|
|
ARCHIWUM |
Andrzej J. Horodecki
Polityka i strategia
Totalna walka z cywilizacją łacińską Cz. II
NPW 5-6, 2002
9. Unia Europejska w nie posprzątanej Europie
Jest niemal regułą wśród publicystów czy polityków twierdzenie, jakoby nazizm (narodowy socjalizm) hitlerowski został rozliczony do końca, a stalinizm jeszcze nie. Nie wszystkim wiadomo, co to jest nazizm w ogóle, a hitlerowski w szczególności. Pamiętamy jeszcze jego zbrodnicze skutki, ale nie znamy tak do końca jego korzeni. Gdyby korzenie hitleryzmu były naprawdę odkryte i potępione, nikt w Europie nie śmiałby proponować dziś ani aborcji, ani eutanazji, ani „małżeństw homoseksualnych”, ani też bezrobocia, źle maskowanego hasłem „restrukturyzacji”. Również o wiele więcej można byłoby dowiedzieć się o korzeniach socjalkomunizmu.
Unia Europejska jest montowana w nie posprzątanej od setek lat Europie, w której sercu leżą Niemcy z ich dwiema, niezależnymi tradycjami pangermańskimi: Habsburgów i Hohenzollernów. Spadkobiercami tych pierwszych są aktywiści wspomnianej już tu elitarnej organizacji Paneuropa Deutschland i jej oddziałów, jak np. Paneuropa Danzig czy Paneuropa Silesia. Młodzież pracuje w filii Paneuropa Jugend. I to jest główny korzeń Unii Europejskiej, „zasadzony” przez masona hr. Coudenhove Kalergi w 1923 r. ( www.paneuropa.org./intl/en/europe.html).
Spadkobiercami tych drugich jest Instytut Schillera, który promuje Unię Europejską, ale inaczej – bez Traktatu z Maastricht. IS ma swojego guru. Jest nim Amerykanin Lyndon La Rouche, patronujący globalizmowi eurazjatyckiemu w perspektywie Wielkiej Niemieckiej Socjalistycznej Europy. Orientacja gospodarcza IS powiela na wielką skalę socjalizm państwowy, z Bankiem Centralnym finansującym gospodarkę, podczas gdy Paneuropa popiera socjalizm akcyjny. Obecnie w Polsce konfrontacja Belka – Balcerowicz (Miller – Kwaśniewski) jest konfrontacją Instytutu Schillera z Paneuropą Deutschland o władzę nad Polską. Gdybyśmy mieli dziś Polaków patriotów z prawdziwego zdarzenia, to moment ten – podobnie jak wojna między zaborcami – byłby szansą na odzyskanie suwerenności Polski.
Dlatego też wielu mądrych i uczciwych ludzi powtarza często, że klucz do sprawiedliwego, moralnego życia leży w rodzinie. Jest to warunek konieczny, ale niewystarczający. Już ponad 60 lat temu Feliks Koneczny doszedł do wniosku, obserwując II Rzeczpospolitą, że naprawa stosunków społecznych metodą od jednostki do jednostki jest już niewystarczająca, że trzeba walczyć o moralnie dobre państwo cywilizacji łacińskiej. Dziś trzeba pójść jeszcze dalej: trzeba równocześnie walczyć o jednostkę i o państwo.
Niestety, jest to skrajnie trudne i nie obejdzie się bez nadzwyczajnej pomocy Opatrzności. Mamy bowiem do czynienia z trującymi owocami socjalizmu, hodowanymi od początku czasów nowożytnych. Dlatego postrzegając Unię Europejską jako supercentralne superpaństwo, pamiętajmy o ostrzeżeniu Tocqueville’a z jego innej książki - Dawny ustrój i rewolucja („Czytelnik”, Warszawa 1970): „Centralizacja i socjalizm są produktami tej samej gleby; są w stosunku do siebie tym, czym owoc hodowany do dzikiego”.
