„Gazeta
Wyborcza” z 26 stycznia 1990 r. na stronie
2 doniosła w artykule pt. Niedźwiedź syty, a orzeł cały,
że Związek Radziecki zamierza zmniejszyć dostawy ropy do Polski o 700
tysięcy ton i żąda spłaty części naszego zadłużenia w ZSRR. Jest to
stanowisko wprost oburzające.
W moim artykule pt. W gorsecie cen opublikowanym w „Tygodniku Kulturalnym” z
21 czerwca 1987 r. wykazałem, że całe
nasze zadłużenie zagraniczne spowodowane zostało w głównej mierze
wielką podwyżką cen ropy naftowej na rynkach światowych w połowie lat
siedemdziesiątych i w związku z tym z zerwaniem w 1975 r. umowy
obowiązującej w ramach RWPG. Na podstawie tej umowy mieliśmy płacić
Związkowi Radzieckiemu przeciętną cenę ropy z ubiegłych pięciu lat. W
jej miejsce wprowadzono zasadę corocznego ustalania przeciętnej ceny
ropy na rynkach światowych. W rezultacie płaciliśmy ZSRR za ropę
naftową, poczynając od 1975 r. dziesięciokrotnie wyższą jej cenę,
licząc w złotych dewizowych. Wyliczyłem, że od 1975 do 1980 roku
włącznie zapłaciliśmy ZSRR za ropę naftową około 30 mld dolarów.
Zerwanie wyżej wymienionej umowy spotkało się z ostrym potępieniem
przez organ Komunistycznej Partii Chin, który nazwał je „bezwstydnym”.
Wysoka cena ropy
naftowej na rynkach światowych utrzymywała się przez 10 lat, tj. do
1985 r. i wtedy, wobec spadku cen, powrócono w ZSRR do umowy zerwanej w
1975 r. W ten sposób płaciliśmy, przez dalsze pięć lat zawyżone ceny
ropy naftowej do 1989 r.
Napisałem, że iskierką
nadziei dla Polski jest widoczne ograniczenie importu ropy naftowej i
perspektywa płacenia za nią ZSRR w następnym pięcioleciu, tj. od 1989
r., obniżonej przeciętnej ceny ustalonej
na rynkach światowych, poczynając od 1985 r., stosownie
do realizowanej obecnie (czyli w 1987 r.) umowy ze Związkiem Radzieckim.
Teraz okazuje się, że
iskierka może zgasnąć wskutek zmuszenia Polski do kupowania drogiej
ropy naftowej, m.in. w Iraku, Kuwejcie, a nawet, gdy chodzi o benzynę,
np. w RFN, oraz przez ograniczenie przez ZSRR jej dostaw do Polski. A
horrendalne nasze zagraniczne zadłużenie dalej rośnie.
W dniu 28 maja 1989 r.,
korzystając ze spotkania w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim z prof.
Zbigniewem Brzezińskim, przedstawiłem mu moje uwagi w kwestii
zadłużenia zagranicznego Polski, w którym wykazałem współwinę tak EWG,
jak i RWPG w tym zadłużeniu, co udowadniam załączonymi publikacjami.
Wskazałem na propozycję państw EWG z 1981 r. – spłacenia zadłużenia
Polski po 5 mld dolarów rocznie po połowie przez EWG i ZSRR.
Wprowadzenie
stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku wykluczyło ewentualną realizację
tej propozycji. Czyżby się to k o m
u ś lepiej opłacało?
W wyżej wymienionych
moich uwagach, podkreśliłem konieczność ewentualnego poddania problemu
zadłużenia Polski arbitrażowi Międzynarodowego Trybunału
Sprawiedliwości w Hadze, z udziałem Polski i państw-wierzycieli Polski.
W postępowaniu takim
byłaby w szczególności rozważana kwestia zwrotu Polsce przez ZSRR
niesłusznie zawyżonej części ceny ropy naftowej wskutek zerwania ww.
umowy za lata od 1975 do 1980 włącznie oraz zwrotu odsetek zwłoki
zapłaconych przez Polskę od tej części wierzycielom.
