Jan Piwowarski
Rolnictwo
Przyszłość polskiego rolnictwa w świetle obowiązujących i
przygotowywanych ustaw.
NPW 1-2, 2001
Po powołaniu przez Sejm
komisji
dostosowującej nasze ustawodawstwo do prawa Unii Europejskiej
przygotowywanych jest około 40 ustaw, które dotyczą rolnictwa.
Przyspieszony tryb legislacyjny spowoduje, że będą to buble. Pomijając
nawet tę okoliczność w zamierzony sposób uchwalane są ustawy szkodliwe
dla naszego rolnictwa. Postaram się to przybliżyć czytelnikom na kilku
przykładach.
Ustawa z 9 czerwca 2000 r. o nawozach i
nawożeniu dopuszcza do szerokiego stosowania i nieograniczonego
importu jako nawozów sześciu substancji o wybitnie szkodliwym
działaniu. Są nimi: cyjanamid wapnia, cyjanamid wapnia azotowany,
amoniak ciekły, tomasyna, termofosfat i fosforan glinowo-wapniowy. Są
to substancje chemiczne powodujące degradację i zanieczyszczenie gleby,
czyli niszczenie naszej nieskażonej ziemi, która jest największym
atutem polskiego rolnictwa. Ustawę tę wprowadzono w ramach
dostosowywania naszego prawa do prawa Unii Europejskiej. Jest to chyba
robione w celu maksymalizacji zysku, przy jednoczesnym nieliczeniu się
z prawami natury. A drugim powodem może być chęć pozbywania się przez
kraje zachodnie uciążliwych odpadów zatruwających środowisko zwłaszcza
metalami ciężkimi. Ustawę tę można porównać tylko ze stalinowską
instrukcją, zalecającą budowanie szczególnie uciążliwych dla środowiska
zakładów przemysłowych nad zbiornikami wodnymi, z bezpośrednim zrzutem
do nich ścieków w celu zniszczenia zapasów wody. Stosowanie tych
substancji będzie argumentem do urabiania złej opinii polskim produktom
żywnościowym, blokowaniem ich wejścia na rynek unijny i rynek krajów
trzecich.
Bardzo szkodliwa będzie ustawa o jakości
handlowej artykułów rolno-spożywczych. Unia Europejska ze swoimi do
monstrualnych rozmiarów rozbudowanymi przepisami biurokratycznymi jest
przykładem obłędnego formalizmu. To w Unii Europejskiej - pomimo
graniczącej z absurdem szczegółowości przepisów i największej liczby
biurokratów kontrolujących ich przestrzeganie - pojawiła się
pryszczyca, którą nam chciano przypisać, pomór świń, afera z dioksynami
i wreszcie choroba wściekłych krów, czyli BSE. Dlatego się tak dzieje,
bo w pogoni za zyskiem gwałci się prawa naturalne ustanowione przez
Pana Boga. Przyczyną tak pomoru świń, jak i choroby wściekłych krów
było zmuszenie zwierząt przez człowieka do kanibalizmu. Rząd i Sejm
pracując nad ustawą jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych
wzorował się na przepisach stosowanych w Unii Europejskiej. Ustawa ta
razem z rozporządzeniami, załącznikami i normami jest bardzo obszernym
typowym biurokratycznym gniotem. W tym wypadku uczeń chyba przeszedł
mistrza. Ustawa ta jest bardzo szczegółowa. Dla zobrazowania zacytuję
art. 1 i 3.
Art. 1. Ustawa reguluje sprawy jakości
handlowej artykułów rolno-spożywczych oraz organizację i zasady
działania Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.
Użyte w ustawie określenia oznaczają:
1) Artykuły rolno-spożywcze - runo
leśne, organizmy morskie i produkty rolne w postaci surowców,
półproduktów oraz wyrobów gotowych otrzymywanych z tych surowców i
półproduktów, w tym środki spożywcze i używki.
2) Środki spożywcze - substancje lub ich
mieszaniny zawierające składniki potrzebne do odżywiania organizmu
ludzkiego i przeznaczone w stanie naturalnym lub po przetworzeniu do
spożycia przez ludzi.
3) Używki -
substancje lub ich mieszaniny nie zawierające składników odżywczych lub
zawierające je w ilościach nie mających znaczenia dla odżywiania
organizmu ludzkiego, które jednak ze względu na oddziaływanie
fizjologiczne lub cechy organoleptyczne są przeznaczone do spożywania
lub w inny sposób wprowadzane do organizmu ludzkiego dzielny wojak Szwejk powiedziałby: przez lewatywę, a ćpuny
przez wąchanie i szprycę - J. P.).
4) Obrót -
oferowanie do sprzedaży, sprzedaż lub inna forma zbycia artykułu
rolno-spożywczego.
5) Jakość handlowa
- cechy artykułu rolno-spożywczego dotyczące jego właściwości
organoleptycznych, fizykochemicznych i mikrobiologicznych, wymiaru
wielkości lub masy oraz wymagania odnośnie tego artykułu dotyczące
sposobu produkcji, opakowania, prezentacji i oznakowania.
