Jerzy
Wieluński
Polityka i Strategia

NPW
7-8, 2001
Tytuł niniejszego artykułu wynika z analizy
faktów. Oto według informacji zawartych w publikacji Urzędu Służby
Cywilnej (00-582 Warszawa, Aleja J. Ch. Szucha 2/4), firmowanej przez
Pana Premiera Rady Ministrów (Jerzego Buzka) oraz Szefa Służby Cywilnej
(Jana Pastwę), po tak zwanym wejściu Polski do Unii Europejskiej (czyli
po Anschlussie z Niemcami), do 90% (słownie: do dziewięćdziesięciu
procent) wszystkich miejsc pracy w służbach publicznych w Polsce
(chodzi więc o kilkaset tysięcy miejsc pracy, przy najskromniejszej
ocenie) będzie „otwartych dla wszystkich jej obywateli”, tzn. dla
wszystkich obywateli UE, w tym rzecz jasna i dla Niemców, a może
raczej: przede wszystkim dla Niemców.
W praktyce będzie to
oznaczać, że nawet 90% tych kluczowych stanowisk w administracji
Państwa Polskiego będzie mogło być obsadzonych przez nie-Polaków.
Zastanawiam się, czy przypadkiem nie przyjdzie nam do głowy, żeby te
kilkaset tysięcy stanowisk pracy w Polsce obsadzić przez Niemców,
obywateli UE. Wymóg znajomości języka polskiego nie stanowiłby żadnego
problemu. Czy można wykluczyć, że taki jest właśnie plan strategiczny?A
jeśli w każdym państwie członkowskim UE, nastąpi to samo? To UE stanie
się w praktyce Europejskimi Niemcami. Należy więc przypuszczać, że
istotnie taki jest plan; i że będzie on realizowany z żelazną, pruską
konsekwencją, tak jak zrealizowano „reformy” w Polsce. Zasłużeni w tym
dziele politycy nie znikną przecież ze sceny politycznej. Dowody są
nawet na to, że terenie Polski budowana będzie ‘niemiecka Polska’
(jeżeli większość Polaków nie zacznie sobie zdawać sprawy ze
śmiertelnego niebezpieczeństwa, w jakim się znalazła nie tylko Polska,
ale i cała Europa; Szymon Wiesental ostrzega, że w Europie odrodził się
faszyzm).
Tylko jeden poseł w
niemieckim parlamencie, pan Helmut Lippelt, z partii Zielonych, uznał
postulat wprowadzenia w Polsce niemieckiego nazewnictwa oraz emerytur
dla żołnierzy Wehrmachtu ‘skandalem’. Tylko jeden poseł. Cześć i chwała
mu za to. Trudno zaś wyrazić to życzenie w stosunku do osoby pana
profesora dr hab. Grzegorza Janusza z UMCS w Lublinie, wybitnego
specjalisty ds. małości i mniejszości niemieckiej w Polsce, współtwórcy
projektów ustaw faworyzujących potomków niemieckich kolonistów w Polsce.
Kiedy nazistowskie bojówki
mordowały obywateli niemieckich pochodzenia żydowskiego, w czasie tzw.
kryształowej nocy, tylko jeden niemiecki policjant złożył w tej sprawie
oficjalny raport, będąc przeciwnym temu bandytyzmowi hitlerowskich
bojówek. Był to jednak tylko jeden policjant, Wilhelm Krutzfeld. Cześć
i chwała mu za to.
Jakimi słowami opisać
możliwość pojawienia się osób narodowości niemieckiej na niemal
wszystkich kluczowych stanowiskach w Polsce? Może odpowiedzą na to
pytanie przedstawiciele Związku Prawników Polskich i Niemieckich
(Niemiecko-Polskiego Związku Prawników)? Może więc pani Herta
Daeubler-Gmelin, szef resortu sprawiedliwości, byłaby w stanie
odpowiedzieć na to pytanie?
Pisał już o tym Andrzej Frycz
Modrzewski, postulując, aby władzy nie powierzano „żadnemu
cudzoziemcowi, ponieważ ci zazwyczaj nie mają tyle serca dla innych
narodów, co dla swego”. Czy obecni rządzący Polską słyszeli cokolwiek o
Andrzeju Fryczu Modrzewskim? A o zdradzie narodowej?
W Lublinie, w zasadzie w
centralnej i zamożnej dzielnicy miasta, na frontonie jednego z domów
widnieje napis, namalowany wielkimi czarnymi literami, o treści
następującej: „Pewnego dnia świat zrozumie, że Adolf Hitler miał
rację!” Napis ten nieudolnie próbowano zamalować, ale jest dalej bardzo
dobrze czytelny.
Takie myśli, jak ta,
wymalowana na frontonie domu w Lublinie, nie rodzą się spontaniczne w
umysłach Polaków. Takie myśli mogą się zalęgać tylko w umysłach
nazistów, którzy fanatycznie wierzyli w Hitlera; którzy jeszcze żyją i
dalej działają.
Pan Jan Nowak-Jeziorański w
artykule Pomost, nie zarzewie („Rzeczpospolita”, 4/5 08. 2001) trafnie
więc ostrzega, że niebezpieczeństwo nie minęło, a trwa do dnia
dzisiejszego: „Twierdzenie Dietmara Brehmera, że wszyscy volksdeutsche
należący do NSDAP i gestapo już nie żyją albo zostali wysiedleni, a
pozostali w Polsce sami niewinni, jest po prostu nieprawdą”.
Żyją i współpracują w budowie
Unii Europejskiej. Peiper, członek SS, bez przeszkód, w latach
pięćdziesiątych głosił apel ‘do wszystkich wiernych wielkiej idei SS’:
„Nie zapominajcie, że w kadrach broni SS zginęli pierwsi Europejczycy.
Nie zatrzymujcie się w połowie drogi. Idea europejska jest jedyną, dla
której warto dziś jeszcze walczyć. Nigdy nie byliśmy bliżsi jej
urzeczywistnienia”.
Brytyjczyk, znany już w
Polsce autor proroczej książki Eurofaszyzm w natarciu (w przekładzie
niżej podpisanego) wydał kolejną książkę, której tytuł w dosłownym
przekładzie brzmi złowieszczo: POWSTAJE NIEMIECKA EUROPA.
„Gazeta Wyborcza” (14 01.
2001) zamieściła artykuł Stefana Chwina, który był jesienią zeszłego
roku w Berlinie, gdzie miał okazję usłyszeć wypowiedź jednego z
generałów Bundeswehry:
„[...] byśmy nie mieli na
temat zjednoczonej Europy przesadnych wyobrażeń, bo w rzeczywistości
zjednoczenie Europy jest wymierzone przeciwko Rosji, a jego podstawą
wcale nie są wyłącznie ideały cywilizacji demokratycznej, lecz raczej
interes czysto strategiczny”.
Jeśli dalej większość
Polaków będzie zajęta jedynie troską o samego siebie (i każdy
oddzielnie), to może dojść do sytuacji, kiedy po trupie Polski, armia
Unii Europejskiej pomaszeruje na Rosję. Europejska idea SS byłaby więc
realizowana... Jestem jednak pewien, że z takim samym skutkiem, jak w
1812 r. pod Moskwą i nad Berezyną oraz zimą 1942-43 pod Stalingradem.
Powrót do strony
głównej
Archiwum
Powrót
do strony głównej NPW
|