Samobójcza
polityka polska!
Mając
zaszczyt wystąpić w dniu 21 listopada 1999 r. w Radiu Maryja,
sformułowałem tezę o POKOJOWYM ATAKU NIEMIECKIEJ POTĘGI GOSPODARCZEJ NA
POLSKĘ. Upłynął rok. Fakty w pełni potwierdzają moje
przypuszczenie. Oto bowiem okazuje się, że wszystkie zasadnicze
kierunki tego pokojowego ataku koncentrują się na jednym i tym samym
celu: POLSKA ZIEMIA W RĘKACH POLAKÓW. Różne siły antypolskie
przemawiają jednym głosem w tej najistotniejszej dla nas kwestii.
Radzi się
nam, byśmy popatrzyli, ile jest dobra tutaj w
Polsce – ile jest dobra wokół nas: tu dobra niemieckie, tam dobra
austriackie, tam szwajcarskie i amerykańskie, tu belgijskie, tu znowu
niemieckie itd. Ileż obcego dobra tutaj w Polsce
O tragedii
narodowej – o wyprzedaży naszej, polskiej ziemi – wydana została
książka:
P. Krzemień, W. Achmatowicz, Wyprzedaż polskiej
ziemi Tragedia narodowa, Toruń 1997.
Kreowany
przez prasę na „wodza” niemieckich neonazistów (prawdziwi wodzowie
mieszkają w luksusowych zamkach i dysponują miliardami marek, a ich
nazwisk jeszcze nie znamy) niejaki Christian Worch tak powiada o
naszych polskich, piastowskich Ziemiach Odzyskanych, o naszych Ziemiach
Zachodnich: „Oddajcie nam te ziemie z powrotem, a każdy,
kto tam mieszka, otrzyma nasze obywatelstwo.” (Dlaczego
jestem nazistą „Forum”, Nr 47 (1842),
19 XI 2000, s. 8-10).
Tylko przy
użyciu innych słów sformułował Peter Koslowski to samo żądanie,
przypominając, że „[...] rząd niemiecki z kanclerzem
Kohlem na czele był zdania, że prawa własności nie zdeaktualizowały
się”. (Peter Koslowski, Nieuprawniony odwet?
Wypędzenie Niemców z Europy środkowo-wschodniej jako problem prawa
międzynarodowego i stosunków w rozszerzonej w przyszłości Unii
Europejskiej „Forum”, Nr 45 (1840), 5 XI 2000, s. 14-15.
Wyjaśniam, że Peter Koslowski jest między
innymi dyrektorem Instytutu Badawczego w
Hanowerze, a co ciekawsze, to pod jego redakcją naukową ukazała się
znamienna w swej wymowie książka Europa jutra – o
przedsmaku piekła, które może się rozpętać, jeśli zrealizują się
życzenia pani Steinbach, pana Koslowskiego, Christiana Worcha oraz...
pewnych innych osób i osobistości.
A kanclerz
Kohl miał czelność określić się jako „bezpośredni następca Hitlera!”
Polacy czytali to w polskojęzycznych gazetach i... I co?? I nic! Polacy
już są niewolnikami, bo już im zamknięto usta!
Wszyscy
neonaziści i neofaszyści usłyszeli to oświadczenie Kohla – cała Europa
to usłyszała. Czyżby już cała Europa ponownie była pod niemieckim
butem, zastraszona i sterroryzowana? Nie można tego wykluczyć, wiele
przesłanek wskazuje na tę możliwość, co jednak chrześcijan nie powinno
przerażać.
Pod
warunkiem, że w ogóle jeszcze są - tacy najzwyczajniejsi
chrześcijanie....
Dlaczego
żaden polski dyplomata nie raczył zapytać kanclerza Kohla, co mają
znaczyć jego słowa? Zatem Unię Europejską budują pogrobowcy Hitlera,
jak to zresztą udowodnił Rodney Atkinson.
Kanclerz Kohl,
neonazista Worch, profesor Peter Koslowski... wszyscy mówią jednym
głosem:
Oddajcie
nam „naszą” ziemię!
