ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Roman Zarzycki

Omówienia, Recenzje, Polemiki

List otwarty
do Pana Aleksandra Kwaśniewskiego, Prezydenta III Rzeczypospolitej

NPW 7-8, 2002

Panie Prezydencie, historia jest nie tylko pamięcią narodu, ale także nauczycielką życia. W czasach PRL-u samozwańcza „przewodnia siła narodu” traktowała ją jako ogniwo frontu ideologicznego, by zniewalać umysły Polaków w duchu homo sovieticus. Wprawdzie czasy się zmieniły, ale nawyków pozostało wiele, zwłaszcza u tych, którzy swoje pióra, przekonania, sumienia wystawili na sprzedaż. Niewygodne fakty zastępowano komentarzem, często dla umocnienia przyjaźni polsko-radzieckiej.
 
Z przykrością stwierdzam, że dość często dostarcza Pan wymownych dowodów, świadczących o tym, że jest Pan synem minionej epoki. Uległ Pan presji polakożercy. Tomasza Grossa – jednego z największych kłamców wszechczasów i przeprosił Pan Żydów w imieniu Polaków za nie popełnione zbrodnie w Jedwabnem. Wbrew rozsądkowi i logice nie poczekał Pan na to, aż Instytut Pamięci Narodowej zakończy śledztwo i wyda orzeczenie. Dość sprytnie pospieszył się Pan, żeby żydowskim ekstremistom nie sprawić zawodu. Za okrutną zbrodnię, popełnioną na Żydach w Jedwabnem, typową dla okupanta niemieckiego, powinien przeprosić Żydów prezydent Niemiec. Zrozumiałe są Pana sympatie do nacji żydowskiej, ale Polacy pamiętają też zapewnienie, że nazwał się Pan Prezydentem wszystkich Polaków. Skoro tak, to tym bardziej nie powinien Pan frymarczyć historyczną prawdą. Uważam, że Pana opinia, rozmijająca się z prawda, kładzie się cieniem na opóźnienie badania tej sprawy przez IPN pod przewodnictwem prof. Leona Kieresa, który już okazał się człowiekiem chwiejnym. Gdyby w Polsce prawo było prawem, a sprawiedliwość sprawiedliwością w każdym przypadku, to wtedy powinien Pan stanąć przed Trybunałem Stanu i ponieść surową karę za upowszechnianie kłamstwa, a tym samym umacnianie żydowskich ekstremistów na pozycjach antypolonizmu. Niestety, duch minionej epoki funkcjonuje także w szpetnej dewizie sztandarowych komunistów z czasów PRL-u, że „prawo jest jak słup, można je ominąć, byle nie wywrócić”.
 
Z poczucia bezkarności i woluntaryzmu korzysta Pan nadal nieskrępowanie. Pana przemówienie do uczestników konferencji w krasiczyńskim zamku 17/18 kwietnia br., poświęcone akcji „Wisła”, zasługuje na głębokie ubolewanie. Z góry zaprogramował Pan wynik konferencji, potępiając operację „Wisła” jako działanie haniebne, nie mające żadnego usprawiedliwienia. Akcja „Wisła”, według Pana, stała się „symbolem wszystkich niegodziwości wyrządzonych przez ówczesne władze komunistyczne ludności ukraińskiej w Polsce”.
 
Panie Prezydencie, wydaje się, że pomylił Pan adresata, gdyż niegodziwości władzy komunistycznej w Polsce, z której Pan się wywodzi – służebnej wobec Moskwy, uderzyły tylko w Naród Polski, a szczególnie w najwartościowszych jego obywateli. Dramat Polaków, spowodowany zbrodniczą ręką oprawców komunistycznych, wśród których wiodąca rolę odegrała „żydokomuna” – dla Pana jest tematem tabu. Pana stanowisko koresponduje z postawą obecnego ministra spraw wewnętrznych i administracji – Krzysztofa Janika, który stwierdził, że „siła SLD leży w tym, że jest otwarty na wszelkie mniejszości narodowe, społeczne i płciowe”.
 
Panie Prezydencie, oceniając operację „Wisła” jako działanie haniebne, niczym nieusprawiedliwione, wykazał się Pan brakiem elementarnej wiedzy na temat istoty nacjonalizmu ukraińskiego o faszystowskim obliczu oraz programów działania Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i jej zbrojnego ramienia – Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Przecież operacja „Wisła” była odpowiedzią na żywiołową próbę zbudowania nacjonalistycznej przybudówki państwa ukraińskiego na szerokim pasie ziemi polskiej na zachód od Sanu i Bugu, określanego nazwą „Zacurzonia”. Chodziło o obszar tzw. Nadsania (zakole Sanu), Łemkowszczyzny, Chełmszczyzny (powiaty: chełmski, hrubieszowski, biłgorajski, tomaszowski, zamojski, krasnostawski, włodawski) i południowe Podlasie.
 
