:: Artykuł wstępny
Jan Paweł II Odnowiciel.
:: Temat miesiąca
Zygmunt Zieliński, W tym cała tajemnica.
:: Polityka i strategia
Józef Bizoń, PiS w Fundacji Batorego George’a Sorosa.
Andrzej J. Horodecki, Śluby Jana Kazimierza jako odwołanie się Rzeczpospolitej do Prawa Naturalnego - fundamentu cywilizacji łaćińskiej.
Andrzej Ruraż-Lipiński, To się nie uda.
:: Historia i współczesność
Jerzy Chodorowski, Nowa generacja "Białych plam" Czy Maciej Rataj był masonem?.
Tadeusz Gerstenkorn, 8 marca i patriotyzm.
:: Polska Bogiem silna
Ks. Abp Kazimierz Majdański, Szczyty wielkości naszej Ojczyzny.
:: Archiwum
:: Redakcja
|
Andrzej J. Horodecki
Śluby Jana Kazimierza jako odwołanie się Rzeczpospolitej do Prawa Naturalnego - fundamentu cywilizacji łaćińskiej
Wprowadzenie
Dzięki profesorowi Feliksowi Konecznemu naród polski może spojrzeć od nowa na swoje dzieje. Skoro historia jest nauczycielką życia, głębsza i pełniejsza wiedza historyczna może pomóc nam współczesnym zrozumieć przyczyny wielu naszych dramatów. Jeden z nich ma charakter powszechny, a mianowicie jest to wspólnotowy aspekt życia narodu katolickiego.
Przy całym uznaniu dla dzieł naszych rodaków, tak mistrzowsko ujętych w książce Konecznego Święci w dziejach narodu polskiego (Antyk, Warszawa), nie ustrzegliśmy się – jako wielka wspólnota polska – wielu błędów. Zaciążyły one na historii zwłaszcza ostatnich 300 lat, a wolno przypuszczać, że otworzyły drogę socjalkomunizmowi do wielu umysłów i serc. Twórcy tej ideologii używali jej i nadal używają, na zmianę z ideologią socjalliberalizmu, do rozkładu narodów katolickich i ich państw i do eliminowania Kościoła rzymskokatolickiego z życia publicznego.
Istotnie, socjalkomunizm, w wersji ograniczonej wolności człowieka, mamy na razie za sobą. W dwusetną rocznicę rewolucji francuskiej Centralne Siły Polityczne dokonały dekompresji obozu politycznego ZSRR i z dnia na dzień ograniczona wolność ustąpiła – z założenia – niczym nieograniczonej wolności. Scentralizowana gospodarka państwowa została w szybkim tempie rozparcelowana między silnych i najsilniejszych prominentów socjalkomunizmu, po czym państwo umyło ręce wobec wszelkich klęsk życia publicznego, z bezrobociem na czele, zmieniając swoją wizytówkę na socjalliberalizm.
Wolność gospodarcza przybrała postać akcji ratuj się kto może, a najlepiej wyjeżdżaj na saksy. Człowiek w przedsiębiorstwie – wobec ideologii konkurencji – jest złem koniecznym. Im mniej pracowników w firmie, tym wyższe zyski. Maszyna propagandowa nowych władców dniem i nocą tłumaczy, że nie ma innej drogi dla zerwania z socjalkomunizmem, jak wyprzedaż gospodarki za bezcen, obrzucanie się teczkami i wypełnianie złośliwych dyrektyw komisarzy, nieistniejącej prawnie Unii Europejskiej. Ściślej mówiąc, oddano nas jako naród w niewolę nieistniejącej prawnie mafii o nazwie Unia Europejska,- gromadzącej socjalliberałów – w zbliżeniu – z wilczą twarzą.
To prawda, że socjalkomunistyczna industrializacja spowodowała odu – z zaszłości – umysłów i rąk wielu anonimowych ludzi. Kto dziś jest w stanie wytworzyć od początku do końca produkt na sprzedaż? Kto powołuje się na encykliki społeczne papieży ostatniego stulecia? Kto wreszcie powie otwarcie, że materializm praktyczny stał się ślepym zaułkiem dla miliardów ludzi? Kto w tej sytuacji widzi jeszcze sens powoływania się na Prawo Naturalne?
Prawo Naturalne i cywilizacja łacińska w dziejach Polski
Cywilizacja łacińska domaga się szacunku dla pracy, w tym pracy fizycznej, promuje życie osiadłe, a więc rolnictwo. Do odpowiedzialności osobistej wychowuje w rodzinie wielopokoleniowej wiara oraz przyroda, a także własność osobista ziemi i obowiązek jej obrony. Są to zarazem wartości poprzez Prawo Naturalne bliskie plemionom słowiańskim i temu można przypisać zdumiewający fakt trwałości chrześcijaństwa w Polsce, zaszczepionego wprost ze Stolicy Apostolskiej, wbrew prawidłowości, że trwały fundament pod społeczeństwo chrześcijańskie dawało zakorzenienie młodej cywilizacji łacińskiej bezpośrednio na gruzach cywilizacji rzymskiej.
Cywilizacyjną kontynuację przejawów Prawa Naturalnego w życiu wspólnotowym zapoczątkował Synod w Łęczycy w 1180 r., poprzez który Kościół stanął w obronie ludności przed zachłannością książąt. Synod, mimo dramatycznych losów państwa, oraz obrona Prawa Naturalnego przez św. Stanisława Biskupa – za cenę jego męczeństwa – zaowocowały Polską Kazimierza Wielkiego, powołaniem Uniwersytetu Krakowskiego, stworzeniem nowoczesnego systemu obronnego państwa oraz – co najważniejsze – dojrzałością polityczną dynastii Piastów, pielęgnującej sprawiedliwość społeczną.
