ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Andrzej Horodecki

Polityka i Strategia

Wobec zamachu na patriotyzm

NPW 1-2, 2001

Zbliża się moment rozstrzygający o przyszłości Państwa i Narodu Polskiego. Kończy się powoli majątek narodowy, przeznaczony do „sprzedaży” na „wolnym rynku”. Ostatnio Zgromadzenie Narodowe otworzyło drogę do wykupu ziemi przez cudzoziemców. Pod koniec 1998 r. Sejm specjalną uchwałą uczcił pamięć Romana Dmowskiego Dwa lata później Sejm raczył uchwalić rok 2001 Rokiem Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Oznacza to, że dokończenie procesu demontażu państwowości  nie jest możliwe bez politycznego uporania się z polskim  patriotyzmem.
 
W rezultacie II wojny światowej inteligencja polska została wymordowana, a jej odbudowanie uniemożliwione. Została także bestialsko wymordowana Wspólnota Żydowska. Uratowała się natomiast – głównie dzięki poświęceniu  Polaków, narażających życie swoje i swoich rodzin - liberalna inteligencja żydowska, która pielęgnuje nadal cywilizację żydowską - sakralną i zarazem gromadnościową. Powstała paradoksalna sytuacja, nie mająca precedensu  w historii: oto bowiem na przełomie wieków i tysiącleci elity przywódcze Rzeczypospolitej wywodzą się z kręgów inteligencji żydowskiej. 
 
Antypolonizm
 
Według uczonych żydowskich (Kohn) naród żydowski jest zbiorowym Mesjaszem i jako taki jest uprawniony do kierowania światem. Idea Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego w połączeniu z pruskim bizantynizmem oraz z sakralną cywilizacją żydowską zaowocowała nacjonalistycznym socjalizmem.
 
Wspólny, antypersonalistyczny charakter prawa obu cywilizacji, z których jedna  podporządkowuje etykę prawu,  a druga wprost wywodzi ją z prawa, tak opisuje E .J. Osmańczyk:
 
„Każdy akt przemocy, oszustwa czy zbrodni  ujmowany był natychmiast w formuły prawne, uspokajające sumienia niemieckie... oskarżony w Norymberdze gen. Jodl oświadczył: <Jestem niewinny. Mogę odpowiadać z czystym sumieniem przed Bogiem i Historią za to, co uczyniłem>”. 
 
Osmańczyk  zwraca przy tym uwagę na znamienny fakt:
 
„[...] w stałej armii okupacyjnej ... jako wojskowi i jako urzędnicy cywilni działają w dużym procencie obywatele amerykańscy świeżego pochodzenia niemieckiego ... najniebezpieczniejszym elementem są tu Niemcy, którzy wyemigrowali do USA w roku 1932 lub 1933, uzyskali obywatelstwo w latach 1938-40 i dziś zajmują poważne stanowiska w administracji amerykańskiej w Rzeszy. Ich antynazizm nie podlega dyskusji. Ich tradycje natomiast centrowe czy socjaldemokratyczne, czy stresemannowskie wywołują zastrzeżenia... trzeba będzie zająć się tą kategorią okupantów, posiadających silne politycznie, a często i ekonomicznie, powiązania w byłej Rzeszy... jednocześnie we wszystkich czterech okupacjach, wśród żołnierzy i urzędników mocarstw zwycięskich, Niemcy poczęli szerzyć propagandę antypolską. Operowano tu liczeniem na wzruszenie demokratów niedolą wysiedlonych z Polski Niemców.”
 
Przypomnijmy, że w latach 1932-1933 wyjeżdżała masowo do USA wybitna inteligencja niemiecka pochodzenia żydowskiego, przypomnijmy wreszcie łatwość, z jaką Niemcy otrzymali pomoc w ramach planu Marshalla.
 
Polska,  ale jaka?
 
Nie są możliwe syntezy cywilizacji. Nie można w poniedziałki, środy i piątki być człowiekiem cywilizacji łacińskiej, to znaczy uważać, że prawo musi być podporządkowane etyce, a we wtorki, czwartki i soboty być człowiekiem cywilizacji żydowskiej, to znaczy twierdzić, że etyka wypływa z prawa. Koneczny pokazał również, że przynależność cywilizacyjna nie zależy od rasy, języka czy religii. Tak więc to, że ktoś nawrócił się z mozaizmu na religię katolicką, nie oznacza bynajmniej automatycznego przejścia z cywilizacji żydowskiej do łacińskiej, to samo dotyczy katolików innych cywilizacji. 
 
