Teresa Bloch
Oświata, Kultura, Wychowanie
Polski charakter narodowy na tle dziejów ojczystych
NPW 7-8, 2000
Charakter narodowy
kształtują warunki geograficzne, klimatyczne, układy
społeczne, ekonomiczne i polityczne. Gdy mówimy o charakterze narodowym Polaków,
mamy zwykle na myśli zalety i wady szlachty polskiej,
pomijamy zaś dwa pozostałe stany: mieszczan i chłopów.
Jeśli chcemy oceniać nasz charakter narodowy, musimy
przede wszystkim odnieść się do wielu jego cech w następujących epokach
dziejowych: piastowskiej, jagiellońskiej, elekcyjnej,
rozbiorów, w okresie pełnej suwerenności II
Rzeczypospolitej, II wojnie światowej oraz w PRL. Zauważymy wówczas, że wiele cech
nie zmieniło się do dnia dzisiejszego, ale
zaobserwujemy też istotne zmiany w charakterze narodowym, jakie
dokonały się pod wpływem wydarzeń historycznych.
Położenie geograficzne Polski sprzyjało ukształtowaniu się takich cech
charakteru narodowego Polaków, jak
bezpośredniość, gościnność, łatwość w nawiązywaniu stosunków z
cudzoziemcami oraz umiłowanie wolności. To
pragnienie wolności było
największą przeszkodą dla dwóch potężnych sąsiadów
– Niemiec i Rosji, zasobnych w surowce naturalne i
potężnych demograficznie – w pokonaniu Polaków. Szlaki
bursztynowe wiodące przez ziemie polskie sprzyjały szerzeniu się
wpływów kulturalnych i cywilizacyjnych. Klimat i żyzność gleb pozwalały
Polakom na samowystarczalność żywnościową, przyciągały kolonistów do
osiedlania się na ziemiach polskich, ale były
też źródłem zachłanności sąsiadów.
Z pierwszego okresu naszych dziejów, piastowskiego,
zachowało się niewiele źródeł świadczących o polskim
charakterze narodowym. Widukind
z Korwei, obserwując w X w. zmagania polsko-niemieckie, napisał:
„Zaiste, długo jeszcze doświadczać będziemy zmiennych losów wojny,
walcząc o sławę i rozszerzenie państwa, a oni o wolność i ochronę przed
najgorszą niewolą”. Arcybiskup magdeburski Adelgut wzywał Sasów do
rugowania ludności słowiańskiej z Pomorza szczecińskiego tymi słowami:
„Ci poganie są najgorsi ludzie na ziemi, ale ziemia ich za to
najlepsza, bo tak obfitująca w mięso, miód, mąkę, ptactwo, że żadna
ziemia z nią nie może się równać”. Kronikarz
niemiecki Thietmar, opisując oblężenie Niemczy w 1017 r., zdumiony był
bohaterską postawą Polaków:
„Nigdy nie słyszałem o załodze, która by z większą zaciętością i
pomysłowością broniła swego grodu. Co więcej, nie wyśpiewywali radośnie
w razie powodzenia, ale też nie popadali w rozpacz w razie
przegranej”.
Polscy kronikarze nie opisywali cech charakteru rycerstwa i prostego
ludu. Kroniki były poświęcone panującym. Gall Antonim napisał o
Bolesławie Krzywoustym, że „odznaczał się wybitnymi cechami:
sprawiedliwością i pokorą, zachował postawę rycerską”. Wincenty
Kadłubek dodał, że surowo karcił przestępców i zjednywał
ich dobrocią. Kadłubka
zapis dotyczący sprawowania władzy powinien obowiązywać i
dzisiaj, ponieważ oddaje istotę prawidłowo funkcjonujących
wzajemnych
relacji pomiędzy panującym i poddanym: „albowiem sprawiedliwość bez
miłosierdzia jest okrucieństwem, a miłosierdzie bez sprawiedliwości
głupotą”. Stanisław z Dąbrówki uszczegółowił cechy charakteru dobrego władcy. Wymienił
jego obowiązki: obwarowywanie grodów, strzeżenie i poszerzanie granic,
dbanie o prestiż państwa, dotrzymywanie
tajemnic i wystrzeganie się zdrad, łagodzenie sporów i poszanowanie
praw. Jeśli więc –
dodał – „król pragnie cieszyć się miłością poddanych, niechaj będzie
sprawiedliwy, szczodry i wielkoduszny”. Stanisław ze Skarbimierza
widział potrzebę, „aby rządy opierały się na słusznej ustawie
zachowującej jedną dla wszystkich sprawiedliwość, na doskonałej zgodzie
gwarantującej jedność, na szczerym zaufaniu pozwalającym się wspierać
wzajemnie”.