Osądźcie Państwo sami, czy nie jest
znęcaniem się nad człowiekiem zmuszanie producenta do studiowania
kilkuset stron takiego tekstu, bo ustawa ta razem z rozporządzeniami,
załącznikami i normami jest tak obszerna. A żeby było jeszcze
„śmieszniej” to nie zawiera ona tego, co najistotniejsze, czyli wymagań
zdrowotnych, sanitarnych, weterynaryjnych i fitosanitarnych. Ale
przykładowo jabłka co do wybarwienia powinny być posortowane na sześć
asortymentów, a co do wielkości - na siedem i być w odpowiednich
opakowaniach z wymaganymi etykietami. Natomiast zdrowotność,
pozostałości nawozów, środków ochrony roślin czy skażenie
bakteriologiczne zupełnie się pomija.
W sprawach dotyczących zdrowotności żywności
odsyła się do ustawy z 25 listopada 1970 r. „o warunkach zdrowotnych
żywności i żywienia”. To tak jakby muzeum, mając obraz, wyjęło go z ram
i wniosło do piwnicy, a zwiedzającym kazało podziwiać kilkakrotnie
powiększone ramy. Zamierzeniem tej ustawy jest likwidacja 80%
gospodarstw. Polegało to będzie na niemożności sprostania wymogom
standaryzacji, czyli przygotowania, posortowania, opakowania,
zaetykietowania i wystawienia do sprzedaży przez zdecydowaną większość
gospodarzy. Przykładowo linia sortownicza do jabłek zdolna do
sprostania tym wymogom kosztuje około pół miliona zł.
Jeśli ustawa w obecnym brzmieniu wejdzie w życie,
na co wszystko wskazuje, 90% gospodarstw sprzedających swoje towary na
rynkach hurtowych nie będzie tego mogło robić. Z ponad czterystu
mleczarni przetwarzających mleko w Polsce tylko 21 spełnia wymogi
obowiązujące w Unii Europejskiej. Jeszcze gorsza jest sytuacja w
przemyśle mięsnym, gdzie przepisom unijnym może sprostać 80 zakładów na
cztery tysiące pracujących. Gdyby liczba zakładów spełniających wymogi
podwoiła się, to nawet wtedy 80-90% gospodarstw straci możliwość
sprzedaży mleka i zwierząt rzeźnych. Upadek hodowli pociągnie za sobą
spadek produkcji roślinnej. Wszystko na to wskazuje, że podobnym celom
mają służyć uchwalone w ostatnim roku ustawy: o grupach producentów
i o podatku VAT w części dotyczącej rolnictwa. Z ustawy o grupach
producentów wynika, że zwolnienia z podatków, dostęp do kredytów
preferencyjnych, dostęp do subwencji oraz limity produkcyjne
zastrzeżone są tylko dla członków grup producentów. Równocześnie
wymagana jest duża produkcja, której większość gospodarstw nie będzie w
stanie osiągnąć. W PRL 80% środków było przeznaczane na sektor
uspołeczniony, który gospodarował na 20% areału, a rolnicy indywidualni
otrzymywali tylko 20% środków, gospodarując na pozostałych 80% areału.
Z wspomnianej ustawy wynika, że w przyszłości będzie jeszcze gorzej,
ponieważ całość środków zarezerwowana jest dla 10-20% gospodarstw, a
dla pozostałych nic. Ustawa ta jest sprzeczna z 21 i 32 artykułem
Konstytucji i z elementarnym poczuciem sprawiedliwości. Podobną rolę
odegra znowelizowana ustawa o podatku VAT dla rolnictwa, która zakłada
również dyskryminowanie małych gospodarstw. Obowiązek przeprowadzania
transakcji sprzedaży za pośrednictwem banków jest utrudnieniem dla
rolników i przysparzaniem bankom zysków kosztem rolników i konsumentów.
Ustawy te wprowadzać będą na wieś zarzewie niezgody. Poczucie krzywdy
wywoła frustrację i nienawiść. Ludowe przysłowie mówi „Kto wiatr sieje,
burzę zabiera”. Ostrzegam parlamentarzystów, że w niedługim czasie mogą
zebrać pokłosie swojej niszczycielskiej działalności. Bezwzględna i
restrykcyjna polityka w stosunku do rolników najdobitniej pokazana jest
w ustawie o Narodowej Polityce Rolnej. Dla zobrazowania
zacytuję fragmenty tej ustawy:
Art. 1 1.Ustawa określa cele narodowej polityki
rolnej oraz instrumenty, którymi cele będą realizowane.
2. Celami Narodowej Polityki są:
a) osiągnięcie i utrzymanie bezpieczeństwa żywnościowego
kraju,
b) stabilizacja warunków produkcji i dochodów producentów
rolnych,
c) stabilizacja cen na artykuły spożywcze,
d) poprawa konkurencyjności krajowych producentów rolnych.
