W
malowniczo położonym na Cyhrli k. Zakopanego Ośrodku Rekolekcyjno
Wypoczynkowym Księży Marianów odbyła się na początku wiosny 2001 r. (24
marca), promocja nowej książki opublikowanej w Inicjatywie Wydawniczej
„AD ASTRA”. Wokół ośrodka usytuowanego u podnóża Tatr Wysokich, z
panoramą na znajome szczyty, przyroda budziła się do życia. Na łąkach,
poprzez cienką warstwę pozostałości śniegu przebijały się do słońca
krokusy. Zupełnie inne niż w warszawskich kwiaciarniach. Drobniejsze,
może trochę bardziej blade. Było ich jednak tak dużo, że tworzyły
dywany kwiatowe. Właśnie zaczął sypać drobny śnieg, fiolet krokusów
stopniowo się zacierał... Wróciliśmy na salę obrad.
Prezentowana monografia
- Antykoncepcja hormonalna i hormonoterapia, Podobieństwa
i różnice, którą warto polecić Czytelnikom Nowego Przeglądu
Wszechpolskiego, stanowi zbiór materiałów zjazdowych z II Krajowej
Konferencji Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy. Odbyła się ona w Auli
Papieskiej Jana Pawła II na Jasnej Górze w
Częstochowie w dniu 27 maja 2000 r. Patronat Honorowy nad Konferencją
objęli: Jego Eminencja Ks. Kardynał Józef Glemp, Prymas Polski oraz
Pani Minister Maria Smereczyńska, Pełnomocnik Rządu do Spraw Rodziny.
Doustna
antykoncepcja hormonalna i hormonalna terapia zastępcza, są dwa
pojęcia, które są często ze sobą mylone. Dlatego też podstawowym celem
zorganizowania Konferencji i opublikowania niniejszej książki jest
podjęcie próby wyjaśnienia podstawowych pojęć. Ustalono, że
antykoncepcja i hormonalna terapia zastępcza różnią się istotnie od
siebie od strony etycznej.
Minister dr
Maria Smereczyńska, Pełnomocnik Rządu do Spraw Rodziny, stwierdziła, że ocena i wyraźne
odróżnienie hormonalnej terapii zastępczej
od antykoncepcji hormonalnej, czyli, w zasadzie, chemicznego
ubezpłodnienia, wymaga oceny nie tylko medycznej, ale i moralnej.
Nadszedł już czas, żeby pełna informacja, czyli ocena sytuacji nie
tylko z punktu widzenia medycznego, ale i z powodów etyczno-moralnych,
dochodziła do świadomości społecznej, również poprzez gabinety
lekarskie. Jednak wychowanie, a dyskutowane tutaj sprawy należą do
wychowania, nie może się opierać na samej tylko informacji. Musi ono
obejmować przekaz dotyczący całego systemu wartości i ocenę moralną
określonego postępowania.
Dr Barbara
Frączek, posłanka na Sejm RP, zdała uczestnikom Konferencji sprawozdanie z
debat sejmowych, w których dotykano tematu antykoncepcji. Był on
poruszany przede wszystkim przy sprawozdaniach z realizacji Ustawy
o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach
dopuszczalności przerywania ciąży z 7 stycznia 1993 r. Realizacja
wspomnianej Ustawy jest przedstawiana corocznie. W
sprawozdaniu za 1998 r. stwierdza się, iż środki antykoncepcyjne są w
ciągłej sprzedaży. Zarejestrowanych i dopuszczonych do obrotu jest 38
hormonalnych środków antykoncepcyjnych i środków wewnątrzmacicznych.
Część z nich dostępna jest bez recept. W 1998 r. były refundowane 3
preparaty hormonalne. Wartość ich sprzedaży wyniosła w 1998 r. 8,2 mln
złotych. Sprzedano ich około 7,4 mln sztuk (opakowań), czyli prawie
dwukrotnie więcej niż w 1997 r. W sprawozdaniu za 1997 r. napisano
ponadto, że. Krajowy Zespół Promocji Naturalnego Planowania Rodziny,
powołany w 1993 r. przez Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej, nie
miał możliwości pełnego działania z powodu braku wsparcia i
zainteresowania ze strony władz resortu. W sprawozdaniu za r. 1998
uzupełniono tę informację o dane dotyczące poradni planowania rodziny,
których uruchomiono 15 na terenie całego kraju. Zatrudnia się w tych
poradniach instruktorów naturalnego planowania rodziny. W 1998 r.
liczbę wszystkich instruktorów na terenie całej Polski szacowano na
około 3 tysięcy.
Dr med.
Kazimierz Kapera, poseł na Sejm RP, dotychczasowy Minister ds. Rodziny, powiedział, że podejmowany temat,
z jednej strony trudny, jest ważny dla wszystkich środowisk
zaangażowanych w tworzenie prawdziwego oblicza płciowości człowieka –
środowisk pragnących propagować życie zgodne z etyką katolicką i
moralnością. Rozważał pytanie: Czy państwo powinno, czy
nie powinno dopłacać do środków antykoncepcyjnych? Powiedział, że
jeżeli ktoś chce używać takich środków, to ma prawo do wyboru, ale powinno to go kosztować. W sytuacji, gdy
brakuje pieniędzy na leki dla innych pacjentów, żądania refundacji za
preparaty antykoncepcyjne nie są uzasadnione. Zaproponował, żeby
materiały zjazdowe z Konferencji stały się przyczynkiem do stworzenia
bazy danych, do której posłowie będą mogli częściej sięgać w
Parlamencie, a lekarze, a także wszystkie środowiska medyczne – w
swojej praktyce klinicznej.