Cechy charakteru wymienione wyżej przez
polskich i obcych kronikarzy decydowały o obliczu państwa polskiego w
okresie piastowskim. Młode państwo toczyło
z Niemcami bój o niepodległość i samodzielność, której symbolami były
metropolia i korona, oraz o ziemie leżące w basenie Morza Bałtyckiego.
Piastowie przejrzeli politykę niemiecką, dlatego też z niezwykłą
konsekwencją realizowali własną strategię,
polegającą na wytyczeniu naturalnych granic, opierających się o Bałtyk,
Odrę, Karpaty i Bug, a
także, na ile to było możliwe, przesunięcie
granicy na zachód do Łaby i Sali. Bronili
ziemi przed agresją niemiecką i dbali o zachowanie
swoich wpływów przy obsadzaniu tronów
kijowskiego i węgierskiego.
Bolesław Chrobry po szesnastoletnich zmaganiach zajął Milsko i Łużyce,
a Bolesław Krzywousty opanował Pomorze Gdańskie i Pomorze Zachodnie.
Pierwsi Piastowie wygrali z Niemcami wyścig o opanowanie ziem leżących
na szlaku bałtyckim. Dopiero w okresie rozbicia dzielnicowego swoją
zwierzchność Polsce narzucił cesarz Fryderyk Rudobrody
w Krzyszkowie w
1157 r. Po cesarzach politykę uzależniania ziem polskich przejęła
Marchia Brandenburska, powstała na gruzach słowiańskiego Braniboru, i
Krzyżacy sprowadzeni przez Konrada Mazowieckiego w 1226 r. do
nawracania Prus na wiarę chrześcijańską. Ponadto Niemcy, przybyli na
ziemie polskie w okresie tzw. kolonizacji, zaczęli rozsadzać państwo od
wewnątrz. Podnieśli bunt przeciwko Władysławowi Łokietkowi, który
podjął próbę zjednoczenia ziem polskich, ponieważ chcieli osadzić na
tronie Luksemburczyka. Legła też w gruzach polityka bałtycka Piastów.
Od Polski na rzecz Brandenburgii odpadło
Pomorze Zachodnie, Krzyżacy zajęli w 1283 r. ziemie
pruskie, następnie podstępem w 1308 r.
Gdańsk wraz z Pomorzem Wschodnim i
utworzyli w 1309 r. własne państwo. U
ujścia Niemna usadowił się Zakon Kawalerów Mieczowych.
Niemcom, którym przyświecało hasło: „Nach Ostland wollen wir reiten”
(Chcemy szarżować na wschód), zawsze
i niezmiennie chodziło o utrwalenie wpływów politycznych w państwie
polskim. Dla Polaków był to okres zmagania o charakter narodowy i
ocalenie wolności. Ostry kontrast pomiędzy narodem niemieckim i polskim
wystąpił na tle nawracania Prusów na wiarę chrześcijańską. Stanisław
Zachorowski napisał, że Krzyżacy
dokonali podboju Prus „z żelazną konsekwencją, [...] kamiennym sercem i
nieludzkim sumieniem. Zdrada i przekupstwo otwierały im niejednokrotnie
drogę, straszliwa zemsta, dzikie okrucieństwo, rzeki krwi i zgliszcza
miały umocnić ich panowanie i zabezpieczyć zdobycze, a postrach miał
utrzymać w karbach podbite sumienia”. Leszek
Biały przedłożył projekt założenia w
środku ziem pruskich miasta z
targowiskiem, aby Prusowie „kupując mogli
słuchać z ust kaznodziejów Dobrej Nowiny”. Jakże
odmienne były obie koncepcje – krzyżacka i polska –
zjednywania pogan dla Kościoła!