10. Erozja prawa precedensowego
Rozwój ilościowy i jakościowy relacji międzyludzkich wymaga istnienia prawa, czyli przepisu rozstrzygającego – pośrednio czy bezpośrednio – nieuniknione kolizje międzyludzkie i rozwoju tego prawa. W cywilizacji łacińskiej podstawową troską rządzących powinno być, aby prawo stanowione i jego rozwój mieściły się zawsze w granicach prawa naturalnego, niezależnie od okoliczności prywatnych czy publicznych. Jeżeli te warunki są spełnione, to prawo precedensowe, czyli stosowanie nowego, nieznanego jeszcze rozwiązania prawnego, adekwatnego do powtarzającej się coraz częściej nowej sytuacji, jest aktem odpowiedzialności i rozwagi, pod warunkiem, że rozwiązanie to zda egzamin praktyczny i zostanie skierowane do legislacji w Sejmie.
Prawo precedensowe może jednak być nadużywane i prowadzić do rozstroju całego systemu sprawiedliwości. Dziś najbardziej niebezpieczne wynaturzenie prawa precedensowego polega na tym, że próbuje ono odsunąć w cień całe obowiązujące prawodawstwo albo bagatelizować łamanie tego prawodawstwa. Oznacza to, że zasada „cel uświęca środki” znajduje rozgrzeszenie w – nazwijmy to – „ruchomym prawie precedensowym” albo jeszcze inaczej – w „wolnej amerykance” w ustroju prawnym państwa.
Prawo precedensowe jest szczególnie często nadużywane w ustrojach totalitarnych, można powiedzieć, że wręcz dekonspiruje totalitaryzm ustroju, czego przykładem koronnym jest quasi-ustrój prawny Unii Europejskiej. W parze z erozją prawa precedensowego idzie depersonalizacja cywilizacji łacińskiej. W praktyce zaczyna się to od rozmywania partii politycznych. Tradycyjne partie ulegają najpierw dezintegracji, tracą swoją tożsamość programową. Z ułomków partyjnych sklejane są nowe partie, bardziej przypominające koalicje, potrzebne tylko po to, aby zdobyć mandaty. Politycy kreujący ten proceder, chcąc nie chcąc „tracą twarz”, nie szanując ani prawa państwowego, ani nawet statutów własnych partii politycznych, zmieniają partie jak rękawiczki.
Taka sytuacja to raj dla negocjatorów z ramienia Unii Europejskiej. Dziś, gdy są rozstrzygające argumenty za wnioskiem o wypowiedzenie Układu Stowarzyszeniowego ze Wspólnotami Europejskimi i ich Państwami Członkowskimi z 16.12.1991r., cały protest sejmowy przeciwko wejściu Polski do UE sprowadza się do deklaracji: „na tych warunkach nie możemy”. A więc są takie warunki, na których moglibyśmy wejść?
11. Przykłady rozstroju prawnego państwa
Najbardziej drastyczny przykład rozstroju prawnego państwa, organizowanego przez CSP, a tolerowanego przez polityków bez twarzy, to brak reakcji Sejmu na wspomniane wyżej poniewieranie godności ks. abpa Paetza. Nazwisko najgroźniejszego zbrodniarza – zanim zostanie skazany prawomocnym wyrokiem – jest ustawowo chronione przed opinią publiczną. Prawo może być bliskie ideału, ale wystarczy, że będzie stosowane selektywnie...
Bywa, że Sejm ogarnia zbiorowa amnezja, a media siedzą cicho, aby nikogo nie zbudzić, i udają, że nic się nie stało. A właśnie coś się stało wskutek wprowadzenia w Polsce furtki dla eutanazji.
W obowiązującym Kodeksie Karnym czytamy:
„Art. 150, par. 1. Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Par. 2. W wyjątkowych wypadkach sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia”.
„Art. 151. Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.
Tak głosi obowiązujący Kodeks Karny, uchwalony 06.06.1997 r. W dniu 24.08.2001 r. została uchwalona nowelizacja KK, skreślająca par. 2. Art. 150, a więc likwidująca możliwość odstąpienia od kary za eutanazję wobec osób trzecich. Nowelizacja ta została skutecznie zawetowana przez A. Kwaśniewskiego. W dniu 20.12.2001 r. A. Kwaśniewski przedłożył Sejmowi prezydencką nowelizację KK, która nie tylko zachowuje par. 2. Art. 150, ale wprowadza niemal identyczny par. 2 w Art. 151, umożliwiający odstąpienie od wymierzenia kary wobec osób dopomagających w popełnieniu samobójstwa. Czytamy uzasadnienie i przecieramy oczy:
„Wprowadzenie w art. 151 k.k. klauzuli, dającej podstawy do stosowania przez sądy nadzwyczajnego złagodzenia kary lub odstąpienia od kary <w wyjątkowych, szczególnie uzasadnionych wypadkach> jest wynikiem uznania, że skoro ustawodawca przewidział to rozwiązanie przy sąsiednim, bardziej społecznie szkodliwym przestępstwie zabójstwa eutanastycznego, to tym bardziej jest to na miejscu przy mniej społecznie szkodliwym czynie współdziałania przy samobójstwie”.
