|
|
ARCHIWUM |
Andrzej Fijałkowski
Ekologia
Powrót do Księgi Rodzaju
NPW 3-4, 2002
Pomimo zniesienia cenzury w naszym kraju obowiązuje embargo na doniosły temat, tj. k r e a c j o n i z m . Jest to alternatywna wobec urzędowej i obowiązującej teorii ewolucji wersja stworzenia świata, życia i ludzkości.
Zasadniczym elementem kreacjonizmu jest realność globalnego potopu z czasów Noego. Ostre kształty szczytów górskich świadczą, że zostały one wydźwignięte w sposób dynamiczny, zapewne w następstwie powszechnego potopu. Oficjalna nauka też odchodzi od postulatu powolnych przemian geologicznych i przyznaje, że naszą planetą wstrząsnęła katastrofa o zapewne kosmicznej genezie. Jest cały szereg biblijnych, przyrodniczych, astronomicznych i biologicznych aspektów kreacjonizmu.
W pierwszej kolejności wymagają omówienia niektóre antropologiczne zagadnienia kreacjonizmu. Pewne jest, że w Polsce nie znaleziono szczątków małpoludów jako domniemanych przodków człowieka. Wszelkie informacje o tych istotach pochodzą z drugiej lub trzeciej ręki i są dementowane w czasopismach naukowych.
Według opisu biblijnego arka Noego osiadła w górach Ararat. Czy to przypadek, czy też potwierdzenie zapisu z Księgi Rodzaju, że najstarsza cywilizacja, sumeryjska, osiedliła się akurat poniżej góry Ararat przeszło trzy tysiące lat przed Chrystusem. To właśnie z najstarszego, sumeryjskiego miasta Ur wyruszał Abraham, potomek Noego w jedenastym pokoleniu. Nie musimy tego ukrywać, że fakty historyczne i geologiczne korespondują z opisem biblijnym.
A jak do początków odnosi się mitologia? Dwadzieścia lat temu telewizja prezentowała serial „dokumentalny”: Wędrówki ludów nad Pacyfikiem. Pewien profesor opowiadał tam, jak Zinjantrop, który wyewoluował dwa miliony lat temu w Afryce Południowej, dotarł do Azji w ciągu następnego półtora miliona lat. Przecież człowiek rozumny i zdobywca ma moc zaludnienia całej kuli ziemskiej w ciągu tysiąca lat, a drogę z Afryki do Azji może przebyć w ciągu kilku pokoleń. Niestety telewizja ma tą przewagę, że może ludziom wmówić każdą fikcję.
Do początku przybliża nas obliczenie rozwoju populacji, przy założeniu, że rodziny liczyły czworo dzieci, a pokolenie trwa 30 lat:
– po 120 latach z jednej pary otrzymujemy 16 osób; – po 300 latach populacja liczy już 210, czyli ponad tysiąc; – po 33 pokoleniach, czyli ok. 1000 lat, otrzymujemy już ponad 9 miliardów osobników
Powyższe obliczenie, czyli postęp geometryczny, daje niewyobrażalne liczby, z drugiej strony obserwacja rozwoju demograficznego wskazuje, że ten moment, gdy Noe opuścił Arkę, aby ponownie zasiedlić Ziemię, był 5-6 tysięcy lat temu. Rozwój liczbowy ludzkości był eksplozją demograficzną, dopiero teraz ludzie nie chcą lub nie mogą mieć dzieci.
Norweski zoolog i podróżnik Thor Heyerdahl przełamał niektóre schematy ewolucjonizmu, a przede wszystkim przyspieszył wędrówki ludów. Jako potomek wikingów uznał, że drogi wodne były głównymi szlakami ekspansji i rozprzestrzeniania się starożytnej ludzkości. Wykazał, że człowiek rozumny i zdobywca potrzebuje tylko kilku tygodni na przepłynięcie przez Atlantyk z obszaru śródziemnomorskiego do Ameryki.
T. Heyerdahl w opracowaniu Z kontynentu na kontynent wymienił 53 niezwykłe podobieństwa miedzy starożytną Mezopotamią, Egiptem i cywilizacjami indiańskimi. Uznał, że był to główny szlak ekspansji ludzkości.