Polaków w okresie piastowskim cechowało idealistyczne podejście w wielu
dziedzinach życia, prostota i surowość obyczajów. Przede wszystkim byli
religijni. Podstawę życia rodzinnego i narodowego stanowiła modlitwa.
Prosili Boga o pomoc i dziękowali Mu za zwycięstwa. Klęski przyjmowali jako
karę za grzechy. Zadośćuczynieniem były wszelkiego rodzaju fundacje
kościołów, szpitali, przytułków. Żywy temperament Polaków przejawiał
się w gościnności, rozrywkach, zabawach itd. Księgi
sądowe odkrywają też wady Polaków, takie
jak oszustwa, pobicia, zranienia, awanturnictwo, chciwość, pieniactwo.
Dominującą cechą narodową Polaków okresu piastowskiego był patriotyzm,
który osiągnął wysoki stopień moralny,
ponieważ był oparty na miłości. Utrwalił to zapis w unii horodelskiej:
„nikt nie dostąpi łaski
zbawienia, kogo nie wesprze cud miłości [...], miłością stoją prawa,
rządzą się królestwa i miasta, a cała Rzeczpospolita osiąga najlepiej
cele, niech przeto połączy ich (Litwinów – T.B.) i uczyni z nami
równymi miłość, jak połączyła już religia, jedność praw i
przywilejów...”. Po tylu wiekach nikt nie wymyślił piękniejszego i
trwalszego fundamentu dla zgodnego
współżycia narodów.
W okresie panowania pierwszych Piastów cechami odróżniającymi nas od
narodów europejskich, podlegających partykularyzmom,
była solidarność wewnętrzna, zwartość i uświadomienie
narodowe. Polacy przestrzegali zasady praworządności
i lojalności wobec władców.
Więcej o cechach narodowych Polaków
dowiadujemy się ze źródeł XV- i XVI- wiecznych. W dziele
pt. Polska czyli o położeniu ludności,
obyczajach, urzędach i sprawach publicznych Królestwa Polskiego
Marcin Kromer napisał,
że Polacy mają usposobienie otwarte, są zgodni, uprzejmi, łagodni,
wytrzymali na niewygody, chętnie podejmują dalekie podróże. Uwypuklił
ich zdolności językowe i dążenie do zgłębiania teorii naukowych.
Zauważył jednak, że bogaci oddają się „beztroskiej bezczynności i
przyjemnym zabawom”, pozostawiając biedniejszym „pracę umysłową i
rozwijanie pomysłowości”. Jan Rybiński
zachwycał się uprzejmością, grzecznością, gościnnością i hojnością
Polaków oraz wytwornością języka polskiego. Szymon
Starowolski stwierdził, że Polacy
„bardziej przykładają się do gruntownego przyswajania cudzych
wynalazków niż do wynajdowania czegoś samym”, co w konsekwencji
prowadziło do używania cudzych wyrobów. Uszczegółowił i wyjaśnił te
braki Maciej Skarbiewski. Polacy mają
chłonny umysł i ogromne zdolności – przyznał – ale
są
podatni na obce wpływy, mało wytrwali, pobłażliwi, nie lubią ciągłego
wysiłku, co sprawia, iż wiele rzeczy zaczynają, ale ich nie kończą.
Zarzucił Polakom, że ojczyznę kochają dopiero wtedy, kiedy przebywają
od niej z daleka, poza granicami. „Nad
Hiszpanami górują pobudliwością, nad Francuzami wytrwałością, nad
Niemcami wielkodusznością, nad Portugalczykami zwinnością, nad Włochami
siłą”.
