Teresa Bloch
Historia i Współczesność
Generał Władysław Sikorski –
współtwórca i obrońca niepodległości (1881-1943)
NPW 7-8, 2002
Generał Władysław
Sikorski należy do pokolenia gigantów, takich jak Roman Dmowski, Ignacy
Jan Paderewski, Wojciech Korfanty, Wincenty Witos, Józef
Piłsudski, których imiona na
zawsze pozostaną związane z walką o niepodległość i jej utrwalaniem.
Wśród polityków polskich okresu II wojny światowej Władysław Sikorski
zajmował czołowe miejsce jako wybitny mąż stanu, strateg i przywódca,
który z najwyższą godnością reprezentował
swój naród. Bez cienia służalczości i kompleksów, domagał się od
aliantów sprawiedliwych decyzji w kwestiach granicznych. Wierzył w
zmartwychwstanie Polski po wojnie. Można powiedzieć, że do tej trudnej
misji przygotowywał się przez całe życie.
Dzieciństwo
miał niezwykle trudne. Był najmłodszym z czworga rodzeństwa. Gdy miał
trzy lata, zmarł mu ojciec. Wychowaniem dzieci zajęła się matka.
Władysław już w gimnazjum wybijał się inteligencją i zdolnościami, co
niewątpliwie pomogło mu w dalszej karierze. Gdy ukończył czwartą klasę
gimnazjum, matka przeniosła go do seminarium nauczycielskiego, chcąc,
aby jak najszybciej stanął na własnych nogach. Szczęśliwym zbiegiem
okoliczności okazał mu pomoc dyrektor seminarium, Julian Zubczewski, dzięki któremu Władysław ukończył maturę i
dostał się na Politechnikę Lwowską na Wydział Dróg i Mostów. W pamięci
kolegów zapisał się jako aktywny działacz niepodległościowy, związany z
Ligą Narodową i „Zetem”. Po rozłamie i fermencie w
środowisku narodowym stał się czołowym
przywódcą „postępowych niepodległościowców”. Jednoroczna służba
wojskowa w armii austriackiej (1904/1905), późniejsze ćwiczenia i
częściowe mobilizacje (1909, 1913) uczyniły zeń znakomitego wykładowcę,
którego słuchaczami byli m.in. Józef
Piłsudski, Kazimierz Sosnkowski, Walery Sławek, Aleksander Prystor i
inni.
Działalność
polityczną rozpoczął od powołania w 1908 r. wspólnie z Marianem
Kukielem, M. Dąbkowskim i Kazimierzem Sosnkowskim Związku Walki
Czynnej, któremu będą polegać utworzone w 1910 r. pod jego
przewodnictwem we Lwowie „Związki Strzeleckie” i ich
odpowiednik w Krakowie – stowarzyszenie
„Strzelec”. Dla nich w 1911 r. opracował Regulamin musztry Związku
Strzeleckiego i Elementarną taktykę piechoty.
Odpowiedzią
szeroko rozumianego ruchu niepodległościowego z Galicji i Królestwa na
oderwanie Chełmszczyzny od Królestwa Polskiego było powołanie do życia
na tajnym posiedzeniu w Wiedniu w 1912 r. Polskiego Skarbu Wojskowego i
Komisji Tymczasowej Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych. W
tym okresie Sikorski nawiązał współpracę z Tadeuszem Rozwadowskim,
pułkownikiem austriackiego sztabu generalnego, który przez osobiste
kontakty z dworem wiedeńskim i następcą tronu pomagał uzyskać koncesje
dla ruchu strzeleckiego i chronił go przed szykanami policji.