Wśród tych zastanawiających podobieństw wymienił m.in.:
– nieznaną dziś technikę wznoszenia budowli z bloków skalnych; – precyzyjny kalendarz, którego początek był w 3113 r. p.n.e.; – konstruowanie praktycznie niezatapialnych statków oceanicznych, których wzorem była ... Arka Noego!
Dogmat ewolucji jest barierą dla rozwoju nauki o człowieku. Chociaż norweski badacz przełamał niektóre schematy ewolucjonizmu, jednak ten przestarzały schemat, nieużyteczny balast ewolucji, nie pozwolił mu ostatecznie sfinalizować jego rewolucyjnych odkryć.
Heyerdahl pozostawia bez odpowiedzi dylemat: jakie wydarzenie, zapewne o kosmicznej genezie, spowodowało określenie XXXI w. p.n.e. jako początku dziejów u Sumerów, Egipcjan i Inków. Księga Rodzaju wyjaśnia, że tym przełomowym wydarzeniem był potop z czasów Noego.
Nie daje też definitywnej odpowiedzi na pytanie: co skłoniło lub zmusiło Egipcjan do rejsu przez Atlantyk? Odpowiedź znajdziemy w Księdze Ezechiela: Pan skierował do proroka te słowa: „Położę kres bogactwu Egiptu ręką Nabuchodonozora, króla babilońskiego (605-562) przed Chrystusem ... ziemia egipska stanie się pustynią i miejscem bezludnym ... rozproszę Egipcjan między narodami i rozdzielę ich po krajach...”.
Trzeba dodać, że król Nabuchodonozor przy pomocy armii liczących setki tysięcy wojowników dokonał spustoszenia nie tylko w Egipcie, ale i w całym obszarze Morza Śródziemnego. Zniszczył Jerozolimę i uprowadził Żydów.
Wszystko wskazuje więc na to, że flotylla egipskich uciekinierów dotarła do Ameryki Środkowej i tam kontynuowała budowę piramid, których pierwowzorem była Wieża Babel.
Postęp i zdolność do rozwoju nie są atrybutami przyrody i rodzaju ludzkiego. Bardzo ciekawa jest hipoteza o upadku cywilizacyjnym ludów, przedstawiona w publikacji Na bezdrożach teorii ewolucji, wydanej przez Michalineum, a która dotarła do nas z Australii. Dzieła sztuki i starożytne budowle ukazują stopień kultury porównywalny z każdą dzisiejszą. Piramidę Cheopsa trudno byłoby zbudować teraz nawet przez 20 lat. W miarę jak ludzie oddalali się lub byli spychani od centrum kultury potopowej, tj. Bliskiego Wschodu, i im bardziej stawali się odcięci od głównego nurtu tradycji, tym bardziej obniżał się poziom kultury. Stan marazmu Pigmejów, Buszmenów i innych prymitywnych szczepów być może nie jest pierwszym stadium po zejściu z drzewa. Ta dzikość może być wynikiem emigracji i izolacji od centrum tradycji.
Są podstawy do przypuszczenia, że dobry Stwórca dał ludziom od początku przeróżne zdolności, wiedzę o geografii i astronomii oraz nieznaną dziś technikę. Zapewne w czasie wojen, jak za barbarzyńskiego króla Nabuchodonozora zapomniana pozostała jeszcze dziś fascynująca starożytna wiedza. Jak w czasie 40-letniej wojny babilońskiej piaski pustynne zasypały bogaty i żyzny Egipt, tak i w XX w. z powodu wojen, niewiedzy i lenistwa Sahara powiększyła się o 100 km kw. Zasypane piaskiem gleby są nie do odzyskania.
Naturalnym zjawiskiem jest degeneracja, i to jest drugie prawo termodynamiki. To uniwersalne prawo fizyczne ma odniesienie do ludzkiej natury. Ludzie nie wierzą w swoje zdolności i talenty otrzymane od samego Stwórcy i chcą, aby rządy zaspakajały wszystkie ich potrzeby i zachcianki. A więc przeszliśmy od komunizmu do komunizmu.
|
|