Prof.
Tadeusz Chruściel, farmakolog kliniczny (Warszawa), otwierając II Sesję Konferencji,
przeprowadził dyskusję nad postawionym przez siebie pytaniem: Czym właściwie jest lek? Język angielski rozróżnia dwa
słowa: drug i medicament, które po
polsku tłumaczy się tylko jednym słowem: lek. Słowa drug używa się wtedy, jeżeli jest to substancja, która
modyfikuje i zmienia jakąkolwiek czynność biologiczną organizmu. I w
tym sensie lekiem jest to wszystko, co zmienia jakąkolwiek czynność
biologiczną organizmu. Jednakże w pojęciu lekarza lek to
jest medicament. A zatem jest to substancja, która
zmienia czynności biologiczne organizmu, w kierunku korzystnym -
poprawia zaburzone czynności lub zapobiega powstaniu szkód. Kiedy
dyskutowano nad potrzebą i możliwościami refundowania przez budżet
państwa kosztów za środki antykoncepcyjne, jako ekspert resortu zdrowia
Profesor wyraził wówczas opinię: Można refundować z
budżetu państwa, tylko za leki. A więc tylko za takie środki, które
używane są jako leki. I tylko z tego powodu te trzy preparaty,
które są środkami antykoncepcyjnymi i które są refundowane przez
państwo, są refundowane dlatego, że są to leki.
Pozostałe nie są lekami. Wskazuje to
również na zasadniczą różnicę między hormonalną terapią zastępczą a
środkami antykoncepcyjnymi. Widać przepaść: leczenie i nieleczenie.
Dr med.
Antoni Marcinek, ginekolog-położnik (Kraków) wraz ze współpracownikami
przedstawił temat: „Antykoncepcja hormonalna i hormonalna terapia zastępcza – podobieństwa i różnice”. Omówione
zostały podstawy fizjologii cyklu hormonalnego kobiety oraz zasady
działania hormonalnej antykoncepcji. Pierwsza nowoczesna tabletka antykoncepcyjna dwuskładnikowa została
zsyntetyzowana w latach pięćdziesiątych. Pierwsze hormonalne środki
antykoncepcyjne zawierały wysokie dawki hormonów, w tym składnika estrogenowego do 150
µg / dobę. W końcu lat sześćdziesiątych zredukowano
ilość estrogenów do poziomu 50 µg / dobę, a w latach siedemdziesiątych
do poziomu 30 ěg / dobe i mniej. Obecne dane światowe wyraźnie wskazują
na wzrastające zużycie hormonalnych środków antykoncepcyjnych. Dzieje
się to niewątpliwie pod wpływem propagandy
mediów, reklam i ogłoszeń, sugerujących zupełne bezpieczeństwo ich
stosowania, niewystępowanie jakichkolwiek działań ubocznych. Lansowanie
modelu tzw. bezpiecznego seksu powoduje
to, że coraz to młodsza kobieta, niekiedy jeszcze dziewczyna, sięga po tabletkę antykoncepcyjną.
Autorzy przedstawili rodzaje i mechanizm działania, a także szkodliwość
najczęściej stosowanych środków antykoncepcyjnych. Podkreślono, że
kobiety w wieku 35 lat, które palą papierosy, nie powinny stosować
antykoncepcji hormonalnej. Omówiono kolejno ciężkie powikłania w wyniku
stosowania antykoncepcji hormonalnej, prowadzące do wzrostu ryzyka
zgonu z powodu schorzeń układu sercowo-naczyniowego, krwotocznego i
niedokrwiennego udaru mózgowego oraz żylnej choroby
zatorowo-zakrzepowej, a także inne skutki zażywania tych preparatów.
W drugiej części pracy
autorzy omówili hormonalną terapię zastępczą i podstawy teoretyczne jej
stosowania. W Stanach Zjednoczonych 8% kobiet stosuje
hormonalną terapię zastępczą (1995 r.). Najczęstszą przyczyną
rozpoczęcia terapii jest rekomendacja lekarza, który w 62% przypadków
kieruje się wtedy potrzebą prewencji osteoporozy, a w 57% prewencją
przed schorzeniami układu
sercowo-naczyniowego. W następnej kolejności
wskazania wynikają z konieczności usunięcia objawów menopauzy. Zaledwie
19% lekarzy decyduje się stosować hormonalną terapię zastępczą przez
okres dłuższy niż 3 lata. Większość stosuje ją przez okres około 2 lat.
Podstawowe drogi przyjmowania leków
hormonalnej terapii zastępczej to droga przezskórna i droga
doustna. Wymieniono przeciwwskazania do stosowania
hormonalnej terapii zastępczej. Omówiono wpływ hormonalnej terapii
zastępczej na układ sercowo-naczyniowy, gospodarkę lipidową oraz na
układ kostny. Autorzy rozważali związek hormonalnej terapii zastępczej
z występowaniem raka piersi oraz raka endometrium, a także z
występowaniem krwawień z dróg rodnych. Omówili szczegółowe wskazania do
hormonalnej terapii zastępczej w osteoporozie i chorobie Alzheimera
oraz oszacowali korzyści i zagrożenia wynikające ze stosowania tej
formy terapii.
