ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Jan Kowalski

 

Gospodarka

 

Kolejny "skok na kasę"

 

NPW 3-4, 2002

 

 

Od kilkunastu lat jesteśmy bulwersowani aferami, którym nadaje się wiele rozgłosu, ale ostatecznie nic z tego nie wynika. Prasa, zawsze tego samego gatunku, robi wielkie larum. Ludzie są „podpuszczani” na działaczy „Solidarności”, opozycjonistów, których „sprawiedliwi” nazywali oszustami, a ci najczęściej okazywali się męczennikami lub patriotami, w najlepiej na księży. Po zniszczeniu w latach dziewięćdziesiątych  autorytetów w Polsce przeciętny zjadacz chleba jest przekonany, że wszyscy są jednakowi, czyli są sami złodzieje, oszuści, którym nie należy wierzyć. Uczciwa jest jedynie osoba podpisująca się pod wykrytą aferą lub opcja polityczna, którą ona reprezentuje.

 

Ostatnio cały kraj zelektryzowała kolejna afera, tzw. łódzka. Moim zdaniem odbyło się kolejne napuszczanie jednych Polaków na drugich. Tym razem ofiarą padli lekarze pogotowia. Aby aferze nadać posmak sensacji, „ujawniono” ścisłe powiązania lekarzy z zakładami pogrzebowymi.

 

Adam Michnik wypowiedział się ponoć kiedyś publicznie, że jest w stanie w ciągu trzech dni zrobić nam wojnę z Ukrainą. Że do tego jest zdolny, pokazał w artykule pt. Łowcy skór. Doprowadził do prawdziwej wojny pomiędzy pogotowiem, zakładami pogrzebowymi a Narodem. Niedużo brakowało, a niektórzy z nas ruszyliby szturmować pogotowie i zakłady pogrzebowe.

 

Dlaczego tzw. afera łódzka wiąże się ze skokiem na kasę?

 

Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy śledzić medialną nagonkę. Chodzi o sumę 1,5 mld zł, jaką ZUS wypłaca rocznie w formie zasiłków pogrzebowych. Zasiłek ten wynosi aktualnie 4098 zł, jest równy dwóm średnim płacom krajowym i zmienia się w zależności od koniunktury gospodarczej. Mnożąc wymienioną kwotę 4098 zł przez liczbę zmarłych w ciągu roku, otrzymujemy 1,5 mld zł. Corocznie umiera na świecie 2-3% pupulacji. Liczba zgonów w poszczególnych krajach różnie się rozkłada.

 

Zastanówmy się chwilę, czy nie jest to symptomatyczne, że kiedy inne gazety ujawniają najprzeróżniejsze afery, nawet pies z kulawą nogą nie zaszczeka, ale kiedy o czymś pisze „Wyborcza”, chociażby była to zupełna bzdura, tak jak miało to miejsce z uśmiercaniem chorych przez lekarzy pogotowia, natychmiast stają na baczność wszystkie służby państwowe.

 

A może afera z lekarzami pogotowia i zakładami pogrzebowymi została wywołana dlatego, że nie znajdują się one w rękach tzw. swoich ludzi? Wydaje się, że bardziej naganne jest bezprawne pobieranie od rodzin zmarłych opłat, i to znacznych, za ubieranie zwłok i przechowywanie ciał w chłodni. Ustawa o ubezpieczeniach społecznych, wciąż obowiązująca, określa jasno jakie czynności są bezpłatne w ramach podstawowego ubezpieczenia ZUS. Jest w niej wyraźnie powiedziane, że ubieranie zwłok należy do obowiązków szpitali i jest pokrywane w ramach kas chorych. Tak samo przechowywanie zwłok do trzech dni jest bezpłatne.

 

Od 1990 r., kiedy zaczęło brakować pieniędzy na szpitale, dyrektorzy otrzymali przyzwolenie na poszukiwanie dodatkowych środków. Zaczęli wydzierżawiać zakładom pogrzebowym prosektoria i dało to początek bezprawiu. Zakłady pogrzebowe za wynajęcie prosektoriów najpierw płaciły 50, a później ok. 100 mln starych  zł miesięcznie. Aby zrekompensować wydatki, zaczęły pobierać opłaty za ubieranie zwłok i za chłodnię. Chcąc mieć zyski, zaczęły z pomocą lekarzy poszukiwać „klientów”. Zakłady pogrzebowe rozpoczęły walkę o ciała zmarłych.

 

Obecnie na fali światowego globalizmu będą wydawane koncesje za duże pieniądze konkretnym osobom, „samym swoim”, na prowadzenie zakładów pogrzebowych i placówek Pogotowia Ratunkowego. We własnym gronie zostaną rozdzielone zyski.

 

Stąd płynie wniosek, że nie należy bezkrytycznie wierzyć prasie. Trzeba mieć zaufanie do lekarzy i pielęgniarek, którzy pracują ciężko, a większość z nich idzie do pracy po to, aby ratować nasze życie.

Powrót do strony głównej
Powrót do strony głównej Archiwum