ARCHIWUM
Nowego Przeglądu Wszechpolskiego

Andrzej J. Horodecki

Polityka i Strategia

PRZEZ  WIEŚ  DO ODBUDOWY  CYWILIZACJI  ŁACIŃSKIEJ  W  POLSCE

NPW 9-10, 2000

Wprowadzenie

Wśród różnych rozważań, poświęconych demaskowaniu antypolskości,  antykatolickości oraz obronie Narodu i Państwa  Polskiego przed zniszczeniem, można wyróżnić dwa, słabo współpracujące nurty. Jeden z nich mówi –  nazbyt upraszczając – że zło to jest brak dobra. Jest to częściej prawda w odniesieniu do duszy pojedynczego człowieka, niż do zbiorowości ludzi. Drugi nurt zajmuje się demaskowaniem systemów międzynarodowych, działających na szkodę narodów i Kościoła rzymskokatolickiego, natomiast marginalizuje głębokie przemiany, zachodzące w duszy człowieka – mężczyzny i kobiety.

Oba te nurty funkcjonują jakby tu i teraz brakuje im odniesienia do cywilizacji innych niż łacińska  oraz do historii tych cywilizacji.

Przyczyny tego stanu rzeczy są bardzo różne: eksterminacja inteligencji i przerwanie jej ciągłości przez system socjalkomunistyczny, narzucenie tzw. światopoglądu naukowego, nurty filozoficzne zakażone heglizmem, promowanie specjalizacji naukowej przez system prawny, kontrolujący badania naukowe, oraz  polityka awansowa.

W mijającym półwieczu doszło także do zawłaszczenia w dużym stopniu ludzkiej  natury Kościoła przez nieoficjalną doktrynę  poprawności politycznej, która objawia się  przez stawianie pytania, z góry wykluczającego merytoryczną odpowiedź: „No, dobrze, a co na to Sobór Watykański II?”.

Deklaracja Stolicy Apostolskiej Dominus Jezus podaje rękę zaniepokojonemu rzymskiemu katolikowi. Można ją odnaleźć  w ewangelicznym zdarzeniu, gdy burza się zbiera,  Pan Jezus śpi w łodzi, a rybacy –  apostołowie wpadają w przerażenie.

Tożsamość i prawdziwą wolność człowiekowi

zagwarantować  może  rodzina – pomost między osobą a społeczeństwem.  Mimo że istnieją instytuty naukowe zajmujące się rodziną, to zawsze będziemy mieli  do czynienia z tajemnicą leżącą u podstaw dziejów ludzkości. Jednakże to, co wiemy o rodzinie, w zupełności wystarcza, aby opierać na niej osobiste i społeczne bytowanie, i zachęca nas do troski i pielęgnacji tego fundamentu z pokolenia na pokolenie.

Wszystko, co człowiek sobą przedstawia, jest jakoś zapoczątkowane w rodzinie - poczynając od wiary, poprzez poczucie odpowiedzialności za siebie i za innych, aż po dostrzeżenie, że wszystko, co kochamy tu na ziemi, zawarte jest w słowie „Ojczyzna”.

Aby w sposób możliwie najpełniejszy przeżywać siebie jako osobę w rodzinie i w Ojczyźnie, należy trzymać się zasad cywilizacji łacińskiej. „Najpełniejszy”, to znaczy cieszący się największą możliwą wolnością osobistą, tą, która jest skierowana ku najwyższemu dobru jakim jest Bóg. Przypomnijmy te zasady:  

1. Kościół czuwa nad przestrzeganiem prawa naturalnego przez władze świeckie;

2. Państwo uznaje za małżeństwo prawne tylko monogamiczny, sakramentalny związek mężczyzny i kobiety;

3. Wszelkie spory są  rozpoznawane przez niezawisłe sądy jako spory  między osobami fizycznymi, reprezentującymi siebie lub osobę prawną;

4. Podstawą wolności osoby  jest jej własny majątek nieruchomy i proporcjonalny udział w dochodzie narodowym. 

Prawo naturalne, dane przez Stwórcę każdemu człowiekowi, oraz prawo objawione trzeba rozumieć i przestrzegać jako jedno prawo Boże. Człowiek dojrzewając ku Bogu, coraz mniej martwi się sobą, a coraz bardziej szuka okazji działania wokół siebie na rzecz dobra  innych – w porządku naturalnym: w rodzinie, sąsiedztwie, narodzie, a w końcu na rzecz całej ludzkości. W duszy dojrzewającego człowieka powstaje pokój, który daje Chrystus.