W obliczu
nieuchronnego wybuchu wojny po zamordowaniu w Sarajewie w czerwcu 1914
r. arcyksięcia Ferdynanda i jego żony Zofii r., Komisja zdecydowanie
postawiła na sojusz z państwami centralnymi, licząc na
powstanie państwa polskiego w wyniku połączenia dwóch
zaborów: rosyjskiego i austriackiego. Rozwój ruchu wojskowego był w tym
okresie imponujący. Poza Związkami i Drużynami Strzeleckimi i
Podhalańskimi powstały Drużyny Bartoszowe
i „Sokół”. Aby zapobiec tendencjom odśrodkowym, Komisja zniosła Komendę
Główną, a w jej miejsce powołała Wydział Wojskowy, powierzając
stanowisko kontrolerów Sikorskiemu i Michałowi Sokolnickiemu. Oczekiwano
na rozkaz do walki z Rosjanami przez wywołanie powstania w Królestwie
Polskim. Akcję rozpoczął Józef Piłsudski,
który z Oleandrów pod Krakowem udał się do
Kielc. Jednakże już 6 sierpnia 1914 r. okazało się, że przygotowywany manewr
zakończył się kompletnym fiaskiem. Po powrocie do Krakowa Piłsudski
oświadczył przed KTSSN, iż w Warszawie utworzył się tajny „rząd
narodowy”, który powierzył mu komendę nad połączonymi oddziałami, a
zatem jej rola powinna się ograniczyć do przedstawicielstwa rządu na
terenie Galicji. Sikorski udziału w
posiedzeniu Komisji nie brał, ponieważ pod koniec lipca został
zmobilizowany do armii austriackiej. Podjął starania
o zwolnienie ze służby i uzyskał je, ponieważ
będąc szefem wydziału Wojskowego KTSNN uczestniczył także w
posiedzeniach sztabu austriackiego, decydującego
o użyciu polskich jednostek paramilitarnych w działaniach
na froncie.
Po powrocie do Krakowa 11 sierpnia zastał beznadziejną
sytuację. Władze austriackie, zorientowawszy się w mistyfikacji
Piłsudskiego, postanowiły zlikwidować polskie organizacje
paramilitarne. Aby uratować istnienie już zorganizowanych jednostek
wojskowych, Sikorski w nocy z 11 na 12 sierpnia opracował memoriał
adresowany do naczelnej Komendy Armii, sugerując w nim powołanie
Legionów. Krok ten zbiegł się z działaniami prezesa Koła Polskiego
Juliusza Leo i ministra Bilińskiego w Wiedniu. W wyniku zgodnych
działań polskich reprezentacji politycznych KTSSN rozwiązano i w jej
miejsce powołano Naczelny Komitet Narodowy, któremu podporządkowano dwa Legiony: Wschodni
i Zachodni.
Trzeba więc
uznać, że Władysław Sikorski był współtwórcą Legionów i łączył z ich
walką odzyskanie niepodległości przy boku państw centralnych, podobnie
jak J. Piłsudski. Od pierwszych aż do ostatnich dni wojny czynnie
uczestniczył w życiu politycznym. Konflikt pomiędzy Sikorskim i
Piłsudskim zarysował się w pierwszych tygodniach historycznego sierpnia.
Piłsudski
chciał sam kierować zrywem powstańczym, czemu dał wyraz wielokrotnie,
odmawiając współpracy z NKN, zwłaszcza z departamentem wojskowym,
kierowanym przez Sikorskiego, żądając od niego jedynie pomocy w
uzupełnianiu stanu liczebnego Polskiej Organizacji
Wojskowej, którą powołał w 1914 r. Uważał się za szermierza i
kontynuatora idei powstańczej. Był przeciwnikiem solidarnego
współdziałania, co oznaczało, że odpowiedzialność chciał ponosić przed
samym sobą. Wolność krajowi – zdaniem komendanta – miały przynieść
formacje ochotnicze i rewolucja, wywołana po wybuchu wojny europejskiej. Przewidywania te w pierwszych dniach sierpnia
zakończyły się kompletnym fiaskiem, a jeśli dodać do tego blef z
„rządem narodowym” – kompromitacją.
Sikorski,
wychowany w atmosferze konstytucyjnego legalizmu, pragnął, aby z
Legionów wyrosła przyszła kadra armii polskiej. Dbał więc o ich
rozbudowę i jak najlepsze wyszkolenie żołnierzy. Jako szef departamentu
przeszło trzy lata zmagał się ze swoimi i obcymi, pragnąc
rozszerzyć wpływy NKN na Królestwo. Zależało mu na tym, aby Warszawa po
wycofaniu się Rosjan zamanifestowała swoją niezależność, występując w
roli gospodarza wobec wkraczających wojsk austriacko-niemieckich. W
takim duchu napisał instrukcję po przełamaniu frontu rosyjskiego pod
Gorlicami 2 maja 1915 r., którą ostro skrytykował Józef Piłsudski,
negując celowość werbunku do Legionów. Dla
Piłsudskiego Legiony Polskie były stawką w grze politycznej, dla
Sikorskiego stanowiły podstawowy atut w rozwiązaniu kwestii polskiej.
Walka polityczna między obu antagonistami dotyczyła taktyki
realizowania tych samych celów programowych.
