Leszek Wichrowski
Omowienia, Polemiki, Recenzje
Rabunek finansów Polski
NPW 3-4, 2001
Na specjalne zainteresowanie
zasługuje książka profesorów Mirosława Dakowskiego i Jerzego Przystawy
pt. Via bank! I FOZZ. O rabunku finansów Polski,
wydana w 1992 r. przez Wydawnictwo Antyk w nakładzie 5000 egz.
Dlaczego książka ta została napisana? Powodów
jest wiele. Ograniczę się tylko do niektórych, w moim przekonaniu
ważnych.
Autorzy książki podają, że Fundusz Obsługi
Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ) po raz
pierwszy pojawił się w obiegu publicznym za sprawą artykułu Michała
Falzmanna pt. Zorganizowany rabunek, opublikowanego w
marginalnym ekscodziennym piśmie „CDN – Głos Wolnego Robotnika” 20
czerwca 1990 r. Pojawił się tekst, który mówił, że oto pod patronatem
naszego rządu i naszego Parlamentu funkcjonuje sobie instytucja
finansowa (FOZZ), której korzenie (może nie tylko korzenie) tkwią wciąż
w Moskwie.
Gigantyczna skala problemu i ogrom materiału, z
jakim miał do czynienia Michał T. Falzmann
– samotny inspektor NIK, niekompetencja i kunktatorstwo jego
przełożonych, awantury, naciski, szantaże zmusiły go do poszukiwania
sojuszników poza strukturami władzy. Falzmann nie znalazł więc pomocy
ani zrozumienia wśród ludzi, którzy ponosili odpowiedzialność za sprawy
publiczne Polaków. Przez kilka ostatnich miesięcy Jego życia stała przy
nim tylko rodzina i paru najbliższych przyjaciół. Wśród tych przyjaciół
są autorzy tej książki, którzy dostrzegli w Nim człowieka
prostolinijnego i uczciwego. Falzmann rozumiał, że rabowane pieniądze
to pieniądze Jego, Jego dzieci i dzieci ich dzieci. I nie mógł pojąć,
że tej prostej prawdy nie rozumieją, a może nie chcieli zrozumieć,
przywódcy narodu, z doradczą inteligencją, którzy po 1989 r. objęli
władzę w Polsce.
Książkę tę warto przeczytać, aby zrozumieć
powody, dla których w 1994 r. Sąd Okręgowy w Warszawie na mocy
orzeczenia wydanego bez uzasadnienia zakazał wznowienia jej druku. W
wyniku odwołania autorów do Sądu Apelacyjnego, sprawa wróciła do
ponownego rozpatrzenia przez pierwszą instancję. Trwa to już sześć lat.
Natomiast proces aferzystów FOZZ toczy się
z przerwami dziesięć lat i nie ma nadziei
na szybkie jego zakończenie.
Treść zawarta w książce skłania
m.in. do pytania: W jakim stopniu liberalizm Michnika, Kuronia i innych
inicjatorów „kompromisu” umożliwił m.in. Kwaśniewskim i Oleksym
bogacenie się, korzystając z możliwości, jakie stworzyli wysocy
urzędnicy Ministerstwa Finansów związani z aferą FOZZ? Dlaczego premier
Mazowiecki i wicepremier Balcerowicz nigdy nie odpowiedzieli na pytanie
po 1989 r., gdzie się podziało 50 mld USD? Kto czerpał korzyści z tej
kradzieży? Jaka była rola KGB w aferze FOZZ i służb specjalnych PRL w
lokowaniu pieniędzy na konta w państwach zachodnich oraz do kogo te
konta należały?
Dlaczego Balcerowicz unika odpowiedzialności za
negatywne skutki wprowadzonej reformy finansów i polityki walutowej, w
wyniku której stworzył warunki i możliwości do niekontrolowanego
wypływu z Polski dewiz, co wykorzystało kilkudziesięciu Bagsików i
Gąsiorowskich? Jest to przecież grabież na skalę wielu miliardów
dolarów na oczach polskich specjalistów z etosu „Solidarności”.
Sprawa Funduszu Obsługi Zadłużenia
Zagranicznego z lat 1989-1990 to jedna z największych wciąż nie
rozliczonych afer III RP. Wielkość i znaczenie tych nadużyć z każdym
rokiem jest pomniejszana. Obecnie biegli sądowi twierdzą, że afera ta
przyniosła państwu polskiemu 354 mln nowych
złotych strat. W sprawie FOZZ zeznaje 300 świadków, zebrano 200 tomów
akt i 30 tomów załączników. Wydanie wyroku wydaje się mało
prawdopodobne. Elity władzy, z lewicy i „prawicy”, liczą i czekają we
własnym interesie na przedawnienie, które nastąpi w 2005 r.
Książka Via bank
i FOZZ. O rabunku finansów Polski
odsłania prawdę o przyczynach trudności, z jakimi zmaga się od
dziesięciu lat III RP, i wskazuje sprawców winnych pogłębiającej się
nędzy w Polsce.
