ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Redakcja

Wstęp

PRZEDWYBORCZE  ZNAKI  ZAPYTANIA

NPW 7-8, 2002

  

W ślad za eksterminacją fizyczną i moralną resztek elit politycznych II Rzeczypospolitej w latach 1949-1989 nastąpiła totalna indoktrynacja marksistowko-heglowska. Jej owocem jest aktualna sytuacja polityczna, mająca doprowadzić do tego, czego nie udało się zrealizować zaborcom – do likwidacji państwa i narodu polskiego.
Indoktrynacja  ówczesna  utrwaliła  powszechne przekonanie, że władza ma zawsze rację, a tylko czasami się myli, ale wtedy posiada zdolność samonaprawiania tego, co uważa za błąd. To  przekonanie, streszczające się w zawołaniu: „Socjalizm – tak! Wypaczenia – nie!”, umożliwiło dokonanie pierestrojki bez ryzyka utraty władzy.
 
Partia wraz ze wspierającymi ją satelitami politycznymi przeprowadziła głęboką transformację, włączając w to zmianę nazw i dopuszczenie opozycji kosmopolitycznej oraz wychowanej przez nią katolewicy  do udziału w rotacji władzy.  Równocześnie masoneria  przeniosła stolicę światowego socjalkomunizmu z Moskwy do Brukseli, aby kontynuować budowę nowego imperium zła pod hasłem jednoczenia Europy w ramach Unii Europejskiej. Jedna czerwona pięcioramienna gwiazda została rozmieniona  na wiele, złotych pięcioramiennych  gwiazd dla członków UE. Męczeństwo krwi zostało zamienione na pokusę złota.
 
Transformacja taka nosi znamiona ponurej genialności, ponieważ szary obywatel zachował do dziś  poczucie ciągłości życia politycznego, wśród „błędów i wypaczeń” kolejnej  władzy.
 
Skutki tamtej indoktrynacji budzą przerażenie. Kto  upomniał się o prawo Boga do czczenia Go w dni świąteczne, zlikwidowane przez  Sejm Ustawodawczy RP w dniu 18.01.1951? Kto protestował przeciwko  oddzieleniu „grubą kreską” starego internacjonalizmu  moskiewskiego  od nowego internacjonalizmu  brukselskiego? Kto zastanawiał się, dlaczego symbolem transformacji został obwołany pierwszy „niesocjalkomunistyczny” premier, który w tamtych latach szkalował bezkarnie J.E. ks. bpa Czesława Kaczmarka, prześladowanego przez władze socjalkomunistyczne? Dlaczego autorytet Kościoła został dziś zredukowany do roli głosu w dyskusji, a obywatele zachęceni do organizowania się w katolickie getto?
 
Dlaczego mniejszości narodowe otrzymały większe prawa niż rdzenni Polacy? Kto próbuje zrozumieć, co naprawdę zostało zapisane w Konstytucji?  Kto pyta się, dlaczego wyprzedaż za bezcen polskiego majątku narodowego kosmopolitycznemu akcjonariatowi nazwano „reprywatyzacją”? Dlaczego „restrukturyzacja” polega na odmawianiu słabszemu prawa do pracy, a więc i do życia?
 
Kto dostrzega, że odbiera się państwu jego suwerenne prawo finansowania określonych dziedzin gospodarki i oddaje się to prawo Brukseli, ryzykując przy tym, że mniej otrzymamy, niż wpłaciliśmy? Kto oszacował koszty takiej gigantycznej, korupcjogennej operacji manipulowania pieniędzmi poszczególnych krajów, nazywanej kłamliwie „dotowaniem rozwoju”? A kto zastanawia się, co wyniknie z mechanicznego zrównania prawa wewnętrznego poszczególnych członków UE i jakie państwo za tym stoi?
 
W głębokiej ciszy ideowej, w której nie ma miejsca dla Pana Boga, przerywanej tylko zgrzytami kolejnych afer, zaczyna już pobrzmiewać  stary, zgrany schemat: „Unia Europejska  – tak! Wypaczenia – nie!”.  Czyżbyśmy się niczego nie nauczyli?
 

Powrót do strony głównej Archiwum

Powrót do strony głównej NPW