Cechami narodowymi dominującymi w okresie jagiellońskim było
przestrzeganie tolerancji religijnej i
utrwalenie przez szlachtę zakresu wolności i przywilejów, jakich nie
miał żaden naród w Europie. Szlachta wybierała króla w elekcji
wewnętrznej, stanowiła prawa, sprawowała kontrolę nad rządem, została
zwolniona z podatków, otrzymała nietykalność osobistą i majątkową oraz
całkowitą władzę nad chłopem. Z dumą mówiła, że „prócz Boga, praw i
sądów” nie podlega nikomu. W XVI i XVII w.
Rzeczpospolita była najswobodniejszym państwem w Europie, państwem, w
którym przestrzegano wolności konstytucyjnej, obywatelskiej i
umysłowej.
Polska tolerancja religijna wyprzedziła pojęcia i kulturę ówczesnego
świata. Swobodę
wyznawania wiary i pielęgnowania tradycji otrzymali wszyscy obywatele
zamieszkujący terytorium państwa. Była to sytuacja niepojęta dla państw
zachodnich, a nawet dla Kościoła. Warto przypomnieć, że konfederacja
warszawska w 1573 r. nadała innowiercom pełne prawa obywatelskie.
Katolicy podobne prawa otrzymali we
Francji dopiero w 1784 r., w Anglii –
w 1829 r., a w Danii w 1849 r. Stąd, być może, brała się opinia o
niesfornym warcholstwie Polaków, którzy żyli wśród państw doskonalących
ustroje absolutne. Trzeba zgodzić się jednak z tym, że niepohamowany
indywidualizm szlachecki rozsadził więź państwową, doprowadzając do
unicestwienia władz wykonawczych.
Inną cechą narodową Polaków w czasach Jagiellonów był
brak agresywności wobec sąsiadów. Joseph
Conrad napisał, że „duch agresji całkowicie jest obcy polskiemu
temperamentowi, dla którego zachowanie własnych instytucji i swobód
było znacznie cenniejsze niż jakakolwiek myśl o podbojach. Prowadzone
przez Polaków wojny były obronne i toczyły się zwykle wewnątrz kraju”.
Unia w Krewie (1385 r.) połączyła
dwa państwa: Koronę i Litwę. Polacy oprócz wielości
kultur, wierzeń, obyczajów
i ogromnych przestrzeni, przejęli wady i kompleksy Litwinów,
strzegących zazdrośnie swojej niezależności i skłonnych do buntu, oraz Rusinów, stojących na niższym poziomie
cywilizacyjnym. Litwini nie znali zasady własności prywatnej,
zaszczepili im ją dopiero Polacy wraz z
chrześcijaństwem. Nie byli też przywiązani
do rdzennych terytoriów, kilkakrotnie bowiem chcieli
oddać Krzyżakom Żmudź. Historyk amerykański Robert
H. Lord napisał: „Pokoleniami zużywała Polska nieskończone zasoby
wysiłków w celu urządzania i oświecania tych ziem wschodnich i
ochronienia ich od Szweda, Moskwy, Turka i Tatara. Kościoły tych ziem
pełne są grobowców bohaterów polskich, ich łany polską przesiąknięte
krwią”.
Po
unii lubelskiej (1569 r.) powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów, w
której fundamentem państwa przestał być naród polski, a stała się nim
szlachta polsko-litewska, którą łączył stanowy interes, a dzieliło
dziedzictwo cywilizacyjne. Interes stanowy przejawiał się w narzuceniu
poddaństwa chłopom, osłabieniu stanu kupieckiego i zaniechaniu
rzetelnej analizy sytuacji geopolitycznej.
Trzeba obiektywnie stwierdzić, że dwie
pierwsze epoki: piastowska i jagiellońska, siłę państwa opierały na orężu, mądrym prawodawstwie, ładzie
wewnętrznym, rozwoju nauki, handlu i rolnictwie.