TVN nadała w dniu 27.01.2002 r. reportaż demaskujący podziemie aborcyjne, w którym twierdzi, że w 2000 r. nielegalnych aborcji było 580 razy więcej, niż podają źródła rządowe. Komentarz: „posłowie zafundowali nam ustawę, rzekomo chroniącą życie poczęte”, a widz ma sobie dopowiedzieć „precz z taką ustawą”. W takim klimacie grupa dziwnych posłów SLD przymierza się do obalenia ustawy antyaborcyjnej. Nikt przy tym nie pyta się, dlaczego więcej Polaków umiera, niż się rodzi.
Media, działające sprawniej niż organy ścigania, wykryły wieloletnią aferę w pogotowiu łódzkim. Kto wie – może po ekshumacji okaże się, że niektórym zwłokom brakuje niektórych cennych narządów? Może pojawi się jakiś praktyczny polityk, który zaproponuje, aby za jednym zamachem znieść karalność aborcji i eutanazji z uwagi na szczególnie wysokie bezrobocie i bezdomność? Wtedy to wystarczy rzucić przed referendum jedno hasło: „Polska nie jest w stanie poradzić sobie sama z sobą, musi zatem wejść do UE”.
Trwa nadal i nasila się wojna na dwa fronty: między Polakami i Niemcami o polską ziemię, tradycję, kulturę, a także wiarę – na Ziemiach Zachodnich i Północnych, oraz między Polakami i Żydami na pozostałym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. TVP 2 nadała w dniu 24.01.2002 r. film z jednym aktorem – ambasadorem Izraela prof. Shevachem Weissem, który mówiąc o wymordowaniu całego narodu żydowskiego, powiedział: „...to wytwarza negatywną energię przeciwko polskiej ziemi, a przez ziemię – przeciwko Polakom... Nasze samodzielne państwo ma 50 lat – tu mieliśmy samodzielny naród, mentalne, religijne i historyczne państwo w państwie – 700 lat... żeby np. Hitler się nie urodził... dzisiaj w Polsce byłoby może 5 milionów Żydów. Wy nie wyczyściliście Polskę z Żydów – Niemcy to zrobili – ale to było tu... Kiedy Wasze prawo w Polsce będzie takie, że każda rodzina będzie mogła dostać z powrotem swój dom – jeżeli jest... ja to rozumiem, że to nie tak prędko... że dużo ludzi mieszka w żydowskich domach...”.
Wiadomo, że UE żąda zgody na sprzedaż – bez żadnej karencji – nieruchomości, że nagłaśniane są ustawy, umożliwiające urynkowienie mieszkań („Rzeczpospolita” 21.01.2002). Jak długo hipoteki „własnych mieszkań” pozostaną czyste, skoro nędza narodu rośnie w zatrważającym tempie? Czy za drzwiami nie czyha już afera z funduszami emerytalnymi, podobna do afery Enronu w USA, w której usiłowano zniszczyć kompromitujące dokumenty? (PAP 25.01.2002). Miejmy świadomość, że socjalizm akcyjny nie jest znakiem zwycięstwa nad socjalkomunizmem, ale jego korupcjogenną kontynuacją w ramach cywilizacji żydowskiej. Postawmy „kropkę nad i”: kto, kiedy i dlaczego zdjął znak Czerwonego Krzyża z karetek pogotowia w Polsce?