Oddajcie? A
Łużyce są już wolne? A Cedynia to co to takiego? A Płowce? A
wymordowanie Gdańszczan? A Grunwald? A rozbiory Polski? A dwie wojny
światowe? A holokaust? A gdzie jest wolna
Bawaria?
Nie ma na Wschód
od Odry ani piędzi niemieckiej ziemi, bo tutaj jest Polska, panowie
Niemcy!
O przyszłości
Europy prosimy rozmawiać z polskimi patriotami, a nie z Jej grabarzami, przypadkowo urodzonymi w Polsce.
Tragiczne w
swej wymowie jest to, co przeczytałem w Dokumencie pt.
Słowo biskupów na temat niektórych problemów
społecznych ,ogłoszone podczas 309. zebrania plenarnego Episkopatu
Polskiego na Jasnej Górze. Czytamy w tym dokumencie, że „Wiedza,
technika i umiejętności w krajach rozwiniętych nabierają większego
znaczenia, aniżeli ziemia czy zasoby naturalne”?
Czyżby???
Jaki wniosek
wysnuje z tego polski rolnik? A taki, że jego ziemia, jego polska
ziemia, za którą jego ojcowie przelewali krew i oddawali życie,
Ziemia-Matka, jego ziemia-karmicielka, ta ziemia nie jest ważna. A
zatem – dlaczego miałby jej nie sprzedać?...
Oczywiście,
wiem, że polski rolnik, polski chłop – on polskiej ziemi nie sprzeda.
Ziemia pozostanie dla niego najważniejsza, niezależnie od tego, kto mu
ją będzie radził sprzedać. Wielu się jednak może znaleźć takich, którzy
się ziemi pozbędą.
W
niezliczonych audycjach Radia Maryja niezliczoną ilość razy powtarzano:
tyle wolności, ile własności. Tyle wolności, ile ziemi w polskich
rękach. Radio Maryja przemawia głosem Polski patriotycznej, głosem
Polaków. Czyim głosem przemawiają inni?
16
stycznia 2000 r.
podano w radiu (program I), że Pan Piotr Nowina-Konopka z Fundacji im.
Schumana poucza naszych rolników, żeby się wyzbywali gospodarstw.
Mają więc być
latyfundia, wielka własność, nieodzowna – jak zauważył Bruno Heilig,
austriacki dziennikarz więziony w Dachau – do „powstania faszyzmu w
dowolnym kraju”. Bruno Heilig, czołowy austriacki dziennikarz w swoim
czasie, obserwował dojście Hitlera do władzy jako korespondent prasowy
w Austrii, w Niemczech, na Węgrzech i w krajach bałkańskich. Przeżył
Dachau i Buchenwald i opisał hitleryzm w książce Men
Crucified (Ludzie ukrzyżowani). Stwierdził zatem to
samo, co słoweński poeta Lojze Krakar napisał w wierszu Drzewie
poety w obozie śmierci, i tych, którzy ponownie
ukrzyżowali i Człowieka, i Chrystusa.
Według
Heiliga, każde państwo jest potencjalnie totalitarnym państwem
faszystowskim, jeśli powstaje w nim wielka własność ziemska. Państwa
faszystowskiego - zawsze bronią te
instytucje, które korzystają z wielkiej własności ziemskiej, chcą ją
mieć, gdyż przynosi im ona zyski. Nie może
być na Ziemi trwałego pokoju nawet po formalnym upadku komunizmu,
nazizmu i faszyzmu, jeżeli pozostanie obecna struktura ekonomiczna
państw cywilizowanych, pisze Heilig. Wielka własność ziemska jest
śmiertelnym zagrożeniem dla całej Ludzkości. Rodzi własność nadmierną,
rakowato rozrośniętą, niekontrolowaną przez nikogo. Takiej własności
właśnie chce Christian Worch.
Myślę, że
moim Rodakom nie potrzeba przypominać, co mówił Bismarck w kwestii
polskiej. Znane stało się jego powiedzenie: „Mnie Polacy
nie interesują. Interesuje mnie ich ziemia.”
