ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Jan Piwowarski

Polityka i Strategia

Jeśli nie Unia Europejska, to co? Cz. II

NPW 3-4, 2003 

Zdecydowana większość Polaków, pomimo nachalnej, kłamliwej propagandy prounijnej, zdaje sobie sprawę, że wejście w struktury Unii Europejskiej nie rozwiąże naszych problemów gospodarczych, społecznych czy politycznych, tylko je spotęguje i wywoła nowe. Ogłaszane sondaże opinii publicznej, mówiące, że większość Polaków opowiada się za przystąpieniem do UE, są najczęściej fałszowane i manipulowane w celu wpływania na zachowania wyborców. W czasie dyskusji zwolennicy przystąpienia do UE, nie mając argumentów merytorycznych, uciekają się do wybiegu w postaci sloganu: „ Jeśli nie UE, to Białoruś?”. Nie dajmy się tym zaskoczyć i ogłupić. Polska to nie Białoruś. A ponadto zła opinia o Białorusi jest wyolbrzymiana w mediach należących do globalistów, ponieważ prezydent Łukaszenka pomimo wielu złych decyzji, nie pozwolił przejąć globalistom majątku Białorusi, nie dopuścił do bezrobocia, jakie mamy w Polsce, oraz ukrócił działalność lobby żydowskiego inspirowanego zza granicy, w wyniku czego Białoruś opuściło  80% mieszkających tam uprzednio Żydów.

 

Polska w ostatnich kilkunastu latach na skutek sprawowania władzy przez obcy, działający na  jej szkodę establishment poniosła olbrzymie straty we wszystkich dziedzinach. Stosując terapię szokową, ograbiono  drobnych ciułaczy z kilkunastu miliardów dolarów i zadłużono przedsiębiorstwa, doprowadzając znaczną ich część do upadku. Rolnictwo zniszczono niekontrolowanym importem dotowanych produktów żywnościowych. Za kilka procent realnej wartości wyprzedano 65 % przemysłu i 80% banków. Doprowadzono do upadku większość spółdzielni. Zniszczono struktury państwa i uczyniono Polskę bezbronną przez „restrukturyzację wojska”. Dzieci stalinowców dokonały destrukcji we wszystkich dziedzinach gospodarki narodowej, zniszczyli większość substancji materialnej i dokonali olbrzymich spustoszeń w sferze moralnej. Na skutek tego Polska spadła z 10. miejsca najbardziej uprzemysłowionych krajów świata na miejsce 56. Dopuszczono do zjednoczenia Niemiec, zawierając jednocześnie niekorzystny układ, który już stanowi zagrożenie dla naszej niepodległości i suwerenności. Doprowadzono do olbrzymiego bezrobocia i powszechnego ubóstwa Polaków, ale jest to dopiero początek nieszczęść, które nas spotkają po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej.

 

Czy w tej sytuacji Polska jest w stanie istnieć i rozwijać się poza strukturami UE? Na to pytanie musimy sobie odpowiedzieć. Polska pozostając poza UE nie będzie krępowana jej prawem i dyrektywami komisarzy. Dowodem, jak oni mogą być zakłamani i perfidni, działając na naszą niekorzyść, jest przykład zmiany warunków finansowania polskiego rolnictwa, uzgodnionych w Kopenhadze. Przeciwdziałanie trudnościom w różnych dziedzinach będzie wymagało szybkich i odważnych decyzji, których podjęcie skostniałe, zbiurokratyzowane i skorumpowane struktury UE będą utrudniały albo uniemożliwiały.

 

Pomimo katastrofalnie spadającego przyrostu ludności jesteśmy jeszcze najmłodszym narodem Europy. Obecnie wchodzi w dorosłe życie wyż demograficzny. Wystarczy tylko stworzyć przyjazne dla rodzin warunki życia, by przywrócić wysoki przyrost naturalny, a wtedy nie będzie problemu z utrzymaniem starzejącej się części społeczeństwa, z którym już boryka się Zachód.