Ks. dr Wacław
Gubała, bioetyk (Kraków), w swoim
referacie mt. „Ocena moralna antykoncepcji w świetle nauczania
Kościoła” powiedział, że w ocenie moralnej chodzi o to, czy coś jest
moralnie dobre, czy moralnie złe. Moralnie dobre to działanie godne
człowieka, odpowiadające istocie i powołaniu człowieka. Jeśli więc w
nauczaniu Kościoła jakieś działanie wiążące się z powołaniem małżeńskim
jest określone jako złe i niegodne, to dlatego, że sprzeciwia się
istocie małżeństwa. Należy stwierdzić, że antykoncepcja nie jest zła
dlatego, że jest zakazana, ale dlatego jest zakazana, ponieważ jest
moralnie zła. Autor przypomniał, że antykoncepcją nazywamy taką
interwencję w funkcjonowanie organizmu kobiety lub mężczyzny, która
zarówno w przewidywaniu zbliżenia cielesnego, jak i podczas jego
spełniania czy w rozwoju naturalnych skutków miałaby za cel
uniemożliwienie poczęcia lub stanowiła środek prowadzący do tego celu.
Zasadnicza różnica między antykoncepcją a współżyciem seksualnym w
okresie naturalnej niepłodności polega na tym, że współżycie
podejmowane w okresie naturalnej niepłodności nie wymaga żadnego
działania przeciw poczęciu, czyli „anty-koncepcji”, gdy tymczasem
antykoncepcja przez sztuczną ingerencję celowo udaremnia naturalną
zdolność rozrodczą kobiety lub mężczyzny. Posługiwanie się środkami
antykoncepcyjnymi wytwarza u małżonków postawę antykoncepcyjną, która w
prostej linii prowadzi do postawy aborcyjnej. Jeśli techniki
antykoncepcyjne zawiodą to wywołuje to panikę i wyzwala agresję wobec
dziecka. Staje się ono „dzieckiem niechcianym” i pada ofiarą aborcji.
Antykoncepcja wpływa również bardzo niekorzystnie na stan zdrowia matki
i przyszłych dzieci. Jest ona zakłóceniem działania zdrowego organizmu.
Etyka katolicka sprzeciwia się antykoncepcji z uwagi na godność osoby
ludzkiej, wyrażając obawę, że kryje ona w sobie niebezpieczeństwo
zredukowania owego głębokiego aktu międzyosobowego, jakim jest akt
małżeński, do samego użycia seksualnego. Często zwolennicy
antykoncepcji domagają się, żeby Kościół zezwolił na nią w imię
wolności sumienia. Trzeba tu jasno stwierdzić, że sumienie jest
prawdziwie wolne, kiedy wybiera dobro, a odrzuca grzech. Nawet Bóg nie
może pozwolić na grzech. Co innego jest popełnić grzech; człowiek za to
osobiście odpowiada, a co innego zezwalać na grzech. Antykoncepcja jest
jednym ze znaków tzw. kultury śmierci, o której wiele pisze Jan Paweł
II w encyklice Evangelium vitae.
Doc. Romuald
Krajewski, Przewodniczący Naczelnego Sądu Lekarskiego (Warszawa), odpowiadał na postawione pytanie:
Czy lekarz ma obowiązek zastosować metodę leczenia, której domaga się
pacjent? Wyraźnie powiedział, że oczywiście nie ma takiego obowiązku,
bo to lekarz leczy, a nie chory. W codziennej praktyce działania
lekarzy powinny być wynikiem wyważonego kompromisu pomiędzy obowiązkami
narzuconymi przez zasady etyki, prawo i przepisy administracyjne,
zobowiązania wobec chorego, a własnymi prawami lekarza, które posiada
on zarówno jako obywatel, jak i osoba wykonująca szczególny zawód.
Dyskusja nad prawem lekarzy do odmowy leczenia prowadzi więc do
zagadnień kluczowych dla usytuowania praktyki lekarskiej w
społeczeństwie.
Celem lekarza powinna
być pomoc choremu, który do niego się zgłasza. Systemy i instytucje
realizują wiele celów dodatkowych, trudnych do połączenia w spójną i
wiarygodną całość. Dotychczasowe doświadczenia z „przemysłem
zdrowotnym” powinny być dostateczną przestrogą. Zamiast zastanawiać się
nad lepszą jego organizacją i ekonomiczną optymalizacją, lepiej byłoby
się zastanowić, jak znaleźć środki na finansowanie osobowej i
partnerskiej ochrony zdrowia.
W dyskusji po
referatach, którą prowadziła prof. Teresa
Widomska-Czekajska, kardiolog (Lublin), zabrała
głos między innymi dr Ślizień-Czapska, ginekolog-położnik,
ze Szpitala św. Zofii w Warszawie, która zapytała o skutki uboczne
antykoncepcji u młodych kobiet i nastolatek oraz jak odnieść się do
zapisywania środków antykoncepcyjnych, jeżeli uważamy, że płodność nie
jest chorobą – „pacjentkę” traktujemy jako osobę zdrową, a preparat
antykoncepcyjny nie jest lekiem?
Dr med. A.
