Jadwiga Stokarska
Rolnictwo
Ustawa o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców
NPW 1-2, 2001
(wystąpienie na posiedzeniu Senatu)
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Zgłaszam wniosek o odrzucenie uchwalonej przez
Sejm 15 grudnia 2000 r. ustawy o dostosowaniu do prawa Unii
Europejskiej ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców. Na
wypadek gdyby mój wniosek o odrzucenie ustawy nie został przyjęty,
zgłaszam poprawkę przywracającą treść ustawy z 24 marca 1920 r. o
nabywaniu nieruchomości przez obcokrajowców.
Moje uzasadnienie. W 1920 r. państwo polskie było
zagrożone militarną i ekonomiczną inwazją cudzoziemców. Obecnie, w 2001
r., również jesteśmy zagrożeni ekspansją cudzoziemców, tym razem
ekonomiczną i polityczną.
Przedstawiona nam przez Sejm nowelizacja
wprowadza w art. 1 ust. 1b zapis, który mówi, że przy wydaniu zezwoleń
na zakup nieruchomości przez podmioty zagraniczne obowiązują przepisy
art. 44 ust. 7 Układu Europejskiego z zastrzeżeniem art. 53 tego
układu. Art. 53 mówi, że odmowa wydania zezwolenia będzie możliwa m.in.
z powodu ograniczeń wynikających z polityki społecznej.
Uważam, że obecna sytuacja społeczna w Polsce
jest szczególna, i to z dwojakiego powodu. Po pierwsze, w Polsce
występuje komunistyczna własność ziemi. Po drugie, stanęliśmy w obliczu
zagrożenia germanizacją polskiej ziemi, szczególnie województw
zachodnich i północnych. Nie wolno nam dopuścić do tworzenia się
niemieckiej własności ziemi w Polsce. Układ poczdamski kazał nam
wysiedlić „pozostałe elementy ludności niemieckiej” po to, by Niemcy
„już nigdy więcej nie stały się groźbą dla sąsiadów i pokoju świata”.
Sejm, dając Niemcom perspektywę odtworzenia ich własności ziemi w
Polsce, przekreśla poczdamską gwarancję pokoju. Rzeczpospolita Polska
jest odpowiedzialna za trwałość tych gwarancji, nie tylko wobec nas,
Polaków, ale wobec innych narodów, sąsiadów Niemiec, a także wobec
sygnatariuszy układu poczdamskiego: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej
Brytanii i spadkobierców Związku Radzieckiego. Senat ma obowiązek
podjąć specjalną uchwałę w tej sprawie, a prezydent Rzeczypospolitej ma
obowiązek wykonać swe konstytucyjne obowiązki wynikające z art. 126
Konstytucji RP. Rzeczpospolita musi co najmniej przez sto lat, licząc
od 1945 r., prowadzić specjalną politykę ziemską wobec ludności
niemieckiej.
W Polsce, w odróżnieniu od państw członkowskich
Unii, w bardzo poważnym stopniu występuje komunistyczna własność ziemi.
Są to wieczyste dzierżawy, ziemia komunalna oraz niedostępna dla
polskich chłopów ziemia we władaniu Agencji Własności Rolnej Skarbu
Państwa. Jeszcze niedawno było to ok. 4 mln 500 tys. ha, czyli dwa i
pół raza więcej, niż wynosi terytorium Holandii, z czego ok. 500 tys.
ha dzierżawią już cudzoziemcy.
W przypadku wolnego obrotu międzynarodowego tą
ziemią podmiotem transakcji z jednej strony jest cudzoziemiec, a z
drugiej strony państwo polskie. Cudzoziemiec nabywa ziemię, państwo
polskie zyskuje pieniądze, a obywatel Rzeczypospolitej pozostaje wciąż
z niczym. Dlatego nie wolno dopuścić do umiędzynarodowienia obrotu
ziemią polską przed uwłaszczeniem obywateli polskich nieruchomościami.
Rzeczpospolita, konstytucyjnie zobowiązana wobec swych obywateli do
urzeczywistnienia sprawiedliwości społecznej, musi przywrócić narodowi
polskiemu należną pozycję ziemską. Odnosi się to szczególnie do
województw zachodnich i północnych, gdzie własność komunistyczna
stanowi prawie 70% powierzchni.
Drugi problem polityki społecznej to różnica ceny
ziemi w Polsce w porównaniu z cenami ziemi na Zachodzie. Dane wykazują,
że cena ziemi w Polsce jest około piętnastu razy niższa niż we Włoszech
i w Niemczech, sześćdziesiąt razy niższa niż w Bawarii, około
siedemnastu razy niższa niż w Holandii i ponad sto trzydzieści razy
niższa niż w Szwajcarii. Mało tego, siła nabywcza przeciętnego Polaka
jest od trzech do sześciu razy niższa od siły nabywczej przeciętnego
Holendra, Niemca czy Szweda. Jeśli w tej sytuacji do przetargu
dotyczącego zakupu ziemi, budynków i mieszkań w Polsce przystąpi na
różnych prawach cudzoziemiec i Polak, to przetarg ten na pewno wygra
cudzoziemiec.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Ustawa nie powinna, a nawet nie może zawierać
odniesień do Układu Europejskiego, jak to ma miejsce w omawianej przez
nas nowelizacji, ponieważ każda zmiana układu wywołuje zmianę ustawy w
trybie ratyfikacyjnym, a nie w trybie dotychczasowym. Prawnicy
twierdzą, że pod względem prawnym przepisy szczegółowe interpretuje się
w kontekście przepisów ogólnych.