 

Największym bogactwem każdego narodu są w miarę dobrze wykształceni, chętni do pracy ludzie. Każdy naród budując swoje państwo, powinien tak je organizować, by w danych warunkach maksymalnie zabezpieczało potrzeby wszystkich obywateli  oraz wykorzystywało wysiłek i zdolności każdego z nich do budowania dobra wspólnego. Jeśli tego nie robi, nie spełnia swojej roli.

 

Olbrzymie bezrobocie, które mamy w Polsce, nie wynika z obiektywnych warunków, tylko jest wywołane  celowym działaniem rządzących Polską ekip w interesie obcych państw i nacji, głównie niemieckiej i żydowskiej. Obydwie są zainteresowane wyzyskiem i niszczeniem narodu polskiego przez odebranie mu ziemi i innego majątku, bezwzględną eksploatację ekonomiczną i powolną likwidację fizyczną. Nacje te w realizacji tego celu posługują się agendą globalizmu, jaką jest UE, dotychczas przy pomocy umowy stowarzyszeniowej, a w przyszłości już bezpośrednio przez jej struktury.

 

Drugim powodem bezwzględnego ataku na Polskę sił zorganizowanego zła, niosących cywilizację śmierci, jest fakt, że Kościół polski jest najzdrowszą cząstką Kościoła powszechnego.

 

Od czego w tej sytuacji Polacy powinni zacząć? Wszystkie polskie organizacje powinny przeciwstawić się przystąpieniu do UE, koordynując swoje działania, posługując się wszystkimi dostępnymi środkami. Najlepszym sposobem przekonywania  jest rozmowa poparta ulotką. Należy wspólnie wymusić na decydentach część środków na materiały i dostęp do mediów elektronicznych. Należy zorganizować manifestacje. Aktywniejsze i lepiej przygotowane osoby powinny się zorganizować we wsiach, gminach, dzielnicach i miastach w celu obsadzenia komisji wyborczych. Pamiętając o fałszowaniu wyników w przeszłości, trzeba dołożyć wszelkich starań, by do tego nie dopuścić. Dlatego komisje wyborcze wszystkich szczebli muszą być obsadzone przez naszych członków  i mężów zaufania. W gminach i dzielnicach koniecznie potrzebne będą ośrodki, do których członkowie komisji, albo mężowie zaufania przekażą, najpierw telefonicznie, a potem pisemnie, wyniki wyborów z obwodowych komisji wyborczych. Ośrodki gminne z kolei przekażą  wyniki do ośrodków wojewódzkich, posługując się hasłem. Równoległe liczenie głosów jest konieczne. Wygrane referendum powinno dodać Polakom pewności siebie i przyczynić się do wiary we własne siły.

 

Kolejnym etapem powinno być zorganizowanie się i wygranie wyborów parlamentarnych. Należy wyeliminować tych, którzy przez swoje dotychczasowe rządy narobili tyle szkód. Następnie musi być wypowiedziany układ stowarzyszeniowy z UE, który spowodował deficyt w handlu 63 mld dolarów i wzrost bezrobocia o 2 miliony. Granice powinny być uszczelnione a import ograniczony. Powinno to wywołać zapotrzebowanie na nasze produkty i przyczynić się do spadku bezrobocia o około 30%.

 

Główny impuls wzrostu zatrudnienia wywołany zostanie dopiero zmianą polityki ekonomicznej. Polegać ona będzie na likwidacji Rady Polityki Pieniężnej, która jest głównym winowajcą obecnych trudności ekonomicznych. Jest odpowiedzialna za zdławienie naszej gospodarki za pomocą lichwiarskich stóp procentowych, utrzymywanych głównie w interesie kapitału spekulacyjnego. Pieniądz sam w sobie nie jest towarem, tylko miernikiem wartości, a  system finansowy pełni rolę krwiobiegu gospodarki. By gospodarka mogła dobrze funkcjonować, musi istnieć równowaga pomiędzy podażą pieniądza a ilością towarów na rynku. Od czasu terapii szokowej zastosowanej w naszej gospodarce  przez p. Balcerowicza cierpi ona na chroniczny brak środków płatniczych, który powoduje zatory płatnicze, dezorganizację procesów produkcyjnych, podrożenie kredytów, wzrost cen, mniejszą konkurencyjność produktów i w końcu bankructwa zakładów. Ponadto nadwartość złotówki, wynikająca z wysokich stóp procentowych, powoduje, że nieopłacalny jest eksport. Cały mechanizm niszczenia naszej gospodarki był precyzyjnie zaplanowany przez Sorosa i Saksa, a perfekcyjnie realizuje go p. Balcerowicz. Skrajny monetaryzm jest powszechnie stosowanym narzędziem do lichwiarskiego wyzysku biedniejszych krajów przez kapitał spekulacyjny. Polska gospodarka stała się ofiarą takiego drapieżnego monetaryzmu, który sprawia, że zyski zamiast odkładać się w przedsiębiorstwach, gdzie je wypracowywano, przechwytywane były i są przez banki. W konsekwencji doprowadziło to naszą gospodarkę do zapaści  i olbrzymiego bezrobocia ze wszystkimi  tego konsekwencjami.