Nieznajomość praw dziejowych Konecznego wskutek cenzury w okresie PRL, otworzyła drogę katolickim środowiskom żydowskim, zgrupowanym wokół „Tygodnika Powszechnego” (tzw. „katolewicy”), do siania zamętu, także i wśród duchowieństwa. Dlatego tak trudno jest dziś tłumaczyć, że „Polska może być tylko państwem cywilizacji łacińskiej, a nie mieszanek cywilizacyjnych”. Zamęt, który wywołuje mieszanka cywilizacji bizantyńskiej, turańskiej  i żydowskiej, walczących z cywilizacją łacińską w Polsce, ułatwia rozkradanie gospodarki narodowej, demontaż państwa oraz sprzyja szerzeniu opinii, że Polacy nie są w stanie normalnie żyć i pracować we własnym państwie.
 
Zdumiewająca jest przenikliwość twórców myśli narodowej, dzięki którym  w lipcu 1895 r. ukazał się pierwszy numer „Przeglądu Wszechpolskiego”, kiedy to wiedza o cywilizacjach Feliksa Konecznego  jeszcze nie istniała. Ówczesna wszechpolskość, to nie tylko pragnienie odbudowy niepodległego Państwa Polskiego, ale także jakby tęsknota za cywilizacją łacińską, harmonizującą stosunki społeczne w państwie ludzi różnych narodów, religii, ras, języków. Gdyby tak nie było, powstałby zapewne Przegląd Narodowy Polski.
 
Dzisiaj dzieło to kontynuują „Nowy Przegląd Wszechpolski”, a także „Myśl Polska” obchodząca aktualnie swoje 60-lecie. Jak aktualna jest misja obu periodyków, świadczy artykuł Jana Ludwika Popławskiego Samodzielność Galicji („Przegląd Wszechpolski” 1901), w którym autor przywołuje obszerne fragmenty referatu Bolesława Wysłoucha  na zjeździe delegatów Stronnictwa Ludowego w Tarnowie:
 
„Na darmo głosem przestrogi wołał już w r. 1853 ks. Kalinka: Przemysł i handel z Austrią to germanizacyjna potęga, bo Galicja, aby opatrzyć swoje potrzeby, co rok musi część  ziemi polskiej Niemcom i Żydom sprzedać, to nieustanne, periodyczne, jak się obrazowo wyrażał, przelewanie się  ziemi galicyjskiej do kas bankierów wiedeńskich.. .Ta cicha wojna ekonomiczna z nieubłaganą stałością po dzień dzisiejszy uszczupla nasze terytorium, usuwa ziemię spod nóg.”
 
Oceniając  sytuację Galicji, Popławski pisze:
 
„Powstawały stronnictwa, zjawiały się nowe programy, ale w żadnym  z nich nie roztrząsano zasadniczo prawno-politycznego stanowiska Galicji albo załatwiano się z tą sprawą  ogólnikowym frazesem. Mieliśmy różne programy - liberalne i szlacheckie, postępowe i zachowawcze, patriotyczne i ugodowe, ale nie mieliśmy programu polityki narodowej”.
 
Tak więc po 100 latach wracamy do punktu wyjścia, tyle że na razie jeszcze mamy formalnie Państwo Polskie. Dlatego zachęcam Czytelników „Myśli Polskiej” i „Nowego Przeglądu Wszechpolskiego” do wzajemnego popierania  obu periodyków. Środowiska polityczne, które je wydają, są zwalczane przy użyciu dwóch potężnych  broni, a mianowicie zmowy milczenia, a następnie  kreowania „politycznie poprawnej myśli narodowej”. Artykuł w „Rzeczpospolitej” (18.01.2001), zatytułowany Współczesny polski patriotyzm musi wypracować wizję naszej wspólnej przyszłości.  Naród - ostatni węzeł  to właśnie ofensywa  w tym kierunku.
 
Naród Polski chce traktować ludzi wszystkich cywilizacji jak ewangelicznych bliźnich i dlatego władzę  państwową i samorządową powinien powierzać tylko ludziom cywilizacji łacińskiej. Nie może jednak odpowiadać za  działania tych, którzy delikatnie, ale systematycznie eliminują przykazanie miłości bliźniego na rzecz hasła  „powinności i solidarności”, a przykazanie miłości Boga oddają na łaskę i niełaskę konstytucyjnych intelektualistów.
 