W Układzie Europejskim do przepisów ogólnych
należą preambuła i art. 1, w którym strony uzgodniły cel układu. A
celem układu nie jest integracja, lecz stworzenie ram dla dialogu
dotyczącego zasad integracji. Art. 6 także określa zasady ogólne
tworzenia tych ram, nie zaś postępowania integracyjnego. Przygotowanie
prawa do integracji polega na jego uchwaleniu, sama zaś integracja - na
wejściu nowych praw w życie. Tymczasem przyznanie cudzoziemcom prawa
nabywania ziemi to już jest umiędzynarodowienie obrotu ziemią, to już
jest sama integracja.
Wprowadzenie ustawy w życie po czternastu dniach
od ogłoszenia oznacza integrację, a nie przygotowanie do integracji.
Integracja przed akcesją narusza cel stowarzyszenia, narusza prawa
narodu polskiego, którego nie zapytano o zgodę na zawarcie Układu
Europejskiego. Dotąd nie zapytano jeszcze w referendum, czy
społeczeństwo polskie wyraża zgodę na wejście Polski do Unii
Europejskiej.
Warto zauważyć, że kiedy Sejm polski 15 grudnia
2000 r. na żądanie dostępu cudzoziemców do własności ziemi powiedział
„tak”, rząd niemiecki w sprawie wolności pracy dla Polaków powiedział
„nie”, ogłosił siedmioletni okres przejściowy na zatrudnienie Polaków
na terenie Niemiec. W takiej sytuacji rozszerzenie praw sprzedaży
nieruchomości Niemcom godzi w art. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej
Polskiej. Dostęp Niemców do własności ziemi bez ekwiwalentu finansowego
z powodu niewspółmiernie niskich cen ziemi w Polsce oraz bez
wzajemności w formie wolności pracy przeczy temu, że Rzeczpospolita
jest dobrem wszystkich obywateli. Chyba że obywateli Bundesrepubliki.
Prezydent RP powinien wystąpić do Trybunału
Konstytucyjnego z zapytaniem, czy ustawa jest zgodna z konstytucją. Tak
samo powinno postąpić trzydziestu senatorów. Jeżeli tego nie uczynimy,
a przede wszystkim jeżeli nie odrzucimy ustawy w głosowaniu, Senat nie
będzie godzien swej powagi. Cały ciężar obrony polskiej ziemi spadł
teraz na Senat.
Do odrzucenia ustawy upoważnia nas oświadczenie
Niemiec, że nie będzie w ich kraju pracy dla Polaków. Należy się
obawiać, że nie będzie także pracy dla Polaków w Polsce na gruntach
wykupionych przez Niemców, na co powszechnie skarżą się bezrobotni,
byli pracownicy PGR w województwie zachodniopomorskim, gdzie Niemcy
przejęli ponad 30% gruntów rolnych. Interes narodowy każe nam postąpić
tak, jak uczynili to Niemcy, nie dopuszczając Polaków do własnych
miejsc pracy.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Nowelizacja ustawy o sprzedaży
nieruchomości cudzoziemcom jeszcze bardziej ułatwi masowy wykup ziemi
przez obcych obywateli, głównie przez Niemców. Szczególnie zagrożone są
ziemie odzyskane, czyli województwa północne, zachodnie i Śląsk. Na ten
temat szeroko rozwodzi się prasa i telewizja niemiecka. 9 lipca 2000 r.
w niemieckiej telewizji publicznej został wyemitowany film, którego
autorka przedstawiła przykład jaskrawego łamania polskiego prawa przez
Niemców. Wszystkie przykłady dotyczyły województwa
zachodniopomorskiego.
Jak wynika z filmu, polskie władze nie egzekwują
obowiązującego prawa. Teoretycznie istnieje wymóg uzyskania zezwolenia
od ministra spraw wewnętrznych i administracji na legalny zakup ziemi w
Polsce, jednak według twórców filmu zainteresowani Niemcy już wiedzą,
że uzyskanie takiego zezwolenia w Warszawie kosztuje 10 tys. zł.
łapówki. Kwotę tę wymienia bez żenady były mieszkaniec Berlina, obecnie
właściciel wyspy na jeziorze położonym na południe od Koszalina.