Istota Polski piastowskiej to posłuszeństwo głoszonemu i utrwalanemu przez Kościół Prawu Naturalnemu. Tylko silne duchowo i materialnie państwo było w stanie zorganizować i stawić opór krzyżactwu – nie tylko w polu, ale także na soborowej sali, gdzie rektor młodego Uniwersytetu Krakowskiego, Paweł Włodkowic, zaprezentował swoje słynne prawa – rdzeń społeczny Prawa Naturalnego, dziś powszechnie – niestety także przez współczesne Państwo Polskie – łamane.
Samo Prawo Naturalne nie gwarantuje jeszcze siły państwu, jeżeli nie stoi za nim nadprzyrodzona powaga Kościoła. Dwie decyzje dynastii jagiellońskiej podcięły – na czas nieokreślony – korzenie cywilizacji łacińskiej w Polsce. Kazimierz Jagiellończyk zainicjował zgubną tradycję obsadzania biskupstw bez zgody papieża (1459), co oznaczało powolne, ale systematyczne obniżanie walorów osób, tworzących ówczesne elity kraju. W 1525 r. senat Zygmunta Starego, złożony z biskupów Królestwa, niemal jednomyślnie zaaprobował dramatyczną decyzję uznania – za plecami papieża – pierwszego w Europie państwa ateistycznego (Feliks Koneczny, Dzieje Polski za Jagiellonów). Zaledwie w ciągu 65 lat biskupi polscy utracili instynkt dziejowy, kształtowany przez cywilizację łacińską, której pierwszą zasadą jest stanie na straży Prawa Naturalnego, w warunkach niezależności Kościoła od państwa.
Zabrakło także powagi Kościoła w chwili, gdy wygasła dynastia jagiellońska. Prawo Naturalne wyraźnie wymaga jako zasady, aby na czele narodu stał jego przedstawiciel, ukształtowany przez cywilizację personalistyczną. Taka była tradycja piastowska i gdy minęło zagrożenie krzyżackie, powrót do niej był nakazem instynktu samozachowawczego. Zerwanie z tą tradycją rozpoczęło – trwającą po dziś dzień – chroniczne dolegliwości narodu polskiego: niewiarę we własne siły, oglądanie się na obce autorytety, regres i wygodnictwo polityczne.
Na szczęście każde bezinteresowne poświęcenie w obronie wiary ratowało Polskę. Tak było, gdy kardynał Hozjusz zahamował reformację w Europie i ocalił wiarę w Polsce. Tak było, gdy ks. Piotr Skarga zaczął mistrzowsko odbudowywać cywilizację łacińską na fundamencie Prawa Naturalnego, demaskując popularitas (dziś – pluralizm). Ten Wielki Kontynuator dzieła kard. Hozjusza, nawracał na religię katolicką, bronił trwałości małżeństwa – tego serca Prawa Naturalnego, walczył z ubóstwem (Bank Pobożny – bezprocentowe pożyczki dla ubogich, Arcybractwo Miłosierdzia Bogurodzicy – wychowujące do miłosierdzia i modlitwy). Jego testament to słowa: „Nie rozumiem... jak Polak może kochać Boga, nie kochając Polski; i jak może kochać Polskę , nie kochając Boga”.
Tak było pod Częstochową, gdy ks. Kordecki zahamował militarną agresję luteranizmu. Zrozumieli wówczas – król Jan Kazimierz i prymas Andrzej Leszczyński – dzięki współpracy ze Stolicą Apostolską (nuncjusz apostolski Piotr Vidoni), że Rzeczpospolitą można odrodzić tylko przez powrót do fundamentu Prawa Naturalnego.
Istotnie, uważna analiza różnych typów cywilizacji, tych starożytnych i tych współcześnie istniejących, ujawnia, że krystalizowały się one zawsze albo wokół człowieka jako jednostki, albo – jak to ma miejsce w cywilizacji personalistycznej – wokół człowieka jako osoby.
Bez względu na to, jak przebiegały dzieje tych cywilizacji, nadawały one życiu pojedynczego człowieka określony sens. Wszystkie w mniejszym lub większym stopniu opierały się na Prawie Naturalnym. Elementy quincunxa były między sobą rozgrywane, ale nigdy nie były totalnie negowane. Każde odstępstwo od tego Prawa było rozumiane zawsze jako – mniejsze lub większe – zło. Zawsze istniało mniej lub bardziej odczuwane – jednak powszechne – domniemanie, że za Prawem Naturalnym stoi Jego Dawca, który będzie ludzi z łamania tego Prawa rozliczał, i starano się jakoś z tym Prawem liczyć. Mieszanka cywilizacyjna, która zawsze ten sens odbiera, przybrała wówczas rozmiar i siłę potopu – bizantynizm luterański (cuius regio eius religio) był wymierzony wprost w cywilizację łacińską, potencjalnie wciąż potężnej monarchii rzymskokatolickiej, a pośrednio w Kościół.
Niewątpliwie tak to rozumiał monarcha Królestwa, wyrastającego od wieków z korzeni cywilizacji łacińskiej, gdy ślubował przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Łaskawej w Archikatedrze Lwowskiej.
„Bezpośrednio przed Jan Kazimierz zszedł z tronu, złożył koronę i berło. Po przyjęciu Komunii św. klęknął na najwyższym stopniu ołtarza i złożył ślubowanie:
A ponieważ z wielkim bólem serca mego poznaję, że za łzy i krzywdy włościan w królestwie moim Syn Twój, sprawiedliwy Sędzia świat, od siedmiu już lat dopuszcza na nas kary powietrza, wojny i innych nieszczęść, przeto obiecuję i przyrzekam oprócz tego, iż ze wszystkimi memi stanami po przywróceniu pokoju użyję troskliwie wszelkich środków dla odwrócenia tych nieszczęść i postaram się, aby lud królestwa mego od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków był uwolniony. Uczyń to, Najmiłosierniejsza Pani i Królowo, abyś tak samo, jakeś najszczerszą chęć we mnie, w moich urzędnikach i stanach do wyznania tego ślubu wzbudziła, także nam łaskę u Syna Twego dla wypełnienia tego ślubu uprosiła. Amen>” (pełny tekst ND 15-17.04.06).