Dyktatura  mniejszości
 
Ideologowie komunizmu, nazywani w II Rzeczypospolitej „żydokomuną”, tolerowali tylko patriotyzm „politycznie poprawny”, który miał zniknąć w wyniku wymiany pokoleniowej. Wolno było wyznawać tylko „postępowy nurt” w dziejach Polski. Naród był  niszczony biologicznie (Ustawa z 26.04.1956 o tzw. dopuszczalności przerywania ciąży) i duchowo, chociaż, przy dużym samozaparciu, każdy mógł – dzięki bezpłatnej oświacie – uczyć się i studiować, a w czterech ścianach poznawać w miarę prawdziwą historię Polski. Miały swoją szansę  rodziny wielodzietne, bo można było w biedzie, ale uczciwie pracować umacniając i wzbogacając Jej kulturę materialną. Można było zagospodarowywać szczęście w nieszczęściu, jakim były granice poczdamskie i umacniać Kresy Zachodnie i Północne.
 
Te możliwości wskazywał i sam je wykorzystywał  Prymas Tysiąclecia, ks. Stefan Kardynał Wyszyński. To dzięki Jego dalekowzrocznej polityce papież  Paweł VI powołał do życia polskie diecezje na tych Ziemiach, po wiekach Odzyskanych.
 
„Idziemy  po duszę (tego) narodu...”
 
Ks. Prymas  wiedział,  jak skomplikowane są polskie drogi do prawdy o własnej historii, pełnej nierzadko niezawinionego cierpienia warstw upośledzonych. Zagospodarowywał to, co było prawdą, chociaż podawaną instrumentalnie dla skłócenia Polaków. Zanim odszedł, zdążył jeszcze oczyścić sumienia polskie z nienawiści  do Niemców. Podczas wizyty duszpasterskiej w Niemczech w 1978 r., mówił do Polonii niemieckiej:
 
„Polska oczekuje od Was zachowania  Dumy Narodowej, która każe Wam wszędzie pamiętać, z jakiego pnia dziejowego wyrośliście, jakim duchem się rządzicie, pełni uczuć miłości społecznej, pokoju i sumienności. Oczekuje, abyście umieli brać od świata to, co wartościowe, odróżniać zło od dobra, <nie dając się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężając>. Niech Wasza Duma Narodowa nie pozwala Wam dawać złego przykładu!”
 
Nie zdążył doprowadzić do pojednania Polaków ani wyleczyć ich z naiwności.  Nakręcony w zeszłym roku film Prymas – trzy lata z tysiąca, pokazał, jak się rozpracowuje polski tradycyjny patriotyzm.
 
 W jednej ze szkół dużego miasta tylko jedno dziecko w klasie domyślało się, kto to był Prymas Wyszyński. Po obejrzeniu filmu przez klasę w ramach realizowanego programu inne dziecko zapytało nauczyciela: Dlaczego Prymas pił wódkę? Starsza młodzież czasami zwraca uwagę, że jak to? To Prymas podsłuchiwał UB? Film ten ma, jak na przynętę, tylko jedną myśl prawdziwą: „Idziemy po duszę (tego) narodu...”.
 
Do czego ma posłużyć pamięć o Prymasie?
 
Trzy czwarte miliona widzów obejrzało skandaliczny film o Prymasie, ponad połowa głosujących wybrała promotora mieszanki cywilizacyjnej na Prezydenta, oraz jak dotąd, nikt z czynnych polityków nie zgłosił wniosku o wypowiedzenie Układu o Stowarzyszeniu Polski ze Wspólnotami Europejskimi i ich Państwami Członkowskimi, którego wcielanie w życie oznacza, że nie Państwo Polskie, ale jego szczątki będą stopniowo wprowadzane do UE.
 
Polacy w swojej historii zawsze wychodzili  z najgorszych opresji. Ale to, co  się dzieje z Polską od 1989 r., to wyzwanie rzucone Prymasowi Tysiąclecia. Za parawanem hołdu szykuje się wprowadzenie w życie „Paktu  dla Rolnictwa i Obszarów Wiejskich, przewidującego likwidację 80% gospodarstw indywidualnych,  promującego współczesne spółdzielnie produkcyjne – grupy producenckie.
 
A przecież ks. Prymas ostrzegał:
 
„Człowiek współczesny coraz bardziej jest niewolnikiem handlu... istnieje też <handel żywym towarem>... ma on miejsce i w naszej Ojczyźnie... Pytamy, co robią polscy robotnicy w Ilmenau i Jaenschwalde? Czy nie ma w Polsce pilnych prac do wykonania?... Niepokoi nas łatwość, z jaką decyduje się o ziemi, bez wizji dziejowej ku przyszłości, bez należytego przemyślenia, jak będzie w następnym wieku –- po roku 2000 – na polskiej ziemi. Gdy się nie ma bowiem historycznej wizji przyszłości Narodu, idą pod topór całe osiedla ludzkie...”
 