Wraz z
ogłoszeniem przez dwóch cesarzy – Franciszka Józefa I i Wilhelma II –
aktu 5 listopada 1916 r. kończy się rola Legionów. Zostały one
przemianowane na Polski Korpus Posiłkowy.
Piłsudski
został kierownikiem komisji wojskowej w Tymczasowej Radzie Stanu, a
Sikorski objął funkcję szefa zaciągu do wojska polskiego.
Dziesięciomiesięczne rokowania pomiędzy TRS a Hansem von Beselerem,
generał-gubernatorem warszawskim, w kwestii naboru, dowodzenia i
podległości Polnische Wehrmacht, zakończyły się faktycznie kryzysem
przysięgowym, internowaniem legionistów w Szczypiornie i Beniaminowie oraz uwięzieniem Piłsudskiego w Magdeburgu.
Na zmianę
orientacji politycznej Sikorskiego wpłynął traktat brzeski. Niemcy
wspólnie z bolszewikami dokonali kolejnego rozbioru Polski, oddali
bowiem bez udziału Polaków Chełmszczyznę Ukraińcom.
Sikorski, który w tym czasie pełnił
funkcję dowódcy uzupełnień w Bolechowie, złożył 17 lutego 1918 r.
deklarację cesarzowi austro-węgierskiemu, wypowiadając służbę. Za tę
decyzję władze nie wytoczyły mu wprawdzie procesu, tak jak to uczyniły
wobec Włodzimierza Zagórskiego w Marmarosz
Sziget, ale osadziły go w obozie w Dolinie, skąd po usilnych staraniach
wydobyli go posłowie Koła Polskiego i skierowali do Lwowa w celu
odbudowania Legionów. Zadanie to wykonywał, pracując w „Demobilu” i w
komisji Wzajemnej Pomocy Legionistów, a później pełniąc kierownictwo
„robót pomocniczo-wojskowych na rzecz rządu polskiego w Galicji”, gdzie
zaczął gromadzić byłych żołnierzy Polskiego Korpusu Posiłkowego w
komendach okręgowych.
Sikorski,
będąc w Przemyślu, w raporcie z 31
października 1918 r. ostrzegał Polaków przed zamachem Ukraińców, co
nastąpiło w nocy z 31 października na 1 listopada 1918 r. we Lwowie.
Udał się natychmiast na odsiecz Lwowowi, aby pomóc „Orlętom”. Wiedział,
że walka toczy się o prastare
Kazimierzowskie dziedzictwo. Doczekał się pomocy z Krakowa pod
dowództwem Michała Karaszewicza Tokarzewskiego, a nie z Warszawy, z
której napływały do obrońców sprzeczne decyzje. Kiedy zorganizowano we
Lwowie dowództwo armii „Wschód” z gen. Rozwadowskim na czele, Sikorski
objął dowództwo kwatermistrzostwa w tejże armii. Do
kwietnia bronił wspólnie z grupą gen. Zygmunta Zielińskiego Gródka
Jagiellońskiego, jedynej linii komunikacyjnej łączącej bohaterskich
obrońców Lwowa z krajem. Dopiero w kwietniu front ukraiński został
przerwany dzięki pomocy błękitnych rycerzy gen. Józefa Hallera. Ma więc
Władysław Sikorski znaczący udział w obronie Lwowa.
W wojnie
polsko-bolszewickiej Sikorski w sierpniu
1920 r. objął odcinek poleski frontu litewsko-białoruskiego z zadaniem
zdobycia węzła Mozyrz-Kalenkowice. Aby uniknąć okrążenia, wycofał się
do Brześcia, gdzie przez trzy dni bił się z wrogiem. W nocy z 6 na 7
sierpnia objął dowództwo nad 5. armią,
która miała nie dopuścić bolszewików podążających do
Warszawy szlakiem Iwana Paskiewicza od północy Zadanie
to było niezwykle trudne, bowiem miał utrzymać linię Wisły aż po Toruń,
gdzie został skierowany 3. korpus konny Gaja oraz 3., 15. i 4. armia
Wykorzystując moment rozproszenia wojsk bolszewickich, pobił 3. armię
pod Nasielskiem, a 16 sierpnia zdołał przełamać front 15. i 3. armii
sowieckiej, wyrzucając je za Narew. Z uznaniem pisał o nim gen.