W ślubowaniu tym mamy jak na dłoni cywilizację łacińską i jej fundament – Prawo Naturalne. Król – osobiście odpowiedzialny – wszystkie stany i urzędnicy królewscy, jako osoby współodpowiedzialne, wreszcie Kościół, wzniesiony na opoce Prawa Naturalnego.
Niespełnienie tych ślubów w zakresie sprawiedliwości społecznej otworzyło socjalkomunizmowi drogę do dusz ludzkich, prowadzącą często do strasznych dla życia doczesnego i duchowego konsekwencji. Człowiek „awansował” do roli „zera”, któremu – w ostatecznym rozrachunku – odebrano nawet pozory przysługującego mu Prawa Naturalnego. Zakłamanie socjalkomunizmu doszło do szczytu dziś, kiedy wszyscy – skromnie wykształceni, prostolinijni ludzie na wsi i w mieście, z robotnikami na czele – zostali zepchnięci pod nogi socjalliberalizmu.
Militarnej agresji cywilizacyjnej z północy towarzyszyła ideologiczna agresja Reformacji pod hasłem tzw. pluralizmu (por. wyżej ks. Piotr Skarga). Dlatego trzeba koniecznie pamiętać, że wielkość I Rzeczpospolitej wynikała stąd, że były to rządy jednej cywilizacji łacińskiej, tak silne i konsekwentne z tytułu wierności Prawu Naturalnemu i łączności z Kościołem rzymskokatolickim (Semper Fidelis), że ludy Rzeczpospolitej – należące do innych cywilizacji – nie potrzebowały zwalczać cywilizacji łacińskiej, bo łączyło je wszystkie właśnie Prawo Naturalne. Tę misyjność cywilizacji łacińskiej zwalczały systemowo CSP, promując egoistyczną politykę narodu szlacheckiego.
Wypełnienie Ślubowań króla Jana Kazimierza – choć mocno spóźnione – oznaczałoby dziś położenie kresu mieszance cywilizacyjnej czasów nowożytnych i rozpoczęcie odbudowy cywilizacji łacińskiej, poczynając od rozwiązania w duchu tej cywilizacji, tzw. kwestii społecznej, na które – mniej lub bardziej – świadomie czekają ludy i narody, a do czego wzywają kolejni papieże w encyklikach społecznych, od Leona XIII poczynając.
Dla CSP jest to kwestia strategiczna, bo oznaczałoby to koniec sensu istnienia katolewicy, tego konia trojańskiego w łonie Kościoła.
Na tropie Prawa Naturalnego
Z powyższych rozważań wynika bezwzględna historyczna konieczność powrotu – tak pojedynczych Polaków i Polek, jak i całej wspólnoty narodowej – do życia zgodnie z Prawem Naturalnym.
Ustalmy na wstępie, że całe życie intelektualne i somatyczne człowieka, jego cechy ogólne i szczegółowe, każda przestrzeń, w której intelekt lub ciało się porusza, dokonując odkryć, osiągając sprawności duszy czy ciała, wszystko to zostało stworzone przez Boga razem z całym wszechświatem materialnym i wszechświatem duchowym i powinno być nazywane Dziełem Stworzenia. Prawa rządzące w przestrzeniach materialnej i duchowej są różne – podkreśla to znakomicie prof. Feliks Koneczny (O ład w historii Nasza Przyszłość, Szczecinek), gdy wyjaśnia na przykład, że prawo zachowania energii nie obowiązuje po stronie duchowej. Tym, co człowiek rzeczywiście posiada od Boga na własność, jest on sam jako stworzenie, dysponujące duszą i ciałem, przy czym część cielesna jest tylko dzierżawą, oraz jego wolna wola – cecha człowieka, dzięki której jest zawsze osobą (nawet wtedy, gdy wolnej woli nie może używać lub nie chce), stworzoną na obraz i podobieństwo Boże.
Istnieje wszczepione w duszę każdego człowieka Prawo Naturalne, które kieruje jego umysł ku wartościom, jakimi są w życiu doczesnym: zdrowie i dobrobyt; w życiu nadprzyrodzonym: prawda i dobro. Wartością scalającą życie człowieka jest piękno. Na straży tych wartości stoi sumienie ludzkie. Prawo Naturalne poznajemy zatem po części w przestrzeni materialnej, a po części w przestrzeni duchowej w taki sposób, że dzięki bezinteresowności piękna osobowość nasza raz po raz odnajduje się w harmonii z całym Dziełem Stworzenia.
Prawo Naturalne w duszy ludzkiej jest to jakby piękny fresk na ścianie świątyni, uszkodzony w wyniku grzechu pierworodnego. Człowiek nie jest w stanie sam go zrekonstruować do końca z uwagi na grzech pierworodny, ale przede wszystkim ze względu na brak rozstrzygającej motywacji do takiej postawy. Dopiero ofiara Chrystusa Pana na krzyżu za grzechy ludzi, z miłości do rodzaju ludzkiego daje siły do takiej motywacji, do dostrzeżenia celu, jakim jest powrót do nieskończonego, doskonałego życia w pobliżu Boga, w wieczności.
Tak więc misja Kościoła założonego przez Chrystusa polega na trosce o człowieka; czy działa on zgodnie z Prawem Naturalnym i czy to działanie jest wynikiem miłości Boga i bliźniego. Cały pontyfikat Jan Pawła II jest pontyfikatem Prawa Naturalnego, papież Benedykt XVI kontynuuje go, przypominając, że Bóg jest Miłością.
Prawo Naturalne – odczytanie osoby w gromadzie
Najtrudniejszym elementem posłannictwa Kościoła jest troska o delikatną równowagę między postrzeganiem pojedynczych relacji człowiek – Bóg oraz człowiek – człowiek, a ich kontekstem społecznym. Przy niskiej gęstości bytowania (wieś) i pozytywnym oddziaływaniu człowiek – przyroda (praca w pocie czoła scala psychiczne i somatyczne aspekty życia osobowego), troska ta pozostaje na dalszym planie. Kiedy jednak CSP koncentrują większość populacji danego narodu – najpierw w miastach, a następnie w wielkich aglomeracjach miejskich, troska o zachowanie osobowego charakteru relacji człowiek – Bóg oraz człowiek – człowiek, a w konsekwencji troska o ich zbawczą równowagę w kontekście społecznym, wysuwa się w misji Kościoła na pierwszy plan.