Ponadto ZSRR byłby zobowiązany dostarczać Polsce w latach
1990-1994, po przeciętnej cenie na rynkach światowych
od 1985 do 1989 r., ropę naftową w ilościach nie
mniejszych od tych, jakie Polska kupowała w tamtych latach.
Uważam za właściwe
skonsultowanie formy ewentualnego zgłoszenia roszczeń Polski do
postępowania międzynarodowego arbitrażowego z długoletnim sędzią
Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, prof. Manfredem Lachsem,
wybitnym prawnikiem z zakresu prawa międzynarodowego. Jako Polak
uwieńczy on w ten sposób swoją drogę wielkich sukcesów życiowych
akcentem polskim. Wymaga tego zwykła ludzka uczciwość – uwzględnienie
roszczeń Polski w stosunku do jej głównych wierzycieli.
Socjaldemokratyczny
zachodnioniemiecki tygodnik „Vorwärts” z dnia 13 października 1980 r.
pisze, iż główna wina Zachodu w zadłużeniu Polski w latach
siedemdziesiątych tkwi w tym, że ograniczały import z Polski do swych
państw, przy równoczesnym wielkim wzroście ich eksportu do Polski
(oczywiście kredytowego), w wyniku narzucenia jej realizacji trzystu
umów kooperacyjnych zawartych „między Wschodem i Zachodem”, z tego 50%
z RFN, Francją i USA. „Vorwärts” konstatuje dalej, że w rzeczywistości
największe korzyści osiągnęła z tego RFN. Jak wykazałem w moim artykule
z 1987 r., coroczny deficyt w polskim bilansie handlu zagranicznego w
latach 1975-1980 był pokrywany zachodnimi kredytami, co umożliwiało
Polsce płacenie Związkowi Radzieckiemu wysokich cen za ropę naftową. Te
narzucone Polsce warunki doprowadziły do wzrostu jej zadłużenia z 800
tys. dolarów w 1970 r., do 20 mld dolarów w 1980 r., które to warunki
dosadnie określił „Vorwärts” jako „prawdziwy diabelski krąg” i
stwierdził, że ta sytuacja zmusza tak Związek Radziecki, jak i Zachód
do wyplątania Polski z jej trudności, zaś Związek Radziecki stoi przed
jednym z najtrudniejszych rozstrzygnięć w swojej historii, z tym że nie
powinien on wykorzystywać swojej dominującej pozycji w narzucaniu swoim
sojusznikom („Verbindeten”) stale rosnących cen za surowce i w ten
sposób powiększać ich trudności. Niestety, poprzedni kierownicy naszej
gospodarki nie wykazali właściwej troski w zawieraniu umów z
zagranicznymi kontrahentami. Zbyt im ufali, ci zaś nadużywali tego
zaufania. [...]
Komentarz
Redakcji NPW.
„Gazeta Wyborcza” nigdy nie opublikowała powyższego artykułu. Ciekawe,
dlaczego? To pytanie uzupełnia inny
artykuł . Henryka Popiołka: Krzywe zwierciadło
stanu wojennego
Pan Józef Możdżeń w
wypowiedzi opublikowanej w „Życiu Warszawy” z dnia 31 marca 1994 r.
„popiera generała Jaruzelskiego”, co do którego – jego zdaniem – „nie
ma żadnych podstaw” do stawiania go „przez Trybunałem Konstytucyjnym za
wprowadzenie stanu wojennego” 13 grudnia 1981 r.
Na posiedzeniu Biura
Politycznego KC KPZR w dniu 12 marca 1981 r., minister Gromyko
oświadczył: „Polska oczywiście niepokoi nas wszystkich. Wydaje mi się,
że Honecker dość mocno stawia te wszystkie sprawy, podobnie jak
towarzysz Husak, który zdecydowanie porusza te sprawy”.