 

Po likwidacji Rady Polityki Pieniężnej i postawieniu jej członków przed Trybunałem Stanu politykę ekonomiczną należy realizować przy pomocy Ministerstwa Finansów i Narodowego Banku Polskiego pod nadzorem parlamentu. Pierwszym krokiem powinno być wycofanie naszych rezerw dewizowych, a w razie trudności należy zagrozić przejęciem majątku państwowego i prywatnego należącego do kraju stwarzającego trudności. Należy zmienić 220 art. Konstytucji, który pozwala w majestacie prawa zawłaszczać  kilkanaście procent budżetu, zapisane w nim pod pozycją „obsługa długu krajowego”. W  bieżącym roku pozycja ta wynosi 29 770 000 000 zł, to jest 15,43 % całości budżetu. Za uchwalenie tej antypolskiej Konstytucji wszyscy, którzy się do tego przyczynili, powinni stanąć przed Trybunałem Stanu albo przed sądem. Finansując deficyt budżetowy z NBP, koszt obsługi nie powinien przekroczyć 300 mln zł. Następnym segmentem ekonomiki państwowej są agencje, przez które przechodzi około połowy środków budżetowych, które w dużym procencie są rozkradane, marnotrawione i przejadane przez ich administrację. Likwidując je i organizując finansowanie bezpośrednio z Ministerstwa Finansów, można uzyskać oszczędność również w wysokości około 15% całości budżetu. Finansując deficyt budżetowy z NBP i likwidując agencje, zyskujemy oszczędność w wysokości około 30 % całości budżetu, co jest odpowiedzią dla pytających, skąd wziąć środki na najpilniejsze potrzeby. Kolejną oszczędnością, już poza sferą budżetową, na której zyskaliby kredytobiorcy, czyli głównie przedsiębiorcy, wynikającą z  pozbawienia banków komercyjnych prawa kreowania pieniądza, polegającą na 2-3-krotnym obniżeniu oprocentowania kredytów. Ponadto NBP powinien rozwinąć sieć swoich placówek, czyli iść w kierunku przeciwnym niż p. Balcerowicz, który likwiduje placówki w byłych miastach wojewódzkich. Politykę kredytową powinien kreować NBP zgodnie z założeniami rządu, uchwalonymi przez parlament w ustawie budżetowej. Kolejną oszczędność, wprawdzie już mniejszą, można uzyskać, likwidując podatek od jednostek budżetowych, ponieważ zaoszczędzi się na administracji i uchroni trochę lasu przed przemiałem na papier. W dalszej kolejności należy przeanalizować wszystkie umowy prywatyzacyjne i te, które zostały dokonane z naruszeniem prawa, a jest ich większość, unieważnić. Wyciągnąć trzeba również konsekwencje w stosunku do podmiotów, które nie wywiązały się z obowiązków przyjętych w umowach prywatyzacyjnych.

