Spis numeru

Polityka i strategia

Nowy Przegląd Wszechpolski, Numer 5-6, 2006.

:: Artykuł wstępny
Jan Paweł II Odnowiciel.

:: Temat miesiąca
Zygmunt Zieliński, W tym cała tajemnica.

:: Polityka i strategia
Józef Bizoń, PiS w Fundacji Batorego George’a Sorosa.

Andrzej J. Horodecki, Śluby Jana Kazimierza jako odwołanie się Rzeczpospolitej do Prawa Naturalnego - fundamentu cywilizacji łaćińskiej.

Andrzej Ruraż-Lipiński, To się nie uda.

:: Historia i współczesność
Jerzy Chodorowski, Nowa generacja "Białych plam" Czy Maciej Rataj był masonem?.

Tadeusz Gerstenkorn, 8 marca i patriotyzm.


:: Polska Bogiem silna
Ks. Abp Kazimierz Majdański, Szczyty wielkości naszej Ojczyzny.


:: Archiwum
:: Redakcja

Andrzej Ruraż-Lipiński

To się nie uda

Europejska Wspólnota Węgla i Stali powołana traktatem paryskim to typowa organizacja handlowa, mająca na celu wzajemne ułatwienia dla państw, wchodzących w jej skład. Organizacja ta w 1957 r. przekształciła się Europejską Wspólnotę Gospodarczą. Była to już organizacja polityczna, złożona z bogatych kapitalistycznych państw. Dalsze znaczące poszerzenie Unii nastąpiło poprzez wchłonięcie biednych państw centralnej Europy, np. Polski, państw o wielowiekowej kulturze i państwowości, walczących całe wieki o swoją suwerenność, o ziemię, za którą oddawano życie, o wiarę, na bazie której powstawała kultura narodowa i tradycja, przekazywana następnym pokoleniom. To przecież zupełnie inna okoliczność jednoczenia, bowiem zmusza się własne państwo, o konstytucyjnych tradycjach, do wejścia w struktury organizacji, która nawet nie ma jeszcze konstytucji, w której decyzje podejmuje się w zupełnie niedemokratyczny sposób.

Jakie są szanse na utrzymanie takiej jedności w UE, jaką szczycą się Stany Zjednoczone Ameryki, których obywatele nigdy nie mieli własnego państwa ani praw ustanowionych Konstytucją? Dla nich powstanie Stanów Zjednoczonych to szansa na własne państwo, silne gospodarczo i militarnie silne przede wszystkim, wspólnym dążeniem całego narodu do dobra własnego i dobra całego państwa, dumnego z posiadania wreszcie praw i obowiązków spisanych we własnej, powszechnie szanowanej Konstytucji.

Tego się w Europie skopiować nie da. Nie da się zrezygnować z wielowiekowej tradycji, z tysiącletniej wiary, nie da się narzucić obcej władzy miłującym wolność narodom. Nigdy nie będzie zgody na przejmowanie polskiej ziemi przez jej dawnych wrogów. Bo za tę ziemię Polak przelewał krew, za nią walczył także pod Wiedniem i pod Monte Cassino.

Już widoczne są oznaki rozbicia Unii Europejskiej w tym kształcie i na tak kruchych fundamentach.

Dzisiaj, po raz pierwszy w swej historii, jesteśmy świadkami jednoczenia się Europy nie w wyniku podbojów, zbrojnych napadów, agresji, lecz w wyniku ustalonych i powszechnie przyjętych procesów demokratycznych, przez wolne i suwerenne narody. Jeden z twórców Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, prof. Hallstein, mówił, że aby działać na rzecz zjednoczenia Europy, trzeba wierzyć w cuda. Popatrzmy więc, jak wygląda to jednoczenie w Polsce.

