Jerzy Wieluński
Polityka i strategia
Europejczycy
czy Cały naród niemiecki – Das gesamte Deutsche Volk
Europa czy
Całe Niemcy – Gesamtdeutschland Co się z nami stało?!
NPW 3-4, 2002
Karta Podstawowych Praw Unii Europejskiej z roku 2000, nie
czyni odniesienia do Boga, nie uznaje Dekalogu, na miejscu Boga stawia
człowieka i wyklucza rzeczywistość transcendentną. Jest to karta
całkowicie sekularystyczna. Przy czym ma charakter ofensywny,
misjonarski po świecku, pogardliwy w stosunku do tradycji religijnych.
Zmierza wprost do wyeliminowania Kościoła katolickiego z Europy i do
zniszczenia go w ogóle. Politycy i rządy znajdują się pod ścisłym
dyktatem ośrodków ateistyczno-ekonomicznych”. Stwierdza to ks. prof.
Czesław Stanisław Bartnik, wybitny Autor, profesor zwyczajny
Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w jednej ze swych najnowszych
prac naukowych, pt. Fenomen Europy (Polskie Wydawnictwo
Encyklopedyczne, Radom 2001, s. 430). Jego słowa powinny dotrzeć do
świadomości każdego Polaka, ażeby przestał mieć jakiekolwiek złudzenia
odnośnie do prawdziwych intencji tzw. Unii Europejskiej.
Najważniejsze zadanie dla patriotycznego ruchu narodowego w
Polsce to pełna mobilizacja Polaków do świadomego udziału w referendum
oraz spowodowanie, żeby miało ono charakter IMIENNY i obowiązkowy.
Nazwiska muszą przejść do historii, zarówno Rejtan, jak Judasz.
Wszystkie polskie patriotyczne ugrupowania polityczne – Liga Polskich
Rodzin, Liga Polska, Samoobrona, Przymierze Ludowo-Narodowe,
Alternatywa, Polska Wspólnota Narodowa, zachowując dotychczasowy
kształt – powinny utworzyć federację, złączoną jednym celem nadrzędnym: Nigdy w Unii Europejskiej – Polska i Polacy!
Nie ma dziś żadnych przesłanek przemawiających za
zjednoczeniem ziem polskich z Niemcami! Podstęp tkwi w tym, że właśnie
tak ma być realizowane tzw. przystąpienie Polski do UE. Nacjonaliści
niemieccy wymyślili „ideę europejską”, ażeby odtworzyć Wielkie Niemcy,
przede wszystkim zagarniając z powrotem
nasze polskie ziemie na zachodzie i północy. Trzeba więc przypomnieć,
jak wielką zasługą Radia Maryja i osobiście o. Tadeusza Rydzyka było
opublikowanie książki Wyprzedaż polskiej ziemi Tragedia
narodowa. Autor tej książki (pod podwójnym pseudonimem
Przemysław Krzemień i Włodzimierz Achmatowicz), pan Filip Adwent, Polak
urodzony w Alzacji, był świadkiem tego, co Unia Europejska wywołała w
tej części Francji, dopuszczając do wykupu francuskiej ziemi przez
Niemców i odrodzenia się już wygasłej tam nienawiści. To samo będzie
miało miejsce w Polsce, jeśli dopuścimy do wepchnięcia nas w łapy
Niemców. Kilka milionów tzw. niemieckich przesiedleńców tylko na to
czeka. Czekają też na ziemię słoweńską (na granicy z Austrią!), czekają
na powrót na ziemie czeskie. Panią Ritę Steinbach i jej BdV nie
interesują konsekwencje przegrania przez III Rzeszę agresywnej II wojny
światowej wywołanej przez niemiecki narodowy socjalizm.
Zdumiewający jest więc frontalny atak na Radio Maryja i
osobiście na o. Tadeusza Rydzyka, w artykule pt. Ojciec Rydzyk
nie kocha dzieci swoich („GW”, 2-3 lutego 2002). Jest to
obraza całego polskiego ruchu narodowego. Jest to obraza pamięci prof.