Hitler pisał,1 że obszar na wschód od Łaby
„został zdobyty dzięki wtargnięciu tam” Germanów. Powiadał on tak2 : „ziemia jest celem naszej polityki wschodniej.” Hitler napisał3 , że „ludzie tworzą granice
państwowe i ludzie je zmieniają.” I dalej tak:
„Wstrzymujemy nasz odwieczny germański napór na
południe i zachód Europy i kierujemy wzrok na wschód”, wyjaśniał
Hitler.4 „Miecz ma dać
ziemię dla niemieckiego pługa5 ”.
Zamiast
miecza używa się dzisiaj głównie pieniędzy (kapitał w rękach
ponadnarodowych). Skutki są identyczne. Dzisiaj rolę pługa i miecza
spełniają niemieckie marki – pieniądze z
niemieckich banków (filia Deutsche Bank jest już chyba w każdym mieście
w Polsce), poprzez fundacje6 .
Śmieszne
jest to codzienne powtarzanie w każdym dzienniku radiowym czy
telewizyjnym, w każdym artykule w prasie polskojęzycznej, że „Niemcy
będą popierać przystąpienie Polski do Unii Europejskiej’. Przecież
pomysł zastąpienia zwrotu „sprawa Niemiec” zwrotem „sprawa Europy”
rodził się już w chwili, gdy hitlerowcy wiedzieli, że ich klęska w II
wojnie światowej jest nieuchronna. Wtedy to właśnie postanowiono
przestać mówić o konieczności „odbudowy Niemiec”, o „sprawach
niemieckich: itd., wysuwając na plan pierwszy „sprawę dobra przyszłej
Europy”. A dla dobra przyszłej Europy potrzebna będzie stal z
niemieckich hut i niemiecki przemysł. Budujmy zatem nową Europę, a
zbudujemy NOWE NIEMCY. Czyli Europę jutra.
Niemiecką Europę pod elegancko wyczyszczonym niemieckim butem. Bliżej
na ten temat pisze Rodnej Atkinson w książce Eurofaszyzm w natarciu.
Z
pozoru wiele się zmieniło. Nie zmieniło się jedno: bankier zawsze się
dogada z bankierem, przemysłowiec z przemysłowcem, koncern z koncernem.
Hitler nie tyle wymordował Żydów, co... biednych Żydów. A to jest
wielka różnica! W Prusach podobnie traktowano Żydów – lepiej lub
gorzej, zależnie od ilości posiadanych przez nich pieniędzy. Dzisiaj nikt nikomu nie zleca (jak kiedyś...)
wymordowania w Europie ludzi najbiedniejszych. Ale faktem jest, że
najbiedniejsi giną i nad tym przechodzi się do porządku dziennego.
Kapitał jest beznarodowościowy. Jego celem jest w Polsce polska ziemia.
Najbliżej nas jest kapitał niemiecki i on koncentruje swój atak na
polską ziemię w rękach Polaków. Niech nikt się nie łudzi – i innych nie
oszukuje, mówiąc, że jest inaczej. Bieda bez ziemi będzie wymierać,
wzbogacając najbogatszych. Głupi osioł na pustyni jest pokarmem lwa.
Biedna Polska bez ziemi jest strawą potężnego niemieckiego kapitału.
Jak
pisał pan Stanisław Kozanecki w jednym z artykułów, dzienny obrót
giełdy we Frankfurcie wielokrotnie przewyższa kwotę, jaka byłaby
niezbędna do formalnie legalnego wykupu polskich Ziem Zachodnich. Czy
mamy jeszcze dość wyobraźni, by zrozumieć ogrom zagrożenia Polski przez
gigantyczny kapitał niemiecki w rękach Niemców? Łatwiej przetrwać atak
pancernej dywizji SS, niż obronić się przed zmasowanym atakiem
niemieckiego kapitału na polską ziemię, szczególnie gdy straciliśmy
poczucie godności, solidarności i dumy narodowej!
Prasa,
radio i telewizja przemawiają do nas
słodkim językiem powszechnej zdrady narodowej polskojęzycznych „elit”.
Jak długo to się im jeszcze będzie udawać? Jak
długo?..
Odpowiedź
jest prosta. To zależy jedynie od nas, od milionów polskich patriotów, którzy nie mówią jednym
głosem.