Co  robić?

Z pytaniem tym zwykle spotykamy się  podczas prelekcji w różnych środowiskach. Ludzie przerażeni klęską, jaką nam zgotowali wyzwoliciele od socjalkomunizmu, domagają się recepty na sukces, to znaczy na zawrócenie z drogi do pułapki, jaką jest  niemiecka Unia Europejska.

Aby zaszczepić nadzieję na sukces, musimy przyjrzeć się złożonej  chorobie,  zaszczepionej w Polsce  przez obce cywilizacje: bizantyńską, turańską i żydowską.

W cywilizacji bizantyńskiej państwo ma zawsze rację, a osoba pełniąca funkcje publiczne zwolniona jest z przestrzegania etyki. Przykładowo: nawet Konkordat ze Stolicą Apostolską nie zapobiegnie przemocy państwa i polityków wobec ludzi słabych, co kończy się bezdomnością,  bezrobociem i powszechną nędzą. 

Sąsiedztwo z ludami Wschodu wprost, a następnie poprzez Rosję, przyniosło nam wpływ cywilizacji turańskiej, to znaczy bierność i oczekiwanie na wodza, który zapewni powszechny, znośny byt i względny spokój społeczny. 

W cywilizacji żydowskiej etyka wypływa z prawa, a zatem to, co państwo określa jako prawo, to jest etyczne. Przykładowo: jeżeli prawo zezwala na zabijanie dzieci nienarodzonych, eutanazję, eksmisję na bruk,  to są to działania etyczne.

Najsilniejsze wpływy obcych cywilizacji dotknęły ludność miast, a w szczególności   środowiska inteligenckie.

Przez cywilizację łacińską do suwerenności wewnętrznej Polski

Tempo rozwoju wydarzeń politycznych wymierzonych w istnienie Państwa Polskiego wymaga nie tylko przyspieszonego dojrzewania politycznego każdego Polaka i Polki, ale także zwrócenia się do parlamentarzystów z nadzieją, że na początek chociaż niektórzy z nich zaczną się orientować w sytuacji i staną w obronie Ojczyzny. Nauka podpowiada nam, że w każdej kwestii dotyczącej zbiorowości ludzi istnieje pewien punkt krytyczny, powyżej którego nastawienie opinii publicznej ulega nagłej zmianie. Wrogowie Polski posługują się tą prawidłowością na co dzień, zastosujmy i ją  my, Polacy we własnej obronie.

A zatem – co robić?  Na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź:  bronić cywilizacji łacińskiej, a więc wymienionych wyżej czterech jej zasad, które powinniśmy przekładać na sprawy życia codziennego. Weźmy jako pierwszy przykład powszechne uwłaszczenie, zawetowane przez pełniącego obowiązki prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. W chwili, gdy piszę te słowa, nie wiadomo jeszcze ile osób przyjedzie do Warszawy na manifestację, aby Sejm odrzucił to weto. Ale jedno jest pewne, wetujący  dobrze orientuje się w nastrojach narodu. 

Za posiadaniem majątku nieruchomego przemawiają dwa czynniki: troska o potomstwo i miłość Ojczyzny. Niestety, akcja uwłaszczeniowa ma charakter doraźny, obliczony na potrzeby kampanii wyborczej. Na to, aby walka o uwłaszczenie przybrała charakter walki narodu o powrót do cywilizacji łacińskiej, jej inicjatorzy powinni taki cel zadeklarować i wskazać, że: 

1. Priorytet w kwestii uwłaszczenia powinno mieć przejęcie przez Polaków ziemi, na której żyją,  do ostatniego metra kwadratowego, poczynając od Ziem Zachodnich i Północnych, oraz poinformowanie  opinii publicznej o treści i znaczeniu art. 116 Konstytucji RFN, przewidzianego na okoliczność wejścia Polski do UE; 

2. Ziemie te, nazywane słusznie „Odzyskanymi”, powinny były być przyznane Narodowi Polskiemu w trybie powództwa cywilnego, towarzyszącego Procesowi Norymberskiemu, jako elementarne zadośćuczynienie za bestialski napad na Polskę w 1939 r;

3. Skoro takiego powództwa nie było, Rząd Polski powinien w trybie jednostronnym złożyć deklarację na ręce Rządu Niemiec o przepadku niemieckiej własności prywatnej na Ziemiach  Zachodnich i Północnych na rzecz narodu polskiego w związku z demokratycznym wyborem Adolfa Hitlera przez naród niemiecki, i z  art.116 Konstytucji RFN,  ingerującym w wewnętrzne sprawy Państwa Polskiego, z podaniem do wiadomości Sekretarza Generalnego ONZ;

4. Rząd powinien odstąpić od zamiaru wprowadzenia podatku katastralnego, który jest wymierzony przeciwko posiadaniu majątku nieruchomego, a więc przeciw wolności osobistej człowieka.