Koncentracja i elektronizacja życia oraz zdominowanie otoczenia człowieka przez elementy syntetyczne (w najszerszym tego słowa znaczeniu, np. czas letni i czas zimowy) – wtórne w stosunku do Dzieła Stworzenia – powodują, że relacje c-B oraz c-c, stopniowo tracą charakter nadprzyrodzonych relacji osobowych. Na pierwsze miejsce wysuwa się relacja c-c jako wzajemne odniesienie jednostek psychosomatycznych. Życie społeczne zmienia swój charakter z organicznego na mechaniczny, prawo stanowione oddala się coraz bardziej od Prawa Naturalnego. Człowiek nie przestaje nigdy być osobą, ale coraz trudniej jest mu siebie zrozumieć, o czym świadczą depresj, jako narastający problem społeczny.
Człowiek ma zawsze do dyspozycji przestrzenie materialne i duchowe, które należą do Dzieła Stworzenia, ale nieodpowiedzialna postawa wobec Boga i drugiego człowieka powoduje, że korzystanie z tych przestrzeni staje się chaotyczne i każe powątpiewać w ich Boże pochodzenie. Największy błąd polega tutaj na tendencyjnej interpretacji Pisma Świętego, a mianowicie niezrozumienia do końca konsekwencji grzechu pierworodnego, wskutek czego wyrwane z kontekstu wezwanie „czyńcie sobie ziemię poddaną” rodzi na dalszą metę złe skutki, tak dla osoby, jak i dla całej wspólnoty ludzkiej.
Błąd ten jest promowany przez CSP. Zwrócił już na to uwagę w swoim słynnym wystąpieniu w 1890 r. w Katedrze Lwowskiej bł. abp Zygmunt Szczęsny Feliński:
„...gdy religia przedstawia nam pracę jako niezbędny dla wszystkich obowiązek, z wyraźnego rozkazu Bożego wynikający ( Gen.III,19, a więc praca aż do grobu), bezwyznaniowi opiekunowie ludu wmawiają mu, przeciwnie, że praca jest upośledzeniem, krzywdą wyrządzoną ubogim przez bogaczów, którą powetować sobie winni” (Straż Pokoleń OP W-wa 1996).
Przytoczone wyżej nauczanie Księgi Rodzaju ma bezwarunkowe uzasadnienie naukowe, jako że zarówno praca fizyczna, jak i umysłowa jest potrzebna dla utrzymywania równowagi biochemicznej i biofizycznej w organizmie, a więc fundamentu zdrowia. W tym świetle bezrobocie jako trwały element programowy nowożytnej polityki jest podwójną krzywdą dla człowieka – moralną i biologiczną.
Niewypełnienie Ślubów króla Jana Kazimierza w kwestii sprawiedliwości społecznej spowodowało, że krzywda ludzka trwa po dzień dzisiejszy. W czasach nowożytnych, człowiek wyprowadzony z nędznego życia wiejskiego, gdzie nikt się nim specjalnie nie interesował, znajdował „nędzną inaczej” egzystencję za pracę ponad siły (tu warto przeczytać jeszcze raz dramat Karola Wojtyły Brat naszego Boga). Dziś po prostu nie ma po co czekać pod bramą fabryczną, bo fabryka zostaje zlikwidowana.
Dalekowzroczność bł. Felińskiego jest zdumiewająca, gdy wskazuje na problem państwa bezwyznaniowego, które miota się między związkami zawodowymi a pracodawcami. Mamy ten problem obecny dziś i w Polsce, i we Francji, gdzie ostatnio Związki Zawodowe pokonały rząd, wyprowadzając miliony młodych ludzi na ulicę w obronie prawa do pierwszej pracy. Nic dziwnego, że CSP dążą na wszelkie sposoby do zrealizowania głównego postulatu socjalkomunizmu – zlikwidowania („obumarcia”) państwa.
Cywilizacje przejawem Prawa Naturalnego
Dowartościowanie reewangelizacji oraz nowej ewangelizacji w oparciu Prawo Naturalne jest – jak to udowodnił cały pontyfikat Jana Pawła II – nakazem tysiąclecia. Jako Polacy jesteśmy w uprzywilejowanej sytuacji, tak z uwagi na nasze trwanie w wierze pod opieką NMP Królowej Polski, jak i z uwagi na to, że ten Papież był Polakiem. Jest jeszcze jeden nasz atut, a mianowicie wiedza o cywilizacjach, odkryta przez Polaka, prof. Feliksa Konecznego.
Koneczny, analizując wyniki badań etnograficznych, wykazał, że nie ma wspólnoty, która by się nie interesowała każdą – w różnym oczywiście stopniu – spośród pięciu kategorii bytu ludzkiego: zdrowiem, dobrobytem (przestrzeń materialna), dobrem moralnym i prawdą nadprzyrodzoną (przestrzeń duchowa) oraz pięknem, spinającym obie przestrzenie w człowieku, będącym jednością duszy i ciała.
Rozstrzygające znaczenie dla młodego Kościoła było istnienie pogańskiej, ale personalistycznej cywilizacji rzymskiej. Na jej gruzach – dzięki posłudze św. Pawła Apostoła – Kościół ukształtował personalistyczną cywilizację łacińską, która jest społecznym odbiciem Prawa Naturalnego, doczesnego warunku trwania i rozwoju Kościoła.
W tej cywilizacji ujawniły się – dzięki kanonizowanym i niekanonizowanym świętym (Feliks Koneczny – “Święci w dziejach narodu polskiego” ) – niezliczone aspekty Prawa Naturalnego, które postrzegamy jako cnoty osobiste, obywatelskie, jako elementy nauki społecznej Kościoła, jako elementy kultury środowiskowej i narodowej, jako charyzmaty różnego typu, wreszcie jako elementy zdrowego, zharmonizowanego życia od naturalnego poczęcia aż po naturalną śmierć.
