Antoni Sułek
Polityka i Strategia
Upadek Krzaklewskiego, zmierzch AWS
NPW 1-2, 2001
Ostatnie wydarzenia na
polskiej scenie politycznej skłaniają do zadumy, gorzkiej refleksji i
pytań: do czego zmierza postsolidarnościowa prawica?, o co w tym całym
zamieszaniu chodzi?, jakie są tego przyczyny i jakie będą skutki?
Dociec też trudno, czy są to przemyślane i planowe działania,
inspirowane może przez lewicę (vide: jak wielu ubeków przeniknęło do
najwyższych struktur NSZZ „Solidarność”), a może po prostu bezwład,
przypadkowość, inercja? Trudne to pytania, niemniej w miarę swojej
wiedzy, opartej na obserwacji i dedukcji, postaram się na niektóre z
nich udzielić odpowiedzi.
Kiedy Marian Krzaklewski na XIII Zjeździe
Delegatów NSZZ „Solidarność” w Spale w dniu 1 grudnia 2000 r. (szerzej
piszemy niżej) zapowiedział swoje ustąpienie z funkcji przewodniczącego
Akcji Wyborczej „Solidarność” (dalej AWS), to „słychać było taki duży
huk, jakby wszystkim na sali kamień spadł z serca”. W taki to obrazowy
sposób zrelacjonował to wydarzenie delegat Regionu Podbeskidzkiego,
popularny śląski działacz „Solidarności” Kazimierz Grajcarek. Aby
zrozumieć taką reakcję sali, należy, cofając się do lat wcześniejszych,
przedstawić kulisy powstania AWS i wszechwładzy Krzaklewskiego.
Dyktatura
Krzaklewskiego
Przegrana wyborów prezydenckich przez Lecha Wałęsę
(19 XI 1995) stworzyła nową jakość polityczną. Cała władza w Polsce
przeszła w ręce partii lewicowych, gdyż wcześniejsze wybory do Sejmu
(19 XI 1993) zakończyły się klęską obozu posierpniowego. Teraz mieli
więc swojego prezydenta, swój rząd i, łącząc się z PSL-em, znaczną
przewagę w Sejmie.
Tę klęskę, jak jedną, tak i drugą, sprytnie
wykorzystał M. Krzaklewski, który porażkę tłumaczył rozbiciem prawicy
(nie cała to prawda, bo i matactw prezydenta Wałęsy, i nieudolności w
sprawowaniu władzy). „Przegraliśmy - niejednokrotnie powtarzał - bo
obóz postsolidarnościowy był mocno podzielony. Ale ta klęska może być
początkiem naszego sukcesu. <Czas zakopać rowy>”. Mówiąc o
sukcesie, miał na uwadze wybory do parlamentu, przypadające na jesień
1997 r. Ta rzeczowa propaganda przyniosła efekty; wszystkie partie
prawicowe, małe i te liczące się, utworzyły wraz z NSZZ „Solidarność”
(w zasadzie przystąpiły do niego) Akcję Wyborczą „Solidarność”. To
Krzaklewskiemu należy zawdzięczać, że AWS mimo zakusów rozbijackich
zachowała jedność i przetrwała burze przydzielania parytetów
wyborczych, czyli ilości mandatów poszczególnym partiom. Skazani byli
na siebie, gdyż żadna nie byłaby w stanie, w oderwaniu od AWS,
przekroczyć pięcioprocentowego progu wyborczego. Ta jedność przyniosła
zwycięstwo siłom prawicy w wyborach do Sejmu, które odbyły się 21 IX
1997 r. (AWS - 33,83%, SLD - 27,13%, UW - 13,37%). A co przyniosą nam
jesienne wybory w tym roku?
Po tym sukcesie wzrósł niepomiernie autorytet M.