Następnie należy domagać się  od parlamentarzystów wypowiedzenia Układu o Stowarzyszeniu ze Wspólnotami Europejskimi i ich Państwami Członkowskimi, podpisanego 16 grudnia 1991 r. przez nowo powołanego premiera Jana Olszewskiego, w trybie przez ten Układ przewidzianym. 

Działania nasze nie powinny być przerywane przez te czy inne kampanie wyborcze. W chwili, gdy  słowa te dotrą do Czytelników, wynik wyborów prezydenckich – o ile nie zdarzy się jakaś kolejna pierestrojka, będzie  już  znany. Ale rok później czeka nas – prawie na pewno – kampania parlamentarna, do której już dziś musimy się intensywnie przygotowywać. Jej wiodący motyw to Polska idąca własną drogą i pociągająca za sobą te narody, które zrozumieją  nie starzejącą się rolę cywilizacji łacińskiej.


Miłość do dzieci i miłość Ojczyzny

Miłość do dzieci stanowi samo serce cywilizacji łacińskiej. Rodzice widzą w dzieciach przedłużenie swojej fizycznej i duchowej egzystencji. Wychowania dziecka nie da się porównać z jakąkolwiek inną działalnością kobiety czy mężczyzny. Psychologia uczy,  że wspólna praca  zbliża ludzi duchowo oraz powoduje, że człowiek czuje się potrzebny. Współpraca żony i męża w wychowaniu dzieci stanowi wzór każdej współpracy międzyludzkiej oraz pozwala na najpeł­niejsze zrealizowanie osobowości kobiety i mężczyzny. 

Znany jest podziw dla ludzi, którzy realizują jakieś powołanie, pasję życiową, ale to nie zmienia faktu, że szczytem owoców takiego zaangażowania jest zawsze wychowanie następcy w osobie córki czy syna. Inna cecha ludzka to tęsknota za harmonią duchową, której wzorem też jest współpraca ojca i matki w dziele wychowania dzieci. Człowiek wyrastający w atmosferze miłości i harmonii idzie spokojnie w życie uzbrojony na każdą okoliczność. Jego osobowość została ukształtowana w wyniku zlania się w całość duszy matki i ojca w dziele wychowania.

Aby rodzina mogła spokojnie i autonomicznie się rozwijać, musi oprzeć się mocno na  prawie naturalnym i umieścić Dekalog na pierwszym miejscu.

W takich warunkach rodzi się miłość Ojczyzny, która zawiera oprócz tego uporządkowane uczucia do dalszej rodziny, sąsiadów, narodu, ziemi ojczystej, kultury i tradycji jej mieszkańców. Młody człowiek może wówczas odpowiedzialnie  włączyć się w ciąg życia narodowego albo poprzez założenie własnej rodziny, albo – odbierając miłość między ludźmi jako wyraz stworzenia człowieka na obraz i podobieństwo Boże –  idzie za powołaniem i służy tej miłości najpełniej, bo poprzez miłość człowieka  do Boga.  Wielkość powołania kapłańskiego czy zakonnego jest miarą wielkości życia rodzinnego jego matki i ojca oraz powszechności ich postawy w środowisku.

Powyższe zasady nigdy się nie starzeją, są ponadczasowe, na nich została zbudowana potęga Imperium Romanum, mimo iż starożytnym Rzymianom w okresie budowania podwalin państwa dostępne było tylko prawo naturalne. Potęga Rzymu, funkcjonującego 1200 lat, oparta była na trójprawie, to znaczy państwo brało w opiekę:

– prawne połączenie majątku mężczyzny i kobiety, wstępujących w związek małżeński,

– wspólny majątek małżonków,

– wykonanie testamentu.

Państwo rzymskie  aż do końca swego istnienia stało na straży  monogamicznego małżeństwa. Należy to podkreślić, ponieważ czytelnicy Quo  vadis, a zwłaszcza  widzowie ekranizacji tego wspaniałego dzieła, mogą czasami wyciągnąć błędny wniosek,  że obecnie jeszcze nie jest jeszcze tak źle z moralnością, wtedy było gorzej, a jednak Europa dzięki Ewangelii przezwyciężyła upadek Rzymu.