Niestety, większość cywilizacji ma charakter gromadnościowy, bez poczucia osobistej odpowiedzialności za zło lub dobro, gdzie religia jest podporządkowana demokracji, wodzowi lub państwu albo gdzie sama usiłuje być – w aspekcie doczesności - ponad społeczeństwem. Tam nie ma możliwości niezależnej współpracy Kościoła z państwem, która w cywilizacji personalistycznej polega na rozgraniczaniu zakresów: prawo stanowione przez państwo – to przestrzeganie Prawa Naturalnego (Dekalog 4-10), zaś Kościół żąda przestrzegania Dekalogu 1-3 i pogłębia życie wiary. Dziś odżywa w Polsce stare socjalkomunistyczne hasło rozdziału Kościoła od państwa, które – po zmodyfikowaniu („rozdział Kościoła od polityki”) - służy do ataku ze wszystkich stron na Radio Maryja.
W Niemczech, gdzie w ciągu minionego tysiąclecia cywilizacja bizantyńska (północno-wschodnie landy) stopniowo wypiera cywilizację łacińską (południowo-zachodnie landy), tli się wciąż zagrożenie dla Europy i świata. W sytuacji, gdy określenie „wartości chrześcijańskie” media rozumieją na im wygodny sposób, ma tam dojść do Sojuszu Kościołów i państwa „w celu stworzenia odpowiedniego modelu wychowania młodego pokolenia, opartego na wartościach chrześcijańskich” (ND 20.04.06). Skoro ekumenizm nie zbliżył dostatecznie Kościoła ewangelickiego i katolickiego, wolno przypuszczać, że różnice między nimi zostaną zagospodarowane przez państwo, w duchu posłusznej mu cywilizacji bizantyńskiej, tym razem bez przemocy narodowego socjalizmu, ale ze skutkami trudnymi do przewidzenia.
Troska o ubogich i upośledzonych znalazła wyraz w zamiarze – króla jako ojca narodu – do powrotu do powszechnego porządku Prawa Naturalnego. Taki jest sens ślubów króla Jana Kazimierza, niestety zaprzepaszczonych przez demokratyczny naród szlachecki, który bał się utraty swojej demokracji wskutek zwiększenia wpływu i powagi monarchy. W tym też tkwi jedno ze źródeł popierania obcych kandydatów do polskiej korony.
Skutki braku głębszej myśli politycznej szlachty okazały się w postaci rozbiorów, a i te niewiele nauczyły naród. Nic dziwnego, że idee socjalkomunistyczne znalazły glebę w Polsce. Ale i tu ratunek szedł od Kościoła. Prymasi – zwłaszcza wspomniany Andrzej Leszczyński, Zygmunt Szczęsny Feliński, August Hlond, Stefan Wyszyński, aż wreszcie gigant Prawa Naturalnego – papież Jan Paweł II, poświęcili swoje życie odbudowie trwania narodu na fundamencie Prawa Naturalnego.
Oczywiście odwoływanie się do Prawa Naturalnego nie ogranicza się tylko do troski o chleb i dach nad głową. Jest ono fundamentem Objawienia, zawartego w Piśmie Świętym, bezcenną drogą poznawania sensu i celu istnienia człowieka.
Walka z Prawem Naturalnym
Szansa na trwałe pokojowe życie ludów i narodów wymaga odbudowy cywilizacji personalistycznej, opartej na wierności Prawu Naturalnemu, zaszczepionemu w duszy każdego bez wyjątku człowieka w momencie powołania jej do istnienia przez Boga. Potrzebujemy zatem przywrócić ciągłość międzypokoleniową takich wartości, jak rodzina, ojczyzna, patriotyzm, honor, służba, pracowitość, umiłowanie wolności, poczucie odpowiedzialności i wiele innych, ponieważ każda z nich artykułowana z osobna przestaje już być zrozumiała.
Znamienny może być tu przykład sytuacji we Francji w okresie marzec-kwiecień 2006, która – jak i wiele innych – dowodzi, że ponad socjalkomunizmem i socjalliberalizmem funkcjonuje globalizm, wobec którego wszyscy mamy status niewolnika. Miliony młodych Francuzów, protestujące w obronie prawa do pierwszej pracy, są nazywane chuliganami, bite i rozpędzane za pomocą technik policyjnych. Trudno nie odnieść wrażenia, że jest to zemsta tzw. komisarzy europejskich za przegrane referendum konstytucyjne we Francji, za odpowiedź młodej Francji na wezwanie Papieża: „Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi”, udzielona władzy, która te drzwi w projekcie eurokonstytucji zatrzasnęła.
Jednakże ta kompromitująca wolną i demokratyczną Europę sytuacja jest maksymalnie wyciszana, podczas gdy ta sama Europa – niestety, włączając w to Polskę – próbuje doprowadzić do obalenia legalnej – w sensie praw Włodkowica - władzy na Białorusi pod zarzutem sfałszowania wyborów prezydenckich. Rzecz charakterystyczna: opinia światowa nie próbowała kwestionować wyborów prezydenckich w 1995 r. w Polsce, kiedy to jeden z dwóch kandydatów na prezydenta ukrył przed wyborcami brak wyższego wykształcenia, a różnice głosów oddanych na kandydatów były znikome.
Polska poprzez wysłanie swoich wojsk do Iraku dołączyła do grupy państw, uzurpujących sobie prawo, znane nam dobrze z czasów krzyżackich – interwencji zewnętrznej w losy tego czy innego państwa pod pretekstem nawracania go – wtedy na chrześcijaństwo, a teraz na demokrację. W tej sytuacji wzrasta realne niebezpieczeństwo wzniecenia zamętu wśród krajów słowiańskich, na co liczą Niemcy: Niech sobie Polacy odbijają ziemie na wschodzie, wtedy rosną nasze szanse w oczach opinii międzynarodowej na odebranie im Ziem Zachodnich i Północnych.