Jako się rzekło, to Naród decyduje o wejściu; to Naród, w wyniku demokratycznych procedur, daje pełnomocnictwo władzy państwowej do podjęcia działań określonych prawem, również tym najwyższym, czyli Konstytucją. Naród może też zadecydować o wyjściu! A więc Naród zawsze jest decydentem. I słusznie. Z mocy Narodu, z jego potencji, bardziej sobie zdają sprawę ci wszyscy, którzy żyją z polityki, niż sami Polacy. Stąd też ogromna presja wszystkich grup politycznych, szczególnie byłych komunistów i dzisiejszych liberałów, którzy do dnia dzisiejszego, mają w swym ręku najpotężniejszą broń, jaką jest zwłaszcza telewizja. Szczególnie telewizja publiczna, która – mimo banalnej rozrywki, nieciekawych programów epatujących drastycznością i rozwiązłością, ewentualnie programów kulturalnych, w których przeważają tematy poprawnie politycznie – ciągle jest oglądana i ma ogromną widownię. W tych programach nie ma miejsca na poważną refleksję; nawet w programach publicystycznych, w których wkłada się wiele wysiłku, by wywołać u widza poczucia zagrożenia. Cel jest jeden – jak pisze red. Ewa Polak-Pałkiewicz – takimi wystraszonymi ludźmi, łatwiej jest manipulować. Tacy ludzie przestają myśleć, ulegają zbiorowym emocjom i zniechęcają się do polityki. W programach publicystycznych wszystkie głębsze myśli, wypowiadane przez osoby niepoprawne politycznie, są zawsze przerywane. Światłą myśl, komentarz, wygłosić może tylko przedstawiciel lewicy bądź liberałów. W niektórych programach, widz jest wciągany do aktywnego uczestniczenia, co ma stwarzać wrażenie, że bierze udział w czymś ważnym, (zapadają jakieś ważne decyzje, sądy), a do tego jeszcze tłumek bezmózgowców na widowni pod dyktando klaszcze z zachwytem. W ogóle cała TVP to atmosfera wielkiej zabawy (Nie bawisz się, nie żyjesz –wołają wielkie billboardy (reklamowe na ulicach), której przewodzą prezenterzy, mający za zadanie przedstawiać swoich wybrańców jako doskonałych ludzi, fachowców, ekspertów, najczęściej profesorów, którzy zajmują się jakimiś tajemniczymi sprawami, do których my, zwykli ludzie, nie mamy dostępu, do których nie dorośliśmy. To wielki świat. Dla nas za wielki. My możemy go tylko podziwiać, a tym wielkościom, autorytetom – dziękować, że w ogóle są. Oni nam przewodzą prawie z grzeczności, wyświadczają nam łaskę. I my się z tym godzimy, bo jeśli nie oni, to kto? Takim przykładem był tow. Kwaśniewski i jego dwór.

A wszystko to wynika z niskiej samooceny Polaków. Złe wiadomości nadawane w mediach utrzymują nas w przekonaniu, że jesteśmy zacofani, że brak nam nowoczesnego wykształcenia. Dzieli nas przepaść cywilizacyjna wobec świata. Jesteśmy niezdolni do samoorganizacji i zarządzania własnymi sprawami. Obraz świata ukazywany w mediach epatuje wrodzonym złem, mordowaniem dzieci, napadami na staruszki czy zboczeniami we własnych rodzinach lub wśród księży. Nie ma więc czemu się czemu, że ogromna większość Polaków czuje się zagrożona. Lęk ten potęguje jeszcze możliwość utraty pracy.

Biorąc to wszystko pod uwagę, ludzie na ogół nie zaryzykują działań, a nawet wypowiedzi, które mogłyby skutkować negatywnymi skutkami dla nich i dla ich rodzin. Taka postawa powoduje zanik solidaryzmu i otwarcia na drugiego człowieka, na wspólne dobro. W sytuacji ciągle podsycanego zagrożenia rozpowszechniają się postawy roszczeniowe lub też oczekiwanie na coś, lub na kogoś, kto te wszystkie, społeczne nieprawości zlikwiduje bez naszego udziału. Ludzie prości, bezradni, oszukani to w większości ci z nas, którzy liczą na Unię, bo tam będzie lepiej, bo oni za nas to załatwią” Także ludzie młodzi, wykształceni a niedoświadczeni, łatwo wierzący propagandzie, którym wmówiono, że Unia da im pracę, że Unia otworzy im świat i umożliwi zarobki kilka razy większe niż w ojczystym kraju.

Całe dziesiątki lat naród polski przeżywał poniewieranie Ojczyzny i własnej dumy narodowej. Całe te lata w większości tzw. elit zakorzeniano haniebne lizusostwo i służalstwo tym, którzy dobrze za to płacą.