Weygand, podziwiając jego talent strategiczny, zdolności bojowe i
dowódcze. Maciejowi Ratajowi zaimponował
spokojem i równowagą w sytuacjach krytycznych. Sikorski przebył ogromną
drogę od dowódcy partyzanckiego pod Lwowem do dowódcy armii, która
wniosła bezcenny wkład do druzgocącego zwycięstwa nad bolszewikami w
bitwie warszawskiej. Gdyby – jak napisał M. Kukiel
– Piłsudski był wówczas cesarzem, musiałby
mianować Sikorskiego „księciem na Nasielsku” za wywrócenie planu
operacyjnego Tuchaczewskiego, tak jak to uczynił Napoleon wobec Davouta po jego zwycięstwie pod Auerstaedt. Tego Piłsudski nie zrobił, bo nie
mógł, ale po dwóch latach, charakteryzując generałów, stwierdził, iż
nadaje się on „na szefa sztabu przy Naczelnym Wodzu”.
W
dwudziestoleciu międzywojennym kariera polityczna i wojskowa
Sikorskiego przechodziła różne koleje losu. Zaraz po wojnie przez kilkanaście miesięcy ściśle
współpracował z Piłsudskim. Naczelnik nadał mu stopień generała dywizji
i powierzył stanowisko szefa Sztabu Generalnego po gen. Rozwadowskim. W
okresie niezwykle trudnym – plebiscytu na Śląsku, wybuchu
trzeciego powstania i ostrych tarć partyjnych, których ofiarą padł
pierwszy prezydent Gabriel Narutowicz – Sikorski stanął
na czele „rządu naprawy Rzeczypospolitej”, piastując jednocześnie tekę
ministra spraw wewnętrznych. Naprawę systemu rozpoczął od opracowania
instrukcji wytyczającej ogólne ramy polityki narodowościowej państwa.
Warto dodać, że był to jedyny dokument dotyczący tej kwestii w całym dwudziestoleciu międzywojennym.
Powierzył Michałowi Bobrzyńskimu, byłemu namiestnikowi Galicji,
opracowanie mapy administracyjnej państwa, likwidującej granice dawnych
zaborów i uwzględniającej włączenie do Polski województwa poznańskiego
i pomorskiego. Sukcesem w polityce zagranicznej rządu było
uznanie granicy ryskiej przez Radę Ambasadorów 15 marca
1923 r. W styczniu 1923 r. Sikorski dokonał częściowej rekonstrukcji gabinetu,
powierzając tekę ministra skarbu Władysławowi Grabskiemu, który już
wówczas przeprowadził w sejmie kilka projektów ustaw, kładąc fundament
pod przyszłą reformę walutową. Odmowa zatwierdzenia przez sejm
prowizorium budżetowego na drugi kwartał, obejmującego wydatki związane
z przyjazdem do Warszawy marszałka Ferdynanda Focha, zadecydowała o
upadku rządu. Premier Sikorski przez 9 miesięcy pozostawał bez żadnego
przydziału. Dopiero 17 lutego 1924 r. Władysław Grabski powierzył mu
tekę ministra spraw wojskowych.
Sikorski –
jak napisał później w książce Nad
Wisłą i Wkrą – jako premier dążył do
tego, aby wojsko weszło na drogę postępu. Wiązał się on ze stopniową i
systematyczną modernizacją i rozbudową broni pancernej, reorganizacją
artylerii (zakupiono we Francji ok. 900 dział), rozbudową floty powietrznej i morskiej (okręty „Burza” i
„Wilk”), ponieważ sądził, że „zwycięstwa polegają na harmonii
techniki wojennej z duchowymi wartościami narodu i jego wojska”. Bandy
rosyjskie przenikające przez granicę i dopuszczające się aktów
terrorystycznych i sabotażu na Wołyniu i Podolu zostały powstrzymane
przez powołany przez Sikorskiego doborowy Korpus Ochrony Pogranicza.
Wreszcie u schyłku 1924 r. korzystnie sformułował umowę wojskową
polsko-francuską. W roku następnym bezskutecznie zabiegał o
uzupełnienie podpisanego w Locarno „paktu reńskiego”, który otwierał
furtkę Niemcom do rewizji granicy z Polską.