Czesława Blocha i Przymierza Ludowo-Narodowego, którego był
założycielem. Jest to zniewaga pana inż. Jana Piwowarskiego, obecnego
prezesa tego Przymierza.
Polsce potrzebny jest patriotyczny Sejm, z większością
zdecydowanie przeciwną wchodzeniu Polski do UE. Mamy natomiast Sejm,
który w każdej chwili gotów jest niemal jednomyślnie umieścić Polskę w
UE.
Niestety, niektórzy Polacy, tzw. przeciwnicy UE, zachowują
się tak, jak gdyby istniały co najmniej dwie różne Europy i dwie różne
Unie Europejskie, z których tylko jedna im odpowiada. Gdybyśmy umieli
myśleć samodzielnie, każdy by spostrzegł ten nonsens, który mu się
zewsząd wciska do głowy.
Należało nie zamieniać sojuszu z Moskwą na sojusz z Berlinem.
Należało budować suwerenną RP siłami Polaków w kraju i zagranicą,
własnymi siłami, z pomocą całej polskiej patriotycznej Polonii na
świecie, tak jak to proponuje pan Prezes Ligi Polskiej, dr hab. Jan
Pyszko. Pomiędzy mocarstwem rosyjskim a niemieckim powinno być trzecie
mocarstwo: polskie, bo tylko stół na trzech nogach nigdy się nie
przewraca. Obcej klamki czepiają się zdrajcy. Prywatna (sprywatyzowana)
Polska nie przetrwa jako państwo. Prawdziwą Polskę możemy zbudować
wspólnymi siłami całej światowej Polonii polskiej i naszymi własnymi w
Kraju!
Przeciętny obywatel zapyta: Dlaczego ruch narodowy w Polsce
przeciwny jest przystępowaniu RP do UE? Odpowiedź jest prosta i jasna.
Dotychczasowy bilans naszych stosunków z UE jest dla Polski
zdecydowanie ujemny. Negatywny. Ponosimy straty niemal nie do
powetowania, nie widać szans na zmianę tego stanu rzeczy. Otwarta już
nawet została publiczna dyskusja nad celowością dalszego istnienia
Rzeczypospolitej Polskiej jako suwerennego państwa (Krzysztof
Kłopotowski, Umówmy się z rządem, „Rzeczpospolita”, 29/30 XII 2001, s.
D3).
Należy przypomnieć, że ruch narodowy wystąpił już na samym
początku kadencji premiera Buzka z wnioskiem między innymi o
wystąpienie Polski z NATO i odstąpienie od negocjacji w sprawie wejścia
RP do struktur UE. Premier Buzek w oczywisty sposób zignorował wniosek
Stronnictwa Narodowego, forsując absurdalne i niszczące kraj reformy,
forsując przygotowania do wejścia do UE (List otwarty Stronnictwa
Narodowego do Premiera Buzka, podpisany przez pana dra inż. Andrzeja
Horodeckiego, z 12 II 1998). Osobiście cały czas zdecydowanie opowiadam
się we wszystkich moich artykułach przeciwko przystępowaniu Polski do
UE.
Kontakty prozachodnie (prounijne, proniemieckie) rozpoczęto
najwyraźniej przy „okrągłym stole”; pan Balcerowicz jeszcze jako
członek PZPR podejmował m.in. delegację koncernu Kruppa w Polsce (10-12
XI 1989 lubelski „Sztandar Ludu, organ PZPR, publikuje tezy
deklaracji programowej przed XI Zjazdem PZPR. Wicepremier i minister
finansów L. Balcerowicz przyjmuje przedstawicieli MFW. Helmut Kohl
przybył do Polski. Powitanie na lotnisku Okęcie. Warto odnotować
obecność przewodniczącego Rady Nadzorczej spółki Kruppa, Bertholda
Beitza).