 

Przechodząc do sfery wytwórczej, wypowiedzenie umowy stowarzyszeniowej z UE, uszczelnienie granic i zastosowanie barier granicznych, zwłaszcza dla produktów dotowanych, wywoła niszę towarową na naszym rynku, która powinna spowodować powstanie od 1 do 1,5 mln miejsc pracy. Siła nabywcza nowo zatrudnionych osób zwiększy zapotrzebowanie na towary, co przełoży się na kolejne powstanie nowych miejsc pracy, a równocześnie poprawi sytuację budżetową przez zasilenie podatkami od płac i przedsiębiorstw, zmniejszając zarazem wydatki w sferze socjalnej. Główny impuls szybkiego wzrostu gospodarczego i spadku bezrobocia do naturalnego, wynoszącego 3 do 5 %, może nastąpić dopiero po zmianie polityki ekonomicznej. Oczywiście przeorientowanie naszej polityki i gospodarki nie obejdzie się bez retorsji ze strony międzynarodowych koncernów, kapitału spekulacyjnego i związanych z nimi rządów obcych państw. Jeśli bylibyśmy sumarycznie eksporterem, byłoby to groźne. Z uwagi na to, że import przewyższa eksport, więcej do stracenia mają oni. Pozytywnym przykładem jest wygranie przez Polskę wojny celnej z Niemcami w okresie międzywojennym, kiedy nasza pozycja była o wiele trudniejsza. Dodatkowymi argumentami są: zaprzestanie spłacania kredytów zaciągniętych przez poprzednie ekipy, nacjonalizacja majątku podmiotów z danych krajów, zablokowanie rurociągów i tranzytu. Groźne ze względu na niepokoje społeczne mogą być trudności w zaopatrzeniu ludności w żywność i energię, dlatego rozpoczynając reformy, należy przejąć kontrolę nad tymi dziedzinami, by wrogom Polski uniemożliwić destrukcję w tych dziedzinach. Za kilka lat destrukcja gospodarki i struktur naszego państwa, zwłaszcza gdybyśmy się znaleźli w UE, może być tak daleko posunięta, że wprowadzanie reform okaże się niemożliwe. Najwięcej trudności może sprawić wyszukanie dostatecznej liczby uczciwych i przygotowanych ludzi do przeprowadzenia zamierzonych reform.

 

Pomimo destrukcyjnej i niszczącej działalności wszystkich kolejnych ekip rządzących Polską istnieją realne możliwości zorganizowania gospodarki tak, by służyła ona przeciętnemu Polakowi, by miał on pracę i mógł zapewnić godziwe warunki egzystencji dla swojej rodziny, czuł się u siebie i nie musiał się tułać po obcych krajach za kawałkiem chleba. Polska jest pięknym krajem, o zwartym kształcie, posiadającym duże zasoby nieskażonej ziemi, zdolnej wyżywić dwukrotnie większą od dotychczasowej liczbę mieszkańców. Zasiedlają ją w historycznie ukształtowanych wsiach ofiarni, pracowici chłopi, uprawiający ją zgodnie z ustanowionymi przez Pana Boga prawami natury, gotowi jej bronić za cenę życia, czego wielokrotnie dowiedli. Wytwarzają zdrową żywność, która w krótkim czasie będzie towarem bardzo poszukiwanym. Nasi wrogowie doskonale wiedzą, że polska wieś, której przewodnikiem duchowym był ofiarny, patriotyczny kapłan, stanowiła matecznik, z którego po kolejnych zawieruchach dziejowych odradzał się naród polski. Postanowili ją zniszczyć, a kapłanom odebrać autorytet, ośmieszając ich. Nie udało się fizycznie zniszczenie w poprzednim systemie, więc postanowiono zastosować zmasowany atak za pomocą różnych środków. Oprócz ekonomicznego niszczenia stosuje się ogłupiającą propagandę, zwłaszcza telewizyjną, indoktrynację dzieci i młodzieży w szkole, szykanowanie przez administrację i sądy, a nawet zarażenie liberalizmem znacznej części kapłanów, którzy zamiast być przewodnikami, powodują chaos, nawołując do UE. Polskie patriotyczne duchowieństwo musi otrząsnąć się z uśpienia, uporać się w swoich szeregach z zagubionymi i tymi, którzy będąc wilkami, przywdziali owczą skórę, wiernym powiedzieć całą prawdę o grożącym niebezpieczeństwie i sposobach jego uniknięcia. Prawdopodobnie odniesie to lepszy skutek, jeśli zostanie zrobione poza amboną. Jeśli pozostanie bierne, biorą na swoje sumienie olbrzymi ciężar i odpowiedzialność przed Panem Bogiem i historią. Na nich spadnie odium zniszczenia wsi, osłabienia Wiary, upadku Kościoła i zatracenia wielu dusz.