Marcinek,
odpowiadając na pierwsze pytanie, stwierdził, że można przyjąć, że
niemal wszystkie kobiety, które stosują antykoncepcję hormonalną, są
młodymi kobietami, jednak zmienia się profil reakcji na antykoncepcję
hormonalną po 35. roku życia. Zapadalność na poszczególne choroby i
umieralność, w powiązaniu ze stosowaniem antykoncepcji hormonalnej,
wzrasta znacząco po 35. roku życia. Dotyczy to przede wszystkim
występowania zawałów serca, udarów mózgowych oraz zmian
zakrzepowo-zatorowych.
Na drugie
pytanie odpowiadał doc. Romuald Krajewski, który
przyznał, że jednoznacznie nie jest w stanie na nie odpowiedzieć.
Lekarz ma prawo zapisać taki środek, ma prawo odmówić jego zapisania. Z
którego z tych praw skorzysta, jest to oczywiście jego osobista sprawa.
Jeżeli zdaniem lekarza w konkretnej sytuacji albo z jakichkolwiek
innych powodów takiego leku nie należy zapisać - ma on pełne prawo nie
zapisać tego leku. - Bo nie będzie to lek w tej sytuacji - dodała przewodnicząca dyskusji.
Ostatnią,
trzecią sesję prowadzili: prof. Ludwika Sadowska, pediatra
(Wrocław), i prof. Michał Troszyński,
ginekolog-położnik (Warszawa). Pięć pierwszych referatów dotyczyło
negatywnych skutków antykoncepcji. Nie były to wszystkie szkodliwości
tych preparatów, tylko niektóre z nich.
Prof. Maria
Hrabowska, patomorfolog z Gdańska, ze
współpracownikami przedstawiła pracę Patologia
antykoncepcji i terapii hormonalnej. Od ponad 30 lat w literaturze
medycznej ukazują się doniesienia o szkodliwych skutkach
hormonoterapii i antykoncepcji hormonalnej u kobiet.
Program antykoncepcji hormonalnej, modyfikowany głównie przez
ograniczenie dawki estrogennych pochodnych w „pigułce”, skierowany
został, zda się nieodwołalnie, wobec ustroju kobiety. Mniej
doświadczeni lekarze zawierzają informacjom firm farmaceutycznych,
często reklamujących swoje produkty w sposób nieodpowiedzialny. W
chwili obecnej hormonoterapia proponowana jest kobietom w okresie
okołomenopauzalnym jako tzw. hormonoterapia zastępcza. Okres ten może
cechować brak równowagi hormonalnej, co uzasadnia postępowanie
terapeutyczne. Wprowadzenie do ustroju mniejszej lub większej dawki
hormonu oznacza wprowadzenie do systemu endokrynnego leku, który
zależnie od potrzeb osobniczych zostanie wykorzystany i osiągniemy
skutki lecznicze. Ten sam preparat hormonalny nie może być uznawany za
lek, gdy ingeruje w sprawnie działający system sprzężeń
neurohormonalnych.
Cechą
charakterystyczną reklamy nowych generacji hormonalnych środków
antykoncepcyjnych jest informacja, że nowy preparat jest
bezpieczniejszy od uprzednio zalecanego, który był „bezpieczniejszy” od
poprzedniego, „bezpiecznego” itd. Wyższa niż konieczna do pokrycia
niedoborów hormonalnych ustroju dawka może spowodować stymulację w
obrębie tkanek wrażliwych, tj. posiadających odpowiednie receptory i
powodować ich rozrost. Przykładem powszechnie znanym jest rozrostowe
działanie estrogenów i ich pochodnych oraz syntetycznych progestagenów
wobec takich narządów jak gruczoł piersiowy czy błona śluzowa jamy
macicy (endometrium). Wieloletnie doświadczenia kliniczne sprawiły, że
grupa hormonów estrogenowych została zaliczona do środków
rakotwórczych. W Polsce listę środków rakotwórczych opublikował
Minister Zdrowia i Opieki Społecznej 11 września 1996 r. Wysokie ryzyko
zachorowania na raka gruczołowego błony śluzowej jamy macicy istnieje u
kobiet przyjmujących hormony ponad 10 lat.
Od lat
siedemdziesiątych było wiadomo, że niepożądane skutki antykoncepcji
hormonalnej polegają na podwyższaniu ryzyka zapadalności na choroby
układu krążenia (zawał serca, zakrzepowo-zatorowe schorzenia naczyń,
udary mózgu, nadciśnienie, zaburzenia układu krzepnięcia). Wprowadzenie
do antykoncepcji hormonalnej tzw. minidawki pochodnych
poniżej 50µg w pigułce) zmniejszyło liczbę powikłań
śmiertelnych oraz zdaniem epidemiologów zwiększyło liczbę powikłań
zakrzepowo-zatorowych. W 1984 r. Niemiecka Izba Lekarska wydała
orzeczenie o niebezpieczeństwie stosowania pigułek
antykoncepcyjnych u kobiet po 35 roku życia,
a szczególnie kobiet palących. International Planned
Parenthood Federation (IPPF) z siedzibą w Londynie,
propagująca uprzednio antykoncepcję hormonalną bez ograniczeń, w 1995
r. opublikowała po raz pierwszy przeciwwskazania do stosowania
antykoncepcji hormonalnej.