Ten kierunek jest cały czas kontynuowany. Wasalna polityka
usłużności wobec Sowieckiej Rosji zastąpiona została przez tych samych
ludzi i ich politycznych spadkobierców przez wasalną politykę w
stosunku do UE, a szczególnie wobec Niemiec. Jest to nie do przyjęcia
dla polskiego ruchu narodowego, jest to jawna zdrada Polski,
sprzeniewierzenie się fundamentalnym wartościom polskiej kultury
narodowej.
Nie może być zgody na sprzedaż obcym choćby piędzi polskiej
ziemi. Polska ziemia to terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Sprzedaż
polskiej ziemi obcym to sprzedaż państwa. Sprzedaż polskiej ziemi to
tragedia narodowa, sprowokowana przez antypolską władzę.
Bismarcka nie interesowali Polacy, interesowała go polska
ziemia, jak powiadał.
Zdumiewają słowa, wypowiedziane na pasterce w dniu 24 grudnia
2001 r. w miejscowości Kraczewice: „Ziemia nie jest najwyższą
wartością” („GW”, 27 XII 2001). „Tyle Polski, ile ziemi w polskich
rękach” – znacznie wcześniej powiedział to Polak, Wincenty Witos.
Pomiędzy mocarstwowymi Niemcami i mocarstwem rosyjskim nie ostanie się
żadne „prywatne państwo polskie” – zawładną nim obcy.
Nie może być zgody na tworzenie w Polsce „wspólnoty”
polsko-niemieckiej (Europa jutra, Lublin 1994). Przejściowa
wspólnota polsko-niemiecka doprowadzi do wytworzenia się społeczności
niemieckiej (niemieckojęzycznej) na terenie Polski, takie są bowiem
skutki istnienia wspólnot wielonarodowych: stają się jednonarodowymi i
jednojęzycznymi.
Nie może być zgody na zastępowanie historycznie
ukształtowanego narodu polskiego przez jakąś kosmopolityczną wspólnotę
polsko-niemiecką. „Podstawowym zadaniem dla każdego narodu jest być
narodem” – stwierdził islandzki filozof Thorsteinn Gudjonsson, ażeby –
w odniesieniu do narodu polskiego – jego potomkowie byli Polakami (B.
Jedynak, Ażeby potomkowie byli Polakami, Rozprawa
habilitacyjna, Lublin 2001).
Zwracałem już w moich artykułach uwagę na fakt, że wszystkie
ekipy rządowe w okresie po „okrągłym stole” prowadziły i prowadzą
zgubną w skutkach dla Polski politykę neoliberalną; na temat
niesłychanie niebezpiecznej polityki neoliberalnej wypowiadali się
m.in. p. Bernard Margueritte („Tygodnik Solidarność”), N.A. Chomsky, na
stronach internetowych, ks. prof. dr hab. Czesław Bartnik („Nasz
Dziennik” oraz Fenomen Europy, Radom 2001).
Tak zwany okres przejściowy to czas faktycznego pozbywania
się konkurencji ze strony polskiego handlu i przemysłu. Liberalni
politycy eufemistycznie nazwali te niszczycielskie przemiany
restrukturyzacją. Dwaj niemieccy autorzy napisali, że restrukturyzacja
to „pozbycie się konkurencji” (Pułapka globalizacji. Atak na
demokrację i dobrobyt, Wrocław 2000). Od czasu związania się z UE,
Polska straciła miliardy złotych na rzecz UE, a Niemcy, jak pisze
„Polityka”, „już nie wiedzą, co mają robić z nadmiarem pieniędzy!”
Niemcy wiedzą – mają wykupić całą Europę, wszystkie kraje, a przede
wszystkim ościenną Polskę, Francję, Austrię itd., po kolei,
umieszczając Niemców i proniemieckich polityków (albo ich doradców) o
niemieckich korzeniach na kluczowych stanowiskach w państwach „UE”.