 

Tylko raz w historii Polski, w 1920 r., od duchowieństwa i wsi zależało również wiele,  a wieś nie była zaczadzona telewizyjną propagandą. Czasu jest dramatycznie mało, ale wierzymy, że zainspirowani przez swoich duszpasterzy, wierni otrząsną się i z pomocą Bożą za pośrednictwem Królowej Polski, głosując nie UE, powstrzymają nową szatańską totalitarną doktrynę, zwaną globalizmem, niosącą cywilizację śmierci, zagładę Polski, upadek Wiary, zniszczenie Kościoła i zatracenie wielu dusz. Jeśli pozostaniemy wierni Panu Bogu, to i On nam będzie błogosławił, również w życiu doczesnym. Przecież dał nam we władanie wspaniałą ziemię, pokrytą bujną szatą roślinną, obfitującą w zwierzynę, o najlepszym do życia klimacie, nie gorącym, ale i nie zimnym, wolną od trzęsień  i wybuchów wulkanów, huraganów i cyklonów, zasobną w większość potrzebnych minerałów. Dobrowolna zgoda na jej odebranie będzie grzechem przeciwko czwartemu przykazaniu, tak jak wyciąganie ręki po cudzą jest grzechem przeciwko piątemu przykazaniu. Nasza ziemia posiada udokumentowane złoża ropy naftowej, gazu, węgla kamiennego i brunatnego, miedzi, soli, siarki, cynku, ołowiu i żelaza na około 100 lat. Na 90% obszaru naszego kraju zalegają zasoby wód geotermalnych. Mamy wymarzone położenie gospodarcze, ponieważ przez Polskę prowadzą najkrótsze drogi Wschód – Zachód i Północ – Południe. Poprzedni system kształcenia, wyłączając zakłamaną historię i nauki społeczne, był jednym z najefektywniejszych. Posiadamy dobrą kadrę naukowo-techniczną i wiele wspaniałych zespołów naukowych. Nawet i w tej dziedzinie zaplanowana jest destrukcja przez odesłanie połowy kadry na emerytury i rozbicie zespołów. Wschód, a zwłaszcza Rosja, zainteresowany jest wykorzystaniem naszych zespołów naukowych, a transfer myśli technicznej jest najbardziej opłacalnym eksportem. Podstawowym celem zmasowanego ataku jest wydarcie nam tej wspaniałej, zasobnej ziemi, a z nas zrobienie niewolników, tułaczy albo żebraków i zniszczenie naszej gospodarki, by nie stanowiła dla nich konkurencji. Młodemu pokoleniu, ogłupionemu zmasowaną propagandą, marzącemu o wyjeździe za granicę, należy uprzytomnić, że gdyby nawet osiągnęli sukces, co będzie udziałem tylko nielicznych, nie będą szczęśliwi, bo każdego Polaka po krótkim okresie fascynacji zżera tęsknota za rodzinnym krajem, która z czasem staje się trudna do zniesienia. Natomiast zdecydowaną większość czeka żywot ludzi drugiej kategorii, wyzyskiwanych, ośmieszanych, oszukiwanych i spychanych na margines. Starzejącej się Europie Zachodniej potrzeba młodych, silnych i naiwnych parobków, którzy za półdarmo będą na jej zniedołężniałe społeczeństwa pracowali. Wielu nie wytrzyma psychicznie, popadnie w nałogi i kłopoty, kończąc w slumsach.

 