Film pokazuje także, że kwitnie nielegalny wykup
polskiej ziemi. Dla przykładu pokazuje działalność nielegalnego
polsko-niemieckiego stowarzyszenia rolniczego, założonego przez Niemca
w okolicy Gryfina. Obecnie szef tego stowarzyszenia jest oskarżony w
jedynym procesie w Szczecinie, a jego nadzieją jest prawo europejskie.
Stowarzyszenie pośredniczyło w sprzedaży Niemcom ok. 20 tys. ha ziemi,
a to tylko jeden pośrednik i tylko w jednym województwie. Plan oszustw
jest prosty. Zakładano fikcyjne polsko-niemieckie spółki rolnicze, w
których udziały cudzoziemców były symboliczne. Kupując ziemię, nie
potrzebowali oni dzięki temu zgody ministra spraw wewnętrznych. Po
otrzymaniu tysiąca marek Polacy zrzekali się własności na rzecz
niemieckiego partnera, który stawał się faktycznym właścicielem ziemi.
Z filmu dowiadujemy się, że w Niemczech działa
aktywnie stowarzyszenie polskojęzcznych prawników z siedzibą w
Berlinie, organizujące sympozja informacyjne dotyczące polskiego prawa,
nierzadko z udziałem polskich polityków. Nic dziwnego, że projekt
nowelizacji ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników zakłada objęcie
ubezpieczeniem społecznym cudzoziemców kosztem drastycznego zaostrzenia
kryteriów przyznawania rent inwalidzkich polskim rolnikom.
Mimo że polski urząd Agencja Własności Rolnej
Skarbu Państwa, właściciel ziemi rolnej w województwie
zachodniopomorskim, zna wszystkie triki zagranicznych nabywców ziemi,
przymyka na to oczy. Jak twierdzi przedstawiciel agencji, sytuacja
polskich chłopów jest zła. Nie mają kapitału, więc wiele hektarów ziemi
leży odłogiem i tylko przy pomocy zagranicznego kapitału ziemia może
być uprawiana. To mówi przedstawiciel agencji. A przedstawiciel chłopów
powiedział w tym samym filmie: „To, czego Niemcy nie uzyskali w Polsce
wojną, zdobywają teraz za pomocą marek”.
Najatrakcyjniejsze działki i zabudowania nad
jeziorami w Polsce zostały już wykupione. W niektórych powiatach już co
dziesiąty dom jest własnością Niemców. Nabywcy niemieccy są wspomagani
nisko oprocentowanymi kredytami z własnych banków, zainstalowanych w
Polsce i w Niemczech. Recenzent filmu konkluduje, że czas najwyższy,
aby polskie najwyższe władze państwowe, zamiast uczyć się na pamięć
tekstu hymnu Unii Europejskiej, Ody do radości, nauczyły się,
że należy wreszcie skutecznie ochraniać majątek narodowy i polską
ziemię przed wykupem.
A jak w praktyce wygląda ochrona majątku
narodowego przez polskie władze, pokazują dane udostępnione przez
przedstawiciela Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej. Masowy wykup ziemi,
w ponad 80% przez Niemców, ma miejsce w powiatach wokół dużych miast,
szczególnie Szczecina i Koszalina, a także w powiatach przygranicznych,
gryfińskim i myśliborskim. W tych okolicach cudzoziemcy ziemię tak samo
chętnie dzierżawią. Już w latach 1994-1996 spółki z udziałem kapitału
zagranicznego, założone na podstawie prawa polskiego, wydzierżawiły
prawie 78 tys. ha. Największy udział w dzierżawie mają Niemcy. To oni
przejęli rolnicze spółdzielnie produkcyjne w miejscowościach: Stróżewo,
Kozielice, Tetyń, Lubiatowo, Brudzewice, Kania, o łącznej powierzchni
ponad 7 tys. ha. A w gminie Przelewice powiat Pyrzyce na 1100 ha
gruntów rolnych 440 ha jest w rękach obcych.
Przedstawione przeze mnie dane dotyczące
województwa zachodniopomorskiego bardzo mnie niepokoją w kontekście
wystąpienia przedstawiciela tej ziemi, pana senatora Zychowicza, który
reprezentuje to województwo i optuje za sprzedażą ziemi cudzoziemcom.
Jeśli nasza ziemia w wyniku deregulacji prawa
zostanie przejęta przez obcokrajowców, to gdzie postawimy nasze domy?
Na czym wyhodujemy dla nas żywność? Gdzie złożymy nasze kości? Gdzie
wybudujemy zakłady, które dadzą nam pracę i środki utrzymania? Jak
unikniemy głodu i bezdomności? Te wszystkie pytania powinna postawić
sobie każda polska rodzina, a przede wszystkim każdy polski
parlamentarzysta. Dziękuję bardzo. (Oklaski).
Głosowanie nr 009 z dnia 2001. 01.11.: obecnych
84, za - 51, przeciw - 19, wstrzymało się 13, nie głosowało - 1.
Powrót do strony
głównej
Archiwum
Powrót
do strony głównej NPW
|