Fatalnym plonem całego okresu przygotowawczego jest m.in.
bezrobocie, przybierające już rozmiary cywilnego ludobójstwa w
majestacie ultraliberalnego prawa; zlikwidowanie 2 milionów miejsc
pracy w Polsce; likwidacja całych gałęzi przemysłu i innych działów
gospodarki (flota, lotnictwo, energetyka, koleje); zapowiedź likwidacji
pozostałych jeszcze nielicznych sektorów gospodarki w polskich rękach;
propozycja sprzedaży części terytorium Polski w zamian za długi
(pierwsza taka propozycja dotyczyła sprzedaży wyspy Wolin) w zamian za
anulowanie długów Polski (H. Popiołek, Wybór pism, Lublin 2001).
Wypędzanie Polaków do pracy za granicę (to samo robił car, to
samo robili Sowieci i hitlerowcy); dziś robi to wasalna, antypolska
władza. Służba zdrowia wydaje się „nieopłacalna” w Polsce, więc lekarzy
i pielęgniarki rząd wyrzuca do pracy za granicami Polski. Gdzie rząd
powyrzuca inne grupy zawodowe – do których krajów? A może by wyrzucić –
np. na Madagaskar, tylko autorów takich planów?
Usłużni architekci biorą pieniądze za plany budowy slumsów
wokół Warszawy i innych miast w celu przyjęcia ludności wiejskiej
wyrzuconej z gospodarstw.
Antyrodzinna polityka socjalna w sytuacji, gdy sąsiednie
Niemcy mają zapis w konstytucji odnośnie do funkcjonowania Niemiec jako
państwa prowadzącego politykę socjalną, ukierunkowaną na zaspokajanie
potrzeb społeczeństwa. Nie dosyć, że wasale, to jeszcze źli wasale, bo
nawet nie biorą przykładu z Niemiec tam, gdzie się da go brać.
Upadek nauki, oświaty i wychowania, kultury i sztuki;
kryminalizacja życia w społeczeństwie i państwie.
Forsowanie judaizacji naszego tradycyjnego Kościoła
rzymskokatolickiego w Polsce.
Do prawdziwego kataklizmu może dojść, jeśli Polska przystąpi
do UE; podatek katastralny obniży wartość nieruchomości, ich cena
dramatycznie spadnie, obcy nabywcy wykupią za bezcen wszystko, co
zechcą („Syntezy”, Lasne-Ohain [Belgia] 1999). Do tego celu jest filia
Deutsche Bank w każdym większym polskim mieście. Formularze do
narodowego spisu powszechnego drukowane są w Niemczech (koncern
Bertelsmanna). Polska nie ma widocznie nawet drukarni...
Tuż przed wepchnięciem do UE, planuje się zdewaluować
złotego. Kataster i dewaluacja spowodują z kolei upadek setek tysięcy
najmniejszych prywatnych firm w Polsce.
Według Konstytucji Niemiec (Grundgesetz, Artikel 116), Niemcy
istnieją w granicach z 1937 r. Instytucja UE – niemieckiego pomysłu –
ma być koniem trojańskim, dzięki któremu Niemcy zawładną całą Europą, a
przede wszystkim krajami ościennymi, zgodnie z odwieczną niemiecką
polityką podboju – dzisiaj pokojowo osiągają to, co ongiś zdobywali
drogą wojny.
Zwracam uwagę, że włączenie Polski do UE może się odbyć
alternatywnie: albo w wyniku decyzji Sejmu, albo w wyniku referendum
narodowego. Tylko takie możliwości przewiduje prawo unijne.
W służbie cywilnej w Polsce będzie można zatrudnić nawet 90%
obcych (czytaj: Niemców), czyli nawet ok. 450 tysięcy Niemców na
kluczowych stanowiskach służby cywilnej (Służba cywilna – pytania i
odpowiedzi, Warszawa 1999).
Obecna antynarodowa władza SLD/UP („Uwiąd Pracy”) bez trudu
może przeforsować decyzję o referendum w Sejmie o takim składzie jak
obecny; może też doprowadzić do sfałszowania wyników referendum. Obie
ewentualności należy brać pod uwagę.
Propaganda unijna przynosi jednak w Polsce owoce w postaci
pośredniej lub bezpośredniej zdrady narodowej.