Wspomniany wyżej Paweł Włodkowic sformułował na podstawie Prawa Naturalnego swoje słynne dwa prawa i ogłosił je na Soborze w Konstancji w 1415 r. Brzmią one: (i) wiara z przymusu nie obowiązuje, (ii) ziemia pogan jest ich własnością, a nie cesarza. Niestety, feudalna Europa zepchnęła Prawa Włodkowica w cień, promując bizantyńskie prawo cuius regio eius religio, które zatoczyło w czasie i przestrzeni krąg, wracając w XX w. na ziemie niemieckie. Ostatecznym efektem były totalitaryzmy sowiecki i niemiecki; administratorzy tego drugiego zostali osądzeni w Norymberdze na podstawie Prawa Naturalnego. Mimo to socjalkomuniści zażądali ateizmu od obywateli, zaś socjalliberałowie żądają praktycznej akceptacji liberalizmu, czyli wręcz świadomego wyparcia się Prawa Naturalnego, w drodze demokratycznego głosowania (!).
Polska oaza Prawa Naturalnego była – na zasadzie kontrastu – nadzwyczajna i wspaniała, bo Europa stawała coraz bardziej po stronie prawa do przemocy wobec człowieka, poczynając od zabijania jego godności, aż po faktycznie bezkarne zabójstwo człowieka niższego stanu. Prawo Naturalne, jest dziś atakowane w imię nieograniczonej wolności jednostki, która doświadczyła absurdalnego totalitaryzmu, a nie zdaje sobie sprawy, że trwanie świata opiera się tylko na jednym filarze – na Dekalogu, wpisanym w duszę każdego człowieka, tym Kodeksie Prawa Naturalnego, powtórzonym przez Stary i wyostrzonym przez Nowy Testament.
Bezpośrednim łamaniem Praw Włodkowica jest hańba Europy – kolonializm (neokolonializm), któremu chrześcijaństwo – paraliżowane społecznie przez feudalizm - nie było w stanie zapobiec. Nierozliczony moralnie, rykoszetem uderzył w Kościół. Kasacja Zakonu Jezuitów umocniła absolutyzm monarchii europejskich, w ślad za tym wzrosły tendencje rewolucyjne. Absolutyzm oświecony wytrącił monarchii oręż moralny, jakim było rządzenie w duchu Prawa Naturalnego z upoważnienia nauczania Kościoła.
Globalnym przykładem łamania Praw Włodkowica jest wspomniane wyżej „nawracanie” krajów arabskich na „demokrację”, rodzące w konsekwencji nienawiść do chrześcijaństwa, której nie jest w stanie powstrzymać myśl ekumeniczna, zakładająca szlachetne porozumienie między religiami. Zbyt wiele pracy włożono w dyskredytowanie religii, z rzymskokatolicką na czele, promując tzw. „światopogląd naukowy”, aby można było odnaleźć wspólny rdzeń wszystkich religii - Prawo Naturalne, a tym samym uczynić realnym ruch ekumeniczny. Kolejna fala tendencji rewolucyjnych skierowana była już przeciw samej zasadzie państwa jako dobra wspólnego
Kilkaset stron Pisma Świętego zostało przesłonięte przez miliony stron ludzkich rozważań. Człowiek ogłasza się prawodawcą i jednocześnie sędzią, a życie swoje oddaje pod władzę jednego parametru - pieniądza. Świat – czyli wszyscy ludzie żyjący pod niebem – pilnie potrzebuje Autorytetu, uwalniającego od niepokoju, jaki sieją ideologie, od narastającego zamętu. Autorytetu, dzięki któremu każdy byłby w stanie uwierzyć, że wśród miliardów mu podobnych on zawsze jest inny, niepowtarzalny, komuś bezwarunkowo potrzebny.
W zasadzie na potrzeby takie odpowiada religia, której człowiek zaufał dzięki świadectwu poprzedzających pokoleń. Wobec tej sytuacji w drugiej połowie XX w doprowadzono do zbliżenia między tzw. wielkimi religiami świata pod hasłem ekumenizmu, czyli zbliżenia wszystkich ludzi bez względu na wyznawaną religię, a tylko z tytułu tego, że urodzili się na tej samej Ziemi i są jej mieszkańcami. Ekumenizm nie spełnia pokładanych w nim nadziei na pokój między narodami, oparty na równowadze szanujących się wzajemnie religii, bo nie prowadzi do pokoju w duszy, a przede wszystkim ignoruje różnice cywilizacyjne między ludami i narodami.
Nadzieję taką daje natomiast Prawo Naturalne, które jest marginalizowane i kwestionowane w dziejach cywilizacji łacińskiej, zbyt nieświadomie zakorzenionej w również personalistycznej cywilizacji rzymskiej. Pierwszy, najstarszy cywilizacyjny fundament Kościoła wzniósł św. Paweł Apostoł, przeprowadzając go z gromadnościowej Jerozolimy do personalistycznego Rzymu. Ten ładunek personalizmu Kościół zagospodarował, wytwarzając na przestrzeni wieków nowożytną cywilizację łacińską. Jednakże Nieprzyjaciel działał równolegle, utrudniając pielęgnację tej najwyższej, bo opartej na Prawie Naturalnym, cywilizacji. Mieszanki cywilizacyjne (Koneczny) u schyłku średniowiecza postawiły pod znakiem zapytania uniwersalny charakter Prawa Naturalnego, przez co czasy nowożytne umożliwiły zakorzenienie się liberalizmowi.