Osiągnięcia
rządów demokratycznych na polu wojskowym, w których niemały udział miał
Sikorski, zostały zauważone przez partnerów zachodnich. Wielkie manewry
na Wołyniu i Podolu w sierpniu 1925 r. budziły podziw u tak wybitnych generałów i sztabowców, jak
Ironside, Gouraud, Graziolim i Mac Arthur. Ironside stwierdził, „że
państwo, które ma taką armię, jest mocarstwem”. Był to wielki sukces
ministra i szefa sztabu gen. Sikorskiego. Marszałek Piłsudski nie
przyjął zaproszenia na manewry i nie stawił się na uroczystości
odsłonięcia Grobu Nieznanego Żołnierza, co oznaczało kryzys rządowy i
pozbycie się Sikorskiego ze stolicy. Mianowano go dowódcą korpusu
lwowskiego. Po dwóch latach, kiedy napisał znakomitą i dobrze udokumentowaną książkę Nad Wisłą i Wkrą,
naraził się komendantowi tak dalece, że pozostawiono go przez 11 lat do
dyspozycji ministra spraw wojskowych – bez
funkcji. Politycy sanacyjni zapomnieli, że w czasie zamachu majowego,
Sikorski odmówił rządowi pomocy wojskowej, zasłaniając się niestabilną
sytuacją we Lwowie i okolicy, umożliwiając zamachowcom zwycięstwo. Po
śmierci Marszałka był pod ciągłym nadzorem tajnej policji, a przed
wojną odebrano mu paszport zagraniczny. Istotę konfliktu
pomiędzy Sikorskim i Piłsudskim
najlepiej chyba oddał Ignacy Jan Paderewski: „Myśmy przyszli do
niepodległej Polski z jedyną myślą, by jej służyć, <oni>, aby nią
rządzić”.
Odsunięty
po zamachu majowym od czynnej służby wojskowej, zajął się działalnością
pisarską. Współcześni zaliczyli go do
grona wybitnych publicystów, ponieważ poruszał zagadnienia wojskowe w
skali światowej. Artykuły generała zamieszczane w „Kurierze
Warszawskim” cechowała jasność myśli, prostota stylu, znajomość
przedmiotu. Ostrzegał w nich Polaków i
obcych przed zbliżającą się katastrofą. W katowickiej „Polonii” wydał
kilka prac, z których najgłośniejsza traktowała „o wojnie nowoczesnej”.
Stwierdził, że wojnę rozpętają Niemcy, a będzie to wojna czołgów i
samolotów. Wołał o motoryzację naszej armii, o rozbudowę lotnictwa i
fortyfikacji. Trzeba było mieć odwagę, aby czynnikom wojskowym w Polsce
z Piłsudskim na czele powiedzieć, że „czołg jest silniejszy od konia”.
Sikorski swoje studia
wojskowe pogłębiał we Francji. Owocem tych działań było wyczerpujące
dzieło Francja i Polska. Wreszcie wydana w czerwcu 1936 r. Przyszła
wojna odsłaniała cele Hitlera. Autor zawarł w niej scenariusz
zbliżającego się konfliktu światowego. Książka została wydana w języku
francuskim, z przedmową Philippe’a Petaina, rosyjskim, w Ameryce z
przedmową gen. George’a Marshalla i w Londynie. Była podręcznikiem w
Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego w ZSRR. Jaka
szkoda, że tyle wspaniałych projektów i wspaniałych myśli zawartych w
dziele Sikorskiego zostało w II Rzeczypospolitej zmarnowanych!
Sanację Generał
traktował jako obcy system, narzucony Polsce. Był zwolennikiem
demokracji, dlatego też przystąpił do Frontu Morges wraz z wybitnymi
osobistościami życia politycznego, skazanymi na emigrację (W. Witos, I.
Paderewski, J. Haller. W. Korfanty). Sikorski, podobnie jak Paderewski,
wierzył, że naród polski ma w sobie ogromny potencjał patriotyzmu,
niezwykły zmysł solidarności w obliczu zagrożenia zewnętrznego,
zdolność do przezwyciężania niechęci, silne poczucie godności
obywatelskiej. Brakuje mu tylko przywódców z charyzmą, ambitnych
polityków, zdolnych do poświęceń i unikających prywaty.
Kampania wrześniowa była
wojną obronną, w której naród osiągnął szczyty poświęcenia i
bohaterstwa, w przeciwieństwie do władz państwowych, które wycofały się
do Rumunii i zostały internowane. Ponieważ nie podpisały aktów
kapitulacyjnych, można było na drodze konstytucyjnej
tworzyć we Francji rząd. Na
czele nowego gabinetu stanął 30 września 1939 r. gen.
Sikorski. 7 listopada objął stanowisko
naczelnego wodza Polskich Sił Zbrojnych. Nie
cofnął się przed odpowiedzialnością w beznadziejnej sytuacji. Pod jego
kierownictwem rząd polski we Francji odtworzył naczelne organy
państwowe, przez co zapewnił ciągłość trwania państwa polskiego i
zorganizował ponad 85-tysięczną armię, wznosząc wysoko sztandar
wolności.