W omówieniu
patologii hormonoterapii nie można pominąć okresu dojrzewania
dziewcząt, który mogą cechować zaburzenia równowagi hormonalnej. Gonada
żeńska podobnie jak cykl miesiączkowy, dojrzewa wolno w ciągu
dzieciństwa i wieku pokwitania. Leczenie hormonami zaburzeń cyklu
miesiączkowego niesie ryzyko ciężkich powikłań, do niepłodności
włącznie.
Trwa stale
ograniczanie informacji, które jest cechą propagandy antykoncepcji.
Antykoncepcję propagują umysły zniewolone trendami nowoczesności, a
cechuje je ignorancja praw biologii i wiedzy medycznej, której
podstawowa zasada brzmi: primum non nocere.
Dziś nie
ulega wątpliwości, że hormonalna terapia zastępcza zwiększa ryzyko
wystąpienia choroby zakrzepowo-zatorowej – istnieje wyraźna zależność
między ryzykiem wystąpienia choroby zakrzepowo-zatorowej a dawką
stosowanych leków.
Dr med. Marek
Kośmicki, kardiolog (Warszawa), omówił
kardiologiczne aspekty hormonalnej terapii zastępczej i pigułki
antykoncepcyjnej. Wprawdzie płeć męska jest czynnikiem ryzyka choroby
niedokrwiennej serca, to jednak kobiety również na nią chorują. Należy
zaznaczyć, że u osób młodszych choroba wieńcowa występuje znacznie
rzadziej u kobiet niż u mężczyzn. Przekonanie lekarzy, ze choroba
niedokrwienna serca wiąże się raczej z płcią męską, jest jednym z
powodów wyjaśniających, dlaczego kobiety są rzadziej i później badane w
kierunku zmian miażdżycowych w tętnicach wieńcowych. Może to wpływać na
gorszy przebieg choroby i wyższą śmiertelność z powodu pierwszego
zawału serca u kobiet niż u mężczyzn.
Okres przed
menopauzą i po menopauzie jest związany ze złożonymi przemianami
hormonalnymi w organizmie kobiety. Dotychczas uważało się, że estrogeny
pełnią ochronną rolę w zapobieganiu śmiertelności z powodu chorób
układu krążenia, ale obecnie niektóry autorzy kwestionują ten pogląd.
Stosowanie doustnej antykoncepcji hormonalnej jest specyficznie
kobiecym czynnikiem ryzyka choroby wieńcowej i zawału serca,
polegającym za podwyższonym prawdopodobieństwie wystąpienia
powikłań zakrzepowo-zatorowych, natomiast w mniejszym stopniu na
nasileniu zmian miażdżycowych. Ryzyko zakrzepu tętniczego i żylnego
mogącego prowadzić do zawału serca lub udaru mózgowego jest, co prawda
niskie podczas stosowania najnowszych środków antykoncepcyjnych
trzeciej generacji, zawierających znacznie niższe dawki hormonów, ale
gwałtownie wzrasta u kobiet palących papierosy i nadużywających
alkoholu oraz tych, które przekroczyły 35. rok życia. Wpływ doustnej
antykoncepcji na lipidy jest różny w zależności od rodzaju preparatu.
Jest on połączonym efektem zmian korzystnych: obniżanie stężenia
frakcji LDL-cholesterolu i podwyższanie frakcji HDL w surowicy krwi
(wpływ komponenty estrogenowej pigułki antykoncepcyjnej) oraz
niekorzystnych: podwyższanie stężenia triglicerydów (działanie
estrogenów) i frakcji LDL oraz obniżanie frakcji HDL (wpływ
progesteronowy).
Należy zawsze
rozważać zastosowanie hormonalnej terapii zastępczej u kobiet z chorobą
niedokrwienną serca, szczególnie jeżeli objawy menopauzy są znacznie
nasilone. Jednak należy brać pod uwagę, że opinie co do celowości tej
terapii nie są jednoznaczne. Po ogłoszeniu wyników badania HERS, które
nie wykazało korzystnego wpływu hormonalnej terapii zastępczej na
liczbę incydentów wieńcowych, stosowania hormonoterapii zastępczej nie
uważa się już obecnie za metodę obowiązującą czy tak szeroko zalecaną
jak wcześniej. Ustalenie wskazań i przeciwwskazań do stosowania tej
metody terapii pozostawia się osądowi lekarza prowadzącego, który
powinien oszacować potencjalne korzyści i przewidzieć wystąpienie
ewentualnych działań niepożądanych hormonalnej terapii zastępczej,
wśród których należy pamiętać o podwyższonym ryzyku ujawnienia się
zmian nowotworowych.
Dr med.
Elżbieta Langer-Bieda, reumatolog
(Kraków), omówiła rolę hormonalnej terapii zastępczej w leczeniu
osteoporozy, która jest chorobą zwiększonej kruchości kości,
spowodowaną obniżeniem masy kostnej i jakości kości. Masa kości ulega
obniżeniu, kiedy dochodzi do zaburzenia równowagi pomiędzy tworzeniem
kości a jej resorpcją, na korzyść tej drugiej. Jakość kości pogarsza się, kiedy zaburzony jest proces
odnowy, jak to ma miejsce w zaawansowanym wieku lub w przebiegu chorób
metabolicznych. Konsekwencją zwiększonej kruchości kości jest wzrost
ryzyka złamań. Menopauza i wiek należą do fizjologicznych czynników
etiologicznych osteoporozy.