W epoce królów elekcyjnych zanikł typ Polaka-gospodarza. Przegrała
szlachta, ponieważ nie umiała uszanować swoich praw. Demokracja
przerodziła się w oligarchię magnacką pochodzenia
polsko-litewsko-ruskiego. Przekupni, rozrzutni
i żądni władzy magnaci w niczym nie różnili się od arystokracji państw
zachodnich. Dla własnych prywatnych interesów demoralizowali szlachtę
nieposesjonacką, pozyskując za pomocą przekupstwa jej głosy do zrywania
sejmów. Magnaci rozpowszechniali spreparowaną
przez siebie opinię o nikczemności i niedołęstwie narodu, o jego braku
kwalifikacji do rozwijania rzemiosła i handlu. Szlachta uwierzyła w moc
przywilejów i urodzenia, lekceważyła pracę i
pogardzała ludźmi żyjącymi z pracy. Jan
Karłowicz napisał, że za szlachtę pracował na
roli chłop, w przemyśle i handlu – Żyd i Niemiec. Ten nieproduktywny
tryb życia uzasadniała filozoficznie sloganem: „Nic nie było i nie
będzie”. W czasie kryzysów szukała ratunku
w koligacjach, a jeżeli one zawodziły, wpadała w pesymizm, fatalizm
bądź mesjanizm. Nie
zrealizowane plany rekompensowała próżnością: zaletami ciała, fortuny,
krasomówstwem, zabiegami o dorównywanie magnatom pod względem
znaczenia. Ta pogoń bardzo często kończyła się zaciąganiem długów i
licytacją majątków szlacheckich.
Królowie elekcyjni – poza Stefanem Batorym i Janem III Sobieskim – dbali o własny
interesem dynastyczny. Zygmunt III Waza nie znosił Polski, uwikłał ją w
liczne wojny i tęsknił do odzyskania korony szwedzkiej.
Jego
syn Władysław miał wielkie plany, ale nie umiał ich zrealizować.
Sasowie – August II i August III – gotowi byli zdradzić Rzeczpospolitą
za cenę przyłączenia Inflant do swoich dziedzicznych posiadłości.
Wettinowie złamali charakter narodu, pogłębili rozkład moralny do tego
stopnia, że utarło się wówczas wiele urągających powiedzeń, z których
najbardziej znane to: „Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa” oraz „Polska nierządem stoi”.
Stefan Batory ze względu na swoje przymioty charakteru i
kierowanie się polską
rację stanu otrzymał podatki, odzyskał Inflanty, założył Uniwersytet
Wileński i powołał Trybunał Koronny. To współdziałanie szlachty z
królem świadczyło o jej wyrobieniu politycznym i poczuciu
odpowiedzialności za kraj, ale i o tym, że
tylko władca wielkiego formatu, utożsamiający się z potrzebami narodu, mógł zdyscyplinować rozpolitykowane,
chełpiące się znaczeniem masy szlacheckie i zmusić je do uchwalenia
podatków.
Epoka
królów elekcyjnych naznaczona została konfederacjami cywilnymi i
kapturowymi, rokoszami, zrywaniem sejmów, burzliwymi sejmikami,
kongresami, związkami dysydenckimi, dysputami i wojnami chłopskimi. W
chwilach przełomowych magnaci i szlachta bronili własnego interesu i
dlatego nie poderwali do walki ludu. Zawsze brakowało rządzącym silnej
woli. Magnaci wycofując
się z walki o słuszną sprawę, zniechęcali patriotyczne rzesze szlachty
do czynnego działania. Niepodległość została przefrymarczona poprzez
rozkład wewnętrzny, oderwanie klasy rządzącej od ziemi i dobrowolne
poddaństwo w dziedzinie kultury. Ostatecznie więc demoralizacja elity
rządzącej, do której należeli magnaci, karłowatość ducha królów
elekcyjnych i upadek
moralny szlachty doprowadziły do upadku państwa.