12. Złudzenia restrukturyzacji
CSP dokonały pierestrojki głównego hasła politycznego. Zamiast walki klas mamy dziś restrukturyzację. Socjalkomunizm, czyli socjalizm państwowy, został podmieniony na stokroć bardziej korupcjogenny socjalizm akcyjny – atrapę ustroju opartego na własności prywatnej. Internacjonalizm zastąpiła integracja. W każdym jednak przypadku CSP stosują podejście operatywne, panujące nad całością sytuacji społeczno-ekonomicznej. Akcjonariat zmierza na różne sposoby do likwidacji cywilizacji łacińskiej, bo jest to najskuteczniejsza droga do zlikwidowania odpowiedzialności człowieka jako osoby za powierzony mu niepodzielny przedmiot.
Dlaczego żałosne pokrzykiwania o wyzwaniu czasów, o wymogach rzeczywistości, o prawach rozwoju (jakich?), o obiektywnych trudnościach, towarzyszących wyzwalaniu się od socjalkomunizmu. wciąż jeszcze znajdują zrozumienie u robotników wyrzucanych z pracy, najczęściej przez obcych właścicieli polskiego przemysłu? Dlaczego staje sprawna, budząca zaufanie w świecie Stocznia Szczecińska, obłożona zamówieniami na statki – tylko z braku kredytu? Dlaczego ludzie Balcerowicza pokrzykują o zbyt wysokich kosztach pracy?
Restrukturyzacja jest gigantyczną operacją na skalę światową, wymuszaną nie przez materialne właściwości gospodarki czy jakieś cechy robotnika, ale poprzez bezczelne manipulowanie ilością fizycznego pieniądza i dostępnością kredytu z prywatnych banków, w różnych sektorach rynku i w różnych krajach, kiedy to państwo najczęściej – jak Piłat – umywa ręce. Nie wiadomo, co więcej podziwiać: spryt i tupet światowych władców pieniądza, którzy wymyślili rasistowski VAT po to, aby z precyzją bezzałogowego samolotu likwidować konkretne przedsiębiorstwa i całe gałęzie przemysłu, a zarazem ograniczyć do minimum dostępność fizycznego pieniądza na rynku i dłużej przetrzymywać go w bankach? Czy też niewyobrażalną naiwność lub sprzedajność polityków rządowych, samorządowych i związkowych, którzy usiłują adaptować swoje działania do walca zniewolonego rynku, wypluwającego na bruk rzesze nowych bezrobotnych? A może solidarność polityczną kolejnych 460 posłów, rozdzierających – każdy na swój sposób – szaty nad prognozą 26% bezrobotnych pod koniec 2002 r.?
Dezindustrializacja (odprzemysłowienie) prowadzona przez banki pod kontrolą CSP oznacza, że przemysł XIX/XX w. wykonał swoje zadanie: wyssał ludzi z ich warsztatów pracy na wsi i w małych miastach. Teraz nie mają już gdzie wrócić, więc pójdą na bruk. Niedopłacona inteligencja, głodny robotnik, tępiony ekonomicznie rolnik. Aby widzieć niedolę ich wszystkich razem, trzeba kochać cały naród, a nie tylko siebie albo swoje środowisko.
Ale to nie tylko sprawa gospodarki. Człowiek cywilizacji łacińskiej, a więc człowiek operatywny, który zbudował od podstaw Europę, wykorzystując zharmonizowany przez Ewangelię dorobek starożytnego Rzymu i Greka, Arystotelesa, ten człowiek został skazany na zagładę. Broni się jeszcze w Polsce, ale wejście do UE położy mu kres. W jego miejsce zaplanowany jest człowiek cywilizacji gromadnościowej, adaptujący się do narzuconych mu warunków zewnętrznych, człowiek o skurczonej osobowości, nie widzący dla siebie samodzielnie żadnej przyszłości.
Niestety, to właśnie rząd Jerzego Buzka wprowadził reformę oświaty, której cel w istocie sprowadza się do tego, aby na wzór już zniewolonych społeczności Zachodu Polak kształcił się nie do postawy operatywnej, ale adaptacyjnej. Reforma ta ma wszelkie szanse na sukces, albowiem doktryna socjakomunistyczna, która przeniknęła Europę i świat w drugiej połowie XX w., odebrała nam osobistą własność prywatną, a więc podstawę osobistej inicjatywy i przedsiębiorczości, głównych znamion operatywnej postawy człowieka.