.Wszystkie protesty i manifestacje, włączając w  to żądanie usunięcia skandalicznej ekspozycji w Zachęcie, odbijają się od decydentów jak  groch o ścianę. Czyż można zmusić lisa „pilnującego” gołębnika, aby odżywiał się korzonkami? 
 
Patriotyzm gromadnościowy
 
Według Centralnych Sił Politycznych (CSP)  wyprzedaż majątku narodowego, kiedy to nabywcami są  spółki, koncerny itd., nazywa się „prywatyzacją”. Na miejsce socjalizmu państwowego jest wprowadzany globalny  socjalizm akcyjny.  Własność państwowa  z okresu PRL zostaje - w atmosferze zamętu i nadużyć - zastąpiona kolektywną własnością  międzynarodowego  akcjonariatu, od którego pracownik najemny nie jest w stanie wyegzekwować żadnych zobowiązań.
 
Autentyczna własność prywatna oznacza, że jedna  osoba dysponuje całym składnikiem majątkowym, a nie jego procentową częścią. „Na kółkach spółdzielczych dojedziemy do socjalizmu” – mawiali działacze KPP w II RP, oddelegowani do pracy w spółdzielczości. No cóż, gdybyśmy  zdążyli na czas zrozumieć, że chłopi i robotnicy, obdarowani wolnością „wolnych najmitów”, to także naród – losy Polski byłyby dziś zgoła inne.
 
Niestety, nie zdążyliśmy i dlatego p. A. Kwaśniewski cieszy się tak wielką popularnością  wyborców, którzy chcieliby zatrzymać na zawsze raz zdobyte poczucie bycia członkami narodu, chociaż często, poza osobistymi drobiazgami, nie mieli żadnej prywatnej własności. Wystarczało bowiem poczucie wspólnoty narodowej, instytucjonalnie identyfikowanej z funkcjami społecznymi „państwa dla każdego człowieka”. Tak zrodził się gromadnościowy patriotyzm milionów, tych samych, którzy od lat wędrują za Papieżem Polakiem.
 
Zamówienie na poprawny patriotyzm
 
Nie można mieć pretensji do ludzi cywilizacji żydowskiej - oni po prostu pozostają do końca sobą. Chcieli opanować inteligencję i gospodarkę II Rzeczypospolitej i dzisiaj cel ten w zasadzie osiągnęli, także dzięki manipulowaniu polskim tradycyjnym patriotyzmem.
 
Mamy zatem tradycyjny, a więc personalistyczny, patriotyzm cywilizacji łacińskiej i gromadnościowy patriotyzm, odżywiający się resztkami rzeczywistości społecznej państwa realnego socjalizmu. Ten pierwszy jest – w sposób kontrolowany – manifestowany podczas oficjalnych uroczystości. Nad tym drugim próbują rozciągnąć kontrolę CSP, eksponując ostatnio doktrynę politycznie poprawnego patriotyzmu za pośrednictwem katolewicy, znającej doskonale naturę Polaka–katolika, a zasłaniającej się  autorytetem Kościoła. Chodzi o rozbrojenie oporu, jaki może wywołać  ostateczne wywłaszczenie narodu z prawa do życia we własnej Ojczyźnie, i finalizowanie wejścia do Unii Europejskiej.
 
CSP chcą patriotyzmu europejskiego, oddzielonego  od „zwyrodniałego nacjonalizmu, żywiącego się zapachem krwi” („Rzeczpospolita 18.01.2001). Być może troskę tę wywołuje myśl, którą Hans Frank zapisał w swoim diariuszu (02.03.1940):
 
„Nie zapominajcie, że Niemcy obecnie stoją wobec zadania utworzenia Światowej Rzeszy!”
 
My natomiast musimy sobie postawić zadanie zrozumienia i zaakceptowania owego gromadnościowego patriotyzmu dla ratowania Polski. Praktycznie oznacza to wzajemne odnajdywanie się Polaków, niezależnych od manipulacji niemiecko-żydowskiej, po obu stronach sceny politycznej. O tym, że jest to realnie niebezpieczne dla CSP, świadczy gorączkowa praca nad zmontowaniem grupy kadrowej środka, czyli TOP, w celu sparaliżowania w zalążku odbudowy pojednania narodowego. 

Powrót do strony głównej Archiwum

Powrót do strony głównej NPW