|
|
ARCHIWUM |
Andrzej Fijałkowski
Oświata, Kultura, Wychowanie
Rycerze niech walczą...
NPW 5-6, 2002
Musimy nauczyć się zwyciężać, jak „Lew Lechistanu” – Jan III, który wielokrotnie gromił liczniejsze armie Półksiężyca. Pierwszy nowoczesny Polak – Roman Dmowski (1864-1939), przełamał fatum samobójczej strategii powstańczej, schemat walki klasowej i zaściankowe myślenie, wydając pod zaborami „Przegląd Wszechpolski”. Kanclerz Wielkiej Pieczęci R. Dmowski dokonał większego zwycięstwa niż bitwa pod Grunwaldem, ponieważ na konferencji w Wersalu odzyskał dostęp do Bałtyku bez jednego strzału.
Dzisiaj też trzeba odrzucić nieużyteczne schematy, a zasadniczym celem powinno być zabranie czerwonym broni masowego rażenia w postaci publicznej telewizji, która cenzuruje wszelkie informacje o pasożytniczym systemie finansów publicznych i paraliżuje miliony ludzi.
Największe szkody telewizja wyrządza naszym dzieciom. Nowoczesna muzyka kieruje pragnienia dzieci do krainy złudzeń. W tzw. teledyskach nie ma romantyzmu, są to wszelkie świństwa, chamstwo i ideologia narkotyków.
O zupełnej degeneracji telewizyjnych magów świadczy np. dłużyzna kulturalna o wielbłądzie w głównych Wiadomościach na początku października 1999 r. Dowiedzieliśmy się, że Wielki Reżyser Pan Stuhr odnalazł (cudem) scenariusz innego Wielkiego Artysty o pewnym Panu, który przybył do małego polskiego miasteczka z wielbłądem. Wielki Reżyser nagrywał właśnie za nasze pieniądze film o wielkiej nietolerancji, jaka spotkała owego Pana od małomiasteczkowego społeczeństwa za sprowadzenie wielbłąda. Za kilka miesięcy dowiedzieliśmy się o wielkim sukcesie. Oto na trzeciorzędnym festiwalu europejskim dzieło Wielkie zwierzę pana Stuhra zdobyło główne nagrody za swe przesłanie – tym razem w Wiadomościach już pokazano migawki z filmu, m.in. parę głupawych tubylców z piwem. Po takim „sukcesie” i zmasowanej propagandzie film o nietolerancji obejrzało w Kazimierzu może stu, nie więcej, ludzi (a więc: wielkie zwierzę – karłowaty problem). Więc dalej budujemy nikomu niepotrzebne pomniki socjalizmu za nasze pieniądze. Film, nikomu niepotrzebny, powstał za nasze pieniądze z abonamentu, a nad tym pieczę sprawują doradcy i eksperci, Zarządy i Rady Nadzorcze w TV, Rady i Komisje z wynagrodzeniami po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Kryzys i bezrobocie bierze się stąd, że nas nie stać na utrzymanie nadmiernej kasty biurokratycznej, a więc nie mamy pieniędzy.
Ale wróćmy jeszcze raz do magów telewizyjnych. Dnia 30 kwietnia 2001 r. RP wszystkie Wiadomości, łącznie z Teleexpresem, podały dramatyczną wiadomość, że z powodu kontuzji wybitnego aktora A. Seweryna nie odbędzie się premierowe przedstawienie według Gombrowicza na Dniach Polskich w Paryżu. Co jest w tym Gombrowiczu, że został zaliczony do klasy i obowiązkowej lektury? Charakterystycznym utworem Gombrowicza jest Ferdydurke, a więc kaleczenie polskiego języka literackiego (gula, pupa, dudel), antypolskie podteksty, wyzwanie wobec moralności katolickiej i grzebanie w odchodach. Taki teatr nie jest szkołą gustu, mowy i obyczaju.
Przez ekran telewizyjny w jakiś sposób widzimy naszych władców. Naszym rodzinom brakuje do godnego życia tysiąc złotych miesięcznie, im brakuje milionów do utrzymania władzy. I mają te miliony np. z obowiązkowego abonamentu.
W tym miejscu trzeba zdementować przesąd, że jakoby mamy rządy liberałów. Zdecydowanie n i e! To terror biurokratyczny i fiskalny, to piekło podatkowe. Słyszalne są głosy protestu przeciwko ciężarowi abonamentu, ale powszechne przyzwolenie na taki rodzaj podatku dowodzi, że w wyniku przemian ustrojowych przeszliśmy od komunizmu... do komunizmu. Ludzie zgodnie z mentalnością biedaka lekceważą: co to jest 14 zł? Ale miesięczny abonament rtv w wysokości 14,10 PL razy 12 miesięcy razy 5 mln rodzin i firm z prowincji równa się 846 mln PL! Są to niewyobrażalne, zmarnowane pieniądze, za które moglibyśmy wybudować porządną drogę przez całą Polskę lub kilka tysięcy domów. Abonament to tylko jeden z wielu pretekstów do wyłudzenia pieniędzy i jedna z przyczyn biedy na prowincji. Wspieranie przez rządy tylko jednego nadawcy wskazuje, że nie ma wolnej konkurencji, czyli liberalizmu, a rządzi komuna.
Trzeba przełamać komunistyczny schemat, nie straszyć ludzi koniecznością wyrzeczeń i zaciskania pasa, lecz deklarować wolę ulżenia ludziom w ich ciężarach.
Następnym sposobem ulżenia ludziom w ich trudnej walce o przeżycie powinno być zamknięcie Głównego Urzędu Statystycznego i Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, które odczyniają gusła. A więc: Rycerze niech walczą, a Bóg da zwycięstwo!
|
|