Należy podkreślić, że to
właśnie Honecker odegrał decydującą rolę w realizowaniu stanu wojennego
w Polsce, zaplanowanego w szczegółach przez sztab UkładuWwarszawskiego
jako operacja „X”. Mówił o tym Ruskin na posiedzeniu BP KC KPZR w dniu
10 grudnia 1981 r.. „Neues Deutschland” z dnia 3 grudnia 1981 r.
donosiła o spotkaniu Honeckera z Husakiem w Pradze, w czasie którego
mówiono o udzielaniu pomocy przez NRD i CSSR. „Neues
Deutschland” z 26 października 1981 r., a
więc już przed ucieczką płk. Kuklińskiego, pisała w artykule, z
podkreśleniem w tytule: Ausstellung territorialer
Operationgruppen beschlossen prezydium polskiego rządu, że rząd
polski oświadczył, iż „zagrożenie wewnętrznego porządku w kraju wymaga
wprowadzenia twardych i zdecydowanych środków represyjnych” oraz, że
„rząd postanowił utworzyć terytorialne grupy operacyjne, upełnomocnione
do natychmiastowego rozwiązywania problemów na miejscu”,.W artykule tym
podano, że „napięte położenie w Polsce dalej się utrzymuje”, czemu
przeczyły fakty, bo w ciągu 1981 r. Lech Wałęsa i inni działacze
„Solidarności” jeździli po całym kraju i gasili strajki, o czym pisała
tak prasa polska, jak i zagraniczna. I tak m.in. „Frankfurter
Allgemeine Zeitung” z 28 września 1981 r.,
pisała: Wałęsa kaempft fuer die Kompromiss. Jaruzelski:
Forderungen der Regierung massvoll oraz „Sueddeutsche Zeitung” z 20 listopada 1981
r. – Solidaritaet warnt vor wilden Streiks.
Zapoczątkowane stanem
wojennym miażdżenie narodu polskiego uroczyście świętowali Erich
Honecker i Wojciech Jaruzelski w Berlinie w dniu 29 marca 1982 r. W
czasie ich przejazdu ulicami Berlina, ludność przyjmowała ich
„entuzjastycznie”, a Erich Honecker oświadczył wręcz, że „od początku
nasza partia i nasz naród popierały zdecydowanie represyjne środki”
zastosowane przez WRON, o czym pisała również „Neues Deutschland’ z 2 kwietnia u i „Wochenpost” z 9 kwietnia 1982
r.
Należy podkreślić, że w
umowach zawartych w 1980 r. z władzami PRL „Solidarność” uznała
kierowniczą rolę PZPR, socjalistyczne struktury Polski oraz jej
przynależność do Paktu Warszawskiego i RWPG. Nie istniało zatem
zagrożenie dla ZSRR, któremu to jednak nie wystarczało, głównie z
punktu widzenia interesów gospodarczych („Vorwarts” z 13 listopada
1980).
W 1980 Polska powinna
była zapłacić zachodnim wierzycielom – tytułem przypadających do spłaty
rat zadłużenia i odsetek – ponad 7 mld dolarów („Sueddeutsche Zeitung”
z 27 lutego 1981). Ze swej strony państwa zachodnie wysunęły propozycję
oddłużenia Polski z zadłużenia w wysokości 27 mld dolarów, pod
warunkiem, że również Związek Radziecki będzie wpłacał na to oddłużenie
po 2,5 mld dolarów rocznie („Frankfurter Rundschau” z 16 kwietnia 1981
r.). To stanowisko państw zachodnich było w pełni uzasadnione faktem
istnienia ich współwiny z ZSRR w zadłużeniu Polski („Vorwarts” z 13
listopada 1980 r.). Cytowany „Vorwarts” podkreślał z naciskiem, że
„Związek Radziecki stoi przed najbardziej wiążącym rozstrzygnięciem w
swojej historii” w tej kwestii. Niestety, wybrano wprowadzenie stanu
wojennego w Polsce.