W patogenezie
osteoporozy pomenopauzalnej brak estrogenów powoduje zwiększony obrót kostny ze zwiększoną
resorpcją kości i obniżonym poziomem PTH,
w wyniku wyrzucenia do krwiobiegu dużej ilości wapnia uwolnionego z
kości. W przypadku niepodjęcia leczenia osteoporozy
ponad połowa kobiet rasy
kaukaskiej doświadczy co najmniej jednego złamania osteoporotycznego w
swoim życiu. Rozmiar wczesnych i późnych konsekwencji złamań, ze
śmiercią włącznie, stopień niesprawności fizycznej, wreszcie obniżenie
jakości życia stanowią olbrzymi problem społeczny. Estrogeny
(Estrogenowa Terapia Zastępcza) są szeroko stosowane w leczeniu
osteoporozy już od dłuższego czasu.
Hormonalna
terapia zastępcza jest najbardziej skuteczna, kiedy rozpoczyna się ją w
bliskości menopauzy. Dla utrzymania gęstości mineralnej kości i
zmniejszonego ryzyka złamań kości hormonalna terapia zastępcza powinna
być stosowana do końca życia. Ponieważ dłuższe stosowanie hormonów
niesie ze sobą większe niebezpieczeństwo wystąpienia objawów ubocznych,
pojawiają się ostatnio argumenty za
rozpoczynaniem takiego leczenia później, to
znaczy od około 60. do 65. roku życia. Przemawia za tym fakt, że
aktualna raczej niż przeszła hormonalna terapia zastępcza zmniejsza
ryzyko chorób serca i złamań, a pacjentki, także i lekarze, nie
akceptują tak długiego leczenia. Wiele
kobiet częściej cierpi na schorzenia serca i doświadcza złamań szyjki
kości udowej właśnie po 65. roku życia. Odsuwając włączenie hormonalnej
terapii zastępczej skraca się czasokres leczenia i co za tym idzie,
ogranicza się ryzyko wystąpienia raka piersi, równocześnie jednak
działając ochraniająco na kość. Opóźniona terapia hormonalna nie jest
jednak zalecana w przypadkach przedwczesnej menopauzy lub osteoporozy
zaawansowanej. Może być natomiast opcją dla pacjentek z małym ryzykiem
złamań, które mogą jeszcze czekać na wyniki obecnie prowadzonych badań klinicznych, których celem jest
wypracowanie metod prewencji osteoporozy.
Doc. Cecylia
Kwaśniewska-Rokicińska, onkolog (Gliwice), omówiła
ryzyko schorzeń nowotworowych w następstwie stosowania hormonoterapii
zastępczej i antykoncepcji hormonalnej. Ożywienie dyskusji na temat
korzyści i ryzyka wynikających ze stosowania hormonalnej terapii
zastępczej rośnie z różnych powodów. Prowadzone szeroko na całym
świecie badania epidemiologiczne ujawniają głównie korzyści związane z
jej stosowaniem, podkreślając, ogólnie mówiąc, poprawę jakości życia
kobiet ją stosujących, natomiast minimalizuje się niebezpieczeństwo
występowania nowotworów, zwłaszcza raka gruczołu piersiowego czy
śluzówki macicy. Z analiz epidemiologicznych wiadomo, że 80% wszystkich
nowotworów gruczołu piersiowego stwierdza się u kobiet po 50. roku
życia, a więc w wieku stosowanej coraz szerzej hormonalnej terapii
zastępczej, opartej głównie na estrogenoterapii. Tymczasem wśród
czynników ryzyka zachorowania na raka gruczołu piersiowego ekspozycja
na działanie estrogenów odgrywa bardzo istotną rolę. Pośredni dowód na
rolę estrogenów w powstawaniu raka gruczołu piersiowego stanowią
spostrzeżenia o mniejszym zagrożeniu rakiem piersi u kobiet, u których
w sposób sztuczny zatrzymana została produkcja estrogenów w jajnikach
bądź to na drodze chirurgicznego usunięcia jajników, bądź to poprzez
działanie farmakologiczne. Istnieją zatem uzasadnione przypuszczenia,
że przedłużanie w sztuczny sposób okresu miesiączkowania w sensie
biologicznym przez zastosowanie hormonalnej terapii zastępczej może
predysponować do raka gruczołu piersiowego. Raport
WHO z 1996 r. podaje, że 10-letnie stosowanie hormonalnej terapii
zastępczej powoduje wzrost ryzyka zachorowań na raka od 30% do 80%.
Wykorzystywanie
hormonów żeńskich w celach antykoncepcji rozpoczęło się w 1960 r.
Przeprowadzono wiele badań epidemiologicznych mających na celu ocenę
ryzyka raka piersi u kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną.
Zależność między antykoncepcją hormonalną a powstawaniem nowotworów,
zwłaszcza raka gruczołu piersiowego u kobiet, jest w zasadzie
jednoznacznie udowodniona. W szeregu badań epidemiologicznych wykazano
wzrost ryzyka zachorowań na raka piersi u kobiet rozpoczynających
antykoncepcję hormonalną poniżej 25 roku życia, przed pierwszym porodem
i stosujących ją długo (5, 10 i więcej lat). Antykoncepcyjne tabletki
hormonalne mają też znaczenie w epidemiologii powstawania raka szyjki
macicy. Już w 1983 r. opublikowane zostały wyniki badań nad wpływem
doustnej antykoncepcji hormonalnej na częstsze występowanie raka szyjki
macicy.