Już w listopadzie 1939
r. Generał trafnie przewidział skutki II wojny światowej:
„W wyniku tej wojny
świat albo osiągnie możliwość dążenia do najwyższych ideałów
społecznych, albo pogrąży się w prymitywny, barbarzyński materializm,
który zniży człowieka do poziomu zwierzęcia. Jesteśmy świadkami
strasznej rozgrywki, która zadecyduje o losach narodów, kontynentów i
całego świata. To jest prawdziwy charakter tej wojny”. Wizja okazała się proroctwem,
które wypełnia się na naszych oczach.
Przewidział atak Niemców
na kraje neutralne i ZSRR oraz wejście Ameryki do wojny. Przekazał
Francji doświadczenia z kampanii wrześniowej, ale Francuzi nie chcieli
umierać za swój kraj i po ich klęsce polski premier, pełen twórczej
energii i wiary w zwycięstwo, podjął
ponowny wysiłek odbudowy armii w Wielkiej Brytanii. W rozmowie z
Winstonem Churchillem potwierdził niezłomną wolę dalszej walki, aby „odbudować
Europę zdolną do życia, gdzie wszystkie narody obecnie uciemiężone
przez Niemców czy Rosję, takie jak Polska czy Czechy, znajdą naraz
pełną niepodległość i bezpieczeństwo”.
Wniósł
gen. Sikorski poważny wkład w budowanie polskiego państwa podziemnego i
powstanie Armii Krajowej, która wiązała przez cały czas okupacji 100
tys. Niemców na obszarze Polski. Wiedział wszakże, że od siły liczebnej
dobrze uzbrojonej armii zależeć będą przyszłe losy Polski.
Pod naciskiem
Churchilla, ale i na własną odpowiedzialność, 30 lipca 1941 r. w
Londynie, podpisał układ z Iwanem Majskim,
ryzykując kryzysem w rządzie i odwołaniem ze stanowiska premiera. Układ
zawierał cztery podstawowe punkty: anulowanie traktatów
sowiecko-niemieckich dotyczących Polski, nawiązanie stosunków
dyplomatycznych, utworzenie armii na terenie ZSRR i wspólna walka z
hitlerowskimi Niemcami. Nie miał jasno sprecyzowanego zapisu o
respektowaniu granicy ryskiej, bo na to nie godził się Stalin i nie
pomogli Anglicy, uszczęśliwieni, że teatr wojny przesunął się na front
wschodni. Udało się jedynie Sikorskiemu wymóc na Anglikach deklarację
„o nieuznawaniu zmian granicznych, dokonanych w czasie wojny”. Dzisiaj można stwierdzić, że był on pierwszym
posunięciem w grze politycznej z wiarołomnym i zachłannym partnerem.
Generał oparł się intrygom wewnętrznym i ocalił takie zapisy w
układzie, które dawały satysfakcję nawet
wymagającym krytykom.
Podpisując układ,
pragnął uchronić od śmierci ponadmilionową rzeszę rodaków zesłanych w
czterech wielkich deportacjach na bezkresne obszary Syberii,
Kazachstanu i Rosji Europejskiej. Dla nich był symbolem żyjącej Polski i jedyną nadzieją na ocalenie. Zdawał sobie
doskonale sprawę, że po nieudanym napływie ochotników
z Ameryki (2900 ludzi) do Polskich Sił Zbrojnych na
Zachodzie pozostał mu jedyny rezerwuar ludzki na terenie Związku
Radzieckiego. Aby umożliwić im zaciąg do armii polskiej, trzeba było
otworzyć bramy łagrów i więzień. I ten problem był najtrudniejszy do
rozwiązania. Uzgodniono w protokole dodatkowym klauzulę o „amnestii”,
niezwykle krzywdzącą moralnie obywateli polskich, których – jak sugeruje samo słowo „amnestia” – uznano za
przestępców. Formuła ta funkcjonowała w pojęciu prawa międzynarodowego
w różnych traktatach, np. w wiedeńskim z 1815 r. i ryskim z 1921 r.
