenta. Pośrednikami w handlu będą giełdy towarowe, super- i hipermarkety. Nie będzie możliwe wprowadzanie żywności do obrotu bez certyfikatów. Dokładna kontrola jakościowa mięsa, jaj, owoców, warzyw umożliwi uzyskanie takiego certyfikatu. Żywność będzie kontrolowana w gospodarstwie podczas produkcji, w czasie transportu, przetwórstwa i sprzedaży. Szczegóły dotyczące tych wymogów poznamy po wydaniu przez rząd 50 nowych rozporządzeń, dotyczących bezpieczeństwa żywności. Wymóg posiadania certyfikatów unijnych na polską żywność spowoduje zmniejszenie eksportu do Unii Europejskiej polskich towarów, zarówno spożywczych, jak i przemysłowych. Po integracji z Unią spadnie także eksport z Polski do krajów trzecich. Unia Europejska zażądała od rządu polskiego wypowiedzenia 99 międzynarodowych umów handlowych, podpisanych przez rządy polskie od zakończenia II wojny światowej. Po integracji o tym, z kim będzie nam wolno handlować i w jakim zakresie, będzie decydowała Unia Europejska. Niemożliwość
sprostania przez polskich rolników wymogom Unii Europejskiej spowoduje
(jak twierdzą zachodni i polscy eksperci) utratę miejsc pracy przez
ponad 2 mln rolników, co razem z ich rodzinami pozbawi środków do życia
i w dużej mierze dachu nad głową około 8 mln ludzi.
|
|