Trzeba jasno
zdać sobie sprawę, że doustne środki antykoncepcyjne zaleca się
najczęściej zdrowym kobietom. W tym wypadku objawy uboczne oznaczają
tym samym uszkodzenie zdrowego organizmu. I tak, o ile w
farmakoterapii, której celem jest zwalczanie choroby, trzeba się
niekiedy liczyć i pogodzić z koniecznością pewnego ryzyka działania
ubocznego leków, to w przypadku zapobiegania ciąży za pomocą doustnych
środków antykoncepcyjnych takie ryzyko jest co najmniej nieuzasadnione.
Doc. Teresa
Korwin-Piotrowska, neurolog
(Szczecin), przedstawiła problem udarów niedokrwiennych u młodych
kobiet i ich związek z doustną antykoncepcją. Udary niedokrwienne o
etiologii zatorowo-zakrzepowej wśród kobiet w wieku rozrodczym nie są
zjawiskiem częstym. Ocenia się, że zapada na nie rocznie 5 spośród 100
tys. kobiet. Oprócz uznanych czynników ryzyka chorób naczyniowych
mózgu, takich jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, hiperlipidemia,
palenie papierosów i nadużywanie alkoholu, wymienia się cały szereg
tzw. czynników względnych, które pośrednio lub przy współistnieniu
innych mogą zwiększać ryzyko udaru. Do tej grupy należy przyjmowanie
doustnych środków antykoncepcyjnych. W latach sześćdziesiątych i
siedemdziesiątych ukazało się wiele publikacji dotyczących powikłań ze
strony naczyń mózgowych związanych z doustną antykoncepcją, a z
ostatnich badań wynika, że kobiety stosujące hormonalną antykoncepcję
nadal znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka udaru mózgu.
Autorka
przedstawiła własne obserwacje dotyczące udarów niedokrwiennych u
młodych kobiet, z uwzględnieniem możliwego związku z przyjmowaniem
doustnych środków antykoncepcyjnych. Stwierdzono, że przyjmowanie
doustnej antykoncepcji hormonalnej mogło przyczynić się bezpośrednio do
wystąpienia udaru niedokrwiennego u 9 spośród 65 kobiet w wieku do 45
lat (13,8%). Powikłania naczyniowe związane z przyjmowaniem doustnej
antykoncepcji wynikają głównie z prozakrzepowego działania składowej
estrogenowej.
Do chwili
obecnej doustne środki antykoncepcyjne nie zostały uznane za niezależny
czynnik ryzyka udaru mózgu. Sądzi się raczej, że powodują
zwielokrotnienie ryzyka związanego z wiekiem, paleniem papierosów i
współistnieniem schorzeń predysponujących do powikłań naczyniowych.
Szczególnie niebezpieczne jest stosowanie doustnej antykoncepcji przez
kobiety obciążone nadciśnieniem tętniczym lub paleniem papierosów.
Wprawdzie
ryzyko mózgowych powikłań naczyniowych, zarówno niedokrwiennych, jak i
krwotocznych, u kobiet w wieku rozrodczym, przyjmujących doustne środki
antykoncepcyjne nowej generacji,jest niewielkie, to należy pamiętać, że
jeżeli powikłanie to wystąpi, zawsze jest bardzo poważne. Zatem jeżeli
wywiad jest obciążony schorzeniami naczyniowymi, najbezpieczniej jest
zrezygnować z antykoncepcji hormonalnej.
Dr Maria
Szczawińska, ginekolog-położnik
(Kraków), przedstawiła w swoim wystąpieniu naturalne planowanie
rodziny, które może stanowić rozwiązanie alternatywne dla
antykoncepcji. Naturalne planowanie rodziny, oparte na
naturalnym rytmie płodności, umożliwia rozpoznanie objawów zbliżającej
się płodności, co ułatwia małżonkom regulację poczęć w zgodzie z
naturą. Metody naturalnego planowania rodziny polegają na rozpoznawaniu
dni płodnych i niepłodnych w cyklu kobiety na podstawie codziennej
obserwacji tzw. podstawowych objawów płodności, tzn. podstawowej
temperatury ciała, śluzu szyjkowego i szyjki macicy. Umożliwiają one
małżonkom kierowanie własną płodnością. W ten sposób
mogą oni zaplanować poczęcie dziecka w terminie dla nich najbardziej
korzystnym, a także podejmować współżycie, gdy nie planują poczęcia.
Nowoczesne metody naturalnego planowania rodziny są rezultatem
wieloletnich poszukiwań, powstały na podstawie światowych doświadczeń i
uwzględniają wyniki najnowszych badań naukowych nad fizjologią cyklu
miesiączkowego kobiety.
Autorka
omówiła kolejno różne metody naturalnego planowania rodziny, stosując
podział Światowej Organizacji Zdrowia (WHO): kalendarzyk małżeński
(metodę rytmu), metodę termiczną, metodę owulacji Billingsa, i metodę
objawowo-termiczną (sympto-termiczną, wielowskaźnikową).
Metody te, a
w szczególności metody objawowo-termiczne, obok niezaprzeczalnej
zalety, jaką jest brak szkodliwego wpływu dla zdrowia, zapewniają
wysoką skuteczność, porównywalną ze skutecznością środków
antykoncepcyjnych. Metody naturalnego planowania rodziny stanowią tani,
dobry i nieinwazyjny test diagnostyczny, który ułatwia w wielu
sytuacjach diagnostykę ginekologiczno-położniczą, ukierunkowując ją w
zakresie poszerzenia badań dodatkowych i ewentualnego leczenia.