Dzięki niej uratowano cały traktat i życie setek tysięcy ludzi, którym
„już nigdy zaświecić nie miało słońce wolności”. To oni na podstawie
konwencji wojskowej z 14 sierpnia 1941 r. tworzyli Armię Polską pod
dowództwem gen. Władysława Andersa, która po opuszczeniu
ZSRR, wbrew woli gen. Sikorskiego, i
połączeniu się z Brygadą Karpacką gen. Stanisława Kopańskiego, już jako
II Korpus Polski, zdobyła Monte Cassino.
Sikorski chciał być
obecny w ośrodkach decyzyjnych aliantów od pierwszych dni II wojny
światowej aż do jej zakończenia. Przedstawiał sojusznikom kolejne
projekty i plany operacji wojennych. W memoriale
przesłanym Maxime’owi Weygandowi w lutym 1940
r. (Najważniejsze doświadczenia i wnioski z kampanii 1939 r.)
doradzał Francuzom tworzenie silnych zgrupowań czołgów, dywizji
pancernych, stosowanie obrony manewrowej, przeciwlotniczej i
przeciwpancernej. Jego propozycje były zbieżne z zaleceniami płka
Charles’a de Gaulle’a. Po klęsce Francji, wykorzystując wiadomości z
kraju, przestrzegał Churchilla przed rychłym rozszerzeniem się
konfliktu światowego. Miał na myśli uderzenie Niemców na Anglię, które
nastąpiło w sierpniu 1940 r. pod kryptonimem „Lew Morski”. Liczył się
także z uderzeniem Hitlera na Związek Radziecki i uczestnictwem USA w
wojnie. Gdyby jego przewidywania się sprawdziły, co wkrótce nastąpiło,
miał opracowaną już 12 czerwca 1941 r. deklarację dotyczącą pokonania
państw osi. W Deklaracji na Radzie Sprzymierzonych proponował
dwa kierunki uderzenia na Niemcy: przez
Danię na Berlin i przez Bałkany i Turcję przeciw Włochom i Niemcom. W
późniejszych memoriałach optował za drugą koncepcją, chcąc w ten sposób
ocalić kraje Europy Środkowo-Wschodniej od jarzma komunistycznego. Dla
państw tego regionu planował związki federacyjne. Swoją koncepcję
podtrzymał w memoriale
pt. Ocena sytuacji i możliwości działania,
złożonym prezydentowi Franklinowi Rooseveltowi, premierowi W.
Churchillowi i szefowi Sztabu Imperialnego Alanowi Brookowi.
W
memoriałach dotyczących spraw Polski niezmiennie stał na stanowisku
utrzymania granicy ryskiej, powiększenia terytorium państwa o Prusy
Wschodnie i włączenie Gdańska, skrócenia granicy zachodniej z Niemcami
i z Czechosłowacją na terenie Śląska. Postulaty te zawarł w
memoriałach, pozostawionych podczas swoich trzech wizyt w Ameryce
prezydentowi Rooseveltowi i sekretarzowi stanu Sumnerowi Wellesowi.
Słusznie obawiał się postępu komunizmu, o czym przekonał się po wizycie
Wiaczesława Mołotowa wiosną 1942 r. w Londynie i Waszyngtonie, podczas
której radziecki komisarz zabiegał o
uznanie granicy zachodniej z 1941 r. wraz ze wszystkimi zaborami, ale
miał nadzieję, że Stany Zjednoczone powstrzymają bolszewizm „przez
rzucenie masy środków żywności, lekarstw i ubrań na kontynent”. Przez
dwa lata toczył nierówny bój z cynizmem Stalina. Sukces
polskiego premiera zależał od stanowiska
Anglii i USA, ale stanowisko sprzymierzonych – w miarę zwycięstwa nad
hitleryzmem – ewoluowało w kierunku ustępstw wobec Stalina
tak dalece, że można to nazwać zdradą. Niezależnie od
zastrzeżeń wysuwanych wobec sojuszników wyjście z koalicji byłoby
samobójstwem. Zbrodnia katyńska okazała się doskonałym pretekstem do
zerwania stosunków dyplomatycznych z rządem Sikorskiego, a jej
wyjaśnienia zaniechali alianci ze względu na zachowanie poprawnych
stosunków ze Stalinem.
Generał określił
szaleństwem walkę orężną AK z Armią Czerwoną, wkraczającą na terytorium
Rzeczypospolitej. Nie mylił się. Przekonali się o tym Polacy w
Powstaniu Warszawskim, jak też i o tym, że wraz „z wojskami sowieckimi
przybędą niewątpliwie do Polski zdrajcy w rodzaju płka Berlinga i
Wasilewskiej”.