Spadek przyrostu naturalnego, grożący stopniowym znikaniem
Polaków jako jednego z narodów Europy. Kto więc ma pozostać w Europie?
Tylko Niemcy?
Na terytorium RP prowadzona jest faktycznie polityka
rozprzestrzeniania się niemieckiej własności oraz krzewienie
niemieckości, czyli kontynuowana jest hitlerowska polityka, określona
przez autora niemieckiego (Hans Joachim Beyer, Los Polski,
1942) jako „jedyna słuszna polityka niemiecka w stosunku do Polski” (H.
Popiołek, Polska, Żydzi, Niemcy, Rosja, Lublin 2000).
Ekipa pana Millera ma widocznie zadanie likwidacji RP jako
suwerennego państwa i zniszczenie narodu przez prowadzenie cywilnego
ludobójstwa. Pan Miller powiada („Rzeczpospolita”, 4 I 2002), że
„Kościół pomoże w referendum”. Chciałbym wiedzieć, co to dokładnie
oznacza. Który Kościół ma na myśli p. Miller? Czy ten, w którym się
pije piwo? „Prof. J. Kowecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego stwierdził,
że po raz pierwszy w życiu pije piwo w kościele. Chyba nie był jedynym”
– czytamy w artykule Dziesięć lat Viadriny, w miesięczniku
„Przegląd Uniwersytecki”, Szczecin 2001, nr 10-12, s. 39. Rozejrzyjmy
się wokoło, iluż to takich „piwoszy” wpędza nas na piwko do Unii
Europejskiej. Oto perspektywa, którą doskonale widzi ks. prof. Czesław
Bartnik, ostrzegając przed UE tak na antenie Radia Maryja, jak i w
„Naszym Dzienniku”.
Zadaniem patriotycznego ruchu narodowego w Polsce jest więc
zapobiec katastrofie narodowej, ażeby polityką wielokulturowości nie
splamić polskich rąk („Polityka wielokulturowości nadal będzie
gromadzić krew przyszłych rzezi” – pisze Felipe Fernandez-Aresto, Milenium.
Historia ostatniego tysiąclecia, Poznań 1999, s. 688). Polska nie
jest jedynym krajem niszczonym przez liberalną politykę UE. Sprzeciw
wobec UE odniesie więc skutek, jeśli sprzymierzymy się z tymi, których
byt jest zagrożony przez tego samego wroga.
Proponuję więc wydawać w Polsce i rozpowszechniać książki
autora brytyjskiego, zdecydowanego przeciwnika polityki Tony Blaire’a i
UE, p. Rodney’a Atkinsona, autora książki Eurofaszyzm w natarciu (w
przekładzie moim) oraz Powstaje faszystowska Europa (w trakcie
tłumaczenia). Proponuję zaprosić p. Atkinsona do Polski.
Proponuję wydać i rozpowszechniać pracę autora czeskiego, znanego
działacza antykomunistycznego (Bożywój Czelowski, Koniec prasy
czeskiej, Szenowo u Ostravy 2001). Autor ten m.in. na podstawie
pamiętników Goebbelsa zauważa, że krajom słowiańskim ponownie grozi
niemiecki Drang nach Osten, bo prowadzone jest wybiórcze informowanie
Czechów o tym tylko, co wygodne dla Niemców. Jest to tym bardziej
złowieszcze, jeśli przypomnieć, że autor niemiecki (Karl Schlögel w
pracy Europa jutra) pisze bez ogródek, że obecna polityka
niemiecka nazywa się po angielsku Go East, czyli Drang
nach Osten. Narodowy socjalizm i faszyzm odrodziły się więc w
szeregach prounijnych partii politycznych, ale nigdy w polskim ruchu
patriotycznym. Polscy patrioci nie sięgają po niczyją ziemię i to nas
odróżnia od neonazistów i neofaszystów.
