Piotr
Małoszewski
Polacy i Polonia na świecie

NPW
7-8, 2001
Dnia 17 czerwca br. minęła 10. rocznica podpisania
polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej
współpracy. Traktat został podpisany na 10 lat, a ponieważ nie został
wypowiedziany, automatycznie uległ przedłużeniu na następne 5 lat. Z
tej okazji można by postawić dziś pytanie: Jak wygląda realizacja
traktatu z punktu widzenia Polonii i Polaków zamieszkałych w Niemczech?
Późną jesienią zeszłego roku
przebywała w Niemczech delegacja posłów RP z Komisji Łączności z
Polakami za Granicą. Celem tej wizyty było właśnie naoczne zapoznanie
się polskich parlamentarzystów ze stopniem realizacji postanowień
traktatu polsko-niemieckiego z 1991 r. w sprawach dotyczących polskiej
grupy etnicznej w Niemczech. W styczniu br. na specjalnie zwołanym
posiedzeniu tejże Komisji, poszerzonym o przedstawicieli Konwentu
Organizacji Polskich w Niemczech, delegacja poselska pod przewodnictwem
posła Ryszarda Czarneckiego przedstawiła podsumowanie rezultatów
wizyty. Posłowie jednoznacznie wskazali na olbrzymią asymetrię w
realizacji tych punktów traktatu, które dotyczą traktowania spraw
mniejszości narodowych. Polska grupa etniczna w Niemczech jest
zdecydowania gorzej traktowana niż mniejszość niemiecka w Polsce. W
jednomyślnie przyjętej deklaracji Komisja zwróciła się do Rządu RP o
podjęcie niezbędnych kroków dla wyeliminowania istniejącej dysproporcji.
Skąd biorą się
dysproporcje, o których mówili polscy posłowie?
Sprawy mniejszości polskiej i
niemieckiej w obu krajach są ujęte przede wszystkim w artykułach: 20 i
21 traktatu. Podstawowym punktem traktatu, i równocześnie podstawowym
źródłem wspomnianej dysproporcji, jest par. 1 art. 20, w którym na
terenie Rzeczpospolitej Polskiej mówi się o mniejszości niemieckiej,
natomiast na terenie Republiki Federalnej tylko o obywatelach
niemieckich polskiego pochodzenia, tzw. polskiej grupie etnicznej.
Prawnie te określenia zdecydowanie się różnią. Mniejszości narodowe
korzystają z wszelkiego rodzaju daleko posuniętych przywilejów, które
są dodatkowo chronione prawem międzynarodowym, a uprawnienia grup
etnicznych zależą w zasadzie tylko od dobrej woli władz kraju
osiedlenia. Republika Federalna Niemiec, ratyfikując międzynarodową
konwencję o mniejszościach narodowych, uznała za nie Duńczyków, Fryzów
i Serbołużyczan, a w 1997 r. dodatkowo jeszcze Sintów i Romów.
Natomiast zakres uprawnień grup etnicznych Niemcy przewidują ustalać na
zasadzie dwustronnych porozumień z krajami pochodzenia członków tychże
grup. Warto może przypomnieć, że Polakom prawa mniejszości narodowej
zostały odebrane przez Niemcy we wrześniu 1939 r. Analizując, kogo
obecnie traktat obejmuje, należy być też świadomym danych liczbowych.
Na początku lat dziewięćdziesiątych Polski MSZ podawał, że w Niemczech
mieszka ok. 2 mln osób wywodzących się z Polski. Wśród nich było ok.
1,2 mln osób posiadających podwójne obywatelstwo: polskie i niemieckie,
oraz ok. 300 tys. osób legitymujących się tylko obywatelstwem polskim i
prawem pobytu w Niemczech. Równocześnie statystyki niemieckie podawały,
że w Polsce mieszka 1 tysiąc osób tylko z obywatelstwem niemieckim oraz
ok. 180 tys. osób posiadających podwójne obywatelstwo polskie i
niemieckie. Ta ostatnia grupa osób stanowi właśnie niemiecką mniejszość
narodową w Polsce, mniejszość, która w pełni korzysta ze swoich
uprawnień. Należy zauważyć, że niemieckie ustawodawstwo generalnie nie
zezwala na posiadanie podwójnego obywatelstwa. Osoby z podwójnym
obywatelstwem w Polsce władze niemieckie uważają jednak za własną
mniejszość narodową, natomiast na terenie RFN nie chcą słyszeć o fakcie
istnienia ponadmilionowej grupy osób, które posiadają polskie i
niemieckie paszporty, uważając te osoby tylko i wyłącznie za Niemców.
Traktat z 1991 r. obejmuje w Niemczech przede wszystkim właśnie tę
grupę osób, nazywając ją jednak tylko grupą etniczną, a nie
mniejszością narodową. Osoby tej grupy, będąc obywatelami niemieckimi,
mogą (jeśli zechcą) zachować swoją polską tożsamość. Mogą zakładać
własne organizacje i starać się o dofinansowanie ich działalności ze
środków państwowych, mogą swobodnie używać i uczyć się języka
polskiego, mogą kultywować tradycję i kulturę czy zachować własny
sposób przeżywania wiary. Tylko o należne tej grupie prawa w Niemczech
może i musi występować polski rząd, bo on jest stroną w traktacie.