Sojusznicy zapomnieli o
bezprzykładnym bohaterstwie polskiego żołnierza, który bił się na
wszystkich frontach II wojny światowej, chcieli bowiem urządzić świat
według własnych koncepcji jako „trzej policjanci” nowego ładu
światowego, nie licząc się z wolnością małych narodów i państw. Na
konferencjach Wielkiej Trójki z udziałem Stalina, Churchilla i
Roosevelta rozstrzygnięto żywotne sprawy narodów bez ich udziału.
Generał Sikorski, pierwszy i najwierniejszy sojusznik, był niewygodny i
trzeba się było go pozbyć. Jak napisał ambasador Michał Sokolnicki:
„przeszkadzał [aliantom – T. B.] jako uczestnik i jako
świadek”, bo nie godził się na zmiany
graniczne na wschodzie i walczył o wolną i suwerenną Rzeczpospolitą.
Tymczasem los Polski i narodów Europy Środkowo-Wschodniej został
przesądzony. Otrzymał je Stalin jako rekompensatę za udział w pokonaniu
hitleryzmu. Szczególnie haniebnie zachowały się mocarstwa, godząc się
na tworzenie w Polsce komunistycznego Tymczasowego Rządu Jedności
Narodowej, nad którego powstaniem obradowali w Moskwie Stanisław
Mikołajczyk i przedstawiciele komunistów z kraju i ZSRR, czyli w tym
samym czasie, kiedy na oczach świata
współpracownicy i podkomendni legalnego
rządu polskiego na emigracji byli sądzeni w „procesie szesnastu”.
Sikorski nie usiadłby do stołu obrad, gdyż
nie pozwalałaby mu na to ambicja, duma narodowa i piastowany urząd.
Zginął
więc w katastrofie gibraltarskiej 4 lipca 1943 r., na cztery miesiące
przed pierwszą konferencją w Teheranie, na
której mocarstwa ustnie wytyczały swoje strefy wpływów. W tym przełomowym momencie
zabrakło Polsce przywódcy, znanego w miarodajnych ośrodkach
politycznych, zdolnego oprzeć się
krętactwu sojuszników. Śmierć ta była dla Polski największym ciosem i
klęską.
Edward Raczyński
napisał, że Sikorski imponował obcym pomysłowością, niewyczerpaną
energią i pracowitością. Cudzoziemcy przyznawali mu wielkość, „o którą
wypadło mu gorąco się prawować przez całe życie z własnymi rodakami”. I
trzeba powtórzyć za ambasadorem, że w miarę jak się od nas oddala,
„wyrasta, zajmując w polskim Panteonie miejsce przysługujące
najznakomitszym”, ponieważ wierzył w zwycięstwo i wielkość Polski.
Pozostanie
dla nas wzorem ogromnej odpowiedzialności za ojczyznę, tytanem
wytężonej pracy oraz wyrzutem sumienia dla
Polaków XXI w. za zwątpienie we własne siły i oczekiwanie na ochłapy od
Unii Europejskiej. Sikorski opowiadał się za powszechnym dobrem Europy,
solidarnością Polski z Zachodem oraz za
przestrzeganiem zasady bezpieczeństwa zbiorowego, respektującego prawo
i uznającego suwerenność każdego narodu i państwa. Chciał tworzyć
federację w Europie Środkowo-Wschodniej, aby zabezpieczyć się przed
imperializmem niemieckim i sowieckim. Tak
się jednak stało, że ten ostatni wydatnie wspierali zachodni
sojusznicy, i koncepcja Sikorskiego upadła.
Czy
nie lepiej byłoby wrócić do pomysłu
Generała, zamiast iść do niewoli, jaką przygotowują nam unijni
biurokraci? Czy warto ryzykować utratę Ziem Zachodnich i Północnych na
rzecz Niemiec, o które tak zabiegał gen. Sikorski, a obecnie roszczą do nich pretensje wysiedleńcy z Eriką
Steinbach i Gerhardem Verheugenem na czele? Czy można skazywać naród na zagładę
biologiczną, niszcząc rolnictwo? Czy trzeba na kolanach zabiegać o integrację z Unią, która programowo odcina
się od wartości chrześcijańskich?
Na te pytania musimy dać
klarowną odpowiedź. W przeciwnym wypadku utracimy tożsamość narodową,
której przez tysiąc z taką determinacją
bronili Polacy, a wśród nich gen. W. Sikorski.
Powrót do strony
głównej
Archiwum
Powrót
do strony głównej NPW
|