Bez
ziemi i własności w polskich rękach po wepchnięciu do Unii będziemy
masą. Stadem najmitów do usługiwania w barach, domach publicznych, na
stacjach benzynowych, w motelach i magazynach. Oczywiście, Niemcy nam
obiecali w książce Europa jutra, że już nie będą budować obozów
koncentracyjnych. Nie będą, bo i po co? Nikt
się im nie sprzeciwia, głęboko unijni Polacy ściśle współpracują z
Niemcami. Cele niemieckie w Polsce realizuje się przy współpracy z
Polakami. Po co więc miałoby się budować obozy koncentracyjne?
Czyśmy
już wszyscy ulegli chorobie wściekłych krów? Wepchnięcie Polski do tej
tak zwanej Unii Europejskiej to
najzwyczajniejszy w świecie ANSCHLUSS do Niemiec! To definitywny i
nieodwołalny koniec Polski i polskości! To kilka milionów pozwów o
„zwrot bezprawnie zabranej własności”! To najczystszy niemiecki
interes, to świetny interes dla Niemców, którzy tylko na to czekają!
Wyłącznie taktycznym wybiegiem są rozmaite doniesienia o rzekomym
niechętnym nastawieniu części Niemców do członkostwa Polski w Unii
Europejskiej.
Skoro
ziemia nie jest najważniejsza, to dlaczego rozpowszechnia się niepolski
zwyczaj kremacji zwłok, zamiast poszerzania polskich cmentarzy – naszej
tradycji? Z prochu powstaliśmy i w proch się obrócimy, ale chcemy, żeby
to się działo w łonie naszej Matki-Ziemi. Zamiast tego fachowcy z
Niemiec kupują krematoria w Polsce. Oczywiście, tym razem będzie im
wszystko jedno, czyje zwłoki będą palić za nasze pieniądze...
Każdy
Polak zmuszony do emigracji to oddanie cząstki polskiej ziemi w ręce
obcych, którzy tylko na to czekają!
Każde
zlikwidowane miejsce pracy w Polsce to oddanie cząstki polskiej ziemi w
obce ręce!
Pani
Steinbach, panu Koslowskiemu i Worchowi wyjaśnić więc należy w tym
miejscu parę spraw fundamentalnych. Oby to tylko pomogło zapobiec
ponownemu wepchnięciu Polski w niemieckie łapy! Posłużę
się w tym celu najnowszym artykułem dra Henryka Popiołka, który
powinien się stać naszą bronią w odpieraniu ataków na polską ziemię. Dr
Popiołek podaje sześć przypomnień:
Przypomnienie
i ostrzeżenie 1: odnośnie do niebezpieczeństw związanych z tak zwaną
demokracją:
W
listopadzie 1932 r., stronnictwo Hitlera uzyskało 1/3 wszystkich
głosów, oddanych w wyborach. W wyborach w
dniu 5 marca 1935 r. na stronnictwo Hitlera padło 43,9% oddanych głosów
oraz 8% na stronnictwo Alfreda Hugenberga, popierającego Hitlera
(Encyclopedia Britannica, t. X, 1957, s. 284).
Przypomnienie
2: o przypadku nieistnienia obowiązku wykonania wzajemnego zobowiązania:
Stały
Trybunał Międzynarodowej Sprawiedliwości przyjął zasadę, że w stosunku
do niewypełniającego zobowiązania nie ma
obowiązku wykonania wzajemnego zobowiązania (wykonania wzajemnego
obowiązku) (Publications de la Cour permanente de Justice
internationale, seria A/B, Nr70, s. 50). Zasada ta
została sformułowana w prawie kanonicznym w Średniowieczu, a głosi ona
dosłownie, że: „Frustra sibi fidem quis postula ab eo servari cui fidem
a se praestitam servare recuset. Czyli: Na próżno kto żąda, aby wiary dochował mu ten, któremu odmawia
dotrzymania danego mu przyrzeczenia) (Reg. Juris 75 in 6-to).
Pierwszego
września 1939 r., przez barbarzyńską agresję Niemiec na Polskę Niemcy
złamały pakt Kelloga z 1928 r., złamały polsko-niemiecka deklarację (z
1934 r.) „o nieagresji”, a przede wszystkim dopuściły się ogromu
bezprawia – ludobójczych zbrodni – wobec Polski w latach 1939-1945,
depcząc obowiązujące ich wówczas normy prawa międzynarodowego.
