ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Stanisław Kozanecki

Polityka i Strategia

Życzenia dla Polski, Bliskich i... samego siebie

NPW 1-2, 2001

Życzenia dla Polski, Bliskich i... samego siebie
 
Już za godzinę północ, a z nią Nowy Rok, nowy wiek i tym samym nowe tysiąclecie. Oby ten rok i ten wiek były mniej, dużo mniej tragiczne niż poprzedni, niż poprzednie. Byśmy nie załamywali się na przeszkodach.
 
Jest teraz czas, by złożyć życzenia najpierw Polsce, następnie Bliskim, no i... sobie samemu. By je złożyć, trzeba jednak dobrze wiedzieć, czego Polsce brakuje i co jesteśmy w stanie Jej ofiarować.
 
Tę problematykę niech przemyśli każdy z nas według swych możliwości. Także ja nad tym rebusem pracuję, by znaleźć jak najpełniejszą odpowiedź na pytanie, co przyniesie bliskie Jutro, czego możemy od tego Jutra wymagać, a więc także czego życzyć Polsce, Bliskim, no i sobie samemu.
 
Rzućmy najpierw okiem wstecz.
 
W 1989 r. zdawało się nam, że wreszcie nadszedł koniec komunizmu. Okazuje się dzisiaj, że umiera (a raczej zdycha) sowiecka, stalinowska wersja marksizmu, ale niestety wzrasta - i to bardzo wyraźnie - niewidziana przez ogół trockistowska wizja tegoż marksizmu, z tą różnicą, że - dla niepoznania - zmieniła ubranie z czerwonego na różowe, atrakcyjne przez swą rzekomą nowość. Jest ona tym bardziej niebezpieczna, że kierują nią elity ideowe, wpływowe i bogate. Nauczona na błędach popełnianych w Rosji sowieckiej i w Chinach Mao Tse Tunga, wie, jakimi drogami iść do celu. Idea plus pieniądz plus doświadczenie razem wzięte - to broń o sile wprost niewymiernej.
 
Zdawało się nam się, że rok 1945 oznacza nie tylko koniec reżimu hitlerowskiego, ale także koniec Deutschland uber alles. Dziś jest oczywiste nawet dla ślepego, że „Europa sześciu” czy „dwunastu”, czy liczniejsza, budowana jest na burzeniu nieodzownej dla przyszłego pokoju r ó w n o w a g i paneuropejskiej, na dominacji jednego z partnerów (niemieckiego), co nie tylko budzi, ale i wzmaga wizję przyszłego faktycznego Deutschland über alles.
 
I tu zadaję sobie pytanie: jak to się skończy?
 
Oto chociażby dwie dziedziny (już nie mówiąc o tym, co się dzieje np. i w Polsce, i w Kościele powszechnym), które spędzają mi sen z oczu.
 
Powodem szarej przyszłości (nie tylko dla Polski, ale dla całej naszej cywilizacji) jest istnienie następującego zjawiska: wojna z III Rzeszą (1939-1945) i okres dominacji ZSRR nad Europą Środkową (1945-1989) duchowo nas mobilizowały. Ilość dobrowolnych ofiar życia dla ratowania Wspólnego Dobra przed germańskim imperializmem była wprost niewiarygodna, a jakość duchowej obrony przed sowiecką odmianą marksizmu była równie - tak w swej jakości jak w ilości - bezprzykładna. Natomiast dzisiejsza paneuropejska konfiguracja ideowopolityczna demobilizuje nas, moralnie rozkłada. Kolosalne pieniądze, a tym samym główne mass media - nastawione na łapanie wielobarwnej klienteli wyborczej - stopniowo zżerają sumienia niemałej liczby naiwnych przyszłych wyborców. Nie poddaliśmy się ani niemieckim tankom, ani radzieckiej - na szczęście prymitywnej - propagandzie, a teraz najwyraźniej wielu z nas ugina się pod naciskiem doskonale przemyślanej propagandy dzisiejszych wrogów naszej wielowiekowej tożsamości. Uginamy się wskutek połączenia przez nich nacisku zewnętrznego z truciznami wsączanymi w nasze wewnętrzne struktury, w sumienie każdego z nas.
 
Zapytuję: czy przy ich sile w systemie - jakże niesłusznie uznawanym za faktycznie demokratyczny - istnieje jeszcze możliwość nawrotu do zasad i fundamentów, na których budowano chrześcijańską wizję naszej cywilizacji? Tak, jest - chyba ostatnia - możliwość odwrócenia biegu historii. A istnieje ona dzięki zachowaniu jeszcze jednej z zasad demokracji, jaką jest głosowanie.
 
Wygramy więc, jeśli potrafimy przekonać chwiejących się o powadze istniejącej sytuacji oraz o gangrenie toczącej nasze Wspólnoty na wielu odcinkach. Jest nie do pomyślenia, by w pewnym momencie nie obudził się instynkt samozachowawczy nie tylko dla obrony, ale i dla wygrania wojny tak o wspólne, jak i własne „być albo nie być”.
 
Życzę więc nam wszystkim - a sobie przede wszystkim - znalezienia w swych strukturach psychicznych sił na kroczenie po tej jakże kamienistej, ale jedynej słusznej drodze prowadzącej do wygrania Prawdy. 

Powrót do strony głównej Archiwum

Powrót do strony głównej NPW