W okresie rozbiorów szlachta wzbogaciła charakter narodowy o poczucie dumy i
własnej godności, szczególne umiłowanie ojczyzny i ziemi, męstwo,
prawość w życiu prywatnym i publicznym oraz
szlachetne poświęcenie dla kraju. Polacy wykazali
nade wszystko żelazną wolę bycia narodem. Były to piękne
cechy, uosabiane
przez zaledwie dziesiątą część narodu, toteż nie można było z jej
pomocą odzyskać niepodległości. Świadczą o tym klęski w
powstaniach narodowych i udział Polaków, przeważnie
szlacheckiego pochodzenia we wszystkich
europejskich zrywach rewolucyjnych. Szlachta
musiała więc odwołać
się do chłopów, którzy własną ciężką pracą tworzyli bogactwo narodu.
Już Tadeusz Kościuszko dostrzegł ratunek w polskich chatach: „Wśród
biedy największej, wśród mieszczan i kmieci, Ojczyzno kochana, poszukaj
swych dzieci”.
Jakimi cechami charakteru odznaczali się
chłopi, że z nimi wiązano nadzieją na odzyskanie niepodległości?
Chłopów cechował wielki realizm życiowy, silne poczucie
odpowiedzialności za swój los, zaradność, a największym ich pragnieniem
było posiadanie ziemi na własność. Unikali
gwałtownych sposobów działania, byli wytrwali w dążeniu do celu,
odznaczali się zmysłem
organizacyjnym, lojalnym i cierpliwym stosunkiem do władz państwowych.
Mieli poczucie godności osobistej i wartości społecznej, znosili
upokorzenia i przebaczali doznane krzywdy, byli wyrozumiali, choć
sprawiedliwi. Chłopi czuli oddech ziemi, a wylany pot cementował ich
odwieczną przyjaźń z
ziemią. Mówiono, że trzymali się ziemi „pazurami”. Chłopski honor, jak
napisał Franciszek Bujak, uchronił mowę rodzinną, ziemię, obyczaje i
tradycję.
Dopiero współdziałanie
szlachty z chłopami i wykorzystanie dogodnej sytuacji międzynarodowej,
jaką był wybuch I wojny światowej, doprowadziły do odzyskania w 1918 r.
niepodległości.
Nastąpił dwudziestoletni okres pełnego
rozwoju państwowego. Od samego początku
odrodzenia państwa naród musiał liczyć się z wrogą polityką dwóch
sąsiadów: Niemiec i Rosji bolszewickiej. W latach 1919-1920 Polska prowadziła dramatyczny
bój o swoje „być albo nie być”. Edgar
Vincent d’Abernon, obserwując stosunek Polaków do jeńców rosyjskich,
zauważył w polskim charakterze narodowym znamienne cechy:
wielkoduszność, brak wyniosłości i samochwalstwa. Angielski
powieściopisarz stwierdził bez ogródek, że nieprzyjaciółmi Polski są
osobnicy o „niewolniczej duszy, uprawiający lichwę i kult terroru,
grzęznący w bagnie materialistycznej polityki”, podczas gdy Polacy,
nazywani przez nich „histerycznymi dziećmi”, zadali cios bolszewikom i
uratowali Europę przed niewolą komunistyczną.
W
lipcu 1922 r. szef sztabu Reichswehry Hans von Seekct i kanclerz Rzeszy
Josef Wirth zgodnie stwierdzili, że istnienie Polski jest nie do
zniesienia. Musi ona zniknąć i to powinno być
głównym celem polityki niemieckiej. Żądali
więc Niemcy rewizji granic, a gdy ich roszczenia nie zostały spełnione,
rozpoczęli w 1925 r. wojnę celną. „Frankfurter Zeitung” – demokratyczny
organ prasowy w Republice Weimarskiej, 14
czerwca 1925 r. donosił: „Tak czy inaczej Polska musi wyjść z wojny
celnej śmiertelnie ranna. Z jej krwią odpłyną jej siły, a wreszcie i
niepodległość, a wtedy, za lat kilka, w porozumieniu z Rosją, dobijemy
umierającą”. Karol
Sorel – profesor języka i literatury francuskiej w Edynburgu, wyraźnie
oskarżył Niemców o przypisywanie Polakom antysemityzmu: „[...] te same
dzienniki niemieckie, które oskarżają Polaków o antysemityzm, nawołują
do zamknięcia granic niemieckich przed napływem polskich Żydów”.