Przypomnienie
3: jak ważne jest istnienie granicy polsko-niemieckiej:
Umowa
krymska (Jałta) z 1945 r. i Konferencja Poczdamska z owegoż roku
określiły dokładnie zachodnią granicę Polski, delimitując czyli
wyznaczając jej przebieg od Morza Bałtyckiego, wzdłuż Odry i Nysy Łużyckiej (E. V a t t el, Le droit des
gens, księga II, rozdz. 17, § 276).
Przypomnienie
4: o odszkodowaniach niemieckich dla Polski.
W
obliczu bezspornych, przerażających i wręcz potwornych zniszczeń Polski
dokonanych przez Niemcy i wymordowania ponad sześciu milionów obywateli
polskich (1939-1945) należne Polsce odszkodowania byłyby
niewyobrażalnie olbrzymie. Tylko w ułamkowej części zostały one
zrekompensowane przez przyznanie Polsce jej
historycznych ziem po Odrę i Nysę Łużycką oraz Prus (bez Królewca), z
tym że zabrano Polsce ponad 180 000 kilometrów kwadratowych bez żadnej
rekompensaty (F. De V i t o r i a, De jure belli, §§ 54-56).
Przypomnienie
5: że Niemcy i Prusacy nie mają tu dokąd „wracać”:
Sojusznicza
Rada Kontroli w lutym 1947 roku uznała (po bezwarunkowej kapitulacji
Niemiec w 1945 r.), że tak zwane „państwo pruskie” przestało istnieć –
jako że był to twór sztuczny, quasi-państwowy, a właściwie ludobójczy w
stosunku do Słowian i Żydów (H. P o p i o
ł e k, Żydzi Niemcy Rosja POLSKA, Lublin 2000, s. 199).
Przypomnienie
stanowiska wybitnej uczonej brytyjskiej:
Wybitna
brytyjska uczona, historyk, Elisabeth Wiskemann, w książce pt.
Germany‘s Eastern Neighbours (Wschodni sąsiedzi Niemiec, Oxford
University Press, 1956) uznała słuszność praw Polski do Ziem Zachodnich
i stwierdziła, że Niemcy „nie mogą wysuwać żądań terytorialnych i
rewizjonistycznych roszczeń w stosunku do Polski i do Czechosłowacji
(H. P o p i o ł e k, op. cit., s. 197-198).
Powyższe
sześć przypomnień jest bardzo ważne,
bo oto znowu używany jest zwrot Osterweiterung oraz angielski
równoważnik Drang nach Osten, czyli Go East. Tysiącletnia koncepcja Drang nach Osten
nic nie straciła na aktualności, wręcz przeciwnie, dalej jest elementem
niemieckiej polityki, pod innymi jedynie nazwami. Zapatrzeni w jakąś
„Unię Europejską” idziemy prostu w objęcia Niemców – bynajmniej nie tak
przyjacielsko usposobionych, jak na przykład kanclerz Schroeder podczas
grudniowej wizyty
w Warszawie. Pan kanclerz – człowiek inteligentny – musi się zachowywać
elegancko i tak się zachowuje. Nie dajmy się jednak wywieść w pole.
Inni Niemcy śpiewają w diametralnie odmiennej tonacji.
Przypominam w
tym kontekście artykuł („Nasz Dziennik” z
26 XI 1999) o wyprzedaży Niemcom francuskiej Alzacji i Lotaryngii: Czy Ziemie Odzyskanie spotka los Alzacji?
Podobnie
wykupują Niemcy ziemię na Wyspach Balearskich oraz w Normandii, o czym
wiem z listu osoby tam zamieszkałej: Francuzi wynoszą się z pewnych
terenów, np. z Normandii, z Bretanii i Lazurowego
Wybrzeża, gdyż po kolei wszystko tam wykupują Niemcy...