Wymieniona grupa obywateli niemieckich polskiego pochodzenia, nie mając
statusu mniejszości narodowej, ubiegając się samotnie o swoje prawa,
może tylko i wyłącznie liczyć na dobrą wolę władz niemieckich, której
widocznie zabrakło, skoro polscy posłowie naocznie przekonali się o
istniejącej dysproporcji. Natomiast grupa prawie 300 tys. Polaków w
Niemczech posiadających tylko jeden polski paszport nie jest w ogóle
wymieniana w traktacie. Osoby należące do tej grupy ujęte są tylko i
wyłącznie w liście intencyjnym ministra spraw zagranicznych RP
Krzysztofa Skubiszewskiego do Federalnego ministra spraw zagranicznuch
RFN Hansa Dietricha Genschera. W punkcie 1 tegoż listu jest
powiedziane, że Rząd Republiki Federalnej Niemiec podejmie starania
celem stworzenia możliwości, aby także żyjące osoby pochodzenia
polskiego nie wymienione w par. 1art. 20 (czytaj: nie posiadające
obywatelstwa niemieckiego) były objęte dobrodziejstwami traktatu.
Niestety, w ciągu 10 lat od podpisania traktatu nie poczyniono nic, by
ten punkt listu intencyjnego włączyć jednoznacznie do traktatu.
A jak wygląda realizacja
traktatu z punktu widzenia polskich katolików?
Trzeba od razu podkreślić, że
polscy katolicy jako grupa przetrwali w Niemczech tylko dzięki
poświęceniu i zaangażowaniu się polskich duszpasterzy. Obecnie na
terenie Republiki Federalnej Niemiec istnieje 67 parafii, w których
pracuje ok. 100 księży. Msze św. w języku polskim są odprawiane w 255
miejscowościach i uczestniczy w nich ok. 120 tys. osób. Szacuje się, że
w zasięgu polskiego duszpasterstwa jest ok. 200-250 tys. wiernych,
zarówno obywateli polskich, jak i niemieckich. Pomimo to polskie
parafie nie są traktowane na równi z parafiami niemieckimi, a w
kościele lokalnym bardzo silnie odczuwana jest presja
integracyjno-asymilacyjna. Przy obecnym podejściu Kościoła niemieckiego
do Polskiej Misji Katolickiej z dużą troską należy myśleć o jej
przyszłości. Wprawdzie sprawy te nie dotyczą bezpośrednio władz
świeckich, ale należy zauważyć, że większość życia
kulturalno-oświatowego Polonii skupia się przy polskich parafiach. Tu
zorganizowana jest nauka języka polskiego, z której korzysta ok. 2500
dzieci. W niektórych parafiach odbywa się
dodatkowo nauka śpiewu, historii czy geografii Polski, a nauką religii
w języku polskim objętych jest ponad 6 tys. dzieci i młodzieży. Zajęcia
lekcyjne prowadzone są w ramach tzw. Szkół Przedmiotów Ojczystych, a
nauczaniem zajmuje się ponad 150 osób świeckich. Większość parafii ma
zorganizowane rady parafialne, które często przejmują na siebie
dodatkowo obowiązek zorganizowania polskiego szkolnictwa oraz
polonijnego życia kulturalnego. Jeśli więc zostanie ograniczony i
zredukowany zasięg działania polskiego duszpasterstwa to również i
działalność polonijna ulegnie ograniczeniu.
Po podpisaniu w 1991 r.
traktatu polsko-niemieckiego zaistniała możliwość i potrzeba
przekształcenia działających już struktur katolików świeckich w
zarejestrowane sądownie stowarzyszenia, gdyż tylko one mogą być
partnerem dla świeckich władz niemieckich i formalnie uznawanym
kontynuatorem katolickiej działalności świeckiej. W 1994 r. powstało
Chrześcijańskie Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego
w Niemczech jako organizacja wyższej użyteczności publicznej,
obejmująca swoim zasięgiem cały teren Republiki Federalnej Niemiec. W
jej skład wchodzą osoby fizyczne oraz podmioty prawne, tj.
stowarzyszenia parafialne, posiadające własną osobowość prawną. Cele
stowarzyszenia realizowane są m.in. poprzez: prowadzenie i wspieranie
działań zmierzających do zachowania tradycji, kultury i języka
polskiego; wspieranie działań zmierzających do wzajemnego porozumienia
pomiędzy narodami polskim i niemieckim; organizowanie wymiany
kulturalnej między Niemcami a Polską czy wychowanie młodego pokolenia w
duchu i w zgodzie z nauką Kościoła rzymskokatolickiego.
Zgodnie z postanowieniami
polsko-niemieckiego traktatu z czerwca 1991 r. obie umawiające się
strony, tj. Polska i Niemcy, ustaliły,
m.in., że będą na swoich terytoriach chroniły tożsamość etniczną,
kulturalną i religijną oraz tworzyły warunki do wspierania tej
tożsamości. W Niemczech wszelkie starania o uzyskanie pomocy finansowej
od władz federalnych dla przyparafialnego szkolnictwa przedmiotów
ojczystych prowadzonego w ramach struktur Chrześcijańskiego Centrum
Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego były i są rozpatrywane
negatywnie. Niestety, władze polskie, będące stroną traktatu, nie
występują zdecydowanie o rozwiązanie tej kwestii, a strona niemiecka,
pomimo posiadania środków finansowych, uzasadnia odmowę brakiem podstaw
prawnych dla wspierania tego typu działalności. Natomiast sprawy
szkolnictwa przyparafialnego są papierkiem lakmusowym, obrazującym
rzeczywiste chęci do realizacji postanowień traktatowych wobec Polonii
przez obie strony: Polskę i Niemcy.
Rzeczywistość sprowadza
się, jak na razie, tylko do deklaracji słownych, a życie wygląda w
praktyce tak, jak to mogli dostrzec polscy parlamentarzyści. Od ich
wizyty upłynęło już ponad pół roku, a w sprawach nurtujących Polonię i
Polaków w Niemczech nic się nie zmieniło.
Powrót do strony
głównej
Archiwum
Powrót
do strony głównej NPW
|