Wysoka cena ropy
naftowej utrzymywała się na rynkach światowych przez 10 lat, to jest do
1985 r.. Wtedy, wobec spadku tych cen, powrócono w RWPG do umowy
zerwanej w 1975 r.. W końcowej części ww. mojego artykułu napisałem, że
„iskierką nadziei” jest perspektywa płacenia za nią ZSRR w następnym
pięcioleciu, to jest od 1989 r., obniżonej ceny ropy naftowej. Iskierka
ta zgasła wskutek zmuszenia Polski do kupowania drogiej ropy naftowej w
Iraku i Kuwejcie, a nawet jeśli chodzi o benzynę, w RFN.
Istniała realna groźba
radzieckiej inwazji w grudniu 1980 r., o czym donosiła prasa zachodnia;
nastąpiła duża koncentracja wojsk sowieckich, NRD-owskich i
czechosłowackich wzdłuż granic Polski („Kolner Stadt Anzeiger” z 9
grudnia 1980 r.). Reakcją było m.in. postawienie w stan gotowości
bojowej wojsk amerykańskich w Europie oraz szczególna aktywność
prezydenta Cartera i jego doradcy ds. bezpieczeństwa, podobnie jak
zdecydowana była rekcja innych państw, o czym pisałam.in. „Kolner Stadt
Anzeiger”: 4 grudnia 1980 r., podając, że
prezydent Carter telefonował do kanclerza Schmidta, prezydenta Giscarda d’Estaing i premier Thatcher, a nadto
ambasador ZSRR został wezwany do ministerstwa spraw zagranicznych USA;
– z 6-7 grudnia 1980 r.,
że minister spraw zagranicznych USA, Maskie, zapowiedział
przeciwdziałanie państw NATO i że Europa Zachodnia zareaguje ostrzej
niż w Afganistanie;
– 12
grudnia 1980 r., że ministrowie spraw zagranicznych NATO na konferencji
w Brukseli zajęli jednolite stanowisko o daleko idących krokach w razie
inwazji na Polskę.
Ta ostra reakcja USA i
NATO na groźbę inwazji na Polskę zadecydowała o rezygnacji państw
Układu Warszawskiego z inwazji. W kwestii tej złożył oświadczenie były
ambasador ZSRR w RFN, Falin, jako przedstawiciel KC KPZR, że ZSRR nie
zamierza dokonywać inwazji na Polskę („Koelner Stadt Anzeiger” z 15
grudnia 1980 r.).
„
Suddeutsche Zeitung” z 3 kwietnia 1981 r.
pisała, że w Ameryce rozwój wydarzeń w Polsce był od początku zawsze w
istocie widziany z innego punktu widzenia, aniżeli w RFN lub we Francji
i że sympatia Amerykanów do Polski jest niewątpliwie
większa aniżeli do każdego innego narodu Europy. Dlatego sowiecki
podbój Polski, obojętnie czy przez sowieckie czy przez polskie siły
zbrojne, spowodowałby trudne do obliczenia ryzyko dla Związku
Radzieckiego. Zatem zagrożenie Polski inwazją przez ZSRR w 1981 r. nie
istniało; natomiast ZSRR udało się zmobilizowanie zewnętrzno-
wewnętrznego aparatu przemocy do sprawnego przeprowadzenia 13 grudnia
1981 r. stanu wojennego.
Należy podkreślić, że zadłużenie Polski z końca 1980 r. (20 mld
dolarów) podwoiło się w okresie stanu wojennego wskutek niepłacenia ani
przypadających do spłaty rat, ani odsetek. Winę za to ponoszą
członkowie WRON i Rady Państwa, niezależnie od ich odpowiedzialności za
fatalne dla Polski skutki gospodarcze, społeczne, demograficzne,
ekologiczne (m.in. niemożliwość przeciwstawienia się w porę
katastrofalnym skutkom powodzi pod Płockiem i na Żuławach na przełomie
lat 1980/1981 i za cierpienia całego narodu polskiego
represji stanu wojennego, szczególnie ze strony ZOMO.
Ku przestrodze
następnych pokoleń należy poddać osądowi Trybunału Stanu działalność
osób odpowiedzialnych za wprowadzenie stanu wojennego, żeby nie
zabliźniła się podłością straszliwa rana, zadana tym stanem, i żeby nie
ważono się zaliczać te osoby do „panteonu wielkich Polaków”, jak to
czyni p. Możdżeń, oraz żeby nie zaistniała w przyszłości możliwość i
chęć powtórzenia w Polsce zdarzeń po 13
grudnia 1981 r. Nie chodzi zatem o czyjąkolwiek głowę.
