|
|
ARCHIWUM |
Redakcja
Wstęp
Blankietowa demokracja
NPW 3-4, 2002
Unia Polski z Litwą – fenomen dobra na skalę światową – jest nadprzyrodzonym owocem ofiary św. Jadwigi z życia osobistego. Bez tej Unii bylibyśmy dziś co najwyżej słowiańską enklawą w zgermanizowanej Europie. Unia Europejska jest fenomenem zła, zbudowanym na zasadzie blankietowej demokracji, to znaczy wybierający wystawia – chcąc nie chcąc – wybranej władzy czek in blanco na politykę bez ograniczeń. Taka władza może doprowadzić nawet do ubezwłasnowolnienia wybierającego. Istotnie do UE można wejść, ale nie można z niej wyjść. Jednocześnie – jak wiadomo – UE jest wciąż w stadium określania się, czym jeszcze może być, przy czym na pewno już wiemy, że opowiada się za „cywilizacją śmierci”.
Państwa tworzące rdzeń UE to doświadczone państwa kolonialne, o głęboko zaszczepionym poczuciu wyższości wobec reszty świata. Na takim gruncie wyrósł już dobrze sprawdzony, zbrodniczy fenomen Herrenvolku – owocu trującej mieszanki cywilizacyjnej bizantyńsko-żydowskiej w postaci III Rzeszy. Nie jest prawdą, że Europa się uwolniła od tej przeszłości. Dobiegające zza Odry pomruki komisarza Guentera Verheugena, i ustawiczne międzynarodowe ćwiczenia wojskowe na terenie Ziem Zachodnich pod hasłem „siłowe rozwiązywanie problemu zwaśnionych stron” nie wymagają komentarza.
Ludzie rządzący Polską po 1989 r. również powołują się na zasadę „blankietowej demokracji”. Skoro zostaliśmy wybrani, to nie wolno nam stawiać żadnych ograniczeń w naszej polityce – mówią. Tak więc zafundowali nam Układ o Stowarzyszeniu ze Wspólnotami Europejskimi i ich Państwami Członkowskimi z 16.12.1991 r. Jego realizacja oznacza zaproszenie do ustawicznej grabieży Polski pod oszukańczymi hasłami restrukturyzacji i prywatyzacji. Żaden normalny człowiek nie rujnuje domu, w którym mieszka, zanim nie zbuduje nowego. Jeżeli Polska nie wypowie tego Układu, to przegramy referendum, ponieważ ujawniane wciąż nowe straty w substancji gospodarczej i planowo realizowany wzrost bezrobocia podpowiadają elektoratowi, że Polska jest już skazana na klęskę i tylko UE może nas uratować.
Jak do tego doszło? Wyborcy w kolejnych wyborach wystawiali czek in blanco, w zamian za zobowiązanie rządzących do jak najszybszego zerwania ze wszystkim, co miało znamię ustroju socjalkomunistycznego. Zobowiązanie to jest realizowane symbolicznie w postaci kilku przeciąganych procesów politycznych z okresu stalinowskiego i okresu stanu wojennego. Wartość polityczna tych procesów jest niewielka, ponieważ reżyserzy zbrodniczej ideologii mają się dobrze. Rozliczani są tylko nieliczni podwykonawcy. Poza wszelką lustracją są ludzie mediów, kultury, nauki i gospodarki – współtwórcy, eksperci i doradcy kolejnych ekip władzy.
Za tę niezapłaconą cenę naród stracił suwerenność gospodarczą i otrzymał samobójczą Konstytucję. Przewiduje się dla niego status niewolnika, który nie wie, że jest niewolnikiem. Mówi o tym podpisane przez czterech polityków porozumienie przedwyborcze, potwierdzające w imieniu ich ugrupowań politycznych wolę dążenia do UE bez względu na wynik wyborów. Powyższe porozumienie to nic innego, jak wola realizacji Układu aż do chwili, gdy naród, ogołocony z majątku i poddany obcemu prawu, straci wiarę w samodzielny byt i dobrowolnie poprzez referendum odda się w niewolę UE.
Polska obroni się przed agresją ze strony Unii Europejskiej, jeżeli wypowie Układ o Stowarzyszeniu w trybie art. 118, który głosi: „Układ niniejszy zawarty jest na czas nieokreślony. Każda ze stron może wypowiedzieć niniejszy układ drugiej Stronie w drodze notyfikacji. Układ niniejszy utraci moc po upływie sześciu miesięcy od dnia takiej notyfikacji”.
Czytelnikom, Ofiarodawcom i Osobom wspomagającym nas modlitwą życzymy, aby Zmartwychwstały Chrystus darzył swoją łaską i mocą wszystkie Państwa działania zmierzające do utrzymania ziemi i zachowania tożsamości narodowej
|
|