Jerzy S. Kulczycki
Omowienia, Polemiki, Recenzje
Medal św. Jerzego
NPW 3-4, 2001
Od pewnego czasu redakcja „Tygodnika
Powszechnego”, niskonakładowego pisma z siedzibą w Krakowie, przyznaje
rozmaitym osobom tzw. Medal św. Jerzego. Kilku weteranów katolewicy i
znanych powszechnie „różowych”, których redakcja zapragnęła w ten
sposób uhonorować, zdążyło już odebrać to odznaczenie. Wyróżnieni przez
„Tygodnik Powszechny” rycerze mieli zasłużyć się m.in. w zwalczaniu
„ksenofobii, rasizmu i antysemityzmu” (ale nie antypolonizmu) oraz
propagowaniu „dialogu i tolerancji”. Naturalnie ta swoiście wyróżniana
krucjata ogranicza się do tropienia i potępiania tak brzydkich
przypadków wśród Europejczyków i tylko w Europie, a nie w Afryce i
Azji, gdyż to przecież byłoby niewątpliwie rasizmem.
Medal „Tygodnika Powszechnego” siłą rzeczy
kojarzy się z historycznymi już dekoracjami św. Jerzego dwóch państw:
Rosji i Wielkiej Brytanii. W 1769 r. ustanowiono w Rosji wojskowy Krzyż
i Medal św. Jerzego (4 klasy). W Anglii Order św. Jerzego i św. Michała
(3 klasy) ustanowiony został w 1807 r. dla polityków, dyplomatów i
dowódców. Istnieje także prestiżowe brytyjskie Królewskie Towarzystwo
św. Jerzego z siedzibą w Londynie.
Nie wiadomo czemu liberalno-lewicowe pismo,
jakim jest „Tygodnik Powszechny”, nadal prezentowane jest niekiedy jako
„katolickie”. Po 1993 r. „Tygodnik” stał się de facto organem ideowym
lewicy laickiej i prasowym Unii Demokratycznej (obecnie Unii Wolności).
Duchowieństwo przestało uznawać go za organ wiarygodny i katolicki. W
efekcie Kościół wycofał swego asystenta kościelnego. Tym samym
„Tygodnik Powszechny” przestał być oficjalnie pismem katolickim.
Reprezentując interesy stronnictwa politycznego o minimalnym poparciu
społecznym stracił większość
prenumeratorów, i dawno by upadł, gdyby nie pomoc „postępowych
katolików” z Francji i innych źródeł.
Nie ulega wątpliwości, że nieodpowiedzialny
wybryk z tworem kilku nawiedzonych super-Europejczyków z krakowskiej
redakcji nie zasługuje na utożsamianie, nawet przypadkowe, z tradycją i
pamięcią oraz rangą i znaczeniem autentycznych odznaczeń św. Jerzego.
W normalnie funkcjonującym państwie prawa medal
taki musiałby uzyskać akceptację Sejmu i odpowiednich agend rządowych,
co, o ile wiadomo, nie miało miejsca. Wydaje się, że redakcji może
zaimponował przykład pseudotytułów „wielkiego księcia i regenta” L.
Wierzchowskiego (zresztą byłego członka PZPR) i jego bezkarność oraz
setek innych podobnie utytułowanych „kniaziów” i „baronów” przy
całkowitej bierności MSWiA.
Precedens już jest, i aż strach pomyśleć,
jakimi medalami mogą się teraz zając (dla swoich) polskojęzyczna
„Gazeta Wyborcza”, „Polityka”, pamiętna z ambitnego hasła
„Proletariusze wszystkich krajów łączcie się”, brukowiec
„Nie” i inne pisma. Są przy tym jednak pewne szanse, że do tego czasu
„Tygodnika Powszechnego” i jego redakcyjnego medalika wśród nas nie
będzie.
Powrót do strony
głównej
Archiwum
Powrót
do strony głównej NPW
|