Komentarz
Redakcji. Powyższy
artykuł przesłany został Sejmowi RP, ale jak dotychczas nie było
żadnych oznak, że uwagi Autora zostały dostrzeżone. Z Sejmu nadeszła
jedynie odpowiedź od p. Edwarda Rzepki, przewodniczącego
Sejmowej Komisji Odpowiedzialnosci konstytucyjnej.
Komentarz
Redakcji: Autor
stawia kropkę nad „i” w liście wysłanym do gen. Jaruzelskiego;
Z kosturem w
świat
Tak wygląda rzeczywista
pozycja przedstawicieli Polski na arenie międzynarodowej, spowodowana
straszliwym jej zadłużeniem w latach siedemdziesiątych (26,9 mld
dolarów bez bieżących odsetek zwłoki, gdy tak zwany plan Marshalla
kosztował 16,2 mld dolarów). Przebywający za granicą Polacy muszą się
wstydzić, że ich kraj, należący do najzasobniejszych na świecie w
bogactwa naturalne, został tak zadłużony. Ten aspekt musi być
uwzględniony w projektowanym wystąpieniu Obywatela Generała na
Zgromadzeniu ONZ, w postaci niezakłamanej, tak jak to widzą Polacy w
kraju i za granicą oraz przodujące kraje świata.
Pisał prof. Bolesław
Krupiński – przewodniczący Państwowej Rady Górniczej, w artykule pt. Rozmyślania barbórkowe („Życie Warszawy” z
4 grudnia 1968 r., że „w Polsce nastał złoty wiek
górnictwa w Polsce”, która posiada „ludzi wytrwałych i pracowitych,
potrafiących wydobyć z ziemi bogactwa oferowane im przez przyrodę” i
dzięki temu dziś:
-
dostarcza
kopalin o wartości ponad 50 mld złotych,
-
ujawnia coraz to
nowe zasoby, coraz to inne kopaliny o nieprzemijającej wartości,
-
oraz że dzięki
temu można powiedzieć, że:
-
górnictwo
dźwignęło rachityczny przemysł na spiralę rozwoju,
-
górnictwo
uzupełnia luki w bilansie płatniczym,
-
górnictwo nasze
potrafi być jednym z najświetniejszych mecenasów elektroniki i potrafi
skutecznie kroczyć w czołówce postępu,
-
górnictwu
zawdzięczamy wywalczenie z niemałym wysiłkiem poczesnego miejsca w
górniczej czołówce świata.
Prof. Krupiński zmarł w
1972 r. i nie przewidział rabunkowej eksploatacji i marnotrawienia
naszych bogactw naturalnych poczynając od lat siedemdziesiątych, o czym
pisze Adam Wojciechowski w „Przeglądzie Tygodniowym” z 25 sierpnia 1985
r. w artykule pt. Surowce wciąż gubione, że „mamy
więcej kopalin użytecznych niż Francja, RFN, Wielka Brytania,
Hiszpania, Włochy, Japonia”; że ustępujemy krajom większym: ZSRR, USA,
ChRL, Brazylii. W Polsce znajduje się aż 11% światowych zasobów węgla,
40% siarki, 18% srebra i jedna dziesiąta złóż miedzi.
Jeśli jednak, zdaniem
prof. Karpińskiego, „utrzyma się dotychczasowe tempo i sposób
eksploatacji oraz przerobu kopalin, których połowę średnio tracimy, to
ich wielkość radykalnie zmaleje” i „pod koniec XX wieku Polska będzie
surowcową pustynią. Zabraknie nam najważniejszych eksportowych atutów,
między innymi węgla, siarki i miedzi”. Stosując dotychczasowe metody
wydobycia, tracimy bezpowrotnie aż 60% węgla kamiennego, 50% siarki,
82% soli kamiennej, 30% rud metali kolorowych, a w procesie wzbogacania
tracimy 20-40 % cynku i 30-50% ołowiu oraz 15% każdego z tych metali w
procesie metalurgicznym.