Krzaklewskiego, a to pozwoliło mu skupić olbrzymią władzę w swoich
rękach. Potrafił lawirować, skłócać i godzić różne koterie partyjne,
których liderzy wydzierali sobie stanowiska (popularnie nazywane walką
o stołki), dbając o ich zachowanie. Oprócz szefostwa w związku
„Solidarność” został przewodniczącym całego AWS, a w Sejmie - Klubu
Poselskiego AWS. Zadbał przy tym o trwałe przypisanie sobie tych
stanowisk przez przydział tzw. parytetów, którymi partie i Związek mają
się kierować przy obsadzaniu i zwalnianiu z funkcji
partyjno-związkowych. I tak NSZZ „Solidarność” otrzymał 40% głosów, RS
AWS - 15% (razem więc 55% głosów),. resztę pozostałe trzy liczące się
partie (SKL, ZChN, PPChD: tj. po 15% ( z małymi partiami się nie
liczył). Praktycznie więc M. Krzaklewski dysponujący głosami poparcia
Ruchu Społecznego i Związku „Solidarność” (w zasadzie to ci sami
ludzie), stawał się osobą nieusuwalną. I stąd - powracając do
początkowego fragmentu artykułu - ta reakcja na sali obrad (jakby
wszystkim kamień spadł z serca), kiedy 1 stycznia br. oświadczył, że
ustępuje z funkcji przewodniczącego AWS. Nikt chętnie władzy się nie
pozbywa, tym bardziej nasz idol; uczynił to dopiero pod olbrzymią
presją elit (już po przegranych wyborach) i podmiotów politycznych.
Zastrzegł się jednak, że nastąpi to dopiero 31 stycznia, i to pod
warunkiem, że partie wchodzące w skład AWS utworzą federację, a
delegaci Związku to zaakceptują. On zatrzymuje „tylko” dwie posady:
szefa NSZZ „Solidarność” i przewodniczącego Klubu Poselskiego AWS.
Poprzez Związek pozostawiał sobie wpływ na politykę państwa, bowiem
związek „Solidarność”, według niego, nie może zrezygnować z uprawiania
polityki; będzie to czynił poprzez RS AWS. „Rezygnacja Mariana z
przewodnictwa AWS - oświadczył Jacek Rybicki - pozwoli zachować
zwartość AWS na warunkach ustalonych, przyjętych przez partie w 1996 r.”
Demontaż
dyktatury
Tandem Krzaklewski-Buzek trzymał się
mocno i nie zrażało premiera to, iż ten pierwszy rządzi Polską „z
tylnego siedzenia”. Opozycja przeciw nim wzrastała, a reprezentował ją
wicepremier, minister Spraw Wewenętrznych i Administracji, „mocny
człowiek rządu”, Janusz Tomaszewski, zarzucając Krzaklewskiemu w
połowie 1998 r. wtrącanie się w nie swoje sprawy. Związkowcy natomiast
mieli za złe przewodniczącemu, że angażując się w gierki polityczne,
zaniedbał sprawy pracowniczo-związkowe. Jednak z tej walki „kto kogo”
zwycięsko wyszedł Krzaklewski, bo wicepremier, oskarżony przez Sąd
Lustracyjny, musiał opuścić swoje stanowisko.
Krzaklewski przegrał wybory prezydenckie (8 X 2000
r., tylko 15,6% poparcia), skazując cały obóz prawicy na porażkę.
Przecież jego klęskę zapowiadały niskie sondaże, niepopularność
„Solidarności” i AWS za nieudolne rządy i reformy. Dołożyły się do tego
cechy osobowe i charakteru: bufonada, pyszałkowatość i źle skrywana
żądza władzy. Przegrał i musi teraz ponosić konsekwencje tej porażki.
Fronda
Rokity i Płażyńskiego
Coraz głośniej nawołuje się partie
prawicowe, w szczególności AWS do sanacji , bo grozi im i narodowi
kolejna porażka wyborcza w wyborach do parlamentu. Tymczasem
Krzaklewski nadal bryluje na scenie politycznej i manipuluje.