Naród na oszczerstwa i zamach na swoją
wolność odpowiedział wytężoną pracą. Zachęcił do niej rodaków Ignacy
Jan Paderewski tymi słowami: „Sprawa narodu to praca ciągła, praca
stała, wytrwałość niezłomna, ofiarność nieprzerwana z pokolenia na
pokolenie. Zaniechać jej nigdy nie wolno...”. Polacy
wygrali wojnę o granice, zbudowali prawdziwie demokratyczny ustrój i umożliwili narodowościom wchodzącym w skład II
Rzeczpospolitej swobodne wyznawanie
wiary i rozwijanie
kultury. Z trzech zaborów powstała silna struktura państwowa. Znakomici
ekonomiści – Władysław Grabski i Eugeniusz Kwiatkowski – uratowali
gospodarkę. Polskie produkty przemysłowe zdecydowanie wygrywały
konkurencję na rynkach zagranicznych, ze szkół odrodzonej Polski wyszli
obywatele o wysokich kwalifikacjach moralnych
i umysłowych
W 1939 r. hitlerowskie Niemcy i
bolszewicka Rosja, zgodnie z wcześniejszymi planami,
po sześciotygodniowej, dramatycznej
i osamotnionej walce unicestwiły II
Rzeczpospolitą. Polacy wykazali się
męstwem i hartem ducha. Nie było wśród nich Quislingów.
Stali się wzorem oporu przeciwko Niemcom,
nazywano
ich „najlepszymi żołnierzami świata”. Nie wyrzekli się ani polskości,
ani wiary w okresie podwójnej okupacji. Swą religijnością i
przywiązaniem do Kościoła katolickiego zadziwili nawet Hansa Franka do
tego stopnia, że stwierdził, iż „Kościół jest dla umysłów polskich
centralnym punktem zbornym, który promieniuje stale w milczeniu i
spełnia przez to funkcję jakby wiecznego światła”. Z wiary czerpali
Polacy siłę do obrony Żydów skazanych na eksterminację
– być może niektórzy z nich „wdzięczni” za ocalenie, nazywają nas teraz antysemitami i ksenofobami.
Komunizm wycisnął niezatarte piętno na naszym charakterze narodowym.
Zaatakował przede wszystkim sumienie. Zostały podważone zasady
moralne, pojawiła się dwulicowość i dwutorowość w zachowaniach Polaków.
Doszło do alienacji życia społecznego, zawodowego i narodowego.
Nieuczciwość, nieprawość, nadużycia, marnotrawstwo, powszechne
złodziejstwo stały się niemalże normą. Komunistom
nie udało się wyrwać z polskich serc wiary, pragnienia
wolności i wydziedziczyć Polaków z ziemi. Wiary bronił niezłomnie
prymas Stefan Wyszyński; wolności – robotnicy
w latach 1956, 1970, 1976 i 1980; ziemi przed kolektywizacją – chłopi, klasa najbardziej ciemiężona i pogardzana w
państwie o ustroju robotniczo-chłopskim. To
współdziałanie robotników i chłopów doprowadziło do ocalenia majątku,
którego właścicielem pozostawał cały naród. Co
zrobiliśmy z majątkiem narodowym w III Rzeczpospolitej? A przecież
Prymas Tysiąclecia, Stefan Wyszyński, przestrzegał
nas przed pokusą nowej Targowicy.