Jakiż to altruizm ze
strony Polski, w dalszym ciągu kultywowany w zakresie przekraczającym
wszelką miarę eksploatacji naszych kopalin dla RWPG! Przecież w
polityce nie ma litości (według Bismarcka, „polityka jest największą
ladacznicą”), a w handlu zagranicznym nie ma sentymentów. Przykład tego
podałem w mojej wypowiedzi z dnia 21 grudnia 1981 r. pt.
Pamflet na naród, podając, że RFN – kupując od nas węgiel kamienny
w latach siedemdziesiątych po około 40 dolarów za 1 tonę, sprzedała NRD
na podstawie umowy z 1979 r., 900 tys. ton węgla kamiennego za 250 mln
marek („Frankfurter Allgemeine Zeitung” z 17 marca 1981 r.), czyli po
277 marek za 1 tonę, to jest po około 140 dolarów, postępując w ten
sposób bez żadnych skrupułów i braterstwa w stosunku do bądź co bądź
również Niemców. Tak to się tworzy dobrobyt narodu. [...]”.
Jeszcze obecnie, jak
pisze H. Chądzynski w „Życiu Warszawy” z 11 listopada 1983 r.w transakcjach zamiennych
typu towar za towar „nagle okazuje się, że do tradycyjnych kanałów
zbytu trafia nagle z innych krajów EWG, polski towar (nawet węgiel) po
cenie znacznie niższej, aniżeli jest oferowany przez stałych dostawców”.
Import ropy naftowej,
której cena wzrosła w latach 1973-1974 do 290 dolarów za 1 tonę
(„Polityka”, nr 11, listopad 1981), powiększył się z 7 mln ton w 1970 r. do 13,3 mln ton w 1975 r., 15,1 mln – w
1977, 16,6 mln ton – w 1979 i 16,3 mln ton – w 1980.
Przyjmując średnia ilość
ropy importowanej corocznie w latach 1974 do 1980 na
16 mln ton, zaimportowaliśmy w tych latach 112 mln ton o wartości 32,5
mld dolarow. W koszcie importu ropy naftowej tkwi źródło naszego
dolarowego zadłużenia. I nie tylko. Tak np. „Polityka” w z
8 kwietnia 1982 r., pisała, że „NRD odczuła również skutki
nowego systemu cen, wprowadzonego od 1975 r., w handlu w ramach RWPG” i
jej „deficyt handlu zagranicznego nie jest związany wyłącznie z wymianą
z Zachodem. Jego główna przyczyna tkwi w handlu z ZSRR”.
Cytowana „Vorwarts”
pisze, ze Związek Radziecki nie powinien dalej wykorzystywać swojej
ekonomicznej dominacji, gdy np. swoim sojusznikom dostarcza surowce
(zwłaszcza ropę naftową) po ciągle zwyżkujących cenach, w ten sposób
niechybnie powiększając ich trudności. Dlatego – zdaniem tego pisma –
sytuacja Polski zmusza tak Związek Radziecki, jak i Zachód do
dopomożenia Polsce w wyjściu z jej trudności. Takie też tendencje
istniały w 1981 r., o czym pisała „Suddeutsche Zeitung” z dnia 16-17
kwietnia 1981 r., podając, że ‘o oddłużeniu polskich zobowiązań
zagranicznych powinny uzgodnić USA i 14 państwa przy założeniu, że ZSRR
poprze Polskę corocznie 2,5 mld dolarów [...].
Zachodnioniemiecki
tygodnik „Der Spiegel’ pisał w kwietniu 1981 r., że nigdy jeszcze od
zakończenia II wojny światowej żaden kraj nie był tak bardzo zadłużony
w zagranicznych bankach – w stosunku do swoich możliwości zarobienia
dewiz eksportem – jak obecnie Polska i dalej: „Polska musi wydawać na
raty i odsetki znacznie więcej, niż może jej przynieść cały jej roczny
eksport”.