Oświadczył dopiero 30 października, że do czasu powołania na wiosnę lub
jesienią 2001 r. jednej prawicowej partii, AWS będzie funkcjonowała na
dotychczasowych zasadach lub federacji partii, która ze względów
organizacyjnych nie może zawiązać się wcześniej, niż na wiosnę. Przy
czym zastrzega się, że trzy partie (Zjednoczenie
Chrześcijańsko-Narodowe, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe i Polska
Partia Chrześcijańskich Demokratów) nie mogą dominować nad AWS i
Związkiem „Solidarność”.
Nastąpiło polityczne trzęsienie ziemi, gdyż to
oświadczenie wywołało totalny sprzeciw takich polityków, jak: marszałek
Sejmu Maciej Płażyński, Jan Maria Rokita, Marek Markiewicz, Antoni
Tokarczuk. Na początku listopada AWS opuściły SKL i PPChD, partie
Rokity i Tokarczuka, i oczekują na podobne wystąpienie, co było
wcześniej uzgodnione, ZChN Mariana Piłki; wówczas Krzaklewskiemu
pozostałby tylko Związek „Solidarność” wraz z jego przybudówką - Ruchem
Społecznym. Przeciwko tworzeniu tej secesyjnej Federacji mocno
zaprotestowali związkowcy, którzy zażądali wydalenia z AWS „renegatów i
buntowników”.
Oświadczenie Krzaklewskiego na Zjeździe Delegatów
NSZZ „Solidarność” w Spale o zrezygnowaniu z przewodniczenia w AWS, -
co już zostało tu omówione - doprowadziło do uspokojenia, a właściwie
tylko do wyciszenia sporów. 23 grudnia doszło do wigilijnego
pojednania na zasadach: w sześć miesięcy po wyborach do parlamentu
AWS, która obecnie jest już federacją pięciu podmiotów (cztery partie
plus „Solidarność”), przekształci się w jedną partię. Władze Federacji
AWS stanowią: przewodniczący Jerzy Buzek, wiceprzewodniczący Maciej
Płażyński, i on zostaje przewodniczącym Komitetu Wyborczego. Federacją
będzie kierował ośmioosobowy Zarząd. 10 stycznia 2001 r. poszczególne
partie ratyfikowały Federację na zasadach umowy z 23 grudnia. M.
Krzaklewski oficjalnie przekazał przywództwo AWS, szefowi RS AWS J.
Buzkowi, co uznano za „cud nieoczekiwany”.
W tę euforię sukcesu wkradł się nieoczekiwany
zgrzyt. Otóż reformatorskiego porozumienia Akcji nie podpisał M.
Płażyński, a w czasie ratyfikowania nadszedł od niego wielce krytyczny
list, który można streścić następująco. W zarządach Akcji i w
„Solidarności” pozostają ci sami ludzie, te same twarze, czego nasi
wyborcy nie będą akceptować. Nie chce więc uczestniczyć w takim sojuszu
prowadzącym do klęski wyborczej, bo AWS „odnowiona, ale pozostaje ta
sama”. Wydaje się, że wiele w tym racji.
Na
polskiej scenie politycznej z „Inicjatywy Trzech” pojawiło się nowe
ugrupowanie polityczne (ale czy chrześcijańsko-narodowe?), w dniu 10
stycznia br. nazwane Platformą Obywatelską. Tworzą je tak znani
politycy, jak Maciej Płażyński, Andrzej Olechowski i Donald Tusk. W
krótkiej perspektywie czasu mają powołać Komitet Wyborczy. Zyskują już
na starcie 24% poparcia (AWS spadła do 12%). Akces swój zgłasza bardzo
wielu znanych polityków. Tracą na tym wszystkie partie, najwięcej Unia
Wolności, ale straci też „Solidarność” i Sojusz Lewicy Demokratycznej,
chociaż ci ostatni okazują dużą rezerwę i pozorowany spokój. Niemniej z
powodu „„Inicjatywy Trzech” w wyborach parlamentarnych mogą nie uzyskać
50% elektoratu, co byłoby już dobrą zapowiedzą.
Powrót do strony
głównej
Archiwum
Powrót
do strony głównej NPW
|