Jeśli uwierzymy we własne siły, pozbędziemy się naszej najgorszej wady, czyli bezinteresownej zawiści w stosunku do najlepszych spośród nas, wyzbędziemy się naiwnej wiary w dobrą wolę obcych, zorganizujemy się i wybierzemy najlepszych spośród siebie, to Polska, wprowadzając w życie społeczną naukę Kościoła, do czego ma największe predyspozycje, może stać się krajem zasobnym, zabezpieczającym godne życie zwykłym rodzinom. Jest tylko jeden warunek: to ekonomia ma służyć człowiekowi, a nie człowiek ekonomii. Ale tak ustawić ekonomię i gospodarkę mogą tylko uczciwi Polacy. Można być pewnym, że tego nie zrobi rządzący Polską od 58 lat obcy establishment, który poprzednio służył Moskwie, a teraz Brukseli, realizując program Klubu Rzymskiego, który zakłada zmniejszenie liczby Polaków do 15 milionów. Zostaną oni pozbawieni własności i staną się parobkami u obcych na polskiej ziemi. Jeśli nie staniemy na wysokości zadania, przyszłe pokolenia Polaków czeka los Palestyńczyków, Kurdów czy Czeczeńców. Dla przegranych świat nie ma litości. Na oczach świata w bestialski sposób mordowany,  upokarzany i niszczony  jest przez Żydów naród palestyński. Do dzieci palestyńskich uzbrojona po zęby armia izraelska strzela bezkarnie jak do kaczek i nazywa ich terrorystami.

 

Przyjrzyjmy się, kto rządzi w Polsce i w czyim interesie. Czy w przyszłości do polskich dzieci na polskiej ziemi nie będą strzelali, jak strzelają do dzieci palestyńskich na palestyńskiej ziemi? Czy nie będą z niej wypędzane przez głód, nędzę albo prześladowanie? Należy pamiętać, kto przeciwstawiał się odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Kto wydawał i rozstrzeliwał Polaków, sporządzał listy do deportacji, gdzie większość straciła życie. Kto bestialsko mordował w Katyniu, Charkowie i innych miejscach kaźni, kto upił się przy otwarciu tam cmentarza? Kto nas wplątuje w konflikty międzynarodowe w interesie obcych państw czy międzynarodowych korporacji, poprzednio w Afganistanie, a ostatnio w Iraku. Już w czasie poprzedniej wojny w Iraku ponieśliśmy olbrzymie straty gospodarcze, których nikt nam nie zrekompensował. Ostatnie wydarzenia dowodzą, że przynależność do NATO nie gwarantuje pomocy w razie potrzeby, dlatego należy rozważyć wycofanie się z tego Paktu. Czy straciliśmy nie tyko godność, ale nawet instynkt samozachowawczy? Czy w przyszłości nasze kościoły nie będą szturmowane czy oblegane jak Bazylika Narodzenia Pańskiego w Betlejem, gdy schronią się tam Polacy w obawie o utratę życia? Przedsmak tego mamy w Wielkopolsce, gdzie do pokojowo protestujących chłopów, zmuszonych do tego tragiczną sytuacją ekonomiczną gospodarstw, wywołaną polityką tego rządu, strzela się jak do przestępców, a minister odpowiedzialny za resort, wezwany do parlamentu celem wyjaśnienia, popisuje się butą i arogancją.

 

Zamiast wchodzić do następnego kołchozu, który niesie większe zagrożenia niż poprzedni, wykorzystajmy dla wspólnego dobra zasoby ludzkie i bogactwa, w które zasobna jest nasza ziemia i wspaniałe położenie gospodarcze. Potrzeb mamy tak dużo, że pracy wystarczy dla wszystkich chętnych na najbliższe kilkadziesiąt lat. Zrezygnujmy z budowy autostrad, które kaleczą ziemię, a samochody po nich jeżdżące zatruwają powietrze. Transport tranzytowy samochodów ciężarowych przerzućmy na platformy kolejowe. Ukróci to kontrabandę. Zwiększy zapotrzebowanie na węgiel, zużywany  do wytwarzania prądu elektrycznego napędzającego elektrowozy i wytopu stali potrzebnej do produkcji platform i modernizacji linii kolejowych. Nie trzeba będzie likwidować kopań, hut i zwalniać kolejarzy. Zakłady energetyczne będą lepiej wykorzystane. W pełni wykorzystać należy przemysł stoczniowy, który ma wspaniałą kadrę konstruktorską i dobrych fachowców. Częściowo już się rozproszyli, ale istnieje jeszcze możliwość ich zorganizowania. Z prawie trzystu statków wybudowanych w ciągu ostatnich czterdziestu lat ani jeden nie zatonął. Polskie stocznie mają bardzo dobrą opinię. Jego obecne trudności powstały przez sztucznie stworzone bariery ekonomiczne w celu wyeliminowania polskich stoczni z konkurencji. Jedno miejsce pracy w stoczni przekłada się na kilka miejsc pracy w zakładach kooperujących. Odtworzyć należy przemysł włókienniczy. Obronność musi opierać się o uzbrojenie produkowane w naszych zakładach, ponieważ zwiększa się przez to bezpieczeństwo kraju i jego niezależność, a badania zwiększają osiągnięcia nauki.