Rozkoszując się słuchaniem angielszczyzny w kinie, teatrze, w
radiu, w telewizji i wszędzie wokoło (Mów po angielsku!), zapominamy,
że prowadzi się tutaj na nas w Polsce eksperymenty socjotechniczne,
ekonomiczne i wszelkie inne, o czym bez owijania w bawełnę napisali
autorzy (głównie) niemieccy w pracy Osterweiterung für die
Europäische Union,Verlag Bertelsmann Stiftung, Gütersloh 1998).
Jest więc już pięć po dwunastej, jak by napisał czeski poeta
Frantiszek Halas, ale nigdy nie jest za późno na podjęcie zdecydowanych
działań w tym celu, aby nasi potomkowie byli Polakami.
Z Polski powinien wyjść zdecydowany głos sprzeciwu wobec
ultraliberalnej polityki UE, czyli niszczenia wszelkich ruchów
narodowych pod pozorem walki z terroryzmem. Polska po raz kolejny może
uratować Europę od zagłady, tak jak już niejednokrotnie to uczyniła –
stawiając czoło hordom Mongołów (Tatarów) w XIII w., odpierając
krzyżacką zawieruchę na polach grunwaldzkich, broniąc wiary i Polski
przed szwedzkim potopem, sławiąc polski oręż pod Wiedniem, odpychając
bolszewickie watahy znad Wisły. Pokażmy Europie, że
hitlerowsko-sowiecki neoliberalny kołchoz od Gibraltaru po Władywostok
nie powstanie, póki my żyjemy.
Trzeba wiedzieć, co przynosi codzienna propaganda unijna, by
się jej mądrze i skutecznie przeciwstawić. Naporowi propagandy należy
dać odpór, a to wymaga wiedzy i organizacji.
Powinny być organizowane spotkania tych Polaków, którzy
rozumieją śmiertelne niebezpieczeństwo, w jakim znalazła się Polska (to
samo mówiłem w Radiu Maryja w czasie mojego wykładu O pokojowym
ataku niemieckiej potęgi gospodarczej na Polskę). Każdy uczestnik
powinien przedstawić swoje konkretne propozycje, a następnie otrzymać
konkretnie zadanie do wykonania.
Wrogowi, który niszczy Polskę, jest wszystko jedno, czy
wyrzuca na bruk Polaka ze Stronnictwa Narodowego, bezpartyjnego,
ewangelika czy katolika. Każdy Polak jest dla nich wrogiem. Nie dzielmy
się, nie ułatwiajmy życia naszym wrogom.
Studiując Ustawę Zasadniczą (Grundgesetz) Federalnej
Republiki Niemiec, w preambule znajdujemy zwrot Das gesamte
Deutsche Volk, oznaczający dosłownie „cały naród niemiecki”.
W książce pt. Ziemia gromadzi prochy (Wyd. Księgarni
św. Wojciecha, Poznań 1939), autorstwa pisarza i publicysty Józefa
Kisielewskiego (1905-1966), znajduje się mapa „ukazująca”, jak pisze
ten autor, „etapy rozwoju terenu niemieckiego”. Znajduje się tam kontur
Gesamtdeutschland („całych Niemiec”). Oprócz – uznanych za
„niemieckie” – części Danii, Belgii, Holandii, Francji i Rosji, oprócz
Czech, Szwajcarii i Austrii obejmuje on ponad trzy czwarte
terytorium [dzisiejszej] Polski.
Dania, Belgia, Holandia, Francja i Austria już są w Unii, a
Czechy faktycznie pod niemiecką kontrolą (zobacz: Bożywoj Czelowski, Koniec
prasy czeskiej, Ostrava 2001).
Jeśli nastąpi Anschluss Polski do Niemiec, to
zajdzie faktyczne zjednoczenie Niemiec z ziemią polską.
Niemcom do pełni szczęścia w Gesamtdeutschland będzie brakować
już tylko Szwajcarii i enklawy Kaliningradu. Groźba dla Polski to nie
rosyjska broń jądrowa w tej enklawie (NATO-wska broń jądrowa jest też
tuż za Odrą), ale przyzwolenie Rosji na jej germanizację i włączenie do
UE.