Otóż niestety, obecne rokowania co do przyszłości narodów, w tym i polskiego  są gorsze. Różnica jest zasadnicza: państwo rzymskie stało na straży prawa naturalnego, przekraczanie tego prawa było sprawą prywatną obywatela. Współczesne państwo nie tylko stoi z założenia na straży relatywizmu moralnego, co daje automatycznie większą szansę siłom zła, ale również wychodzi tym siłom naprzeciw. 

Typowy przykład to postulat opieki nad matką i dzieckiem – żelazny punkt wszystkich współczesnych konstytucji, który logicznie odczytany oznacza, że z założenia sprawa dzieci jest tylko sprawą matki, rola ojca jest zredukowana wyłącznie do biologii, a rozwód jest zjawiskiem powszechnym. 

 Inny przykład, poruszany już wcześniej w NPW (2000, nr 1-2), to zrównanie w prawach dziedziczenia dzieci małżeńskich i pozamałżeńskich. Dalszy krok, to premiowanie w polityce podatkowej tzw. rodzin niepełnych. Czynniki polityczne, nominalnie często chrześcijańskie, w dowolny sposób interpretują  zasady życia chrześcijańskiego, podnosząc do rangi zasady miłosierdzie nad chorą gałęzią i  odrzucając prawo do funkcjonowania zdrowego pnia społeczeństwa. Na tej drodze litości promującej zło dochodzimy obecnie do żądania uznania  przez państwo „małżeństw inaczej”,  czyli par homoseksualnych. 

Warto się zastanowić, dlaczego tak wielką wagę przywiązują siły zła do uzyskania aprobaty dla swoich projektów przez prawo państwowe. Otóż instytucja państwa jest dla przeciętnego obywatela najwyższym autorytetem z tytułu prawa naturalnego. Świadczy o tym dobitnie scena z Ewangelii o płaceniu podatku cesarzowi. Roman Dmowski nie bez goryczy pisze  w swojej rozprawie Kościół, naród i państwo:

..tylko wyjątkowe charaktery umieją całe swoje postępowanie regulować według wyznawanych osobiście zasad: tylko ludzie święci na każdy swój krok umieją zważać, czy jest on zgodny z Przykazaniami Bożymi. Postępowanie zwykłego człowieka zależy od wychowania dziejowego, poprzez pokolenia, w obyczajach i instytucjach, w których te pokolenia  żyły, pod których wpływem wytwarzały się ich instynkty społeczne, oraz od jego osobistego wychowania w rodzinie i w szkole.

Gdy widzimy    przykładowo –  że w nowym ustroju  nie tylko każdy,  kogo na to stać,  - stara się  zapewnić  sobie na własną rękę bezpieczeństwo życia i mienia,  ale,  co więcej,  prawo staje po stronie przestępcy przeciw ofierze – to ułatwi to nam zrozumienie, co to znaczy systemowa walka z cywilizacją łacińską i co oznacza  ona dla życia narodu.

Losy Polski rozstrzygną się na wsi

Spróbujmy teraz na przykładach dokonać konfrontacji polityki sił zła z polityką obrony,  odpowiadającą na pytanie „co robić” na przykładzie wsi. Najpierw poznajmy ważniejsze zagrożenia, płynące ze strony władz po II wojnie światowej, a więc w okresie PRL oraz III Rzeczypospolitej. 

1. Generalne założenie: wieś  jako środowisko oparte na  własności prywatnej jest perspektywicznie przeznaczone do likwidacji

2. Niszczenie naturalnej struktury społecznej wsi przez wyeliminowanie kułaków oraz ogołocenie  wsi z najzdolniejszych jednostek - przyszłych naturalnych, przywódców przez promowanie ich awansu w mieście;

3. Ogołocenie wsi z pieniędzy w wyniku wymiany  1: 100, podczas gdy pensje pracowników państwowych oraz oszczędności w PKO wymieniane były w relacji 3:100;

4. Nieudana kolektywizacja.

Załamanie się kolektywizacji dzięki oparciu wsi o Kościół nie oznaczało rezygnacji z planów  docelowej eliminacji wsi jako środowiska społeczno-zawodowego. Podjęto dalsze działania:

1. Importowanie zboża z USA i Kanady;

2. Specjalizację produkcji rolnej w oparciu o kredyty państwowe;

3. Oddawanie  państwu ziemi za rentę;

4. Złamanie fundamentu prawa europejskiego opartego na prawie rzymskim – prawo nie działa wstecz: Balcerowicz zwiększa oprocentowanie już zaciągniętych kredytów, co rujnuje  najsilniejsze gospodarstwa;

5. Likwidację PGR-ów.

6. Otwarcie celne granic na import żywności  w wyniku podpisania Układu o Stowarzyszeniu ze Wspólnotami Europejskimi i ich Państwami Członkowskimi przez premiera Jana Olszewskiego w dniu 16 grudnia 1991 r.