Należałoby zadać pytanie, dlaczego
najczęściej wymieniane są negatywne cechy polskiego charakteru
narodowego?
Wydaje się, że opinię Polakom urabiali polskojęzyczni
literaci i publicyści, nie czujący i nie myślący po polsku, w ogóle nie rozumiejący ducha polskiego. Wady
przypisywane wyłącznie Polakom są typowymi wadami ludzi
wszystkich ras i języków. Wyolbrzymianie ich ma służyć zohydzeniu
Polaków jako narodu katolickiego. Można by zaryzykować twierdzenie, że
w takich warunkach geopolitycznych, w jakich przyszło żyć Polakom, nie ostałby się żaden naród.
Józef Feldman napisał, że „od
słynnej uczty Gerona,
w której wymordowano zaproszonych książąt słowiańskich [...], od
wyrżnięcia słowiańskiej ludności Gdańska w 1308 r. aż do obozów
koncentracyjnych w II wojnie światowej” istnieje element
ciągłości we wschodniej polityce niemieckiej. Czy istnieje element
ciągłości w polityce polskiej względem Niemiec, wytyczony przez
Piastów? Gdyby istniał, bronilibyśmy piastowskiego
dziedzictwa – Ziem Odzyskanych, które
powróciły do macierzy dopiero po II wojnie światowej.
Ponadto, propaganda
niemiecka udowadniała światu, że kultura polska jest niewolniczym
odbiciem kultury niemieckiej, chociaż związki kultury polskiej z kulturą
europejską są oczywiste od momentu przyjęcia chrztu, ale żadne z państw
europejskich nie rości pretensji do duchowego i politycznego
zwierzchnictwa nad Polską. Raz jeden, w
epoce jagiellońskiej, wykazali Polacy bierność i
zaślepienie wobec Brandenburgii i Prus, przenosząc czujność
antyniemiecką na Habsburgów. Zakończyło się to powstaniem Królestwa
Pruskiego, które wzięło udział w rozbiorach, w tłumieniu powstań
narodowych i wydzieraniu Polakom ziemi i języka. Ileż trzeba było
przelanej krwi, męstwa,
bohaterstwa, ofiarności, wyrzeczeń i przebaczenia, trafnych i
chybionych wyborów, aby ocalić byt narodowy w okresie rozbiorów! Po raz
drugi tego błędu nie można powtórzyć.
Wchodząc w
drugie tysiąclecie naszej państwowości, musimy wyrzec się bierności.
Sprawami polskimi muszą kierować polskie mózgi i polskie serca.
Narodowi o wyraźnych rysach indywidualnych trzeba u władzy ludzi o
mocnych charakterach i wielkiej sile moralnej. Musimy wrócić do
tradycji piastowskiej, kiedy Polak był gospodarzem, dbającym o trwałe
granice państwa, dobrobyt rodziny i narodu. Powinniśmy żyć wiarą ojców,
bronić naszych rodzin przed demoralizacją, strzec się przed naiwnością,
korzystać z rozumu politycznego, uwierzyć
we własne siły i zdolności, wreszcie
pracować i nie zrażać się trudnościami. Musimy być wytrwali w dążeniu do zachowania własności. Bez
własności staniemy się narodem nomadów, a
nasza praca – kapitałem pozostającym w dyspozycji naszych obcych
pracodawców. Czeka więc nas bezrobocie i bieda. Jeżeli chcemy przetrwać
jako naród, musimy być mądrzy, wytrwali,
czujni,
konsekwentni w działaniu, pracowici, mieć wolę życia, odejść od
wygodnictwa i marazmu, pozbyć się kompleksów. Musimy podjąć ryzyko
rywalizacji z najlepszymi, ponieważ pozwalają nam na to zdolności. Do
zwycięstwa jest niezbędny jeden warunek: aby takie cechy charakteru narodowego
mieli wybierani przez nas przywódcy polityczni.
Powrót do strony
głównej
Archiwum
Powrót
do strony głównej NPW
|