 

Kluczową rolę powinno odgrywać rolnictwo oparte na rodzinnych gospodarstwach rolnych. Gospodarstwo rodzinne to takie, które w normalnych warunkach obrabiane jest siłami rodziny, ziemia jest jej własnością  i stanowi dla niej główne źródło utrzymania. Jego wielkość powinna być ograniczona i nie przekraczać od 100 do 200 ha. Chłopi oprócz wytwarzania żywności będą pełnili rolę strażników polskości ziemi. Tam, gdzie rodziny chłopskie posiadały własną ziemię, pomimo kataklizmów dziejowych polskość się ostała. Rząd powinien opracować bilans żywnościowy Polski, na podstawie którego powinna być zorganizowana kontraktacja płodów, by nie dopuścić do chaosu na rynku rolnym. Powinno się stworzyć takie warunki, żeby przemysł przetwórczy sukcesywnie przechodził w ręce rolników, dostarczających do niego swoje produkty. Ziemia nie wykorzystywana do wytwarzania żywności albo skażona powinna być wykorzystana do produkcji przemysłowej (biopaliwa i inne). Przy prawie pełnym zatrudnieniu wzrośnie siła nabywcza społeczeństwa i  zapotrzebowanie na towary konsumpcyjne. To dodatkowo ożywi gospodarkę i zwiększy wpływy do budżetu. Przy pomocy ożywienia gospodarczego i odpowiedniej polityki ekonomicznej należy zrównać dochodowość pracy w przemyśle i rolnictwie.

 

Już nawet na podstawie fragmentarycznych danych można się przekonać, że korzystniejsza jest własna droga rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego niż kolonialna zależność, jaką zafundowała nam UE. Fakt ten potwierdza przykład krajów skandynawskich. Finlandia i Szwecja weszły do UE, co spowodowało długotrwały wzrost bezrobocia, upadek większości gospodarstw rolnych, przejęcie przez obcy kapitał sztandarowych firm, jak Sab, Wolwo i Gripen, spadek w skali wieloletniej PKB i podupadanie służby zdrowia i opieki społecznej, którą w przeszłości szczyciły się te kraje. W tym samym czasie Norwegia, posiadając podobne warunki, będąc poza UE, notuje kilkuprocentowy przyrost PKB, pełne zatrudnienie własnych obywateli, a nawet zatrudnianie cudzoziemców z braku własnych, ogólny wzrost dobrobytu i rozkwit swoich firm. Drugim przykładem jest Szwajcaria, gdzie w niemieckojęzycznych kantonach  graniczących z Niemcami i Austrią w czasie ubiegłorocznego referendum Szwajcarzy, znając dokładnie warunki unijne, w 90 % głosowali przeciwko przystąpieniu. Dawana nam za przykład Hiszpania w czasie wchodzenia do UE miała bezrobocie 9,8%, które po kilku latach wzrosło do 26%, a obecnie wynosi kilkanaście procent, chociaż kraj ten został przyjęty na jednakowych warunkach z pozostałymi. Jeśli poza UE dobrze sobie radzą mniejsze i mniej zasobne kraje, to tym bardziej poradzimy sobie my. Mając dostęp do morza, współpracować powinniśmy ze wszystkimi krajami, ze szczególnym uwzględnieniem Wschodu bo nasze gospodarki są komplementarne.

 

Wierzymy, że Polacy znając UE poprzez układ stowarzyszeniowy i neokolonialne warunki podyktowane w Kopenhadze, podejmą odpowiedzialną decyzję, by nie narazić się na wyrzut poety z Czarnolasu, który powiedział: „Nowe przysłowie Polak sobie kupi, że jest przed szkodą i po szkodzie głupi”.

 

Powrót do strony głównej Archiwum

Powrót do strony głównej NPW