Zgodnie z tą ustawą zakłada się wprowadzenie
rejestru gospodarstw, które zostaną objęte instrumentami narodowej
polityki rolnej. Do rejestru będą mogły być wpisane te gospodarstwa,
które osiągną odpowiedni pułap produkcji, ich użytkownicy będą
posiadali formalne i faktyczne kwalifikacje, a gospodarstwa będą
prowadziły księgi gospodarcze i finansowe, płaciły VAT i podatek
dochodowy. Tylko do takich gospodarstw adresowane będą instrumenty
polityki rolnej, które cytuję za ustawą:
a) limitowanie produkcji i
obowiązkowe kontraktowanie skupu produktów rolniczych określonych w
niniejszej ustawie,
b) obowiązkowy wykup interwencyjny przez Agencję Rynku
Rolnego po cenach minimalnych, produktów rolnych określonej w
niniejszej ustawie,
c) dopłaty do oprocentowania kredytów zaciągniętych przez
gospodarstwa rolne na cele rolnicze,
d) subwencje i dopłaty kompensacyjne dla gospodarstw rolnych,
e) dopłaty do kredytów zaciągniętych na zakup ziemi i środków
trwałych,
f) preferencje podatkowe i subwencje dla grup producentów
rolnych,
g) dofinansowanie doradztwa rolniczego,
h) dofinansowanie kosztów wprowadzania postępu biologicznego
i technicznego,
i) zasady ratalnej sprzedaży nieruchomości rolnych przez
AWRSP,
j) dopłaty do eksportu produktów rolnych i ich przetworów,
k) polityka podatkowa - objęcie podatkiem dochodowym i
podatkiem od towarów i usług (VAT) gospodarstw rolnych.
Analizując tekst, dochodzi się do przekonania, że
jeśli ma to być narodowa polityka rolna, to na pewno nie chodzi o Naród
Polski. Na pewno eliminacja 80% gospodarstw rolnych, wprowadzenie
obowiązku księgowania, obciążenie nowymi podatkami, nadzór
administracyjny, obowiązkowa kontraktacja, limity produkcyjne nie
przyczynią się do bezpieczeństwa żywnościowego, stabilizacji warunków
produkcji ani stabilizacji cen na artykuły spożywcze. Wystarczy jeden
rok, kiedy wystąpią niekorzystne warunki pogodowe, i niemożliwe będzie
wykorzystanie ciężkiego sprzętu. Wszystko na to wskazuje, że jest to
kolejny etap demontażu państwa polskiego. Sektor rolny zamierza się
oddać pod kontrolę i lichwiarską działalność banków, których
właścicielami są globaliści. Dla nich liczy się tylko zysk i nieważna
będzie tragedia kilku milionów Polaków żyjących na wsi, pozbawionych
środków utrzymania. Tragedia na wsi pociągnie za sobą skokowy wzrost i
tak olbrzymiego bezrobocia w mieście. Nie czekajmy bezczynnie jak
barany na rzeź. Organizujmy się albo wstępujmy do istniejących
organizacji, o których wiemy, że są polskie i patriotyczne. Jedną z
propozycji może być Przymierze Ludowo-Narodowe, założone przez
patriotę i wspaniałego Polaka prof. Czesława Blocha.
Nie należy wierzyć żadnej organizacji występującej
w Sejmie czy Senacie. Prawie cała scena polityczna jest jednolita, a
przetasowania są pozorne, aby oszukać wyborców. Przypomnijcie sobie, co
mówił towarzysz Balcerowicz w 1990 r., że po kilku miesiącach terapii
szokowej nastąpi poprawa, a po kilku latach będziemy żyli w kraju
szczęśliwości. Minister Lewandowski zapowiadał uwłaszczenie, tylko nie
wiedzieliśmy, że chodziło o uwłaszczenie „samych swoich”. Ta cała scena
polityczna na czele z SLD, UW, PSL i UP uchwalała Konstytucję, która
pozbawiła nas suwerenności ekonomicznej, oddając prawo kreowania
pieniądza bankom komercyjnym, będącym w rękach globalistów. Tylko
premier Olszewski otrzymał rolę Rejtana, ale celowo zdobyty kredyt
zaufania zniszczył w kampanii przedwyborczej do parlamentu. Podstawową
przyczyną naszych trudności gospodarczych jest dławienie jej przez
banki, kierowane przez awangardę tej opcji. Jeśli towarzysz Balcerowicz
został desygnowany przez towarzysza Kwaśniewskiego i wybrany przez im
podobnych na głównego kasjera i rządzić będą im podobni, to nie łudźmy
się, nie przeżyjemy jako rolnicy i jako Polacy. Podczas rozmowy z
jednym z ich opcji usłyszałem rozbrajająco szczerą odpowiedź: „są tacy
naiwni, chcą być oszukiwani, więc ich oszukujmy”. Tym, do których to
nie dotarło i zamierzają głosować na SLD, dedykuję fragmenty wiersza
Marii Konopnickiej.
Powrót do strony
głównej
Archiwum
Powrót
do strony głównej NPW
|