Wnioski – nie tylko dla Polski
Odpowiedzialność człowieka jako osoby w cywilizacji łacińskiej oraz jej harmonijny stosunek do podstawowych wartości bytu człowieka są dziś pilnie potrzebne, jeżeli świat ma uniknąć totalnej katastrofy. Prawa Włodkowica: do swobodnego wyboru wiary oraz do bezpiecznego życia we własnej ojczyźnie, zaaprobowane na Soborze w Konstancji w 1415 r.,są dziś notorycznie łamane. Wojny XX w., z agresją Ribbentrop – Mołotow na czele, aż po wojnę wietnamską i wojny irackie, są tego przykładem, a ich gorzkim owocem jest wzrost niechęci do świata chrześcijańskiego, który dziś powiela metody krzyżackie sprzed 600 lat, a w chwili gdy to piszę, grozi nową wojną – irańską.
Naszkicowana wyżej, a powszechnie znana sytuacja ludzkości stanowiła tło pontyfikatu papieża Jana Pawła II, który potwierdził całym swoim życiem, że jest tylko jedna droga do serc i umysłów ludzi – zwłaszcza młodych – droga przez Prawo Naturalne. Entuzjastyczne przyjmowanie zaproszenia Papieża przez miliony młodych ludzi pozwala odczuć wiatr historii dziejów.
Wnioski dla świata
Kwestia społeczna dziś to nie tylko miliony bezrobotnych, głodnych Polaków, to także umierający z głodu i chorób nasi bracia w krajach Trzeciego Świata. CSP są zainteresowane, aby ten stan utrzymywać dla szantażowania ludzkości powrotem do socjalkomunizmu, pozostawiając ją w zabójczym uścisku socjalliberalizmu. Żonglując zasiłkami, dodatkami, stypendiami, fundacjami, kreując fałszywą interpretację głównych pojęć ekonomicznych, z deficytem budżetowym oraz dochodem narodowym na czele, przeszły od krytyki pracy w pocie czoła do czynu, czyli do arbitralnego decydowania, kto powinien zostać uwolniony od tej pracy, a kto ma ją zachować i drżeć o jej utratę.
Doraźny cel, jakim jest władza nad milionami ludzi, nie jest jedynym celem stróżów kapitału, jak ich nazywa Pius XI w encyklice Quadragesimo anno (pkt 104-108). Główny cel, to opanowanie umysłów wszystkich ludzi w taki sposób, aby każdy uważał rządy pieniądza za jedyny możliwy nowoczesny, postępowy ustrój, za rzekomo nieuchronne prawo rozwoju społecznego. Mamy więc do czynienia ze współczesną karykaturą życia duchowego, które ongiś tworzyło fundamenty Europy.
Różnica jest bowiem diametralna. Autentyczne życie duchowe Europy było poddane Prawu Naturalnemu, jego myślą przewodnią był Bóg w Trójcy Świętej Jedyny. Supermaterializm, bo tak trzeba go nazwać, nie musi się liczyć z Prawem Naturalnym, bo w razie potrzeby kreuje za pieniądze każde prawo na życzenie. Typowy przykład, to tzw. prawo do aborcji, czyli zabijania najbardziej niewinnej istoty pod słońcem – na życzenie.
Autentyczne życie duchowe zobowiązywało elity narodu, jego warstwy przywódcze. Monarcha był osobą namaszczoną w imię Boże przez biskupa, która reprezentowała Prawo Naturalne wobec społeczeństwa. Większość społeczeństwa żyła wprost w warunkach Prawa Naturalnego, z którym musiały się liczyć elity społeczne, stanowiące prawa.
Supermaterializm działa rozstrzygająco na przełomie XX i XXI w. i nie musi się już liczyć z monarchą, bo głos rozstrzygający ma statystyczna demokracja. Nie musi też liczyć się już z ludnością rolniczą, bo obwołał ją (w domyśle) „zacofaną” i dla jej „dobra” na pierwszy plan wysunął jej szybką likwidację metodami finansowymi. Cel ten niemal w całej Europie osiągnął.
Na szczęście Polska pozostała jedynym liczącym się krajem europejskim, który moralnie i prawnie jest monarchią – naszą monarchinią jest Najświętsza Maryja Panna, która stoi nie tylko na straży Prawa Naturalnego, ale także Prawa Objawionego.
Polska ma także – nie do końca zmaterializowane – elity, oraz ok. 50% ludności żyjącej na wsi i w małych miastach, z tzw. „ścianą wschodnią” na czele, matecznikiem Prawa Naturalnego i powołań kapłańskich. Może my, Polacy, nie doceniamy tej części naszego kraju, ale to właśnie kanclerz Niemiec p. Angela Merkel w targach o budżet Unii Europejskiej dołożyła Polsce pewną sumę z przeznaczeniem na „rozwój tego obszaru Polski”. Ściana wschodnia ma być poddana docelowo bezbolesnej likwidacji, pod narkozą byle jakiego pieniądza, czyli pod pozorem – jak zawsze – pomocy, postępu i rozwoju.
Wszystkie nasze atuty mają jednak znaczenie tylko wtedy, gdy zostaną zagospodarowane. Na szczęście Polska ma charyzmatyczne Radio Maryja, które – z upoważnienia swojej Najdostojniejszej Patronki – stoi właśnie na straży nie tylko Prawa Objawionego, ale i Prawa Naturalnego. Trudność polega na tym, aby zacząć tak spełniać Śluby króla Jana Kazimierza, by walcząc o przywrócenie sprawiedliwości społecznej, bronić jednocześnie Polskę przed supermaterializmem. Taka obrona nie może być wyłącznie spontanicznym, masowym ruchem, ponieważ Prawo Naturalne jest społecznie skuteczne tylko wtedy, gdy jest zagospodarowane przez cywilizację łacińską.