7. Promocję importu, argumentowaną złą jakością polskich zbóż, mleka, mięsa itd.; 

8. Wyprzedaż lub likwidację przemysłu rolno-spożywczego;

9. Uchylenie przez Trybunał Konstytucyjny ustawy umożliwiającej uwłaszczenie dzierżawców;

10. Doprowadzenie do nędzy wsi nękanej dodatkowo przez likwidację 1000 szkół na 2000-lecie.

Pakt dla Rolnictwa i Obszarów Wiejskich

Podjęta szeroka akcja propagandowa ze strony rządu, przy współpracy z rolniczymi  związkami zawodowymi, miała na celu wmówienie rolnikom, że ich tragiczne położenie to wynik splotu obiektywnych okoliczności, a przede wszystkim spuścizny socjalkomunistycznej oraz rządów SLD+PSL. W nawiązaniu do tego i z uwagi na kampanię prezydencką rząd ustami p. Krzaklewskiego ogłosił z okazji dożynek na Jasnej Górze w dniu 2 września br. że ma przygotowany Pakt dla Rolnictwa i Obszarów Wiejskich i dla ratowania wsi” , a faktycznie dla spełnienia żądań Unii Europejskiej, w ramach wymienionego wyżej Układu o Stowarzyszeniu... (por. NPW  1999, nr  3-4, 5-6, 7-8,  9-10, 11-12).

Pod tą nazwą kryje się ofensywa administracyjno-finansowa przeciw wsi, która jest przedstawiana jako pomoc dla wsi. Pakt ten przewiduje likwidację ok. 80% gospodarstw metodami administracyjno-ekonomicznymi,  przy czym:

a) pozostałe 20% gospodarstw wytypowane będą jako silne, czyli mogące sprostać wymogom UE, i otrzymają na przynętę nazwę gospodarstwa rodzinne,

b) byli właściciele gospodarstw rolnych będą mogli ubiegać się o prawo do działalności usługowej;

c) pozostałych obejmie opieka socjalna;

d) państwo będzie promować tzw. grupy producenckie;

e) produkcja żywności będzie odgórnie wszechstronnie kontrolowana co do ilości, rodzaju i jakości;

f) polityka fiskalna będzie zmuszała do stopniowej rezygnacji z własności ziemi i przechodzenia na dzierżawę (koncepcja zrealizowana  we Francji, a ujawniona w uzasadnieniu projektu ustawy „o rodzinnym gospodarstwie rolnym” autorstwa PSL z  10 lipca 1998);

g) już na wstępie będzie rozwijana polityka oddawania ziemi za rentę, zmuszania rolnika do ujawnienia wszystkich danych o gospodarstwie w wyniku procedury VAT-u, płacenia podatku katastralnego - najpierw od zabudowań, a następnie od ziemi.

Jak będziemy się bronić?

Jest tylko jeden rodzaj solidarności, moralnie uzasadnionej i potrzebnej, a mianowicie solidarność krzywdzonych i zagrożonych w walce z przemocą systemowego zła.

Co zatem robić, aby się obronić? 

A. Zrozumieć, że jest to zło systemowe;

B) Pamiętać, że w obecnej sytuacji politycznej władze muszą działać zachowując pozory dobrowolności,  a więc stosują szeroko metodę  podstępu;

C) Odmawiać propozycji, płynących od rządu lub źródeł uzależnionych,  jak różne związki rolnicze, izby rolnicze, fundacje itp., choćby były bardzo atrakcyjne; w razie przymusu administracyjnego wybierać  najmniejsze uzależnienie, np. VAT ryczałtowy, a nie na zasadach ogólnych;

D) Unikać jak ognia wszelkich kredytów, mikrokredytów itp.; w razie zadłużenia starać się spłacić dług nawet za cenę wielkich wyrzeczeń;