Ostateczny
gwóźdź do polskiej trumny został już wbity dziewięć lat temu przez
„naszych”, „polskich” przywódców:
Jedno z pism
zamieściło artykuł, którego pewne treści zdumiewają. Najbardziej
zadziwia to, że wiadomości tak istotne czytelnik znajduje przypadkowo,
w jednej z setek gazet, w jakimś felietonie, na ostatnich szpaltach
pisma. Niechlubna tradycja tajnych protokołów do umów międzypaństwowych
w rodzaju paktu Ribbentrop-Mołotow znalazła, jak się okazuje,
naśladowników przy okazji podpisania „traktatu o potwierdzeniu granicy
wraz z niemiecko-polskim traktatem o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej
współpracy [...]” z 17 czerwca 1991 r.
Utajniona
część owego traktatu zawiera sformułowanie jednostronnie zobowiązujące
rząd III RP do ułatwiania osiedlania się Niemców w Polsce.
Autor owego artykułu powiada, że gdyby Polacy zaczęli się czynnie
sprzeciwiać wykupowi ziemi polskiej, to wówczas stacjonujący w Polsce
korpus NATO zainterweniuje w obronie... Niemców.
Czy
mamy jeszcze resztki wyobraźni czy też jesteśmy już stadem zwierząt
spokojnie czekającym na ubój?
Tajna
klauzula traktatu otwiera szeroko drogę
niemieckiemu osadnictwu w Polsce, kolonizacji Polski przez Niemców,
czyli przejściu polskiej ziemi w niemieckie ręce. O takich faktach pisze się po
niemal dziesięciu latach, gdzieś na ostatniej stronie. Przeczyta to
garstka osób i przejdzie się nad tym do porządku dziennego.
Własnymi
rękami rozpoczynamy tworzenie wspólnot polsko-niemieckich, a zaowocuje
to wyrugowaniem Polaków z polskiej ziemi, germanizacją kraju. Rząd III
RP wznawia proces osadnictwa niemieckiego w Polsce.
A
zatem lekcja historii z czasów Konrada Mazowieckiego została
zapomniana. Osadnictwo niemieckie na polskich ziemiach na wschód od
Odry doprowadziło do oderwania Śląska i Pomorza, do powstania Prus, do
rozbiorów Polski, do dwu wojen światowych. W sposób ściśle
naukowy, dokumentując źródłami, zostało to przypomniane
fakt po fakcie w znakomitej książce Żydzi Niemcy Rosja POLSKA Henryka
Popiołka (Lublin 2000). Czy hitlerowska
próba kolonizacji Zamojszczyzny też już nic nie mówi naszym politykom?
Jeszcze nam mało faktów z historii Polski?
Pokojowa
kolonizacja prowadzi do powstawiania wspólnot dwunarodowych,
stanowiących niezmiennie etap przejściowy. Końcowym etapem, fazą
docelową jest zawsze i wszędzie, wręcz niezmiennie powstanie
społeczności jednonarodowej.
Nad
efektywną germanizacją polskiej ziemi będzie więc czuwać NATO oraz
polscy żołnierze w jego szeregach. Albo też co na jedno wychodzi, armia
Unii Europejskiej, również z polskimi oddziałami w jej strukturach.
Rozpoczynamy własnoręcznie podcinać sobie
gardło.
W
książce Ludobójcze
skutki unii podano dowody na to, że budowa dwunarodowych
wspólnot na terenach zamieszkanych przez Celtów doprowadziła – poprzez
wojny, akty unii oraz wynaradawianie – do wytworzenia się społeczności
jednonarodowych bądź takich, gdzie społeczność mniejszościowa do dnia
dzisiejszego wegetuje, stojąc w obliczu ostatecznego wynarodowienia.
Wydźwięk rozprawy pt. Uwarunkowania separatyzmu narodów
europejskich pod obcą władzą jest jednoznaczny. Każde
społeczeństwo dwunarodowe jest przejściową formą powstającego zeń
społeczeństwa jednonarodowego. Innych możliwości nie było i nie ma.
Narody bronią się przed wynaradawianiem i w ten sposób powstaje
zjawisko separatyzmu, czyli odrywania się zniewolonego narodu od
niepożądanej, obcej dlań państwowości. Wepchnięci do Unii, będziemy się
od niej kiedyś odrywać, ale nie będzie to łatwe...