Polska inicjatywa cywilizacyjna wykracza daleko poza kwestię społeczną, ubraną w strój „naczelnej ideologii marksizmu-leninizmu”. Mamy dziś jak na dłoni dowód, że socjalliberalizm – rewers i socjal-komunizm – awers dotyczą jednego i tego samego pieniądza - materializmu, wikłającego wszystkie władze duszy ludzkiej. Wielki entuzjazm socjalkomunistów w Polsce wywołały swego czasu publikacje Teilharda de Chardin, bo ich zwornikiem był Hymn do Materii jako superbóstwa. Upowszechniany dziś Hymn Europy jest de facto uwielbieniem super-państwa, które zatrzaskuje drzwi Chrystusowi, nieupoważnione do tego przez żaden z narodów europejskich. Forma – Unia Europejska, treść – wszechpotężna materia ucieleśniona w pieniądzu, cudownym bożku wszechczasów. George Soros, kontynuator Henri Bergsona i Karla Poppera, usiłuje zagospodarować ten stan dla zniszczenia wszelkich cywilizacji, twierdząc, że obstawanie przy naukowo udowodnionej prawdzie jest samo w sobie totalitarne (sic!), a suwerenne państwo narodowe jest złe ( www.antyk.org.pl/ojczyzna/sorosz.htm).
Polska może i powinna uwolnić człowieka z zamętu cywilizacyjnego, ze stanu, w którym czuje się on niepotrzebny, wskazując, że sprawiedliwość społeczna jest tylko wtedy trwała, gdy ideałem człowieka jest harmonia prawdy i dobra, zdrowia i dobrobytu, połączonych pięknem skromnego życia, wielbiącego Boga – Stwórcę i Odkupiciela w każdej chwili doczesności.
Ta społeczna, ściślej – cywilizacyjna harmonia, może trwać tylko wtedy, gdy opiera się na Prawie Miłości Boga i bliźniego. Jeżeli z niej zrezygnujemy, to znaczy, że nie chcemy powstrzymać ludzkości, wegetującej na krawędzi głodu albo upojonej materializmem, a więc pozbawionej nadprzyrodzonego sensu życia, od kroków rozpaczliwych – z totalną wojną wszystkich przeciwko wszystkim na czele.
My, to znaczy kto? Król prosił o nadprzyrodzoną pomoc w wytrwaniu wierności Ślubom. Najwybitniejsi polscy kapłani tę pomoc kreowali w swoim nauczaniu. Ks. Stefan Kardynał Wyszyński tak wspomina swojego wielkiego Poprzednika – Prymasa Hlonda:
„Był zdecydowanym przeciwnikiem wielkiej własności ziemskiej. Stanowisko swoje określił w Radzie Społecznej przy Prymasie Polski, gdzie był duchem ożywczym powstającej deklaracji Rady Społecznej o rozdrobnieniu własności rolnej, nawet kościelnej. Z tego powodu naraził się ziemiaństwu, które nie szczędziło Prymasowi zarzutów, że „komunizuje Polskę”. Nawet duchowieństwo w tych diecezjach, gdzie istniały wielkie beneficja, odnosiło się do deklaracji z wielkim oporem” (Kardynał August Hlond Prymas Polski, Współcześni wspominają, Hlondianum, Poznań 1993).
Ścieżka była, jest i pozostanie wąska. Z jednej strony niepokój oczekiwania od Kościoła wierności Prawu Naturalnemu, z drugiej próby absolutyzacji problemu sprawiedliwości społecznej w kierunku powszechnej materializacji życia społecznego.
Wnioski dla każdego i każdej z nas
Co mam zrobić każdego ranka? Uprzedzający rachunek sumienia – ile zamierzam sił i czasu w ciągu dnia poświęcić dla siebie, a ile dla moich bliźnich?
Prawo Naturalne dzięki łasce Bożej upewnia i umacnia każdego z nas, że to co czynię, czynię dobrze i mam na względzie finał sprawy. Taka postawę cenili starożytni Rzymianie – im było trudniej, nam jest łatwiej, bo mamy nadprzyrodzone Światło Objawienia. Prawo Naturalne hamuje nasze spekulacje i czuwa nad postawą wiary na co dzień. Dla Narodu Polskiego tym bliźnim jest dzisiaj zagubiona ludzkość, do której szlak przetarł Jan Paweł II. My mamy iść dalej tym szlakiem i być wzorem skromności, uczciwości, solidności dla wszystkich bez wyjątku.
CSP atakują, dając priorytet szeroko rozumianej wolności przed Prawem Naturalnym. Oznacza to dezintegrację każdej cywilizacji, a w konsekwencji - nawet w cywilizacjach gromadnościowych - całkowitą dezintegrację osoby ludzkiej do stanu społecznie nieodpowiedzialnej jednostki.
Nasza zgoda na nędzę i poniewierkę milionów rodaków – tylko dlatego, że socjalkomunizm dawał im pracę, dach nad głową i chleb, a potem ich zdradził – dowodzi ciężkiej alergii na ten ustrój, która paraliżuje naszą wolę i wzbudza absurdalny lęk przed zdrowym moralnie, wolnym od ideologii i obcych nacisków, wypływającym z Prawa Naturalnego zagwarantowaniem szansy na egzystencję całemu narodowi na jego własnej ziemi. Mamy papieskie encykliki społeczne, których ignorowanie jest poprawne politycznie, ale to oznacza, że w całej w naszej historii po raz drugi powtarzamy ciężki błąd, odwracając się w żywotnych dla Ojczyzny sprawach od posługi Stolicy Apostolskiej. Aby wyplątać się wreszcie z tych błędów i dalej zasługiwać na opiekę Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, musimy wspierać ostatni szaniec Ojczyzny, jaki tworzą Radio Maryja i Telewizja Trwam.
Jan Paweł II Odnowiciel. •
Zygmunt Zieliński, W tym cała tajemnica. •
Józef Bizoń, PiS w Fundacji Batorego George’a Sorosa. •
Andrzej J. Horodecki, Śluby Jana Kazimierza jako odwołanie się Rzeczpospolitej do Prawa Naturalnego - fundamentu cywilizacji łaćińskiej. •
Andrzej Ruraż-Lipiński, To się nie uda. •
Jerzy Chodorowski, Nowa generacja "Białych plam" Czy Maciej Rataj był masonem?. •
Tadeusz Gerstenkorn, 8 marca i patriotyzm. •
Ks. Abp Kazimierz Majdański, Szczyty wielkości naszej Ojczyzny. •
Archiwum •
Redakcja
Powrót do strony głównej
|