Stanisław Grużewski
pisał w tygodniku „Polityka” z 25 września
1982 r., że dopiero w sierpniu-wrześniu 1980 r., „pod wpływem
robotniczego protestu, temat naszego zadłużenia zagranicznego po raz
pierwszy przestał być tajemnicą państwową”, stwierdzając, że „korzystny
dla nas posierpniowy okres dla przeprowadzenia negocjacji finansowych
został bezpowrotnie stracony” wskutek wprowadzenia stanu wojennego.
Zwłoka w spłaceniu zadłużenia powoduje, że same tylko odsetki od
zadłużenia Polski w latach 1982-1990 wyniosły ogromną
kwotę 35,9 mld dolarów, refinansowanie zatem naszego
zadłużenia na dotychczasowych warunkach jest drogą donikąd, gdyż sama
dobra praca przemysłu wydobywczego i związany z tym eksport węgla,
siarki i miedzi nie rozwiążą sprawy”.
Jakże
tragiczne w swej wymowie są konstatacje Edmunda Osmańczyka, jednego z
najwybitniejszych Polaków, jakich Polska ziemia wydała
(„Rzeczpospolita”, 18 marca 1985 r.), który pisał, że strategia naszej
polityki zagranicznej, oparta na logice Poczdamu, jest po stokroć
słuszna i jedyna [...]
A. Werblan pisał w
„Polityce” 10 kwietnia 1982 r., że
„odrzucając to, co złe, anarchiczne, trzeba ocalić pozytywny dorobek
tych piętnastu miesięcy, w których działała „Solidarność”. [...]
Przerażającym w skutkach, po dziś dzień nie zlikwidowanym zadłużeniem
kraju przez woluntarystycznie rządzącą ekipę w latach
siedemdziesiątych. Kontrakcja na spowodowaną tym zadłużeniem kraju
„eksplozja społeczna” trwa już czterdzieści siedem miesięcy, a razem z
posierpniowym okresem 1980 roku, trwa już pięćdziesiąt siedem miesięcy
dostatecznie trudnych, by w społeczeństwie naszym wystąpiło psychiczne
zmęczenie, naprawdę ponad siły. Tym więc gorzej, że tak jak poprzednie
lata również obecny rok nie zapowiada nam zmniejszenia ciężarów
zadłużenia, ani zwiększenia produkcji przemysłowej czy rolnej”.
- Imperatywem polskiej
racji stanu, nastawionej na epokę, w której żyjemy, jest odchodzenie od
wszystkiego, co nas dzieli między sobą w kraju i w rozproszeniu, oraz
odchodzenie od wszystkiego, co nas oddziela od powrotu do normalnych
stosunków ze wszystkimi bez wyjątku państwami członkowskimi ONZ”.
Redaktor Zygmunt Szeliga
pisał w „Rzeczpospolitej” w 1981 r., że utrata suwerenności
gospodarczej Polski polega na tym, że nie mając wpływów w walutach
wymienialnych, powinniśmy w każdym kolejnym roku trzylecia 1981-1983,
oddawać zachodowi po około 10 mld dolarów z tytułu zwrotu kredytów i
spłaty odsetek. Jego zdaniem, jedynie dogadanie się z wierzycielami co
do dalszych kredytów dla zapewnienia niezbędnego minimum importu mogło
zapobiec powiększeniu naszych trudności, których to kredytów nie
uzyskaliśmy w latach 1982-1985.
Gospodarka Polski zdana
była w latach siedemdziesiątych na
centralne planowanie i kierowanie w ramach jednolitego systemu RWPG, w
szczególności w zakresie dostaw surowców, półfabrykatów i innych
towarów, ustalania cen, finansowania wielkich inwestycji z funduszów
krajów członkowskich RWPG, realizowanych prawie w całości w ZSRR, na
warunkach kredytu bezprocentowego albo bardzo małego oprocentowania.