Jeśli
rozpocznie się niemiecka kolonizacja polskiej ziemi w ramach Unii
Europejskiej przy wsparciu NATO, doprowadzi
to do rozpalenia się wojny, do tragedii i nieszczęść. Odtwarzanie status quo ante jest
szaleństwem i politycy nie będący w stanie tego zrozumieć powinni
raczej zająć się skrobaniem marchewki.
Przypominam,
że w kilku audycjach
Rozmowy niedokończone zagraniczni słuchacze mówili bez
ogródek, że na naszych Ziemiach Odzyskanych (Ziemiach Zachodnich)
rozpali się konflikt niemiecko-polski, jeśli doprowadzi się tam do
wykupu ziemi przez Niemców i ponownego osadnictwa niemieckiego. Proszę
sobie przypomnieć początki osadnictwa niemieckiego za ziemiach
słowiańskich i romańskich czyli wymuszone powstawanie wspólnot
mieszanych: retoromańsko-niemieckiej, ladyńsko-niemieckiej,
fryzyjsko-niemieckiej i łużycko-niemieckiej. Resztki ludności
retoromańskiej, ladyńskiej, fryzyjskiej i łużyckiej w oczywisty sposób
jeszcze wegetują na obszarze niemieckojęzycznym, ale ich los jest
przesądzony, i to bezdyskusyjnie. Naporu
kilkudziesięciomilionowej masy Niemców nic
nie powstrzyma na tamtych terenach.
Traktat
z 17 czerwca 1991 r. z jego haniebną
tajną klauzulą rozpoczął zatem proces ostatecznej likwidacji polskości
między Odrą a Bugiem, Tatrami i Bałtykiem. Niemcy nie wyciągnęły absolutnie żadnych
lekcji ani z pierwszej wojny światowej, ani z drugiej. Dalej uważają,
że Europa jest terenem ich osadnictwa, że tylko oni mają prawo do
życia. Nie waham się tego powiedzieć, bo zbyt wiele faktów przemawia
właśnie za takim spojrzeniem na sprawę. Kolonizowana Polska i
kolonizowana reszta Europy ma więc ruszyć w przyszłości na Rosję.
Pacyfikacja Europy (Jugosławia) w ramach NATO i Unii Europejskiej jest
tylko wstępem do „ostatecznego rozwiązania kwestii
rosyjskiej”. Polska zgoda na te poczynania
nie przysporzy nam na wschodzie przyjaciół, a tylko śmiertelnych
wrogów. Polska polityka z lat 1989-2000 to działania samobójcze w całej
rozciągłości. W Polsce już więc widać objawy ogólnonarodowej epidemii
szaleńczego samobójstwa: nieuleczalnie chore są tak zwane elity
polityczne, czyli jedyna w Polsce partia polityczna: PT, Partia
Targowicy.
Jak
już pisano w „Nowym Przeglądzie Wszechpolskim”, pan Alain Besançon z
Francji oświadczył w czasie obrad „Kongresu Kultury Chrześcijańskiej
(KUL, 16 IX 2000), że „wschodnia granica
UE pokryje się ze wschodnią granicą Polski z 1939 roku”. Oddajemy więc
Niemcom piastowskie ziemie, bo jakiś Zagłoba obiecuje nam Niderlandy
gdzieś na wschodzie?... O, Boże!... Polacy
w to uwierzyli! Idziemy zatem odbić Lwów i Wilno w bratnim sojuszu z
armią niemiecką i innymi armiami NATO i Unii Europejskiej? Czy książę
Wiśniowiecki ma zamiar odzyskać całą Ukrainę??? A Sapiehowie – całą
Litwę??? Tak, to do tego celu potrzebni są głuPolacy, podobnie jak 10
lat temu, kiedy to kilku panom potrzebna była cała polska Solidarność do zawładnięcia całą Polską....
1 A. Hitler, Mein Kampf, München 1933, s. 733.
2 Tamże, s. 735.
3 Tamże, s. 740.
4 Tamże, s. 742.
5 Tamże, s. 743.
6 W Polsce działa kilkanaście
niemieckich fundacji, m.in. Eberta, Schumana, Adenauera.