E) Rezygnować stopniowo z produkcji specjalistycznej;

F) Organizować się lokalnie w sposób nieformalny, aby wzajemnie się podtrzymywać  moralnie i finansowo;

G) Walczyć o szkołę wiejską, organizować szkołę społeczną, prowadzoną bezinteresownie przez emerytowanych nauczycieli;

H) Obserwować uważnie rozwój polityki wobec wsi i szukać środków przeciwdziałania; 

I) Wymieniać spostrzeżenia i porozumiewać się między sobą;

J) Można się spodziewać, że rolnik, który –  przykładowo – nie będzie członkiem określonej grupy producenckiej, nie będzie mógł samodzielnie sprzedawać nikomu swoich produktów pod pozorem – znowu  na przykład – troski o ich jakość. Szukać lokalnych sposobów na uniknięcie tej pułapki;

K) W Polsce południowo-wschodniej już zapowiada się, że dobrze byłoby dla przezwyciężenia tak zwanego zacofania, wytypować niektóre wsie do przekształcenia je w miasta i w ten sposób dążyć do  stopniowego rozkładu środowiska wiejskiego. Uświadamiać społeczeństwo o takich zagrożeniach i żądać referendum przed podjęciem takich decyzji;

L) Nie rezygnować z własności ziemi za żadne pieniądze ani za rentę czy odszkodowanie. Można tylko oddać ziemię w dzierżawę terminową za aktem notarialnym, z zastrzeżeniem bez ograniczeń prawa testamentu;

M) Nie wyrzekać się ani na chwilę, pod żadnym  pozorem, siedliska, czyli zabudowań mieszkalnych i gospodarczych, i związanej z nimi ziemi;

N) Nie żałować pracy ponad siły  dla utrzymanie ziemi w stanie uprawowym;

O) Dane o wsi, uzyskiwane w wyniku spisu rolnego, nie mogą naruszać prawa o ochronie danych osobowych; 

P) Wieś musi uwolnić się od kompleksów wobec miasta;

Q) Życie rodzinne na wsi powinno stać się wzorem dla całego narodu.

Rolnicy musza przejść do ofensywy!

Współczesne plagi społeczne rodzą się i rozwijają w mieście, gdzie rządzi przede wszystkim pieniądz, często niewiadomego pochodzenia. Przyjdzie wkrótce  moment krytyczny, gdy oczy ludzi  zwrócą się na wieś jako na środowisko, gdzie  człowiek jeszcze może się uratować moralnie i fizycznie. Szczególnie zakompleksieni są politycy (i to bez względu na partię polityczną), którzy wywodzą się ze wsi. Dlatego trzeba budzić świadomość każdego polskiego radnego, posła czy senatora, ale roztropnie przyjmować „nawrócenie”, zwłaszcza nagłe.

Sytuacja w Polsce musi się wyklarować szybko i trzeba tylko wytrzymać. Na wsi spoczywa obecnie ciężar politycznej obrony narodu i państwa, bo tylko wieś ma szansę  zachowania tożsamości Polski i wolności opartej na prawdziwej własności. Miasto już zostało przyzwyczajone do życia z łaski państwa i wielkich koncernów i obawia  się wzięcia odpowiedzialności za gospodarowanie na swoim.


Wieś powinna walczyć o następujące, główne cele:

– dochody rolnika powinny umożliwić dostatnie utrzymanie jego rodziny w oparciu o rynek wewnętrzny Polski;

– gospodarka powinna być ekologiczna oraz wieloprofilowa (uciekać od specjalizacji);

– życie ludności rolniczej powinno być rozwijane i ulepszane od wewnątrz, w harmonii ze specyfiką użytkowanych obszarów i z prawem naturalnym, a pomoc państwa i organizacji pozarządowych, fundacji itp. nie może mieć charakteru pomocy Krzyżaków dla Konrada Mazowieckiego;

– należy dążyć wytrwale do dokończenia reformy rolnej w oparciu o ok. 4 miliony ha ziemi Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa na Ziemiach Zachodnich i Północnych, z uwzględnieniem roszczeń w naturze Zabużan,  potrzeb Rodaków pragnących powrócić z Kazachstanu oraz osób, którym bezprawnie zabrano ziemię w okresie PRL;

należy stanowczo szerzyć pogląd, że obowiązkiem moralnym każdego dzierżawcy wieczystego, nie tylko rolnika, jest dążenie do uwłaszczenia.
 
Powrót do strony głównej Archiwum

Powrót do strony głównej NPW