Cóż więc możemy powiedzieć o takich publicystach jak pan Krzysztof Kłopotowski, czy red. Marcin Król, którzy na łamach poczytnych dzienników nawoływali do zerwania z tradycją, kulturą i ideą narodową jako przeszkodą, jako „ojczystym bagnem”. Pan Kłopotowski nawoływał wręcz, byśmy raz wreszcie uznali niemiecką wyższość nad nami. Jego zdaniem naród stanowi twór przejściowy, który do tej pory wpychał nas w ślepe zaułki i klęski, a „teraz może stworzyć sobie nową formę, gdy nadarza się wreszcie szansa historyczna.” M. Król natomiast straszył, iż jeśli nie przyjmiemy już dziś wszystkich warunków unijnych komisarzy, „będziemy głównym warchołem w Unii”. Co można powiedzieć o byłym ministrze spraw zagranicznych RP, który w dyskusji na temat niepodległości państwa oświadcza: „Niewątpliwie jednak należy uznać, iż podległość państw prawu międzynarodowemu, jest zasadniczym elementem ochrony ich suwerenności. Można w związku z tym powiedzieć, iż zgoda na ograniczenie kompetencji naszego państwa (...) prowadzić będzie w rzeczywistości do umacniania pozycji międzynarodowej Polski, stanowiącej jeden z wyznaczników suwerenności naszego państwa”!!! Z tej skomplikowanej konstrukcji myślowej wynika porażająca logika, a mianowicie, że jeżeli oddamy dobrowolnie swą suwerenność, to już nikt nam jej nie odbierze. Nie będzie miał już co odebrać.

Ilu takich anty-Polaków, ilu takich zdrajców żyje wśród nas? I dlaczego mają możliwość publikacji swoich wrogich, antynarodowych i obraźliwych poglądów, czyli szerzenia treści wzywających do dobrowolnej utraty niepodległości? Na te pytania oczywiście nie znajdziemy odpowiedzi, możemy natomiast i powinniśmy pamiętać, by w stosownym czasie sprawiedliwości stało się zadość i wierzyć, że takich anty-Polaków jest zdecydowana mniejszość.

Od 1981 r., jak mówił biskup Frankowski, nie potrafiliśmy wyzwolić się z różnych form zniewolenia, w które wpędziła nas obłędna filozofia i polityka ateizacji, demoralizacji i zabijania godności narodu i jego tożsamości. Naród nadal nie może być gospodarzem we własnym domu, ponieważ wszystko, co o tym stanowi, jest odczłowieczone. Przez minione lata III Rzeczypospolitej do jednego worka wrzucono ofiarę i kata. Przez te lata nie wystawiono rachunku krzywd tym, którzy na to zasłużyli. Przez te lata nie przejęto tzw. publicznej telewizji i pozwolono na wyprzedaż majątku narodowego za psie pieniądze. Złodzieje, rodzimi i obcy, rozgrabiają Polskę, kontrolując całą gospodarkę, całe życie ekonomiczne. Nie wyjaśniono odpowiedzialności za stan wojenny, za zabójstwa polityczne i za wszelkie inne bezprawie. Sprawiedliwość się przedawniła! A przecież ze złodziejami się nie dyskutuje. Złodziei się wyrzuca tak szybko, jak to tylko możliwe!


Jan Paweł II Odnowiciel. •  Zygmunt Zieliński, W tym cała tajemnica. •  Józef Bizoń, PiS w Fundacji Batorego George’a Sorosa. •  Andrzej J. Horodecki, Śluby Jana Kazimierza jako odwołanie się Rzeczpospolitej do Prawa Naturalnego - fundamentu cywilizacji łaćińskiej. •  Andrzej Ruraż-Lipiński, To się nie uda. •  Jerzy Chodorowski, Nowa generacja "Białych plam" Czy Maciej Rataj był masonem?. •  Tadeusz Gerstenkorn, 8 marca i patriotyzm.
 •  Ks. Abp Kazimierz Majdański, Szczyty wielkości naszej Ojczyzny. •  Archiwum •  Redakcja


Powrót do strony głównej