Kolejną pozycją odsłaniającą prawdę o dokonanym
rabunku finansów i majątku przez elity nomenklatury PZPR na kluczowych
stanowiskach w aparacie władzy i służb specjalnych PRL w latach
1988-1990 jest dobrze udokumentowana książka Edmunda Krasowskiego pt. Afery UOP. Mafia – wydana w 1993 r. przez wydawnictwo
Antyk. Na s. 64 podany jest tragiczny bilans rządów Tadeusza
Mazowieckiego, czyli afer na skalę nie notowaną dotąd w gospodarczej
historii państw współczesnego świata. Krasowski podaje, że dokonano
rabunku na sumę ok. 60-70 bilionów złotych, według ówczesnego kursu po
9500 zł za dolar. Większości tych afer patronują podpisy Tadeusza
Mazowieckiego.
W opinii członka PAN, senatora prof.
Włodzimierza Bojarskiego rabunek finansów państwa to skutek programu
Balcerowicza, w którym nie uwzględniono braku instytucji
rynkowych odpowiednio kontrolowanych, przetargów, giełd towarowych,
rynku pracy i rynku finansowego. Poza tym utrzymanie paraliżu systemu
kasowo-bankowego oraz brak skutecznego zabezpieczenia majątku
narodowego (m.in. Agencji Własności Narodowej) przed uwłaszczeniem się
nomenklatury PZPR, przed rujnowaniem i bezsensowną likwidacją
przedsiębiorstw państwowych itd. Przyczyn spowodowanych przez
Balcerowicza, umożliwiających rabunek finansów, prof. Bojarski wymienia
więcej. Czytelnik może zapoznać się z nimi, jeśli sięgnie do analiz
Polskiej Akademii Nauk z realizacji programu walki z inflacją ministra
finansów w rządzie T. Mazowieckiego.
Potworne straty nie do odzyskania ponosił Skarb
Państwa na skutek wysokiego oprocentowania złotówki, trwającego ponad
rok. Jednych – przeważnie rolników – pożyczki zaciągnięte w bankach
przed narzuceniem tego bandyckiego oprocentowania zepchnęły w
bankructwo, lecz aferzystów związanych z władzą uczyniły bogaczami.
Mechanizm tego rabunku przedstawił płk M. Rajski w broszurze pt. W rękawiczkach, wydanej w Gdańsku. Oficer ten za odwagę
ujawnienia prawdy został przez gen. Jaruzelskiego zdegradowany do
szeregowca. Rajski zmarł w 1995 r. Demaskował on już w 1981 r.
bezlitosny wyzysk sowiecki krajów kontrolowanych przez ZSRR za pomocą
rubla transferowego i „bratniej pomocy”. Płk Rajski tak ilustruje
mechanizm „pożyczkowy”, który przysporzył majątku komunistom:
1. Bierzemy kredyt z banku „A” możliwie
najwyższy, np. 100 tys. dolarów. Pretekstem jest np. restrukturyzacja
stoczni lub PGR. Kredyt jest możliwie wysoko oprocentowany, np. 80%.
2. Pieniądze te wpłacamy do banku „B” „na
lokatę”. Oprocentowanie jest o kilka procent niższe. Tak więc po roku,
nie wycofując tych pieniędzy, jesteśmy w nim właścicielem 100 + 60 =
160. Mając takie zabezpieczenie, bank legalnie i spokojnie udziela nam
pożyczki na zasadzie „Letter of, credit” w wysokości 160 tys. lub – jak
kto woli – 160 mln dolarów;
3. W związku z tym, że w bankach zachodnich
oprocentowanie jest wyższe i wynosi 8-12%, bierzemy 160 tys. lub mln
kredytu dolarowego i lokujemy tę samą sumę w banku zachodnim. Po roku
musimy zwrócić 160 + 16 (10% kredytu) = 176. Krok ostatni. Z dolarami wracamy szybko do Polski i wpłacamy
po wymianie na złotówki na gwarantowane 60%. To czyni 160 + 16 = 256.
Bilans: z banku „B” po roku odbieramy 160 + 256 = 416 mln dol. Oddać
musimy w Polsce: 170 + 160 = 330 mln. Zysk: 416 –330 = 86 mln dol. lub miliardów zł.
Bezwzględnym warunkiem takiej kombinacji
musiała być pewność, że oprocentowanie złotówki, sięgające niekiedy
nawet 100%, będzie stabilne. Wiedzieli o tym tylko ludzie związani z
Bankiem Narodowym i Ministerstwem Finansów. Ludzie ci w ten złodziejski
sposób bogacili elitę władzy i służb specjalnych PRL, dopuszczając się
zarazem do nadużyć dla własnych korzyści, czego przykładem jest m.in.
Grzegorz Żemek – dyrektor generalny FOZZ, Grzegorz Wojtowicz – prezes
NBP, obecnie zasiadający z rekomendacji SLD w Radzie Polityki
Pieniężnej, oraz Janina Chaim – główna księgowa i zarazem członek rady
nadzorczej FOZZ, która zaniedbała rażąco ewidencję przepływu kapitału
na konta, jak się okazało, także fikcyjne.
Obecnie Żemek i Chaim mają przedsiębiorstwa i pomnażają majątek.
Powrót do strony
głównej
Archiwum
Powrót
do strony głównej NPW
|