Odebrała, ponieważ za socjalkomunizmem opowiedziały się miliony ludzi, którym wcześniej toż samo uczyniono w wolnym, kapitalistycznym świecie. Ci ludzie to wydziedziczeni ze wsi przez władców pieniądza drobni rolnicy i rzemieślnicy – ofiary XIX-wiecznego kapitalizmu. Dziś kroi się kolejna, gigantyczna operacja CSP: likwidacja polskiego społeczeństwa rolniczego – ostatniej bazy cywilizacji łacińskiej: właścicieli ziemi polskiej, których potencjalna operatywność jest zagrożeniem dla operatywności CSP, walczących o władzę nad zglobalizowym światem.
Kiedyś pieniądz służył pomnażaniu wytwarzania i wymiany towarów. Dziś w ramach „wolnego rynku” role zostały odwrócone – to wytwarzanie i wymiana towarów służy pomnażaniu pieniądza. Podatek służył kiedyś lepiej lub gorzej pokryciu kosztów utrzymania państwa. Dziś manipulacja podatkami służy utrzymywaniu ogółu społeczeństwa w stanie permanentnego niepokoju o swoją przyszłość, włączając w to wynagrodzenia za płace i emerytury. Nikt nawet nie usiłuje zapytać, jaka część dochodu narodowego jest potrzebna do utrzymania państwa, a jaka część idzie na jego demontaż, włączając w to socjalne koszty tzw. restrukturyzacji tych, którym odebrano najcenniejszy w życiu doczesnym skarb: możliwość pracy na własnej ojczystej ziemi.
Jeszcze w XIV w. we Francji „...zasada: Niech nie płaci podatku, kto nie bierze udziału w ich ustanowieniu... jest często przypominana: wykroczenie przeciwko niej zawsze wydaje się aktem tyranii; stosowanie się do niej – przestrzeganiem prawa” – pisze Tocqueville (Dawny ustrój i rewolucja). Dedykuję te słowa wszystkim tym, których wiedza społeczna oparta jest na dwóch filarach: (i) „demokracja ma wady, ale lepszego ustroju nikt nie wymyślił”, oraz (ii) „średniowiecze to okres ciemnoty”.
Komu zawdzięczamy tę straszną niemoc narodu, tę obezwładniającą, łagodną ale przecież straszną, wszechogarniającą przemoc?
Nienawiść do średniowiecza to nienawiść do czasów, gdy cywilizacja żydowska nie miała jeszcze decydującego wpływu na życie państw chrześcijańskich. Miłość do demokracji to rezultat zgody na swobodne mieszanie niższej, gromadnościowej, a zarazem sakralnej cywilizacji żydowskiej z wyższą, personalistyczną cywilizacją łacińską. Jedno z praw dziejowych Konecznego mówi, że w takich przypadkach wyższa cywilizacja, pozostawiona sama sobie, musi ulec niższej.
Dlatego tak potrzebna jest konsekwentna walka o uświadomienie sobie, że my, Polacy, należymy od tysiąca lat do cywilizacji łacińskiej. Trzeba też pamiętać, że jeżeli chodzi o strefę kultury i nauki, to rok 1989 (dwusetna rocznica Rewolucji Francuskiej) nie przyniósł żadnych zasadniczych zmian i nie spodziewajmy się w tej strefie żadnej istotnej lustracji.
13. Kardynał tysiąclecia
Wielkim osiągnięciem CSP w czasach nowożytnych jest wcielenie w życie zasady: im dana osoba więcej dobra przyniosła społeczeństwu, tym jest bardziej przemilczana i na odwrót – im więcej ktoś spowodował zła publicznego, tym bardziej jest nagłaśniany. Zasada ta funkcjonuje na co dzień, a w sytuacji, gdy mamy do czynienia z kimś niezwykłym, kogo trudno przemilczeć, uchwala się przykładowo Rok Romana Dmowskiego, Rok Ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego czy Rok Eugeniusza Kwiatkowskiego. W atmosferze jubileuszowej można zawsze ukryć przed narodem to, co dana Osoba najważniejszego wniosła w jego dzieje.