„Niemcy zjednoczone z ziemią polską” – Józef Kisielewski tak określił
upiora Gesamtdeutschland. Wstąpienie do UE innych państw jest
więc dla Niemiec sprawą drugorzędną, a może i – bez znaczenia; kluczową
– pochłonięcie Polski (wstępnie już rozbrojonej, ograbionej i
podzielonej).
Joschka Fischer rozśmiesza, mówiąc, że „Polska silna będzie w
Unii”. Będzie piękna, bogata i szczęśliwa, mógłby jeszcze dodać, bo go
to nic nie kosztuje, a robi wrażenie na naiwnych.
Szkoda, że te fakty jeszcze nie dotarły do Urzędu Ochrony
Państwa, do Rządu, Sejmu i Senatu RP, które to gremia w całości są za
jak najszybszym wstąpieniem Polski do Niemiec, bez stawiania warunków
bądź na jakichś tam warunkach. Czy po raz kolejny „Polak mądry po
szkodzie”?
UE jest więc koniem trojańskim, za pomocą którego Niemcy
dopinają swego –– dopinają goebbelsowską polityką „kontrolowania
przekazywanych informacji”, jak to określił wyżej wymieniony autor
czeski we wspomnianej książce.
Pani Steinbach powiedziała nie tak dawno (odnotowała to
prasa), że Niemcy „i tak dopną swego”. Frau Steinbach ma
zaufanie do tych władz w tej Polsce. Nie obchodzą ją
Polacy, ale Das gesamte Deutsche Volk na obszarze Gesamtdeutschland.
Ciekawostka dla osłody. W czasie okupacji za posiadanie owej
książki Józefa Kisielewskiego groziła kula w łeb. Co będzie, gdy Polska
wstąpi do Gesamtdeutschland? Bardzo mnie to intryguje.
Znamienne jest to, co powiedział wybitny antropolog polski,
J. Czekanowski: „[...] Przez swoich germańskich i łacińskich sąsiadów
Słowianie są uważani za obywateli drugiej klasy [...]”. To, co
Czekanowski napisał ponad 86 lat temu, jest dalej aktualne: „[...]
wyzwolona Słowiańszczyzna ugrzęzła w drobnych konfliktach,
rozdzierających najbliższe sobie narody. Oczywiście nie podniosło to
autorytetu Słowian w oczach germańskich i łacińskich sąsiadów”.
Nadzieją jest tylko to, że w UE zarysował się głęboki rozłam
pomiędzy politykami proniemieckimi a tymi, którzy reprezentują interesy
światowej finansjery. Oto Wielka Brytania nie przyjęła waluty euro. W
Londynie, stolicy Wielkiej Brytanii, jest siedziba zarówno Banku
Światowego (WB), jak i MFW (IMF). Finansiści z londyńskiego City boją
się oddać finanse świata w ręce Niemców... Jest to bardzo mądry krok!
UE pozbawiona możliwości pełnej
kontroli finansów i gospodarki Wielkiej Brytanii (nie tylko) raczej
wcześniej niż później zacznie ulegać rozpadowi. Roczne utrzymanie 1
(słownie: jednego) posła do Parlamentu UE kosztuje tyle, co roczne
utrzymanie całej Izby Gmin – wyliczył Norman Lamont, poseł brytyjski do
Parlamentu europejskiego. UE jest więc grabieżcą i marnotrawcą
pieniędzy. Pan Balcerowicz bardzo dobrze o tym wie. Polska zaczeka, aż
Unia Europejska rozpadnie się, a wszystkie państwa i narody Europy,
łącznie z Niemcami i Rosją, ostatecznie uwolnione od upiorów narodowego
socjalizmu i „związków przesiedleńców”, zaczną budować swoje własne
domy w obecnych granicach państwowych, bez niczyjego dyktatu, z
poszanowaniem tradycji i zrozumieniem historii.
Powrót do strony
głównej
Archiwum
Powrót
do strony głównej NPW
|