ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Redakcja

Wstęp

Nie traćmy ducha!

NPW 9-10, 2000

Dla większości szczerych polskich patriotów i katolików rezultat wyborów prezydenckich był – mówiąc obrazowo – jak uderzenie obuchem w głowę. Okazało się oto, że większość społeczeństwa idzie do wyborów bezmyślnie na pasku telewizyjnej propagandy. Oznacza to, że jego horyzonty i zachowania polityczne noszą wszelkie znamiona infantylizmu politycznego. Polacy, demonstrujący na zewnatrz przywiązanie i miłość do Jana Pawła II – swego współrodaka na Stolicy Piotrowej, wynieśli jednocześnie na najwyższy urząd w państwie człowieka, który posunął się do ohydnych szyderstw z Papieża i najświętszych symboli wiary chrześcijańskiej.

To wszystko prawda. Ale jest również prawdą, że cały przebieg kampanii wyborczej był manipulowany ze wszystkich stron. Dla zaspokojenia swoich egoistycznych ambicji kandydaci na prezydenta stawali się zagorzałymi obrońcami Ojca Świętego, co kontrastowało z ich działalnością polityczną poprzedzającą wybory, dlatego też ich gesty zostały dość powszechnie odebrane nie tyle jako przejaw synowskiej miłości do Jana Pawła II, ile jako instrumentalne wykorzystywanie największych świętości.

Od samej jałowej krytyki nic się w tym względzie nie zmieni. Nie możemy podchodzić do wyborów jako do ostatecznej katastrofy, lecz powinniśmy potraktować je jako klęskę w toczącej się wojnie i postarać się wyciągnąć właściwe wnioski z tak dotkliwej lekcji.

Należy już od dzisiaj przygotowywać się do wyborów parlamentarnych. Najpierw powinniśmy sformułować pytania pod adresem ewentualnych kandydatów na posłów, dotyczące istotnych problemów naszego życia politycznego, społecznego, gospodarczego i religijnego. Pytaniami rozstrzygającymi są: jaki jest stosunek kandydata do uwłaszczenia i do referendum w sprawie integrowania się ze strukturami europejskimi. Bez jasnej i klarownej odpowiedzi na postawione pytania nie możemy wybierac takich posłów. Sejm przyszłej kadencji zadecyduje, być może na trwałe, o przyszłym losie Polski. Posłami powinni zostać ludzie prawi, trzymający się obiema rękami prawa Bożego. Jeśli stanie się inaczej, na własne życzenie zakujemy w niewolę nie tylko siebie samych, ale i przyszłe pokolenia.

Ponadto przywódcy polityczni ugrupowań prawicowych powinni podjąć systematyczną pracę nad przygotowaniem wspólnej płaszczyzny działania, począwszy od programu, a skończywszy na określeniu metod prowadzenia kampanii wyborczej. Jeśli tego nie uczynią lewica, tak jak w wyborach prezydenckich, wskaże im takie metody działania, które po raz kolejny doprowadzą do klęski. Z silnym, zorganizowanym przeciwnikiem politycznym można wygrać stosując jego metody, do których niewątpliwie należy propaganda wodzów i dyscyplina elektoratu lewicowego. Ponieważ prawa strona nie dysponuje wystarczającymi środkami finansowymi, musi odwołać się do ofiarności społecznej.

Jedno jest jeszcze bardzo ważne: aby przywódcy polityczni pozostali wierni swoim programom i osobistym życiem nie dawali powodów do zgorszenia przyszłym wyborcom.

 
Powrót do strony głównej Archiwum

Powrót do strony głównej NPW