Sprawa jest szczególnie doniosła, bo w ten sposób CSP wycinają personalizm z cywilizacji łacińskiej. Co to oznacza, można się przekonać na podstawie opinii o „pilnej potrzebie wejścia Polski do Unii Europejskiej”. Połączone siły gromadnościowych cywilizacji – bizantyńskiej i żydowskiej – coraz głębiej upokarzają Polaków, a ci coraz bardziej kładą uszy po sobie. Przykro wspominać, ale to właśnie przetestował Józef Piłsudski, który zjednywał sobie zastępy najgorętszych zwolenników, także wtedy, kiedy upokarzał bezkarnie Sejm i Konstytucję RP.
Odrzućmy zatem wahania. Skoro losy narodu i jego państwa najpierw rozstrzygają się w sferze duchowej, trzeba szukać w naszej historii świadectw zwycięstw nie tylko miecza, ale i ducha. Pierwszym takim zwycięstwem duchowym był wybór drogi przyjęcia chrześcijaństwa z pominięciem Niemiec. Drugim był Synod w Łęczycy, który obronił Polskę przed feudalizmem. Trzecim – zwycięstwo Pawła Włodkowica na Soborze w Konstancji, gdzie rektor Uniwersytetu Krakowskiego udowodnił, że (i) wiara z przymusu nie obowiązuje, (ii) ziemia pogan jest ich własnością. Czwarte, bodaj największe, zwycięstwo to zatrzymanie pochodu reformacji w Europie przez kard. Stanisława Hozjusza.
Wciąganie na siłę Polski do Unii Europejskiej przez doborowe oddziały CSP oznacza próbę przekreślenia tych wszystkich zwycięstw, a więc faktyczną likwidację narodu polskiego i jego państwa. Mamy przyjąć pogaństwo Unii poprzez bizantyńskie Niemcy. Mamy zgodzić się być wasalem Niemiec we wszystkich dziedzinach życia, wskutek przyjęcia tzw. „prawa europejskiego”. Będziemy musieli przyjąć wiarę w Unię Europejską, a ziemia nasza stanie się własnością obywateli Unii. Wreszcie narzucą nam utopię „New Age” w postaci synkretyzmu religijnego i cywilizacyjnego. Wszystko razem oznacza Nową Reformację, odradzającą się ze starych XVI-wiecznych korzeni.
Cudem Opatrzności Bożej należy zatem nazwać pierwsze w naszych dziejach tłumaczenie na język polski i wydanie Chrześcijańskiego Wyznania Wiary Katolickiej Stanisława Hozjusza, biskupa warmińskiego i kardynała (przekład ks. bp Julian Wojtkowski, Olsztyn 1999, nakład 500 egz.). Katechizm Hozjusza został przyjęty na Synodzie Piotrkowskim w 1551 r. a drukiem ukazał się w 1553 r. „Było to najobszerniejsze i najbardziej poczytne dzieło Hozjusza – za jego życia posiadało 30 różnojęzycznych wydań”. (Polski słownik biograficzny, Ossolineum 1962).
Hozjusz, europejski mąż stanu, wysuwany w 1565 r. jako kandydat na papieża, „... mimo swej gorliwości katolickiej występował przeciwko zrywaniu z tolerancyjnym królem i nieprzemyślanym prześladowaniom różnowierczej szlachty... zapobiegał wygnaniu arian” (jw.) – pokonał napór reformacji poprzez jasne wyłożenie odwiecznych prawd religijnych i osobiste świadectwo. Dziś, gdy tyle słyszymy wezwań o jedność Polaków, pytajmy: wokół czego mamy się jednoczyć? Sama jedność dla jedności oznacza bowiem bezwolne oddanie się w ręce CSP.
Dzieło Sługi Bożego Stanisława Hozjusza nie zostało politycznie zagospodarowane ani też nie było kontynuowane. Dzięki edycji w języku ojczystym kardynał tysiąclecia wyciąga dziś do Polaków rękę zza grobu – w trosce nie tylko o nas, współczesnych, ale i o cały świat. Prawa Włodkowica są brutalnie gwałcone, o czym świadczy narastająca konfrontacja USA – Azja, stymulowana przez gromadnościową, a zarazem sakralną cywilizację żydowską: „Dzisiaj nie mamy żadnego zamiaru wyeliminowania fizycznego Arafata ani zlikwidowania Autonomii Palestyńskiej, albowiem nie byłoby to korzystne dla Izraela – powiedział Szaron w wywiadzie dla izraelskiego dziennika >Maariw<” (PAP 01.02.2002).
|
|