Polska, jako druga po ZSRR w zakresie posiadanych bogactw naturalnych,
świadczyła najwięcej dla RWPG finansowo i jako dostawca – zwłaszcza
surowców, półfabrykatów i innych towarów do krajów RWPG. Niebywały
wzrost cen ropy naftowej przyczynił się w głównej mierze do naszego
zadłużenia, a więc bez naszej winy, toteż
mamy prawo do nisko oprocentowanego
kredytu od RWPG na spłatę dolarowego zadłużenia Polski w celu
wyeliminowania konieczności opłacania przez Polskę horrendalnych
odsetek, około 3 mld dolarów rocznie. Leży to w interesie nie tylko
Polski, ale również i innych krajów RWPG, działających w systemie
naczyń połączonych.
Uważam za najpilniejsze
zgłoszenie wniosku do RWPG o udzielenie Polsce kredytu na spłatę jej
zadłużenia dolarowego, o czym Obywatel generał powinien powiadomić
Zgromadzenie ONZ jako o geście dobrej woli ze strony krajów obozu
socjalistycznego.
Na Zgromadzeniu Ogólnym
ONZ należy napiętnować kraje NATO za świadome działanie w kierunku
powiększenia zadłużenia Polski w latach siedemdziesiątych poprzez
blokowanie polskiego importu do tych krajów, przy równoczesnym
powiększaniu swojego eksportu do Polski, co skutkowało także
zwiększeniem zobowiązań Polski w walutach wymienialnych, od których
naliczano duże sumy odsetek, czego przykładem jest stanowisko RFN,
gdzie prezentowano wobec Polski miraże wielkich kooperacji
gospodarczych z Polską. Donosiła o tym „Suddeutsche Zeitung” z 4 lipca 1976 r. w artykule pt. Miliardowy
interes z Polską przygotowany, w zakresie budowy w Polsce zakładów
gazyfikacji węgla i dostaw miedzi, za udzielone Polsce kredyty.
Wydaje mi się konieczne
wyeksponowanie dla przyszłości Europy i świata, faktu odmowy Polski
przystąpienia do paktu antykominternowskiego w 1937 r., czyli zawarcia
z Niemcami antyradzieckiego sojuszu na propozycję Hitlera. Pisze na ten
temat nasz historyk Czesław Madajczyk (Polityka III Rzeszy
w okupowanej Polsce, Warszawa 1970, t. I, s. 20), podając, że
„przyjęcie przez Polskę warunków Hitlera dałoby mu swobodę posunięć tak
na wschodzie, jak i na Zachodzie. Zwiększyłoby to poważnie potęgę
państw osi (Niemcy – Włochy – Japonia) o niemały potencjał ludnościowy
i terytorialny Polski, co przy braku woli prowadzenia wojny z Niemcami
ze strony Francji, Czechosłowacji i innych państw europejskich po
Anschlussie Austrii, dawało państwom osi wielkie możliwości dalszych
podbojów i ekspansji. Zbrojne przeciwstawienie się Polski w wojnie
obronnej od dnia 1 września do 6 października 1939 r. z Niemcami
pokrzyżowało plany hitlerowskich Niemiec i być może zapobiegło temu, że
nie zawisły portrety Hitlera również w Stanach Zjednoczonych Ameryki.
Konieczne jest
podniesienie faktu poniesienia przez Polskę w czasie II wojny światowej
hekatomby ofiar: ponad 6 milionów zabitych Jej obywateli, barbarzyńskie
zrównanie z ziemią Jej Stolicy, Warszawy, straszliwe zniszczenie
tysięcy miast i wsi, majątku narodowego, skarbów kultury itd., czego
nie doznały inne kraje Europy z wyjątkiem Związku Radzieckiego i
Jugosławii.
Konieczne jest
podkreślenie, że Polska w 1939 r. walczyła z Niemcami osamotniona, a
jej sojusznicy zachodni wprawdzie wypowiedzieli Niemcom wojnę, jednak
stali z bronią u nogi i żadnych działań wojennych przeciwko Niemcom nie
prowadzili.
Komentarz
redakcji: Obywatel
generał nie skorzystał z ww. postulatów i nie przedstawił ich na sesji
ZO ONZ.