Polska była podmiotem prawa międzynarodowego o ustalonych granicach i nie mogła sobie pozwolić na budowę obcego państwa we własnym państwie. Pod koniec wojny w rejon na zachód od Sanu i Bugu przenikały z Kresów Wschodnich jednostki Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii, rozbitkowie z batalionów „Nachtigal”, „Roland”, dywizji SS Galizien. Właśnie oni dopuścili się okrutnej zbrodni ludobójstwa Polaków na Kresach, głównie na Wołyniu. Dzieje ludzkości nie znają bardziej wyrafinowanych metod budzących grozę czystek etnicznych, m.in. przybijanie gwoździami polskich dzieci do drzew i płotów. Te grupy, ogarnięte barbarzyńską, faszystowską ideologią, posługując się niesamowitym terrorem, zdolne były sterroryzować całą ludność ukraińską na terenie Polski południowo- i środkowo-wschodniej. Na ogół nie funkcjonuje w naszej historycznej pamięci fakt, że w zakolu Sanu na zachód od Przemyśla OUN-UPA powołały do życia Republikę Przemyską.
 
Nacjonaliści ukraińscy spod znaku OUN-UPA, czerpiący natchnienie do czystek etnicznych z książki Dmytro Doncowa Nacjonalizm, wyznawali Dekalog, będący całkowitym zaprzeczeniem Bożych przykazań. A oto treść siódmego i ósmego przykazania: Nie zawahasz się wykonać największego przestępstwa, jeśli tego wymagać będzie dobro Sprawy;  Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wroga Twojej Nacji. Trzeba zaznaczyć, że ci Ukraińcy, którym sumienie nie pozwalało uczestniczyć w ludobójstwie Polaków w wieku od kołyski do starców, nierzadko swoich sąsiadów, również byli mordowani przez oprawców. Ludobójcami byli przeważnie miejscowi chłopi ukraińscy, przepojeni prymitywną propagandą nienawiści do Polaków przez członków OUN-UPA. Te metody, które zastosowano na masową skalę na Kresach Wschodnich, przeniesiono potem na teren Polski na zachód od Sanu i Bugu. Dezerterów, którym sumienie nie pozwalało mordować, pozbawiano życia w okrutny sposób. Szowiniści ukraińscy z premedytacją pastwili się na rodzinach mieszanych polsko-ukraińskich. To kolejny rozdział tragedii Polaków.
 
Panie Prezydencie, budowa Ukraińskiej Republiki „Zacurzona” była sprzeczna nie tylko z prawem międzynarodowym, ale przede wszystkim z żywotnym interesem Państwa Polskiego. Niemożliwe było zlikwidowanie politycznych i zbrojnych struktur OUN-UPA bez wysiedlenia ludności ukraińskiej z terenów objętych ich działaniem. Potwierdza to nawet historyk ukraiński, skrajny nacjonalista Lew Szankowskyj. Niewątpliwie akcja „Wisła” była podyktowana stanem wyższej konieczności i wymuszona zbrojną akcją OUN i UPA na terenie Polski. Należy zaznaczyć, że w trakcie wysiedleń ludności ukraińskiej na ziemie północne i zachodnie Polski zdarzały się nieuzasadnione i tragiczne w skutkach działania naszych sił zbrojnych. Niektórzy żołnierze i dowódcy, biorący udział w akcji „Wisła” – przesiedlania rodzin ukraińskich, stracili swoich najbliższych, okrutnie zamordowanych przez zbrodniarzy ukraińskich i dlatego łatwiej wykraczali poza zlecone im obowiązki. To nie jest usprawiedliwieniem nadużyć, jakich dopuszczano się w jednostkowych przypadkach. W związku z tym narodowi ukraińskiemu, a nie skrajnym nacjonalistom ukraińskim, stanowiącym cząstkę tego narodu, ze strony władz Polski należało się i należy słowo przepraszamy i wyrażenie ubolewania z powodu tych zajść. Dodać trzeba, że przyczyną tragedii Polaków i Ukraińców była polityka i działalność szowinistów ukraińskich, którzy arbitralnie określili granice etnograficzne nacji ukraińskich i likwidację wszystkich „zajmańców”. Temu celowi służyły rzezie Polaków z zastosowaniem najwyższej miary zdziczenia moralnego i okrucieństwa.
 
Panie Prezydencie, reprezentuję diametralnie inny pogląd niż Pan na temat akcji „Wisła” i dlatego ośmielam się twierdzić, że to Pana wypowiedź, oceniająca tę operację, jest „haniebna” i „nie mająca żadnego usprawiedliwienia”. Rozproszenie przesiedlonych Ukraińców i rozmieszczenie ich wśród polskiej społeczności uniemożliwiło działanie struktur zorganizowanych OUN i UPA. Tym samym skończyła się destabilizacja Państwa Polskiego.
 
Panie Prezydencie, zwracam się do Pana z apelem o zajęcie stanowiska w sprawie bulwersującej wszystkich Polaków w Kraju i na Obczyźnie. Mam na myśli oficjalny pogląd Związku Ukraińców w Polsce, którego działalność jest finansowana z budżetu naszego Państwa, że Polska po II wojnie światowej jest okupantem ziem ukraińskich. Takie stanowisko zajął również Światowy Kongres Ukraińców w 50 rocznicę akcji „Wisła”. Ponadto w publikacjach wszystkich frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów na Ukrainie i na Zachodzie jest podnoszona sprawa „Zacurzonia”, będącego pod okupacją polską.
 
Mam nadzieję, że Pan Prezydent sensownie zabierze głos w tej sprawie. Oczekuję publicznego wystąpienia Pana. Wreszcie należałoby zainteresować się działalnością Związku Ukraińców w Polsce, który na łamach organu prasowego „Nasze Słowo” uprawia antypolską politykę, i skutecznie temu przeciwdziałać.

Powrót do strony głównej Archiwum

Powrót do strony głównej NPW