Omawiane metody wywierają pozytywny wpływ
na sposób postrzegania własnego ciała i seksualności, uczą
odpowiedzialności i partnerstwa, co warunkuje życie w harmonii. Biorąc
pod uwagę całokształt przedstawionego
zagadnienia, można uznać, że naturalne planowanie rodziny jest nie
tylko rozwiązaniem alternatywnym dla antykoncepcji, ale znacznie ją
przewyższa, głównie w aspekcie zdrowia, możliwości diagnostycznych i
partnerstwa w małżeństwie.
Ostatni
referat przedstawił dr Włodzimierz Pawelski z Łodzi. Poruszył w nim problem kas chorych, luźno
związany z tematem konferencji, ale uważany za ważny w środowisku
lekarskim w Polsce. Dlatego Walne Zgromadzenie Katolickiego
Stowarzyszenia Lekarzy Polskich uznało, że powinien być poruszony
podczas Konferencji. Dr Pawelski poinformował zebranych o możliwościach
zorganizowania Kasy Chorych św. Łukasza w naszym kraju.
Dyskusję po
Sesji III, w której wzięło udział wielu lekarzy, prowadziła prof.
Ludwika Sadowska, pediatra z Wrocławia. Wśród dyskutantów zabrał
głos między innymi prof. Michał Troszyński, ginekolog-położnik z Warszawy, który uważa,
że naturalne planowanie rodziny, czyli metody regulacji płodności, są
akceptowane w większości kultur. Wiele par małżeńskich na świecie nie
chce używać antykoncepcji lub nie stosuje jej, ale pragną jednak
limitować wielkość swojej rodziny lub wydłużać czas pomiędzy porodami.
Te pary małżeńskie poszukują metod naturalnych, które zaczynają być
coraz bardziej popularne w Ameryce Południowej oraz Ameryce Północnej.
Bariery na drodze do rozszerzenia tych metod polegają między innymi na
braku nauczycieli, którzy mogą ich uczyć, i na braku czasu na właściwe
prowadzenie tych par, które w pierwszych miesiącach, szczególnie w
pierwszym półroczu, stosują te metody. W naszym kraju istnieje Krajowy
Zespół Naturalnego Planowania Rodziny, który jest usytuowany przy
Ministrze Zdrowia. Celem tego Zespołu jest promocja naturalnych metod
planowania rodziny.
Dr
Cerańska-Goszczyńska, pediatra
z Warszawy, omówiła problem powikłań związanych ze stosowaniem
pigułek hormonalnych w celu regulacji cyklu u młodych dziewcząt.
Dr Ewa
Obertyńska-Romanowska, lekarz ginekolog i również nauczyciel
naturalnego planowania rodziny z Warszawy, zwróciła
uwagę na aspekty psychologiczno-psychiatryczne stosowania
antykoncepcji. Depresja i obniżenie libido są znane dosyć szeroko i
były wielokrotnie opisywane. Mniej znanym efektem, który ostatnio się
ujawnia, jest uzależnienie od antykoncepcji, objawiające się agresją w
sytuacjach, kiedy pacjentka spotyka się z odmową przepisania recepty na
środek antykoncepcyjny.
Dr med. Marek
Kośmicki, prezes
Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, w podsumowaniu obrad
stwierdził, że konferencja cieszyła się dużym zainteresowaniem, mimo
trudnej tematyki. Pomysł zorganizowania
konferencji powstał na audiencji Zarządu Stowarzyszenia u Ks.
Kard. Józefa Glempa Prymasa Polski. W tamtym czasie dosyć gorącym
tematem było to, czy lekarz ma prawo wypisać bądź nie wypisać recepty
na środek antykoncepcyjny i jaka jest jego odpowiedzialność z tym
związana. Dlatego postanowiono zorganizować konferencję, żeby pewne
podstawowe pojęcia wyjaśnić.
Na koniec
uczestnicy konferencji przeszli do Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej
Częstochowskiej na Apel Jasnogórski, podczas którego Jego
Ekscelencja Ksiądz Arcybiskup Władysław Ziółek, OpiekuneSłużby Zdrowia
i Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich z ramienia Episkopatu
Polski, przeprowadził rozważania modlitewne o Matce Bożej.
Arcybiskup przypomniał, że tego dnia „przed jakże drogie oblicze
Jasnogórskiej Pani przyszli w pielgrzymce pracownicy służby zdrowia
oraz obradujący w Częstochowie członkowie Katolickiego Stowarzyszenia
Lekarzy Polskich. Wszyscy oni przyszli z całym bagażem różnych
doświadczeń związanych z wykonywaniem swojego zawodu, a mówiąc
poprawniej: swojego powołania. Przynieśli też wiele problemów, które
pojawiły się w następstwie zmian w systemie ochrony zdrowia: wiele
oczekiwań i z pewnością niemało rozczarowań. Ale przede wszystkim
przyszli, aby w duchu wiary i miłości powtórzyć Matce Boga
zobowiązujące słowa: jestem, pamiętam, czuwam!”
Apel
Jasnogórski stanowił uroczyste zakończenie spotkania.